Psy - rasy psów - ogłoszenia o szczeniakach - psy rasowe - wszystko o psach - pies

Obowiązek smyczy i kagańca - pies i prawo

czytano 116559 razy

Posiadanie psa wiąże się z poważnymi obowiązkami jakie nakłada prawo na właściciela czworonoga. Każdy z nas słyszał o tym, że psa należy wyprowadzać na smyczy, że wypadałoby mieć również kaganiec i przede wszystkim pilnować, żeby nikogo nie pogryzł. Najwyższy więc czas poznać dokładnie do czego zobowiązany jest właściciel ukochanego psa i co mu grozi w razie niewłaściwej opieki nad swoim zwierzęciem.

Obowiązek smyczy i kagańca

Smycz i kaganiec posiada niemal każdy właściciel psa. Ale kiedy ich obowiązkowo używać większość  właścicieli już nie. Nic dziwnego, bowiem w Polsce nie ma jednolitych przepisów nakazujących prowadzenia psa na smyczy i w kagańcu. Obecna regulacja – skąpa i w wielu miejscach niepełna – sprowadza się do dwóch aktów prawnych powszechnie obowiązujących:
- ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt
- ustawa z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń

Jednak ani Ustawa o ochronie zwierząt ani Kodeks Wykroczeń  nie precyzuje, w jakim stopniu musimy kontrolować swojego psa udając się z nim w miejsca ogólnie dostępne. Brak jest jednoznacznego przepisu nakładającego na właściciela obowiązek wyprowadzania na smyczy czy w kagańcu. Nie oznacz to jednak, że właściciel może wypuścić swojego czworonoga jak mu się tylko podoba. Obowiązek szczególnej ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia nakłada bowiem na właściciela art. 77 kodeksu wykroczeń:

Art. 77. Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany.

Wykroczenia tego może dopuścić się każdy, kto trzyma psa – nie tylko właściciel (Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Karna z dnia 29 kwietnia 2003 r. III KK 26/2003). Przez trzymanie psa należy rozumieć natomiast zarówno jego chów jak i typowy spacer. Dla przyjęcia odpowiedzialności za to wykroczenie obojętne pozostaje czy posiadacz psa nie zachował należytej ostrożności z winy umyślnej czy nieumyślnej. Zwykła ostrożność obejmuje przeciętne środki ostrożności związane z trzymaniem danego zwierzęcia, przy czym będą one zróżnicowane w zależności od gatunku zwierzęcia i przede wszystkim od stopnia niebezpieczeństwa, jakie zwierzę może stwarzać. Konkretne środki ostrożności mogą wynikać z ustawy jak i prawa miejscowego. Dlatego też wyraźny obowiązek wyprowadzania psa na smyczy lub w kagańcu częściej znajdziemy w stosownej uchwale Rady Miasta (np. w Gdańsku).

Nakazy co do sposobu trzymania psa na smyczy lub w kagańcu może ponadto wynikać z regulaminów wewnętrznych przewoźników (dotyczy to np. większości komunikacji miejskich i zbiorowych), obiektów sportowych czy centrów handlowych. Regulamin taki może przewidywać własną sankcję finansową za nieprzestrzeganie jego postanowień , ale wykluczone jest, aby na podstawie takiego regulaminu karać posiadacza psa mandatem karnym czy grzywną.


Łukasz Nysztal
Forum Prawników www.advokat.com.pl




    data edycji: 2011.04.05 23:34
Zakaz kopiowania, rozpowszechniania części lub całości bez zgody redakcji PSY24.PL.




komentarzy: 130         pokaż wszystkie komentarze         Dodaj komentarz


ostatnie komentarze:

2014-07-27 22:10 | Wienio

Po co dziecko nauczyłaś tak reagować ?



2014-07-26 2:05 | Benits

Dziś u mnie na ulicy miała miejsce niemiła scesja z sąsiadem. Właściciel psa dużego, bodajże boxer. Był lezem, dobiegł do mojego syna 4-letniego, dziecko wsytraszone, zaczęło krzyczeć i w miejscu skakać, na szczęście nie uciekło, bo wie że nie wolno. A własciciel do syna podniesionym tonek że po co krzyczy, jak mu powiedziałam że powinien pasa pilnować to zaczął mi ubliżać. Jakby moja wina była że dziecko się wystraszyło. Postanowiłam że rano idę na policję popytac jak tą sprawę załatwić. Bo gdy Pan sąsiad był dla mnie niemiły i wspomniałam mu o policji to mnie wyśmiał "bo mu nic nie zrobia". Myślałam by to olać, bo na naszej ulicy duzo psów chodzi luzem i mi to nie przeszkadza, bo własciciele normalni.



2014-07-19 10:47 | Zbyszek

Trzymam z Kasią i Danutą.



2014-07-17 22:21 | Kasia

Kaganiec to nie dla psów, a dla większości ludzi jest potrzebny. a jak pies na smyczy ma się wybiegać? Na wybiegach dla psów i po dwadzieścia luzem biega i zwady jeszcze nie uświadczyłam. Pewnie dlatego, że właściciele normalni, wiedzą co chowają, w przeciwieństwie do włąścicieli Yorków, które to za każdym razem gdy szczeknie brane są jak pluszaki na ręce i potem taki się utwierdza ze dobrze ze szczeka i warczy. Ja mojemu psu bez granic ufam ręke bym sobie uciąc dała. Problem nie w psach a w ludziach leży. Tak samo jak mądrych dzieci rodzice debile nie wydadzą, tak samo jest i z psami. Kropka



2014-07-17 18:49 | Danuta

Jak czytam te wypowiedzi to cieszę się, że mieszkam wśród normalnych ludzi i normalnych psów różnej wielkości bo mam super łagodną rottweilerkę, która na terenie spacerowym chodzi bez smyczy i kagańca i nikt nie zgłasza o to pretensji, wszyscy ją znają, psy ją kochają a jak jakiś nie chce mieć z nią do czynienia to ona po prostu odchodzi. Atakowana przez małe bojące pieski, jak się czasem takie trafią to mówiąc kolokwialnie olewa, nigdy nie reaguje agresją na agresję a ludzi wprost kocha.



2014-07-16 13:31 | ania Tarnów

Mam 2 psiaki - znalezione kundle. Moje psy nie chodzą i nie chodziły nigdy na smyczy. Dlatego też są ufne i przyjacielskie wobec wszystkich napotykanych zwierzaków i ludzi. Co prawda nigdy nie zabieram ich do miasta czy na zakupy bo wtedy dla ich bezpieczeństwa musiałyby być na smyczy ! Podczas spacerów cały czas mam je na oku i zawsze staram się przewidzieć wcześniej reakcje spotykanych psów. A te bywają niekiedy grożne. Ale jak zna się na psach to człowiek po zachowaniu swojego własnego psa potrafi przewidzieć czy idący na przeciw pies będzie problematyczny ! Uważam, że małe psiaki i normalni właściciele powinni mieć możliwość korzystania ze spacerów bez smyczy. Oczywiście powinny być miejsca gdzie smycz jest obowiazkowa ale bez przesady. Dodam tu że wielokrotnie miałam problem ze strażą miejską ale jak na razie udało mi się nie zapłacić mandatu choć bywało ostro. Nie ma nic gorszego niż pies idący na 1 metrowej smyczy któremu właściciel nie pozwoli nawet wejść na trawę nie mówiąc już o obwąchiwaniu wszystkich ciekawych dla psa rzeczy.Przecież pies nie jest robotem to żywe stworzenie !On też musi mieś swoje sprawy i swój świat a człowiek jeśli już podjął się opieki nad psem musi mu to maksymalnie umożliwić !!!!!



2014-07-16 8:15 | Jan Borzymowski

Piotrze, masz rację. Jednak lokalne regulaminy czystości i porządku wymieniają najczęściej: "kaganiec". Jednocześnie art.77 KW operuje pojęciem zwykłych lub nakazanych środków ostrożności. Kaganiec można pojmować jako środek ostrożności. Najczęściej dotyczy to nieszczęsnych 11 ras określanych jako "niebezpieczne".



2014-07-15 18:27 | WienioSpoko

Jeżeli mój pies jest niekonfliktowy i unika zwady to czemu ma chodzić na smyczy jak jakiś łobuz. Jego pozytywna energia przechodzi na inne psy. A jak jakiś wybitnie jest aspołeczny to się go omija. Ale ostatnio wychodzę z takim jednym dużym kundlem żeby trochę poznał życia a nie tylko na smyczy dookoła bloku. To z nim idę na taką dużą górkę gdzie tylko czasem grzybiarze chodzą. A tak jak schodzę na dół to go zapinam. Są ludzie którzy psują opinie bo ich psy atakują inne psy i nie są w ogóle karcone za to. Ale kiedyś może przyjść kryska ma Matyska i ten co atakuje może dostać bęcki od innego psa



2014-07-15 12:09 | Piotr

Witam - jest coś takiego jak nowelizacja Ustawy z 2011 O Ochronie Zwierząt (Dziennik ustaw nr 230). W tejże ustawie jest zapis,"o puszczaniu" psa luze. Pisze że pies powinien być "oznaczony"(identyfikowalny) i reagować na komendy właściciela.Nic NIE MA NA TEMAT KAGAŃCA. To że w naszym społeczeństwie jest fobia w temacie pies- to inna sprawa. Sam wielokrotnie idąc z psem (na smyczy) i mijając mamusie z pocichami, słyszałem komentarze "daj rączkę bo jak nie dasz to piesek cię pogryzie"



2014-07-11 15:14 | latte

cd. wydarzenia przy siatce : no i wlasnie przyszedl wyrok : nie zachowala nakazanych srodkow ostroznosci przy trzymaniu psa nie sprawujac stalego nadzoru nad nimi- kurcze jakiego braku nadzoru przeciez psa mialam na smyczu a to ze pies podejdzie do posesji i obszczeka to za to sie juz kaze w Polsce ? i do tego pies byl caly czas na smyczy ! mandat 100 zl - ale juz nie chodzi o pieniadze ale o udowonienie ze tu nie ma zadnego wykroczenia jak zaplace zostanie w historii ze kiedys do takiego zdarzenia doszlo i zawsze juz bedzie tylko gorzej ...



2014-07-07 21:57 | Monika

Właśnie wróciłam ze spaceru z moim psem. W drodze powrotnej spotkałam człowieka z dwoma psami. Psy biegały bez smyczy. Na nasz widok właściciel w panice zaczął je przywoływać i niestety jednego nie zdążył złapać. Pies zaatakował mojego zwierza. Nic się nie stało, bo atakujący był sporo mniejszy. Zwróciłam właścicielowi psa uwagę, że może jednak jego pies powinien nosić kaganiec. Odpowiedź była mało sympatyczna i raczej niecenzuralna. Jestem posiadaczką psa, którego uwielbiam, ale jednak kiedy wychodzę na spacer biorę go na smycz. Nigdy nie wiadomo jak zareaguje na otoczenie, inne psy, ludzi... I co - człowiek którego pies biega wolno jest większym miłośnikiem zwierząt? Nie sądzę. Nie mogę też pogodzić się z tym, że jest bezkarny!



2014-07-04 14:14 | Jan Borzymowski

Pies jest psem. Nie ważne, duży, mały itp. itd. Proszę wejść w Pies i prawo. Tam jest artykuł dotyczący sprawy sądowej. "Złe skutki milości nie w porę". Bohaterem jest west highland white terier. Popularny, miły, spokojny, nieduży westi. Spał na fotelu. Sprzątaczka uznała, że ma się z nią pobawić. Pies miał najwyraźniej zupełnie inne oczekiwania. Jak miał jej wytłumaczyć, że budzenie jest złym działaniem? Kontaktu werbalnego z psem niema. Są zęby, których każdy pies różnie używa. Dlatego zawsze trzba o tym pamiętać.



2014-07-04 10:01 | latte

Pawel , zgadzam się z Toba w 100% , ja mam dwa psy duze owczarki ja znam swoje psy ale nigdy nie powiem ze jestem pewna za jego zachowanie , pies jest psem i o tym trzeba zawsze pamietac , nie wiemy co dzieje sie w jego glowie jak spaceruje , jak dzialaja na niego w tym momencie konkretne dzwiegi sygnaly otoczenie , trzeba miec zawsze reke na pulsie



2014-07-03 20:53 | Paweł

A czy szanowni właściciele psów, którzy je wypuszczają w miejscach ogólnodostępnych dla innych ludzi bez smyczy i kagańca są w stanie zagwarantować pisemnie, że nie wyrządzą one nikomu krzywdy? Mi mój pies krzywdy nie zrobi, ale skąd ma wiedzieć co mu odbije w kontakcie z drugim człowiekiem? Czy zdrowo myślący człowiek da komuś taką gwarancję? Ludzie pomyślcie, że w parku biega biega kilkuletnie dziecko, atakuje je taki bezpański pies i co z tego że właściciel podbiegnie nawet za 5 sekund to i tak może być za późno. Dla mnie ldzie którzy wypuszczają tak psy i tłumaczą, że są niegroźne to zwyczajne BEZMÓZGI.



2014-07-03 16:47 | latte

a czy za samo obszczekanie sie psow przy ogrodzeniu jak wracalam ze spaceru moze byc uzyty art 77 bo nie zachowalam zwyklych srodkow ostroznosci ? i w skutek czego pies poniosl rany ( oczywiscie bez udowodnienia czy to jest po pogryzieniu czy pies sam sobie uszkodzil labe skaczac na siatke ) czy teraz juz nawet mozna zostac ukaranym ze psy sie obszczekuja na siebie ?



2014-07-01 16:16 | latte

Jan Borzymowski - dziekuje za wsparcie :) wlasnie dostalam wezwanie do sądu - zobaczymy jak sprawa się potoczy



2014-06-24 16:08 | Jan Borzymowski

latte. Sprawa ugryzienia przez siatkę jest mało prawdopodobna. Siatka dobrze zabezpiecza, zapobiega mozliwości ugryzienia kogoś na zewnątrz przez owczarka Owczarek wkładający kufę w typowe oczka siatki, nie może jej otworzyć i tym samym ugryźć. Natomiast jeżeli ten drugi pies, o drobniejszej kufie, przelożył ją przez oczko siatki i został ugryziony, to wina leży po drugiej stronie... Nastapił niejako klopot na własne życzenie. Dobrze, że nie wzięłaś mandatu bo sprawa winy i odpowiedzialności jest co najmniej dyskusyjna.



2014-06-24 10:17 | latte

Witajcie chciałabym poznac Wasza opinie na sytauacje ktora mi sie zdarzyla. wracalam z psem ze spaceru i po drodze blisko mojej posesji dobiegl do swojego ogrodzenia pies sasiadki i w tym momencie moj dobiegl do tego ogrodzenia i oba przez chwile się obszczekaly , nie bylobyby w tym nic wielkiego gdyby nie zarzuty sasiadow ze moj pies ugryzl tamtego przez siadke ( zaznaczam ze nie bylo zadnych znaczacych sladow , mogl rownie dobrze uszkodzic sobie lape o siatke jak rzucił sie na swoje ogrodzenie - jest mniejszy od mojego owczarka ) siadka i ogrodzenie nie mialo sladów uszkodzenia - final jest taki ze wezwano policje ja mialam dostacmandat ale odmowilam bo nie wiem tak naprawde za co mam zaplacic bo nie widze w tym zadnej swojej winy - pies byl na smyczy !. teraz sprawa czeka na swoj final w sadzie !



2014-05-07 10:59 | Gosia

Ja też przyznaję, że nie bardzo wierze, iż miała miejsce taka sytacja. Psy mam od lat. Dwa rottweilery i PON-a. Obecna rottweilerka kocha ludzi a w szczególności dzieci - to zasługa mojej siostrzenicy oraz sąsiadki córki. Ale mam w klatce obok sąsiadów, których dzieci maja "psią fobie" jak mnie widzą z psem uciekają do klatki.



2014-05-07 10:52 | Zbych

" pilnuj dzieci bo idę z psem " Wychodzę z psem ( już trzecim) na spacery już od 25 lat. Nigdy nie byłem świadkiem takiej, albo podobnej historii. Nastała moda na straszenie dzieci psem, tak jak by każde spotkanie dziecka i psa kończyło się tragicznie.



2014-05-06 12:05 | Weronika

Ja miałam taka sytuację, dzieci się bawią w piaskownicy , wychodzi sąsiadka ze swoim psem oczywiście pies nie jest na smyczy a ona z daleka krzyczy " pilnuj dzieci bo idę z psem " .To znaczy że ja dzieciom mam założyć smycz , kaganiec !!!! a może trzymać dzieci w domu , bo piesek sąsiadki biega i inne psy bez kagańca , i moje dzieci pogryza pieski!!!!!????? Właściciele psów myślą że im wszystko wolno ..........



2014-05-05 10:15 | Gosia

Chyba jesteś troche przewrażliwiona na swoim punkcie. Więcej życzliwości dla otaczającego Cię świata a życie stanie się prostsze!



2014-05-05 8:48 | Marsie

Ostatnio jakiś bezczelny pan wyszedł ze swym pieskiem na spacer bez smyczy. Piesek wbiegł na moją posesję a do tego pan pieska darł japę na mnie że to moja wina bo mam otwartą bramę i mam tą bramę zamknąć bo on jest pan i władca i wszystko może. Przy okazji tego darcia obudził moje paromiesięczne dziecko ,które spało na dworzu. No i kto ma tu rację? Ciekawa jestem czy jakbym cyknęła jemu zdjęcie i tego jak spaceruje z psem to czy na policji by mi to uznali i przynajmniej dali mu naganę? Odpowiedziałam mu, że w takim razie ja wejdę do jego domu jak nie będzie zamknięty skoro tak można....No cóż zamykajmy się w domach bo właściciele piesków chodzą na spacery i nie wiadomo czy piesek się na ciebie nie rzuci-ostatecznie Twoja wina,bo żeś wylazł z domu, a trzeba było w nim siedzieć. Dodam,że to miastowy pan który przeprowadził się na wieś i chyba go ta dzicz tu panująca wręcz przerosła.



2014-03-28 14:37 | Jan Borzymowski

Joanno, jest dział "Pies i prawo". Tam przytoczone są && różnych kodeksów. To jest zrobione ażeby zapoznać z kwalifikacją sytuacji analogicznych lub podobnych. W moim przekonaniu, to co opisujesz, może kwaklifikować się jako błąd w nadzorze. Na portalu jest ok. 100 mln. wejść rocznie i pomoc w indywidualnych sprawach jest fizycznie niemożliwa. Pozdrawiam.



2014-03-26 23:31 | joanna

Ja natomiast mam już dość nerwów i chciałabym się dowiedzieć, jak sytuacja którą opiszę wygląda w świetle prawa. Mieszkam w dwurodzinnym domu na wsi i jak to we wspólnotach bywa podwórze też mamy wspólne wraz z sąsiadami. Zarówno sąsiedzi jak i my posiadamy psy. Jednak to wszystko co nas łączy. Mój pies jest ułożony, rozumny i posłuszny - przychodzi na zawołanie, siada, itd. Agresji w nim szukać na próżno. Pies sąsiadów to dokładne przeciwieństwo: ZERO posłuszeństwa, AGRESJA do wszystkiego co się rusza. Przy każdym spotkaniu naszych czworonogów na podwórku jest niefajnie - czytaj: pies sąsiadów gryzie mojego, mój pies chce uciekać ale nie ma jak, gdyż ze względu na swoją mniejszą od przeciwnika posturę nie może się spod niego wydostać! Są też dwie kózki: mają swoją zagrodę zbudowaną na taką wysokość aby przez nią nie przeskoczyły. I one nie przeskoczą, ale pies sąsiadów owszem. I nie miałabym nic przeciw temu, gdyby ich nie atakował, lecz byłam tego świadkiem. I choć sąsiedzi bywają na podwórzu w tych momentach to i tak zazwyczaj ja łapię ich agresora, bo gdy oni do niego wrzeszczą to i tak jak grochem o ścianę. Byłabym więc wdzięczna za fachową radę co robić w takiej sytuacji; czy mam podstawy aby prawem się wesprzeć? Bo chyba mam prawo swobodnie wychodzić z moim psem na podwórze i nie martwić się, czy aby nie zostanie zaatakowany, tak jak i moje kózki mają prawo bezpiecznie na nim przebywać? Bo ja już nie mam sił na nieodpowiedzialnych ludzi, którzy myśleniem też nie grzeszą... z góry dzięki, pozdrawiam.



2014-03-25 16:01 | Jan Borzymowski

Piotrze nie jest mi wiadomo ażeby lista ras psów uznawanych za agresywne była powiększona. Czyli masz rację. Niezależnie od tego wejdź na stronę swojej gminy i przeczytaj regulamin czystości i porządku. Tam powinny być regulacje, które obowiązują w Twojej miejscowości.



2014-03-23 14:21 | piotr

Witam mam podobny problem jeśli chodzi o kaganiec. I ze strażą miejska na ulicy sobie zawsze radzilem. Lecz wczoraj zaczął się czerpiąc sąsiad. Zadzwonił na straż miejska ze jestem z psam na podwórku pies nie ma kaganca i nie jest na smyczy. Podwórko jest ogrodzone innymi budynkami. Wejście jest tylko przez moja klatkę i sąsiednia. Na to podwórko nikt nie chodzi. Jestem jedyna osoba który kosi trawę i wycina krzewy. Z psem akurat się bawilem razem z moim małym synkiem. Jest to pies rasy amstaw lecz nie mam na niego rodowodu. W moim mieście jest podobny przepic co we Wrocławia czyli pies ras nie bezpiecznych a raczej agresywnych muszą być prowadzone w kagancu. Przejzalem juz trochę stron na ten temat. Doszedlem do wniosku ze amstaw nie jest na tej liście. Dokument jest pisany prze ministerstwo spraw wewnętrznych i administracji. Sciagnalem sobie na komputer a jutro wydrukuje. Wiem ze lista miała być powiększona ale chyba to tego nie doszło mam racje?



2014-01-19 5:36 | Karina

Mieszkam w Krakowie, na Azorach. U nas "normalne" jest puszczanie tych większych psów luzem, właściciele małych psów raczej mają psiaki na smyczach. Ja sama mam psiaka, i choć uwielbiam go nad życie to na spacery chodzimy na smyczce. W przeciwieństwie do wielu ludzi(niestety) zdaję sobie sprawę, że latające luzem psy (szczególnie jeśli się spotkają) mogą być niebezpieczne.Dlaczego mamy zaufać obcym ludziom, że dobrze ułożyli swojego psa? Każdy powie, że "on nikomu nic nie zrobi"... A potem jest wielka tragedia...Szanujmy siebie wzajemnie,skoro mam psa, to niech będzie przy mnie a nie lata do obcych ludzi, którzy mogą sobie tego nie życzyć. .I nasz pies będzie na smyczy bezpieczniejszy, ktoś po pogryzieniu może odruchowo gazem potraktować psa który podleci i trudno się mu dziwić...Ten ból pamięta się długo.Każdy człowiek idąc chodnikiem ma prawo czuć się bezpiecznie, Nie zwalajmy więc winy, że mój piesek nigdy wcześniej nikogo nie ugryzł, więc to na pewno wina tego bogu ducha winnego przechodnia, bo na pewno krzywo popatrzył. To nie tak, to my odpowiadamy za nasze psy, i ich zabezpieczenie więc jeśli na kogoś się rzuci, to z naszej, nie z czyjejś winy. Trzeba pilnować swojego psiaka, mieć mocną smycz i kaganiec(w razie dużego, trudnego do utrzymania psa), by uniknąć takich nieprzyjemności.Musimy też pamiętać, że każdy ma prawo się bronić nie wnikając, czy pies który na niego biegnie ma dobre czy złe zamiary.Gdybyśmy trochę myśleli o innych a nie tylko o sobie i swoim pupilu,nie byłoby tylu pogryzień i zagryzień. A tak to każdy myśli sobie"mnie to nie dotyczy" i potem tylko w TV znów mówią o kolejnej ofierze pogryzienia przez psa tak na prawdę tylko i wyłącznie z naszej głupoty i bezmyślności.



2013-12-07 1:58 | Tomasz

Ja chodzę na spotkania gdzie spotyka się 6-8 psów codziennie. I nie wyobrażam sobie żebyśmy trzymali je na smyczy. Jak w dzień normalnie to też nie trzymam. Według mnie pies trzymany na smyczy cały czas ma biedne życie i w dodatku istnieje możliwość że jest bardziej agresywny.



2013-11-26 19:56 | Magda

Witam! Jestem właścicielką sznaucera miniaturowego. Pies jest karny, słucha poleceń jest łagodny i ogólnie pozytywnie nastawiony do świata :).Samowolnie nie odbiega, nawet na widok innych zwierząt.. Ma już ponad 7 lat, więc znam dokładnie jego reakcje i potrafię przewidzieć jego zachowanie. Co znaczy "kontrola nad psem" w czasie spaceru. Nie widzę powodu, aby tak ułożonego psa wyprowazać na smyczy, bo jego smyczą jest reakcja na moje polecenia.



2013-11-14 13:38 | Bea

Przede wszystkim nauczmy się kochać zwierzęta. Twórzmy takie prawo które będzie przyjazne dla zwierząt i ich właścicieli lecz nie będzie zagrożeniem dla innych. Aktualne przepisy są do zaakceptowania. Wyprowadzam psa zgodnie z ogólnie przyjętą zasadą tak aby nie stanowiło to zagrożenia dla osób trzech, oczywiście posiadam smycz, jednak spuszczenie psa ze smyczy jak jest pusto np. w parku uważam jak najbardziej za zasadne. Spotkałam się z sytuacją jak pies przywiązany przed bankiem czekał chwilę (3-4 min) na właściciela. Stał spokojnie i nie reagował na przechodzących obok ludzi. Kobieta z wózkiem ( nie spacerówką ale wysokim wózkiem w którym spało dziecko) zatrzymała się i robiła aferę że nie przejdzie obok psa bo akurat ją może zaatakować, i dlaczego pies nie ma kagańca? Widocznie to chora osoba i ewidentnie niedouczona że kaganiec powinny posiadać bezwzględnie rasy agresywne a nie wszystkie psy znajdujące się na ulicy. Jak taka kobieta będzie wychowywała dziecko ? - wpajając mu nienawiść i agresję do zwierząt?. Uważam że takie osoby stanowią porażkę dla społeczeństwa i nie powinny wychowywać dzieci ani tym bardziej tworzyć prawa. Na szczęście to wyjątki, rozhisteryzowane powinny najpierw przejść testy psychologiczne a potem być dopuszczone do kontaktu ze społeczeństwem na ulicy. Dodam że przechodzący obok kobiety która robiła zamieszanie patrzyli się z politowaniem a może niedowierzaniem. Nie popadajmy ze skrajności w skrajność, aktualne przepisy stanowią właśnie taki kompromis.



2013-08-20 19:41 | Jagoda

Mam trzy urocze małe pieski, kompletnie niegroźne, na spacerach są zajęte same sobą. Reagują szczekaniem i "ucieczką, cofaniem się" na piskliwe dzieci, które wręcz rzucają się na moje psy, aby je pogłaskać. Dzieci są często podpuszczane przez opiekunów, aby widziały jakie słodkie psiaki idą, dzieci wtedy okropnie piszczą z radości, czego moje psy raczej się boją. Gdy któryś zaczszczeka zdarza się, że przestraszy dzieciaka. I wtedy się zaczyna... Opiekunowie mają pretensje. Jak mam tłumaczyć i na co się mogę powołać, jak bronić przed tymi za przeproszeniem "bachorami". Chyba mam jakieś prawo do zachowania prywatności dla siebie i moich psów. Czasem zakaz głaskania jest bagatelizowany, bo psy wyglądają niegroźnie i prawie każdy chce dotknąć. Nie chcę być nie miła, ale na spacerach zaczepia mnie 9/10 osób przechodzących, co dla nas jest dość męczące. Potrzebuję rady jak mam chronić psy przed ludzmi. Dziękuję.



2013-08-08 20:32 | Jan Borzymowski

Keram, ten temat był już poruszany. Aktyalny, z 13 stycznia 2013r. Regulamin Czystości i Porządku w Warszawie, w 28& ma następujący zapis:"6. Na terenach przeznaczonych do wspólnego użytku psy powinny być wyprowadzane na smyczy, a zwierzęta agresywne lub mogące stanowić zagrożenie dla otoczenia, równieżw kagańcach i pod opieką osób dorosłych, które zapewnią sprawowanie nad nimi kontroli. 7. Dopuszcza się zwolnienie psa ze smyczy jedynie w miejscach mało uczęszczanych przez ludzi oraz na obszarach oznaczonych jako wybiegi dla psów, pod warunkiem zapewnienia przez właściciela lub opiekuna pełnej kontroli zachowania psa". Sprawdź analogiczny regulamin swojej gminy.



2013-08-08 9:54 | Keram2225

A co powiecie na to: mam Labradora w wieku 15,5 roku, mieszkam w domu z ogrodem na wsi (dzielnica willowa pod Warszawą). Wychodzę z nim na spacery bo pies lubi nowe zapachy a ja nie chcę żeby załatwiał się na działce (kupy zawsze sprzątam). Pies ledwo się rusza bo jest stary i chodzimy krokiem "sanatoryjnym". Do nikogo nie podbiega (bo nie jest w stanie), najwyżej zatrzyma się i spojrzy ciekawie i z nadzieją że ktoś go pogłaska. Nie ma mowy o obszczekiwaniu, warczeniu ani nawet obwąchiwaniu itp. Niestety, są ludzie którzy uwielbiają złośliwości i czasem słyszę uwagi "proszę wziąć psa na smycz i załozyc mu kaganiec bo wezwę straż miejską" Ja na to odpowiadam że jestem na wsi gdzie nie mam obowiazku chodzenia z psem na smyczy. Czy faktycznie tak jest? W takich uwagach celują ludzie którzy na naszej małej i wąskiej ulicy jadą ponad 80 km/h (zmierzyłem, rekordzista miał 95 km/h)



2013-07-24 12:07 | Jan Borzymowski

Na tak postawione pytanie nie można odpowiedzieć jednoznacznie. Sądy są niezawisłe i kwalifikowanie sprawy zależy od konkretnego sędziego. Jedno jest pewne - kwestia braku kagańca jako motyw pozwu, to "strzelanie z grubej rury". Widzę raczej ew kwalifikację KW. Art.77 - Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 zł albo karze nagany.



2013-07-23 10:44 | Agnieszka

Dzień dobry. Ja również zwracam się do Was z pytaniem, a mam następujący problem: mieszkam w bloku na 4 piętrze. Mam psa Goldena Retrievera ( 5l.), który jest spokojnym, kochanym pieskiem. Sąsiedzi z innych klatek go uwielbiają, jednakże na moim piętrze wprowadził się nowy sąsiad. mieliśmy z nim nieco problemów, za co teraz się mści dzwoniąc np na straż miejską, że pies po klatce idziee bez kagańca (ale na smyczy). Uchwała mojego miasta prrzewiduje, iż psy do 30cm w kłębie i do 6m życia mogą chodzić tylko bez kagańca, jednakże wiadomo, że mało kto się do tego stosuje. Czy w razie oddania sprawy do Sądu mam szansę na jej wygranie? Z góry dziękuję za odpowiedź.



2013-07-07 19:36 | J.G.

Sprawa jest jasna:Pies wyprowadzany na spacer na osiedlach i w miejscach często uczęszczanych przez ludzi musi być bezwzględnie prowadzony na smyczy,rasy agresywne prócz smyczy na pysku muszą mieć kaganiec,natomiast psy spuszczane ze smyczy w miejscach mniej uczęszczanych(tereny niezabudowane,łąki ) obowiązkowo mają mieć kaganiec a właściciel nie może spuścić psa z oka,całkiem niedawno wilczur mieszaniec skoczył przewrócił i bardzo wystraszył szczekiem moje 3 letnie dziecko po głośnym zapytaniu kogo jest ten pies daleko z krzaków wyłoniła się właścicielka.Oczywiście nie założyła mu kagańca bo nie miała jeszcze gówniara pyskowała obrażając moje dziecko sprawa jest zgłoszona w straży miejskiej i w każdej chwili mogę wystąpić o wniosek o ukaranie sądowe właścicielkę Dodam Jeszce że dziecko po tej całej akcji w nocy miało lęki.



2013-06-25 21:51 | oburzona

Czytam różne wypowiedzi i przychylam się do:- zmiany prawa na bardziej liberalne dla zwierząt (ludzie sa rozwydrzeni - zabrali zwierzętom przestrzen życiową),- zwierzętom należy się pomoc i opieka bo są w mniejszości i zyja w zagrożeniu stwarzanym przez człowieka np. mogą zostać potrącone przez auto, co powinno byc na równi karane jak potrącenie stworzenia żywego jakim jest człowiek, - fobie należy leczyć - bardzo długo bałam się psów, jak nie obcujesz, ze zwierzeciem nie znasz go zaczynasz odczuwać lęk przed nieznanym. Najbardziej bałam się bulli, dlatego przygarnęłam psa pod swój dach, ABY W KOŃCU SIĘ WYLECZYĆ. Leczenie trwało 1,5 roku - JESTEM ZDROWA, NARESZCIE:) - wnoszę pewien pomysł: STAŁA ULGA PODATKOWĄ lub zwolnienie dla osób, które przygarną zwierzaka ze schroniska. Jesteśmy to winni naszym wspóbraciom mniejszym. Zamiast w egoiźmie dbania jedynie o nasz gatunek wypuyhac zwierzęta z naszego otoczenia stwórzmy warunki dla ich normalnej współegzystencji. Pies w kagańcu - mój pies od niedawna jest chory. Diagnoza grasiczak (opcjonalnie rak w płucach) . Pies nie może normalnie odychać, na razie żyje jest na lekach. Jak założę mu kaganiec to go usmiercę przez uduszenie. (W tym państwie pełnym pseudo intligentów zabje psa wypelniając nakazy urzędników, ciekawe czy jednoczesnie będę karana za znecanie sie nad zwierzeciem za pomoca kagańca i doprowadzenie do jego śmierci?) Ponad to po moim psie nie da się posprzątać bo on jest żywy a nie z fotoshopa czy reklamy i jak każda żywa istota po takich lekach jak Encorton (i cała reszta zestawu, który ma przepisany ) wypróżnia się "lejąco". W związku z tym ja i mój pies jesteśmy banitami w kraju pseudoprawa i reklam z suchym żarciem, gdzie pokazuje się zwierzęta z ustawicznym zaparciem. Ciekawe jak wygląda leczenie żylaków odbytu u psa, który zmuszony jest jeść to suche gówno z reklam. Całe szczęście nas to może nie spotka. Polecam wszystkim ludziom, którzy promują suchą karmę, aby zmienili jadłospis i przetestowali na sobie zanim zaczną karmić tym bezbronne zwierzę.



2013-06-15 8:04 | rafał

Cóż wydaje mi się, że to włąśnie ta Pani powinna zwrócić Ci pieniądze. Pies nie powinien byc wyprowadzany bez smyczy nie wspomnę nawet o pozostawieniu go pod sklepem. Do właścicielki pieska bez smyczy. Czy pomyślała Pani co by było gdyby piesek wybiegł na ulicę pod przejeżdżąjący samochód? W najlepszym wypadku został by poturbowany, a co w sytuacji gdyby kierowca chciał wyminąć zwierzaka i spowodował wypadek. Kto by za to odpowiedział. Dalatego należy wyprowadzać pieska na smyczy a co do puszczania bez kontroli owszem ale tylko tam gdzie mamy nad nim pełną kontrolę (pies słucha wydawanych poleceń i jest im posłuszny). Co do sytuacji pod sklepem zadam tylko jedno pytanie czy chciałaby Pani odebrać pupila w schronisku dla zwierząt. Chyba nie i dlatego właśnie nasi czworonożni przyjaciele są skazani na chodzenie na smyczy.



2013-06-14 20:56 | Jan Borzymowski

Małgosiu, masz rację. Bezpośrednim czynnikiem sprawczym "psiej awantury" był błąd w nadzorze pani, która puszcza luzem swojego psa.



2013-06-14 13:11 | Małgosia

Witam,Ja również chciałam napisać o niemiłej sytuacji jak mnie ostatnio spotkała. Mam psa, który niestety nie lubi innych psów więc w miejscach tzw. ogólnodostepnych chodzi na smyczy. Nie należy do ras groźnych więc nie musi nosić kagańca (zgodnie z przepisami w moim mieście). Ostatnio miał spięcie z psem Pani która wyprowadza swojego psa bez smyczy, zostawia go luzem pod sklepem a sama udaje się na zakupy. Mój pies czekał na mnie grzecznie przed sklepem na smyczy, niestety pies tamtej Pani podszedł do mojego i awantura gotowa. Tragedii nie było, ale Pani żąda zwrotu pieniędzy za leczenie i straszy strażą miejską. Tłumaczyłam że to jej pies był bez smyczy więc to jej wina, ale to do Pani nie dociera. Cóż, wychodzi nieznajomość przepisów.



2013-06-07 16:37 | Jan Borzymowski

Joanno, przeczytaj Regulamin Czystości i Porządku swojej gminy. Tam powinny być określone uwarunkowania wyprowadzania psa. KW w Art.77 wskazuje na "środki ostrożności" przy trzymaniu zwierzęcia i sankcje za nie dotrzymanie ich (grzywna 250 zł, ew. nagana). Obszczekujący przechodnia pies to sytuacja absolutnie niedopuszczalna. W zaistniałych okolicznościach trzeba było przeprosić sąsiadkę, a nie wdawać się w polemikę.



2013-06-07 8:16 | Joanna K.

Witam, miałam wczoraj przykrą sytuację z dalszą sąsiadką z którą nawet nie rozmawiamy i chciałabym zasięgnąć opinii osób trzecich. Około godziny 22 byłam na spacerze z mężem i moim 1,5 rocznym kundelkiem średniej wielkości. Mieszkam na osiedlu domków jednorodzinnych i o tych godzinach mało kto kręci się po osiedlu, więc po długiej nieobecności w domu poszliśmy z psem na spacer. Jak już wspomniałam około godziny 22 mało kto chodzi po osiedlu więc spuściłam psa ze smyczy żeby sobie chwile pobiegał. Niestety szła sąsiądka i mój pies podbiegł do niej na kilka metrów strasznie ją obszczekując, zawołałam psa, przyszedł, zapiełam smycz. Kobieta strasznie się zaczeła na nas krzyczeć, w momęcie zwrócenia jej uwagi przez mojego męża żeby na nas nie krzyczała zrobiło się jeszcze gorzej. Zwyzywała nas od gówniarzy, że z racji iż jest od nas strasza nie mamy prawa mieć racji...Zmierzając do sedna sprawy, czy spuszczając psa ze smyczy w godzinach wieczornych w miejscu mało uczęszczanym przez ludzi złamałam jakieś prawo? Niestety dostałam groźbę, że będę bacznie obserwowana i jak jeszcze raz będzie taka sytuacja to spotkamy się w sądzie. Niestety nie wiem na ile mam się przejmować ponieważ to pierwsza taka sytuacja i to przy drugim moim psie.



2013-04-30 23:09 | olla

Marinela kompletnie nie rozumierm twoej postawy, uważam że to iż twój pies jest grozny dla innych to nie tylko kwestia utraty węchu a wychowania. Pies nie jest przedmiotem i musi się wybiegać (według mnie to ogromna radość w jego zyciu). Mój pies nie jest agresywny, jest ciekawy innych psów, jak go wołam przybiega, zanim doszliśmy do tageko stanu rzeczy, wymagało to naprawdę sporo czau. gdyby każdy z nas codziennie poświęcił trochę czasu na ułożenie psiaka nie byłoby prpblemu..



2013-04-13 1:06 | Marinelu

W mojej okolicy do niedawna ludzie łazili z psami luzem... ale coraz częściej jednak zakładają smycze. Częściowo przyczynił się do tego mój psiak - pogryzł jednego psa, nie lekko ale i nie ciężko - innego niemiłosiernie potłukł kagańcem. Powód? Ludzie pozwalają by ich psy robiły WSZYSTKO, w tym niestety podchodziły do obcych psów i ludzi. Od kiedy mój pies stracił węch nie lubi gdy obce psy pchają się do niego z nosami. To, że on jest na smyczy, nie znaczy że będzie bezpieczny dla psa, który, w jego mniemaniu, jest zagrożeniem. Z jego strony wygląda to tak: obcy pies podchodzi, w nieznanych zamiarach => nie można uciec, bo smycz trzyma =>moja Pani interweniuje prosząc właściciela psa, by zawołał go => trzeba zaatakować obcego psa, bo ten nie ustępuje i nie odchodzi... Co rusz, słyszę, że ludzie muszą wybiegać psa - a ile z tych psów jest bezwzględnie odwoływalnych? Nawet starając się wychodzić w takich porach, by uniknąć spacerowiczów z psami, bywa że spotykam 3-4 podłażące do każdego psa psy. Dla właścicieli to przydatne, bo pies pobawi się z innym psem, wybiega itp... chyba, że trafi na psa, takiego jak mój, a wtedy, tragedia z winy właściciela tamtego psa, gotowa. 40kg psa, bez obaw, utrzymam na smyczy, ale nie wezmę go na ręce by obejść podlatywacza...



2013-02-16 8:09 | Jan Borzymowski

Daniela. Na wortalu jest poruszony problem, w dziale "Pies i prawo" - "Dziecko jako jedyny opiekun psa na spacerze". W takiej sytuacji wszystko jest dobrze, dopóki jest dobrze, zwłaszcza kiedy dziecko jest w stanie zapanować nad psem. Jednak kiedy będzie jakakolwiek kolizja, sytuacja z której będzie wynikała odpowiedzialność, to nie dziecko ją ponosi tylko opiekun prawny - rodzic itd.



2013-02-15 19:42 | Daniela

Witam-mam w domu pieska mieszanca,wysokosci 40cm,mieszkamy w bloku,rano i wieczorem ja wychodze z pieskiem na spacer,lecz popoludniu musi wyjsc zawsze z nim moja 10 letnia corka,poniewaz ja jestem w pracy,chcialabym sie dowiedziec czy istnieje jakas granica wieku dziecka,ktore moze wychodzic z pieskiem,poniewaz moj sasiad zagrozil ze zglosi to na policje bo corka jest za mala.Z gory dziekuje za wskazowke



2013-02-05 1:25 | agat

Pochodzę z miejscowości gdzie alkoholików jest więcej niż zdrowych ludzi. Od dziecka ciągle mi się zdarzały jakies przykre sytuacje z alkoholikami. Do dziś paraliżuje mnie strach kiedy podchodzi do mnie jakiś alkoholik i zaczyna do mnie gadać albo co gorsza próbuje mnie dotknąć. Niestety alkohol jes legalny a alkoholicy nie muszą być prowadzani na smyczy i w kajdankach więc muszę leczyć swój lęk aby korzystać w pełni z życia w społeczeństwie.To samo powinno dotyczyć ludzi którzy mają lęk przed klaunami (;)), psami, ciasnymi przestrzeniami, pająkami czy mają agorafobię. Fobie się leczy i to bez względu na to czy to fobia przed wodą, czy przed psami.BTW. Jeśli człowiek ma lęk społeczny i boi się wszystkich ludzi to czy dla niego powinno się zakazać wychodzić z domu innym ludziom? nie, to jego ten jego lęk ogranicza. pozbędzie się lęku i będzie mógł korzystać jak reszta społeczeństwa ze świata.Większość ludzi boi się pająków, nietoperzy czy owadów jednak muszą sobie z tym radzić.Jeśli Wasze dziecko ma alergię na jad pszczoły to ugryzienie psa jest niczym przy ugryzieniu pszczoły, żmiji itp które mogą je zabić.Pytacie dlaczego musicie na spacerze się rozglądać i być czujnymi... zawsze trzeba być bo dziecko potrafi samo sobie krzywdę zrobić potykając się o krazężnik albo wchodząc na jakieś skałki pod nieuwagę rodziców (rodzice stale powinni miec oczy dookoła głosy)kiedy wychodzę z psem nie zajmuję się gadaniem przez telefon czy czytaniem gazety albo ploteczkami tylko pilnuję psa, wymyślam mu zajęcia,, trenujemy... Rodzice wychodzący z dzieckiem również powinni cały czas sprawować nadzór, wychowywać, pilnować aby dziecko nie zrobiło krzywdy sobie ani by nie było uciążliwe dla otoczenia.Kiedy wychodzę z psem na wieczorny spacer noszę ze sobą gaz pieprzowy do obrony przed debilami, pseudokibicami, dresami, zbirami i psami nieodpowiedzialnych właścicieli.bo nie można tez powiedzieź że tych ostatnich brakuje niestety. jednak z prawa oni sobie nic nie robią. Dlatego zakazywanie puszczania psów ustawowo trafia tylko w tych odpowiedzialnych, co puszczają psa na odludziach, mają go na oku, pilnują a w przypadku jakiegokolwiek przykrego zajścia (zdarza się jak wypadki) biorą na siebie odpowiedzialność.Jeśli ktoś ma pstro w glowie to zakazy, nakazy, prawo, straż miejską i policję ma w głębokim poważaniu i mandaty tego nie zmienią.



2012-11-22 9:01 | Jan Borzymowski

Zapoznajcie się z miejscowym Regulaminem czystości i porządku. Gminne regulaminy są różne. Niejednokrotnie umożliwiają spuszczenie psa ze smyczy. Niżej cytuję regulamin obowiązujący w Warszawie. Krytykowany obowiązek prowadzenia psa na smyczy wynika z tego, że wielu właścicieli czworonogów popełnia błąd w nadzorze. Nie wszyscy lubią kiedy podbiega obcy pies o nieokreślonych zamiarach. To stresuje. 7. W miejscach mało uczęszczanych przez ludzi dopuszcza się zwolnienie psa ze smyczyi kagańca pod warunkiem zachowania przez właściciela lub opiekuna pełnej kontrolizachowania psa za wyjątkiem psów rasy uznanej za agresywną lub mieszańce tych ras,które muszą mieć nałoŜony kaganiec.8. Psy mogą być zwolnione ze smyczy na obszarach wyznaczonych.



2012-11-21 22:26 | WZ

Psy to, psy tamto, a pies może podlecieć, a pies może potrącić i moje biedne dziecko będzie i muszę je chować za plecami, bo 20m dalej idzie pies. Mam już tego dość. Oczywiście, że właściciel jest za psa odpowiedzialny. Ale to samo dotyczy rodziców dzieci. Odpowiedzialny rodzic uczy dziecko nie wyciągać ręki do obcego psa bez zgody właściciela. Nie podchodzić bez zgody właściciela i opieki rodzica. Za trudne? Odpowiedzialność jest dwustronna. Ale w naszym idiotycznym kraju tylko się nakłada kary, tylko to się potrafi. I jęczeć i narzekać. I kurde, dlaczego dzieci nie trzyma się na smyczy? Dzieci mogą się wybiegać, dzieci mogą podlatywać do innych, czasem kopnąć, ale "przecież to tylko dziecko i musi się wyszaleć". Dlaczego nie mogę napisać "jak nie masz ogródka, nie rób sobie dzieci"? Żeby nie było - nie mówię tego na poważnie, wyolbrzymiam celowo. Ale zastanówcie się ludzie, czasem. Bo teksty w stylu "jak ktoś nie lubi dzieci to niech nie chodzi w miejsca publiczne" albo "jak ktoś nie lubi dymu papierosowego to niech się odsunie". No kurde. Ty palisz, ty przeszkadzasz, ty się odsuń. Twoje dziecko przeszkadza w restauracji ludziom, naucz je się zachować (nie mówie tu o płaczu głodnego niemowlaka, tylko o rozwydrzonym kilkulatku). Rozpędziłam się nie na temat, ale to samo z psami. Boisz się o swoje dziecko, ucz go dobrych nawyków i pilnuj, a ja będę pilnować swojego psa. Jeśli mogę głową ręczyć, że mój pies sam z siebie do twojego dziecka nie podejdzie, to niech twoje dziecko nie podchodzi do niego.



2012-11-21 14:24 | Irena

Ja naprawdę jestem za tym żeby znieśli to prawo prowadzenia psa na smyczy w każdym miejscu. Każdy człowiek powinien byc na tyle odpowiedzialny , ze wie gdzie można puścic ulubieńca luzem, Dla mnie jest to chore prawo, że wychodząc z mieszkania mam psa nie upiętego na smyczy, okolica jest raczej dostepna ( ogrodzony plac) Podchodzi do mnie policja miejska i spisuje moje dane i upomina kara. przeciez to logiczne ze dochodząc na ulicę zapinam psa na smyczy. I dlatego bardzo bym chciała żeby byly w polsce wytyczone miejsca gdzie pies moze się spokojnie wybiegac, przeciez one tego potrzebują. Jak kiedyś skomentowałam strażnika miejskiego, że tam gdZzie są potrzebni to ich nie ma, wlepił mi mandat mimo to że psa juz miałam upięte na smyczy. Dlatego skarzę się na to chore prawo w polsce. Morderczynie matek chodzą luzem po świecie a to tacy ludzie powinni byc w niewoli, ten masz świat robi się chorym i skarzonym miejscem. Znajdzie się ktoś mądry co zmieni te ustawy? Przecież wszyscy chca dla siebie szczęscia. mnie uszczęśliwia mój pies i widze jaki on jest szczesliwy kiedy może sie wybiegac luzem. Zróbcie cos z tym chorym prawem w polsce.



2012-11-13 8:23 | Krzysiek

Dziwi mnie, że tak wielu ludzi domaga się możliwości puszczania psa luzem w parkach. Park to przestrzeń publiczna przeznaczona dla obywateli państwa. Ludzie powinni myśleć przed zakupem/przyjęciem psiaka - jeśli nie masz własnego ogrodu to bierzesz psa domowego. Mieszkają w lokalach 50-80 m^2 i biorą duże psy - to jest nieodpowiedzialne.Kolejna sprawa - nieistotne jest czy pies jest duży czy mały - prowadzajcie je na smyczy. Gadanie typu "mój pies jest niegroźny", "napewno nikogo nie ugryzie" to stek bzdur - psy też mają ograniczoną dozę cierpliwości. Taki mały ujadacz może podlecieć do dziecka, dziecko chcąc się bawić gdzieś go uszczypnie i nieszczęście gotowe.I na koniec - drobne kobiety z wielkimi psami - powinien być obowiązkowy kaganiec. Nie jesteście w stanie psa utrzymać, więc myślcie o potencjalnych konsekwencjach.



2012-11-06 10:41 | Łukasz

Panie Wojtku.Więc wprowadźmy karę śmierci dla wszystkich "zbirów" w naszym kraju. Wystarczy otworzyć jakąkolwiek gazetę czy portal info w internecie i ocenić jak się mają statystycznie szkody ludzkie do pogryzień przez psy . Z pewnością w tedy pan zrozumie moją wcześniejszą wypowiedź. Chodziło mi o interpretację postrzegania prawa przez pana który mnie po prostu z bluźnił i wcale nie był wystraszony jak to z resztą ujęte jest w mojej historii.



2012-11-05 11:51 | DO WOJTKA

Jak boisz sie zwierząt to nie choć tam gdzie biegają, te stworzenia nie mogą żyć wiecznie na smyczy potrzebuja się wybiegać. Nie wiem czemu nasze społeczenstwo staje się takie rozchisteryzowane. To, że kobiety panikuja na widok psa potrafie sobie wytłumaczyć, np. że to plastkowe lale i damulki ale facet który robi w gacie na widok zaledwie 20 kilowego pieska to żenada.



2012-11-05 9:44 | wojtek

Panie szanowny,Pan jak i prawie każdy właściel psa uważa, że jego pies NIC ALE TO ABSOLUTNIE NIC NIE ZROBI! ale skoro to właściciel mówi to jednak widzi jakieś zagrożenie dla przestraszonego użytkownika parku/lasu itd. Dlaczego muszę być wystawiany na pełne niepewności chwile kiedy podbiega do mnie jakiś potwór o masie własnej powyżej 20kg - zawsze w pokojowych celach wg właściciela??!! Ryzyko trzeba eliminować a nie generować.



2012-10-28 8:17 | Łukasz

Witam. Ostatnio na wieczornym spacerze z moim Labradorem, zasugerowano mi, że popełniam poważne wykroczenie. Mam na swoim osiedlu mały lasek w którym piesek czasem sobie pobiega ;). Mój pies jest opiekuńczy i strasznie wrażliwy na płacz oraz krzyki dziecka, gdy tylko słyszy takie to natychmiast biegnie i sprawdza co się dzieje. Właśnie w ten felerny, późny wieczór, pewien "gość" z żoną i dwojgiem "jęczących" dzieci wychodził z klatki schodowej. Pies pobiegł w ich stronę lecz , gdy tylko zobaczył że wszystko jest ok, przystanął, obwąchał, i odszedł. Ojciec dzieci nie starał się nawet reagować (np. zasłaniać je czy odganiać zwierzę) więc raczej ocenił zachowanie psa na nie zagrażające. Gdy tylko mnie ujrzał zaczął mnie obrzucać obelgami typu:"to jest nie legalne!", "przestępca!", "Od kiedy psy nie gryzą?! Zawsze gryzą! Pierwsze słyszę żeby psy nie gryzły!!!". Prawo widzę jest po stronie ludzi niezaradnych, bez inteligencji uczuciowej oraz ludzi którzy mają chyba wszystkie odmiany depresji, żyją "szablonami" życiowymi. Polskie prawo interpretując, wymaga aby pies był w niewoli przez około 90% życia . Pozostałych 10 % to organizowane dla nich wybiegi których jest mało w stosunku do ilości zwierząt (np.: Kraków ok. 1mln. zarejestrowanych mieszkańców są 2 takie podobno). Ja poczułem się okropnie po tej sytuacji i winny że mam psa. Ja nigdy nie widziałem pseudo kibica, mordercy czy złodzieja na smyczy... Nie zapominajmy że jesteśmy istotami z krwi i kości tak jak inne stworzenia. Świat nie jest tylko dla nas. Żyjmy w zgodzie z naturą a prawo adekwatnie dobierajmy do czynów i zobowiązań. Dziękuję i Pozdrawiam.



2012-10-19 12:52 | ZOI

Człowiek, który mdleje na widok psa powinien sie leczyć. Psy to nie psychopaci, nie myśla jak ludzie, nie są złe, czasem są po prostu tylko duże i za to sa nienawidzone.



2012-10-19 12:44 | gość

Nawiąże do komentarzy poniżej .Nikt nie chce na pewno bić zwierząt itp. ale uważam ,ze nalezy sprawnić tak prawo ale też i właściciele tychże psów sami bez ustaw powinni zdawać sobie sprawę ,że podatnicy chcą czuć siebezpiecznie i chodzić bez obaw .Świadomośc podpowiada,ze gdy pies posiada kaganiec jestesmy w stanie się obronić a na pewno to zwierzę / szczególnie groźne ,duże itp/ nie bedzie takich potężnych a nawet śmiertelnych skutków pogryzień .Sam uwielbiam psy ale niestety te ,które znam od małego i to małe ,dużych i tych ostrych obawiam się bo zdaję sobie sprawę ,ze żadna Paniusia ani Pan włściciel nie da rady utrzymać go na takim sobie ot '' sznureczku '' dla ozdoby jak mu coś odbije albo źle odczyta wymijającego go osobnika np. dziecko ,osobę ,która bardzo sieboipsów itp. sam osobiście mam znajomą ,która w swojej klatce ma neaoplitano ale jest potęzny i na wąskich schodach wymijając go mdleje .Zaczęła więc najpierw sprawdzać czy czqasem nie idzie z jednej czy drugiej strony i wówczas sybko schodzi lub wchodzi trzymając klucz w dloni ,po prostu to ona czuje sie zastraszona i ucieka .Nastepni tacy młodzi mieszkają na parterze ,tez się boją a tez pies coś nie przepada i zawsze szczeka.Właściciel ma to gdzieś ,głupio się śmieje i mowi ,ze to jest coś nie tak ,ze się mdlej czy ucieka .Nie powinno tak być.Py będa lepiej sznowane i ich właściciele gdy wiadomo będzie gdzie jest czyje miejsce ,to nie psy winne to własciciele.



2012-10-14 14:27 | Inka

W uchwałach rady miasta często napisane jest, że pies musi być na smyczy, ale nie sprecyzowane jest nigdzie czym jest ta smycz. Czy sytem elektronicznego szkolenia (obroża z nadajnikiem) można uznać za smycz jesli mamy nas psem pełną kontrolę a pies nie wykazuje zachowań agresywnych i jest blisko swojego opiekuna??



2012-10-05 12:14 | anna

Pani Angeliko, psa, kota (albo inne zwierze) bierze się z dobrodziejstwem inwentarza, czyli kupą również. Jeżeli zastanawia się Pani, czy nie oddać psa, bo trzeba po nim sprzatnąć, to nie trzeba było go brać ze schroniska, bo dla zwierzaka to dodatkowe cierpienie (powtórne odrzucenie). A co do starszego pana, który nie sprzata: mentalność ludzi ulega zmianie również pod wpływem przykładu płynącego ze środowiska i jest duża szansa, że pan zacznie sprzatać gdy zobaczy, że inni to robią. A w każdym razie będzie Pani miała moralne prawo, by zwrócić mu uwagą. No chyba, że to pan już tak sędziwy, że należy machnąć ręką, bo wiadomo... Ja do sprzatania używam ogrodowej łopatki, która daje możliwość zakopania. przysypania albo bezdotykowego zebrania i wrzucenia do torebki.



2012-10-04 16:01 | Angelika

Kilka dni temu adoptowałam psa ze schroniska. Tam siedział wraz z 4 innymi psami w ciasnej klatce. Teraz czasem idę do parku,aby sobie pobiegał. I ja mam teraz płacić mandat,bo pies który całe życie spędził w klatce trochę pobiega...? Tym bardziej,ze to szczeniak-choć trochę duży. A co do kagańca-to właśnie jak mu go zakładam,to robi się niespokojny i szczeka...Nie wiem też czy mam sprzątać po psie,czy nie. Jeśli mam sprzątać,to chyba jednak oddam go znowu do schroniska.Bo dlaczego ja mam sprzątać,skoro wyjdzie jakiś staruszek ze swoim psem i on nie sprzątnie,bo się nie schyli po''kupkę''. Poprostu zdrowie już nie te.



2012-09-09 0:02 | Agnieszka

W dzielnicach domków jednorodzinnych często właściciele zamiast wyjść na spacer wypuszczają psy poza ogrodzenie bez żadnej kotroli. Kilkakrotnie miałam sytuacje,gdy szłam z moim psem na smyczy i zaatakowały mnie takie spuszczone psiaki bez kontroli właściciela np. owczarek, pitbull, dog, kundelek, i oczywiste jest,że mój pies się bronił, bo one na żadne kopniaki itp nie reagowały,były agresywne i ciekawe co by się stało jakby mój pies pogryzł takiego psa. Ostatnio zaczęłam nosić paralizator,bo to jest chore co się na ulicach wyprawia! Jeszcze pozdrowienia dla właścicieli pieskow na automatycznych smyczach, których zazwyczaj nie jest w stanie kotrolować.



2012-09-07 23:41 | Krzysztof

Byłem świadkiem takiej sytuacji : mały piesek - maltańczyk, zawsze prowadzony na smyczy, odizolowany od innych psów, przez to trochę zdziczały, zwykle prowadzony przez dzieci i pewnie kupiony dla dzieci, pewnego dnia dobiegł do stojącego przy samochodzie mężczyzny i go ugryzł w nogę . Ugryzienie dość płytkie , ale jednak ugryzienie. Okazało się, że ten piesek nie posiadał książeczki zdrowia, nie wspominając już o obowiązkowym szczepieniu przeciwko wściekliźnie. Ten przypadek podaję jako klasyczny przykład braku odpowiedzialności dorosłych i przypadku kupowania psa dla dzieci. A przecież pies to nie zabawka...



2012-08-30 14:51 | ilona

nie rozumiem co niektorych...piszecie ze szliscie sobie spokojnie z pieskem i zostal zaatakowany przez innego psa bez kaganca, biegajacego luzem...a wasz pies to co?uprzywilejowany ze moze bez smyczy biegac? albo wszyscy albo nikt. sama mam psa i jestem za niego odpowiedzialna. a wy jesli nie potraficie poniesc odpowiedzialnosci za swojego, to chomika sobie kupcie. a mandaty w takich przypadkach powinny byc dla obu wlascicieli. bo gdyby wasz pies byl na smyczy to zapewne do takich sytuacji by nie dochodzlo.u mnie na wiosce jest sfora takich kundli i zaden nie podejdzie gdy moj pies idzie ze mna, przy nodze, a w ostatecznosci dostalby kopa!



2012-08-13 9:53 | Klara

Kochamy psy bezgranicznie! szczególnie te dużych rozmiarów. Mam rottka i nigdy nie wymagałam od mojego psa by był człowiekiem. Pies to pies. Trzeba o tym pamietać i zapobiegać niektórym sytuacjom. To zadanie dla ludzi.Czasem nie wyjdzie bo zdarzają się sytacje, których nie przewidzimy. Niestety takie jest życie. Ludzie wyluzujcie trochę cieszcie się możecie przebywać ze zwierzetami, bo dziękim nim życie jest piękniejsze i radośniejsze.



2012-08-12 12:04 | Jola

Ja też bardzo lubię psy, ale po dzisiejszym incydencie chyba się "nawrócę". Wracając z kotem od weterynarza (kot w szelkach) na klatce schodowej w moim bloku zostałam zaatakowana przez psa rasy american stratford terier. Wiem, że celem prawdopodobnie był mój maine coon, ale to nie zmienia faktu, że zostałam zaatakowana, ponieważ w obronie kota który dostał szału stanęłam między nim a psem. A właściciele trzymając w ręku smycz, która niestety nie była przypięta do obroży psa, stali i się patrzyli na moje zmagania. Niestety nie zdołałam zapytać o dowód, żeby zgłosić sprawę, ponieważ jak najszybciej chciałam się znaleźć z zakrwawionym kotem w domu (skończyło się na szczęście tylko powyrywanymi pazurami i szokiem) . Czy zgłoszenie sprawy na SM z podaniem umaszczenia i rasy psa, razem z dokładnym miejscem zdarzenia ale bez nazwiska właściciela ma jakiś sens? Mimo, że stało się to na klatce w moim bloku to niestety nie znam tych ludzi.



2012-08-12 9:23 | Kristof

W prawie są bardzo duże luki, kodeks wykroczeń jest nad różnymi smiesznymi ustawami więc skoro sprawuje należytą opieke nad psem, nie stwarza on żadnego niebezpieczeństwa bo chodzi na smyczy przy nodze to tak na zdrowy rozsądek nie potrzebuje kagańca idąc z nim na spacer i to powinno być zaznaczone w tych śmiesznych miejskich ustawach (nie dotyczy psów na liście raz niebezpiecznych czyli 11 piesków). A jeżeli jest obowiązek prowadzenia psa na smyczy to każdej rasy niezależnie czy jest to jamnik, spaniel, amstaff czy owczarek niemiecki. Nie ma podziału zły, dobry pies. Zresztą najwięcej pogryzień człowiaka jest przez małe mieszańce, jamniki i mix owczarka niemieckiego. Tak naprawde psy uznawane za niebezpieczne agresją pałają w stosunku do innych zwierząt nie ludzi więc tu też przepis jest nieprzemyślany troche. Yorkshire terrier nie zapominajmy jest również psem a nie kotem i co wtedy? :D



2012-08-11 20:19 | Krzysztof

Pisałem o mądrych i precyzyjnych prawach,, własne lęki można i trzeba leczyć, w tym lęki przed psami (może psycholog). Co do lubienia psów , to oświadczenie nie może być prawdziwe, bo jeśli ktoś lubi to bez ograniczeń. Mnie w danym tekście razi nadpobudliwość, zalecam więcej spokoju, a jeśli dyskusja to na argumenty, pozdrawiam



2012-08-10 11:54 | Dorcik

Bardzo lubie psy ale jak czytam komentarz, w którym Pan pisze o miłości do piesków i że ich się czepiają, że spokojnie biegać nie mogą że sprzątać trzeba, a gdzie miłość do tych przyjaciół człowieka to mnie szlak jasny trafia na miejscu. Skoro uważasz pieska za przyjaciela to wyprowadzając go na spacerek posprzątaj po nim bo pies to tylko zwierze sam nie potrafi posprzątać. Jeśli każdy właścicel by sprzątał po swoim pupilu to nikt by się ich nie czepiał bo był by porządek. Druga sprawa, każdy właściciel zna swojego psa a przechodzień nie zna zwierzęcia i wcale się nie dziwie że się obawia o własne bezpieczeństwo to jest tylko zwierze, a spokojnie pobiegać może po własnej posesji. Skoro mieszkasz w bloku to niestety nie masz miejsca na swobodne wypszczenie pieska bez smyczy, musisz pogodzić się z faktem iż przyjaciel musi być uwiązany. Właścicele piesków popatrzcie z perspektywy osób trzecich tzn tych którzy chcą swobodnie się poruszać bez obaw o własne bezpieczeństwo ze strony biegających psów. Podkreśle jeszcze raz bardzo lubię pieski, ale gdy mijam wolno biegającego nawet najmnijeszego kundelka to mam obawe czy coś mu nie odbije i się nie rzuci mi na nogę. Zacznijmy dbać o wspólne bezpieczeństwo i porządek, wszystkim będzie się żyło łatwiej.



2012-07-18 11:00 | Jan Borzymowski

Do Uli. Przeczytaj w "Pies i prawo" - "Złe skutki milości nie w porę" i wyciagnij wnioski per analogiam. Komentarz dotyczący zakończenia sprawy sądowej był następujący:Tak to się skończyło. To nie pies był inicjatorem zajścia, nie podszedł do człowieka, leżal na posłaniu w odizolowanym pomieszczeniu. W takiej sytuacji trudno obarczać winą własciciela psa za to, ze ktoś świadomie naruszył spokój zwierzęcia, co stało się przyczyną reakcji w postaci ugryzienia. Bardziej jaskrawe zobrazowanie sytuacji. Wyobraźmy sobie, że ktoś trzyma w zabezpieczonym solarium węża. Ktoś inny ma ochotę pogłaskać gada. W konsekwencji zostaje ugryziony. Związek przyczynowy jest jednoznaczny.



2012-07-17 21:13 | ?

do Ula:Masz psa to go pilnuj, a teraz nie biadol... po to jest między innymi obowiązek trzymania psa na smyczy, żeby do takich sytuacji nie dochodziło.



2012-07-15 13:33 | ula

Wyszłam na spacer z yorkiem 2 latka był bez smyczy to fakt ale jest bardzo posłuszny i został zaatakowany przez kundla 4 razy większego od niego tamten był na smyczy ale takiej 2 metrowej a pani właściecielka ma problem z nogami (niepełnosprawna) i niestety nie zdołała go utrzymać.Okazało się że mój maluszek ma rozerwane jelitka już jest po zabiegu co mam zrobić ponieważ kosztowało mnie to dość sporo a pani właścicielka tego drugiego psa nawet się nie zainteresuje i jeszcze mnie straszy że to moja wina wina pół na pół.Czy mogę wygrać sprawę jakbym założyła.Proszę o pilną odpowiedź.



2012-07-13 19:51 | wacha36

ile razy bym nie wyszedl ze swoim psem mam mandad to mnie normalnie przeraza niewiem jak mam z tym sie pogodzic czy tak ciezko policji zrozumiec ze tez jest goraco a moze oni powinni chodzic w kakancach?jak oni by sie czuli? a moj pies to zwykly kundelek podobny do labradora tylko ze o polowe mniejszy



2012-07-02 0:00 | Krzysztof

Tak się zastanawiam - dlaczego ludzie nie lubią psów ,( nie piszę tu o lęku przed ugryzieniem), psów się brzydzą, chcą je tylko na łańcuch, lubią je kopnąć, gdy pies szczeka ,narzekają na hałas.Cytowane przepisy prawne zabraniają puszczania psa w lesie, w parku , w mieście, na polanie , wśród innych psów, w towarzystwie ludzi.Zastanówmy się kto tworzy te przepisy. Pies tylko na smyczy, w kagańcu, pies zanieczyszcza, sprzątajmy, to cytaty z tych aktów prawnych. A gdzie sympatia dla tych czworonożnych przyjaciół, które własne życie potrafią poświęcić dla swego pana! Dlaczego tępimy tych co psami się zajmują.Czasem uważamy ich z niespełna rozumu, straszymy strażą miejską, policją. Może tu chodzi o wywyższanie się jednych nad drugimi. Na pewno brakuje nam mądrych praw ,jasnych i czytelnych. Praw które będą miały na celu również dobro naszych czworonogów i ich właścicieli.



2012-06-24 16:45 | Krzysztof

Może zmienić psa? np. na Yorka! Pozdrawiam



2012-06-23 22:32 | Katti

Witam,właśnie wróciłam ze spaceru z moją sforą i nie obyło sie bez przygód.Jeden z moich psów(suczka,łagodna do psów i ludzi) biegała luzem, gdy zobaczyła swojego Pana z daleka zaczęła biec w jego stronę.Nie patrząc na nic i nie zwracając na nikogo uwagi biegła przed siebie(na nic były moje wołania jej),wyłoniła się jakaś babka z małym pieskiem(pekińczyk)i jej brat(znam ich)ze swoim wyżłem niemieckim(też suka).Po moim podejściu do męża "państwo"wszczęło awanturę,że mo pies pogryzl wyżła(moj jest rasy mały terier).Zaczął nas wyzywać od różnych kopnął moją sukę niby w obronie swojego psa i ubliżając nam chciał zadzwonić po straż miejską. Mam pytanie -kto dostał by mandat i ile i kto był na prawie? Proszę o szybką odpowiedź



2012-06-19 18:37 | ALICJA

WITAM, WŁAŚNIE WRÓCIŁAM ZE SPACERU Z MOIM PSEM. NIE OBYŁO SIĘ BEZ PRZYGÓD - SPOTKALIŚMY PANA WRACAJĄCEGO Z DZIAŁKI PRZY OSIEDLU PANA TADEUSZA W GDAŃSKU Z PSEM RASY DOBERMAN BIEGNĄCYM LUZEM. MÓJ PIES TEŻ JEST DUŻY I NIE WIADOMO JAK NA SIEBIE ZAREAGUJĄ. ZWRÓCIŁAM UWAGĘ Z DALEKA BY ZAPIĄŁ SMYCZ ALE SPOTKAŁAM SIĘ ZE 100% IGNORANCJĄ. ŻAŁUJĘ, ŻE NIE ZROBIŁAM ZDJĘCIA TEL. KOMÓRKOWYM TYLKO CO BY TO DAŁO. WŁAŚNIE TA BEZRADNOŚĆ JEST NAJGORSZA. DOBRZE, ŻE TEN PIES BYŁ PRZYJAŹNIE NASTAWIONY W ODRÓŻNIENIU OD SWOJEGO WŁAŚCICIELA. TYLE MOJEGO CO SIĘ NASZARPAŁAM ZE SWOIM PSEM, KTÓRY WAŻY 65 KG. I CO ROBIĆ W TAKIM PRZYPADKU



2012-05-24 13:02 | Jan Borzymowski

Za zachowanie psa odpowiedzialny jest jego właściciel. KW, Art.51 $1 Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokoj, porzadek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlaga karze aresztu, ogranieczenia wolności albo grzywny.



2012-05-24 11:49 | Agata

Witam. Mam taki problem-gdy wchodze do sklepu i pies mnie nie widzi,oczywiscie jest przywiazany (jest to 5-10 min) strasznie szczeka. Jest to na dworze a ludzie i tak maja pretensje. Czy moga wezwac Straż Miejska? Prosze o pilna odpowiedz



2012-05-22 22:48 | Jan Borzymowski

KW. Art.166. Kto w lesie puszcza luzem psa, poza czynnościami związanymi z polowaniem, podlega karze grzywny albo karze nagany.



2012-05-21 10:34 | bartek

Wczoraj w lesie na spacerze ruszył na nas pitbull pary spacerującej jakieś 100-200 m przed nami. bez kagańca, bez smyczy, nie wyglądał pokojowo. nawoływania właścicieli miał w nosie i ujadając biegł do nas. ostatecznie nic się nie stało, bo właścicielka popędziła za tym swoim potworem. ale co robić w takiej styuacji? jestem przekonany, że w lesie nie wolno spuszczać psów ze smyczy.



2012-05-14 22:08 | Miami

Witam,Przydarzyła mi się dziś na wieczornym spacerze bardzo niemiła sytuacja. Mam małego rocznego kudla, wychowanego razem z dzieckiem o bardzo spokojnym charakterze. Pies podleciał do Pani która błyskawicznie chwyciła swego yorka na ręce i zaczeła mnie jako właścicielkę obrzucać epitetami grożąc jednocześnie telefonem do Straży Miejskiej. Sytuacja wprawiła mnie w osłupienie - widziałam kobietę pierwszy raz na oczy, mój przyjazny pies radośnie machał ogonem i wydawało mi się, że znam wszystkich właścicieli psów z mojego osiedla i jesteśmy miłymi spokojnymi ludźmi... Spotkałam się z niesamowitą agresją drugiej właścicielki psa, która podejrzewam że od niedawna zamieszkała na naszym osiedlu. Co robić ? Nie chcę ograniczać mojego psiaka, który nie oszczekuje i nie atakuje innych psów. Czuję się trochę jako ofiara tej prostej podejrzewam kobiety która nie powinna używać takiego języka względem innych. Czy to że mój pupil biega bez smyczy daje jej wystarczający powód, by bezkarnie mnie obrażać ?



2012-05-08 17:00 | Justyna

Witam. Mieszkam w domu jednorodzinnym z dużym ogrodem, po którym spacerują kury (ok. 25-30 sztuk). Ogród jest ogrodzony. Pewnego dnia na teren mojej posesji wtargnęły 2 młode psy rasy husky i zagryzły mi 10 kur. Musieliśmy wzywać straż miejską i błagać (kilkakrotnie) o pomoc. Właściciel dostał mandat i kupił dla nas 10 młodych kurek. W tym roku jeden z naszych znajomych, który wynajmuje garaż na naszej posesji, przyprowadził swojego pupila -oczywiście młodego psa husky- i spuścił ze smyczy, żeby piesek sobie pobiegał. I co się stało? 2 kury rozszarpane. Niestety, zbyt mała szkodliwość społeczna czynu. TOTALNY BRAK WYOBRAŹNI!!! Ludzie. opamiętajcie się wreszcie! Mieszkanie w bloku i krótkie spacery nie jest odpowiednie dla takich psów!



2012-03-16 22:03 | Mateusz

straż miejska też mi oferowała 150zł ale odmówiłem przyjęcia mandatu z powodu braku smyczy i kagańca wytłumaczyłem logicznie im że kaganca psu nigdy nie włoże z powodu samoobrony że wrazie napaści jak mnie ma pies obronić za to mi anulowali ale 100zł mi chcieli wlepić za brak smyczy nie wiedziałem co zrobić w tym wypadku i zapytałem gościa z jakiego to paragrafu dostaje tą stówke to Art. 77. Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany.Ale ja zachowałem ostrożnośći wszelkie osób poszkodowanych nie było sprawę wygrałem a następnym razem mandat przyjmę



2012-02-04 16:48 | Miła

W przedszkolach i w szkołach powinno się organizować lekcje z psami i kotami. Uczyć dzieci wrażliwości i miłości do zwierząt. Psy uczą jak kochać, jak być wiernym.... :-)



2012-01-31 10:51 | krzysztof

Jak można kochać zwierzęta przez które zostało się pogryzionym, przecież to trauma na całe życie???



2012-01-29 1:00 | krzysztof

Trudno obarczać innych własnymi lękami, za chwilę komentarz doda ktoś pobity przez innego człowieka i zaproponuje odizolowanie go od innych ludzi. A może należy opanować własne lęki i dziecko uczyć nie lęku ,a miłości do innych stworzeń . Oczywiście w granicach rozsądku. Właściwie w każdej sytuacji należy zachować rozsądek.Odsyłam do książki Cesara Millana Zaklinacz Psów, lub do programu tegoż Pana w telewizji.Zyczę owocnej walki z własnymi lękami. Pozdrawiam



2012-01-20 22:52 | kata

majac 3 lata zostalam pogryziona przez psa na twarzy, prawie stracilam oko, spedzilam pol roku w szpitalu, cale zycie wychowywalam sie z psami i kocham te zwierzeta ale kiedy moja coreczka miala 3 latka zaczelam sie bac bo twarz dziecka jest na tej wysokosci i to jest ulamek sekundy.Do wszystkich tych co tak kochaja swoje psy zwlaszca wlascicieli amstafow postarajcie sie zrozumiec ze ktos nie zna waszego psa i was wiec kaganiec w miejscach gdzie sa ludzie dzieci uspokoi innych, ktorzy maja prawo sie obawiac



2011-12-25 0:17 | Krzysztof

W mojej okolicy właściciele psów spotykają sie na takiej rozległej łące lub za kopcem legendarnego założyciela miasta. Są to grupy od dwóch, trzech do ośmiu ludzi i ich pupile.Ludzie rozmawiają , dyskutują , a zwierzęta biegają i bawią się , konfliktów właściwie nie ma. Może czasem, ale raczej drobne. Najlepsze są spacery po zmroku, bo wtedy Straż Miejska nie patroluje, No cóż, jesteśmy uprzywilejowani. Mogło by już tak zostać. Pozdrawiam.



2011-12-19 6:22 | wiecho

Jest to nie rozwiązany problem.Sam mam wielkiego kundla,którego wychowałem w miłości do ludzi.Kiedyś został zatakowany przez człowieka i salwował się ucieczką.Ludzie się go boją i nie dźiwię się.Puszczam go ze smyczy gdy nikogo nie ma w pobliżu.Pies ogląda świat nosem,niema nic gorszego jak smycz,która krępuje swobodne upajanie się zapachami.Sens spaceru to nie tylko wypruźnienie ale właśnie świat woni którego my nie jesteśmy zrozumić.To cała radość psiego życia.Będąc za granicą widziałem tereny dla psów.Coś jak place zabaw dla dzieci.Jest ogrodzenie ,ławeczki itd.Integrują się ludzie , psy, jest kupa śmiechu i zabawy.Kto za to zapłaci.Zainteresowani Postawić parkomat i pobierać opłaty na sprzątanie byle nie za duźe,A tak wogule to na co idą nasze podatki za psy,



2011-12-15 16:01 | Krzysztof

Tak się składa, że ludzi można podzielić na dwie kategorie tych co innym stworzeniom nieba przychylą, bliźnim pomogą , zaopiekują się innym stworzeniem i na ludzi topornych, bez wyższych uczuć, takich co brzydzą się biednym człowiekiem, często niedomytym; brzydzą się innymi stworzeniami, mam na myśli psy i koty. Zaobserwowałem ,że przepisy dotyczące między innymi spacerów z psem w mieście Kraków ustanawiają właśnie ci z gatunku topornych. Przepisy dotyczące zwierząt wymyślają osoby , które się ich boją. Odpowiednie ustawy tworzone są bez konsultacji ze specjalistami. Efektem tego są rozmaite pomysły, które biją w ich właścicieli. Należy się głębiej zastanowić jak tę sytuację uzdrowić. Posiadam dwa psy jeden z Azylu , a drugi do towarzystwa dla tego pierwszego i bardzo o nie dbam. Pozdrawiam miłośników zwierząt.



2011-12-04 16:50 | Jan Borzymowski

Nie dawno tv pokazała jakąś sektę (w USA), której obrządek odbywa się przy udziale jadowitych węży. Ci ludzie taki ceremoniał lubią. Wolno im i to jest ich sprawa. Ja akurat dobrze czuje się w towarzystwie psów, a nie kobry czy pytona. Ktoś inny lubi towarzystwo koni, jeszcze inny - słoni, małp, tchórzofretek, czy kanarków. Nie oznacza to, że wszyscy naokoło muszą podzielać określoną pasję. Są ludzie, którzy nie czują się dobrze w otoczeniu zwierząt, które my lubimy. Nie oznacza to, że są nienormalni, źli, durni itp. itd. Uszanujmy ich i nie stwarzajmy dyskomfortu poprzez narzucanie towarzystwa psa. Wprawdzie on jest miły, ułożony, nie agresywny. Ale przechodzeń o tym nie wie i jest pełen napięcia, stresu. W sytuacjach nieuniknionego zbliżenia (winda, klatka schodowa itp.) obecnośc psa nie może stwarzać niepokoju, napięcia. Dlatego dla dobra psa i nas samych używajmy zabezpieczeń (smycz, kaganiec), które pozwolą zachować spokój, nie wywołają nieprzyjemnych uwag, komentarzy. Już sam fakt, że pogryzienia przez psy zdarzają się, może wywoływać stres na widok nieznanego czworonoga. Wczoraj na spacerze (z psem) zobaczyłem pręgowanego "brytana" przypiętego do pustej ławki. Kilkanaście metrów dalej siedziały dwie ok 12-13 letnie dziewczynki z labradorem i kundlem. Czy to wasz pies? Zapytałem. Nie, jakiś obcy, ale gryzł nasze psy więc go przywiązałyśmy... Dziwny jest ten świat :)



2011-12-04 15:07 | Gosia

Zgadzam się z Tobą Kasiu ludzie popadają w skrajne obsesje mało tego uczą swoje dzieci bać się zwierząt. To przykre! ja kocham wszystkie psowate małe i duże rasowe i nie,  i nie wyobrażam sobie bez nich życia.
Psy nie są złe- źli i wredni są ludzie!



2011-12-04 12:43 | Katarzyna

Aniulka, zastanawiam się, czy na inne psy także reagujesz w taki sposób, jak na amstaffa swojej sąsiadki? zajmuję się od kilkunastu lat tą rasą i nie mogę pogodzić się z tym co media robią z tymi psami.. oczywiście winę za to ponoszą pseudohodowcy, oraz hodowcy wydający te cudowne psy w nieodpowiedzialne ręce.. jednak mogę wszystkich zapewnić, że dobrze wychowany i właściwie prowadzony amstaff nie jest groźniejszy niż jamnik bądź inny mały "szczekaczo-podbiegacz". Razem z mężem wyciagamy psy tej rasy ze schronisk. Te psy nas nie znają. NIGDY nie próbowały ugryźć nikogo z nas, nikogo z sąsiadów... swoją drogą, jestem bardzo wdzięczna i szczęśliwa, że moi sąsiedzi to normalni ludzie, którzy nie boją się moich psów. Ludzie opamiętajcie się to nie psy są agresywne, tylko ludzie. Amstaffy to wspaniałe psy i ja osobiscie nie znam amstaffa z problem agresji skierowanym przeciwko człowiekowi. Te psy kochają ludzi nad własne życie...



2011-11-01 5:25 | Aniulka

Ostatnio wychodząc z dzieckiem na spacer natknęlam się przy wyjściu z windy na sąsiadkę z amstafem, Pies był co prawda na smyczy, ale bez kagańca. Pani tłumaczyła się, tym że psa zna, jest na smyczy i ma nad nim kontrolę(?!) i przecież jeszcze nic nie zrobił, i nie ma obowiązku noszenia kagańca. Niektórym właścicielom brakuje wyobraźni, bo ten pies wyszedł dokladnie naprzeciwko mnie i mojego dziecka i gdyby tylko miał ochotę mógł skoczyć na jedno z nas i zrobić krzywdę. Choć na czas wyjścia z klatki powinna założyć mu kaganiec-wysiłek niewielki a byłoby o niebo bezpieczniej. Powiedziałam, ze nastepnym razem zadzwonię po straż miejską i na pewno tak zrobię bo na .... nie ma innej metody...



2011-08-27 9:37 | Migdałek

Tak właśnie siedzę sobie wczesnym rankiem i czytam. Jestem właścicielem sznaucera miniaturowego. Chyba wiadomo wszystkim, że są to psy o bardzo rodzinnym charakterze. Niestety obrzydliwie hałaśliwe i z dużym poczuciem prawa własności. Ze swojego doświadczenia wiem że ludzie inaczej reaguja na psa na wet takiego hałaśliwsza jak mój gdy jest na smyczy lub w kagańcu. Mieszkam w centrum miasta i muszę się pochwalić, że mam bardzo wyrozumiałych i cierpliwych sąsiadów, którym bardzo za to dziękuję. Sąsiedzi poznali mojego hałaśliwca i zawsze się z nim witają. Mój pies potrafi do nich podlecieć z wielkim hałasem, po czym rozkłada się przed nimi i radośnie obszczekuje i popiskuje. Musze jednak dodać, że bycie właścicielem psa nie jest takie proste. Obcy Ludzie, przechodnie ,czasami zachowują się gorzej od psa, widząc psa na smyczy/ w kagańcu na spacerze potrafią na niego pluć, tupać nogami, cmokać i robić inne cuda wianki aby pokazać swoją wyższość. Potrafią tak nakręcić niewinnego psa, ze ten dostaje białej gorączki ze złości.I tu nawet dobra wola właściciela psa nie pomaga. Jedyną obroną jest głośne wykrzyczenie: Czy mam spuścić psa ze smyczy , to wtedy przestanie Pan/i cmokać i drażnić psa. I chyba nie można się dziwić ze czasami właściciel psa nie wytrzyma. Szkoda tylko,ze na takich osobników prawa nie ma, a winny zawsze jest pies i jego właściciel.PS. Czy są sposoby i jakie aby nieco wyciszyć sznaucera na spacerze ? ( najlepiej te sprawdzone , nie książkowe)



2011-08-22 20:50 | nota bene

Mój pies jest wzięty ze schroniska i nie przepada za większością psów z osiedla, dlatego zawsze! wyprowadzam go na smyczy i na czas wyjścia z bloku (na klatce schodowej i w windzie) ma zawsze! założony kaganiec. Na dworze kaganiec zdejmuję, bo gdy widzę z daleka innego psa, schodzę na bok lub wybieram inną drogę. Ostatnio szłam chodnikiem koło bloku, po jednej stronie drogi osiedlowej, a po drugiej, w zaparkowanym samochodzie siedział pies. Właścielka psa przenosiła rzeczy z jednego samochodu do drugiego. W samochodzie z psem drzwi były pootwierane na całą szerokość. Pies wyczuł mojego psa, zaczął szczekać, na co mój też odpowiedział szczekaniem. Tamten pies pozostając bez nadzoru, wybiegł z samochodu, podbiegł do nas i rzucił się na mojego psa i zaczęły ze sobą walczyć. Odciągnęłam mojego psa ale zamiast usłyszeć przepraszam, kobieta (nota bene z 10 lat młodsza ode mnie) zaczęła na mnie krzyczeć i grozić strażą miejską, bo mój pies szedł bez kagańca (kaganiec noszę zawsze zawieszony na smyczy). Jej pies też był bez kagańca - też miał zawieszony na smyczy. Już po raz trzeci zdarza się, że mój pies zostaje zaatakowany przez innego, biegającego luzem. Mój ma chodzić na smyczy, inne mogą biegać luzem; no i w kagańcu, żeby nie mógł się bronić, gdy zostanie zaatakowany?



2011-08-19 10:06 | Justyna

A co z wybieganiem psa? Burzycie się o trzymanie psa na łańcuchu a na smyczy to już ok? Gdzie mam iść porzucać psu patyk jak nie do parku - a że jest tam dziecko na dziecku... nie ma przecież ogrodzonych parków dla psów



2011-08-17 13:13 | Liz

Ostatnio byłam ze swoim owczarkiem niemieckim na pikniku. Pies był oczywiście na smyczy i to krótkiej, siedzieliśmy na ławce i psina leżała spokojnie u nóg. Podchodzi do mnie pewien młody człowiek i pyta, dlaczego pies nie jest w kagańcu. ja na to, że jest na smyczy i pod moją kontrolą, więc nie musi. Było gorąco, a kaganiec utrudnia psom chłodzenie. Na to mlody człowiek, że prawo nakazuje smycz i kaganiec. ja , że nie do końca. No to on, że tu są jego dzieci i że mam sobie pójść. I tego już było za wiele, bo skoro mam psa na krótkiej smyczy i sprawuje nad nim kontrolę, to ten człowiek -ojciec powinien zadbać i chyb tez tpo prawo reguluje, żeby dzieci trzymały się w bezpiecznej odległości od psa. Po takim argumencie młody człowiek zamilkł i zajął się opieką nad swoimi pociechami. Rozumiem, że ludzie się obawiają psów, zwłaszcza dużych (ostatnio sporo słyszy się o tragediach), ale nie można przerzucać odpowiedzialności na całe zło wyłącznie na właścicieli psów, no i same psy.



2011-07-09 10:21 | Jan Borzymowski

Niewątpliwie przykre zajście. Artykuł 77 KW: "Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 zł albo karze nagany".Ponieważ właścicielka kundla wykazała dużo złej woli, powinna byc ukarana grzywną. Radzę zrobić obdukcję lekarską, która może być celowa dla policji.Dochodzenie zadośćuczynienia w drodze powództwa cywilnego i cała procedura sądowa (udowodnienie winy itd.) by było zbyt kłopotliwe i skutek niepewny...



Strona główna  |  Redakcja  |  O wortalu PSY24.PL  |  WspółpracaReklama  |  Katalogi  |  Kontakt

Wszelkie prawa zastrzeżone ˆ Agencja reklamowa IdealMedia | System CMS | mapa witryny
| login statystyka