- Komentarz do nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt.
- Obowiązek smyczy i kagańca - pies i prawo
- Głośne szczekanie - pies i prawo
- Pogryzienie przez psa
- Odpowiedzialność cywilna za psa
- Kochane kupki czworonoga… - pies i prawo
- Miłość, radość…i brak wyobraźni - pies i prawo
- Podróżowanie z psem - Prawa konsumenta Unii Europejskiej
- Ubezpieczenia psów
- Ustawa o rasach agresywnych - co zmieniła? - pies i prawo
Obowiązek smyczy i kagańca - pies i prawo
Posiadanie psa wiąże się z poważnymi obowiązkami jakie nakłada prawo na właściciela czworonoga. Każdy z nas słyszał o tym, że psa należy wyprowadzać na smyczy, że wypadałoby mieć również kaganiec i przede wszystkim pilnować, żeby nikogo nie pogryzł. Najwyższy więc czas poznać dokładnie do czego zobowiązany jest właściciel ukochanego psa i co mu grozi w razie niewłaściwej opieki nad swoim zwierzęciem.
Obowiązek smyczy i kagańca
Smycz i kaganiec posiada niemal każdy właściciel psa. Ale kiedy ich obowiązkowo używać większość właścicieli już nie. Nic dziwnego, bowiem w Polsce nie ma jednolitych przepisów nakazujących prowadzenia psa na smyczy i w kagańcu. Obecna regulacja – skąpa i w wielu miejscach niepełna – sprowadza się do dwóch aktów prawnych powszechnie obowiązujących:
- ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt
- ustawa z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń
Jednak ani Ustawa o ochronie zwierząt ani Kodeks Wykroczeń nie precyzuje, w jakim stopniu musimy kontrolować swojego psa udając się z nim w miejsca ogólnie dostępne. Brak jest jednoznacznego przepisu nakładającego na właściciela obowiązek wyprowadzania na smyczy czy w kagańcu. Nie oznacz to jednak, że właściciel może wypuścić swojego czworonoga jak mu się tylko podoba. Obowiązek szczególnej ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia nakłada bowiem na właściciela art. 77 kodeksu wykroczeń:
Art. 77. Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany.
Wykroczenia tego może dopuścić się każdy, kto trzyma psa – nie tylko właściciel (Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Karna z dnia 29 kwietnia 2003 r. III KK 26/2003). Przez trzymanie psa należy rozumieć natomiast zarówno jego chów jak i typowy spacer. Dla przyjęcia odpowiedzialności za to wykroczenie obojętne pozostaje czy posiadacz psa nie zachował należytej ostrożności z winy umyślnej czy nieumyślnej. Zwykła ostrożność obejmuje przeciętne środki ostrożności związane z trzymaniem danego zwierzęcia, przy czym będą one zróżnicowane w zależności od gatunku zwierzęcia i przede wszystkim od stopnia niebezpieczeństwa, jakie zwierzę może stwarzać. Konkretne środki ostrożności mogą wynikać z ustawy jak i prawa miejscowego. Dlatego też wyraźny obowiązek wyprowadzania psa na smyczy lub w kagańcu częściej znajdziemy w stosownej uchwale Rady Miasta (np. w Gdańsku).
Nakazy co do sposobu trzymania psa na smyczy lub w kagańcu może ponadto wynikać z regulaminów wewnętrznych przewoźników (dotyczy to np. większości komunikacji miejskich i zbiorowych), obiektów sportowych czy centrów handlowych. Regulamin taki może przewidywać własną sankcję finansową za nieprzestrzeganie jego postanowień , ale wykluczone jest, aby na podstawie takiego regulaminu karać posiadacza psa mandatem karnym czy grzywną.
Łukasz Nysztal
Forum Prawników www.advokat.com.pl
komentarzy: 53 Dodaj komentarz
2012-05-24 13:02 | Jan Borzymowski
Za zachowanie psa odpowiedzialny jest jego właściciel. KW, Art.51 $1 Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokoj, porzadek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlaga karze aresztu, ogranieczenia wolności albo grzywny.
2012-05-24 11:49 | Agata
Witam. Mam taki problem-gdy wchodze do sklepu i pies mnie nie widzi,oczywiscie jest przywiazany (jest to 5-10 min) strasznie szczeka. Jest to na dworze a ludzie i tak maja pretensje. Czy moga wezwac Straż Miejska? Prosze o pilna odpowiedz
2012-05-22 22:48 | Jan Borzymowski
KW. Art.166. Kto w lesie puszcza luzem psa, poza czynnościami związanymi z polowaniem, podlega karze grzywny albo karze nagany.
2012-05-21 10:34 | bartek
Wczoraj w lesie na spacerze ruszył na nas pitbull pary spacerującej jakieś 100-200 m przed nami. bez kagańca, bez smyczy, nie wyglądał pokojowo. nawoływania właścicieli miał w nosie i ujadając biegł do nas. ostatecznie nic się nie stało, bo właścicielka popędziła za tym swoim potworem. ale co robić w takiej styuacji? jestem przekonany, że w lesie nie wolno spuszczać psów ze smyczy.
2012-05-14 22:08 | Miami
Witam,Przydarzyła mi się dziś na wieczornym spacerze bardzo niemiła sytuacja. Mam małego rocznego kudla, wychowanego razem z dzieckiem o bardzo spokojnym charakterze. Pies podleciał do Pani która błyskawicznie chwyciła swego yorka na ręce i zaczeła mnie jako właścicielkę obrzucać epitetami grożąc jednocześnie telefonem do Straży Miejskiej. Sytuacja wprawiła mnie w osłupienie - widziałam kobietę pierwszy raz na oczy, mój przyjazny pies radośnie machał ogonem i wydawało mi się, że znam wszystkich właścicieli psów z mojego osiedla i jesteśmy miłymi spokojnymi ludźmi... Spotkałam się z niesamowitą agresją drugiej właścicielki psa, która podejrzewam że od niedawna zamieszkała na naszym osiedlu. Co robić ? Nie chcę ograniczać mojego psiaka, który nie oszczekuje i nie atakuje innych psów. Czuję się trochę jako ofiara tej prostej podejrzewam kobiety która nie powinna używać takiego języka względem innych. Czy to że mój pupil biega bez smyczy daje jej wystarczający powód, by bezkarnie mnie obrażać ?
2012-05-08 17:00 | Justyna
Witam. Mieszkam w domu jednorodzinnym z dużym ogrodem, po którym spacerują kury (ok. 25-30 sztuk). Ogród jest ogrodzony. Pewnego dnia na teren mojej posesji wtargnęły 2 młode psy rasy husky i zagryzły mi 10 kur. Musieliśmy wzywać straż miejską i błagać (kilkakrotnie) o pomoc. Właściciel dostał mandat i kupił dla nas 10 młodych kurek. W tym roku jeden z naszych znajomych, który wynajmuje garaż na naszej posesji, przyprowadził swojego pupila -oczywiście młodego psa husky- i spuścił ze smyczy, żeby piesek sobie pobiegał. I co się stało? 2 kury rozszarpane. Niestety, zbyt mała szkodliwość społeczna czynu. TOTALNY BRAK WYOBRAŹNI!!! Ludzie. opamiętajcie się wreszcie! Mieszkanie w bloku i krótkie spacery nie jest odpowiednie dla takich psów!
2012-03-16 22:03 | Mateusz
straż miejska też mi oferowała 150zł ale odmówiłem przyjęcia mandatu z powodu braku smyczy i kagańca wytłumaczyłem logicznie im że kaganca psu nigdy nie włoże z powodu samoobrony że wrazie napaści jak mnie ma pies obronić za to mi anulowali ale 100zł mi chcieli wlepić za brak smyczy nie wiedziałem co zrobić w tym wypadku i zapytałem gościa z jakiego to paragrafu dostaje tą stówke to Art. 77. Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany.Ale ja zachowałem ostrożnośći wszelkie osób poszkodowanych nie było sprawę wygrałem a następnym razem mandat przyjmę
2012-02-04 16:48 | Miła
W przedszkolach i w szkołach powinno się organizować lekcje z psami i kotami. Uczyć dzieci wrażliwości i miłości do zwierząt. Psy uczą jak kochać, jak być wiernym.... :-)
2012-01-31 10:51 | krzysztof
Jak można kochać zwierzęta przez które zostało się pogryzionym, przecież to trauma na całe życie???
2012-01-29 1:00 | krzysztof
Trudno obarczać innych własnymi lękami, za chwilę komentarz doda ktoś pobity przez innego człowieka i zaproponuje odizolowanie go od innych ludzi. A może należy opanować własne lęki i dziecko uczyć nie lęku ,a miłości do innych stworzeń . Oczywiście w granicach rozsądku. Właściwie w każdej sytuacji należy zachować rozsądek.Odsyłam do książki Cesara Millana Zaklinacz Psów, lub do programu tegoż Pana w telewizji.Zyczę owocnej walki z własnymi lękami. Pozdrawiam
2012-01-20 22:52 | kata
majac 3 lata zostalam pogryziona przez psa na twarzy, prawie stracilam oko, spedzilam pol roku w szpitalu, cale zycie wychowywalam sie z psami i kocham te zwierzeta ale kiedy moja coreczka miala 3 latka zaczelam sie bac bo twarz dziecka jest na tej wysokosci i to jest ulamek sekundy.Do wszystkich tych co tak kochaja swoje psy zwlaszca wlascicieli amstafow postarajcie sie zrozumiec ze ktos nie zna waszego psa i was wiec kaganiec w miejscach gdzie sa ludzie dzieci uspokoi innych, ktorzy maja prawo sie obawiac
2011-12-25 0:17 | Krzysztof
W mojej okolicy właściciele psów spotykają sie na takiej rozległej łące lub za kopcem legendarnego założyciela miasta. Są to grupy od dwóch, trzech do ośmiu ludzi i ich pupile.Ludzie rozmawiają , dyskutują , a zwierzęta biegają i bawią się , konfliktów właściwie nie ma. Może czasem, ale raczej drobne. Najlepsze są spacery po zmroku, bo wtedy Straż Miejska nie patroluje, No cóż, jesteśmy uprzywilejowani. Mogło by już tak zostać. Pozdrawiam.
2011-12-19 6:22 | wiecho
Jest to nie rozwiązany problem.Sam mam wielkiego kundla,którego wychowałem w miłości do ludzi.Kiedyś został zatakowany przez człowieka i salwował się ucieczką.Ludzie się go boją i nie dźiwię się.Puszczam go ze smyczy gdy nikogo nie ma w pobliżu.Pies ogląda świat nosem,niema nic gorszego jak smycz,która krępuje swobodne upajanie się zapachami.Sens spaceru to nie tylko wypruźnienie ale właśnie świat woni którego my nie jesteśmy zrozumić.To cała radość psiego życia.Będąc za granicą widziałem tereny dla psów.Coś jak place zabaw dla dzieci.Jest ogrodzenie ,ławeczki itd.Integrują się ludzie , psy, jest kupa śmiechu i zabawy.Kto za to zapłaci.Zainteresowani Postawić parkomat i pobierać opłaty na sprzątanie byle nie za duźe,A tak wogule to na co idą nasze podatki za psy,
2011-12-15 16:01 | Krzysztof
Tak się składa, że ludzi można podzielić na dwie kategorie tych co innym stworzeniom nieba przychylą, bliźnim pomogą , zaopiekują się innym stworzeniem i na ludzi topornych, bez wyższych uczuć, takich co brzydzą się biednym człowiekiem, często niedomytym; brzydzą się innymi stworzeniami, mam na myśli psy i koty. Zaobserwowałem ,że przepisy dotyczące między innymi spacerów z psem w mieście Kraków ustanawiają właśnie ci z gatunku topornych. Przepisy dotyczące zwierząt wymyślają osoby , które się ich boją. Odpowiednie ustawy tworzone są bez konsultacji ze specjalistami. Efektem tego są rozmaite pomysły, które biją w ich właścicieli. Należy się głębiej zastanowić jak tę sytuację uzdrowić. Posiadam dwa psy jeden z Azylu , a drugi do towarzystwa dla tego pierwszego i bardzo o nie dbam. Pozdrawiam miłośników zwierząt.
2011-12-04 16:50 | Jan Borzymowski
Nie dawno tv pokazała jakąś sektę (w USA), której obrządek odbywa się przy udziale jadowitych węży. Ci ludzie taki ceremoniał lubią. Wolno im i to jest ich sprawa. Ja akurat dobrze czuje się w towarzystwie psów, a nie kobry czy pytona. Ktoś inny lubi towarzystwo koni, jeszcze inny - słoni, małp, tchórzofretek, czy kanarków. Nie oznacza to, że wszyscy naokoło muszą podzielać określoną pasję. Są ludzie, którzy nie czują się dobrze w otoczeniu zwierząt, które my lubimy. Nie oznacza to, że są nienormalni, źli, durni itp. itd. Uszanujmy ich i nie stwarzajmy dyskomfortu poprzez narzucanie towarzystwa psa. Wprawdzie on jest miły, ułożony, nie agresywny. Ale przechodzeń o tym nie wie i jest pełen napięcia, stresu. W sytuacjach nieuniknionego zbliżenia (winda, klatka schodowa itp.) obecnośc psa nie może stwarzać niepokoju, napięcia. Dlatego dla dobra psa i nas samych używajmy zabezpieczeń (smycz, kaganiec), które pozwolą zachować spokój, nie wywołają nieprzyjemnych uwag, komentarzy. Już sam fakt, że pogryzienia przez psy zdarzają się, może wywoływać stres na widok nieznanego czworonoga. Wczoraj na spacerze (z psem) zobaczyłem pręgowanego "brytana" przypiętego do pustej ławki. Kilkanaście metrów dalej siedziały dwie ok 12-13 letnie dziewczynki z labradorem i kundlem. Czy to wasz pies? Zapytałem. Nie, jakiś obcy, ale gryzł nasze psy więc go przywiązałyśmy... Dziwny jest ten świat :)
2011-12-04 15:07 | Gosia
Zgadzam się z Tobą Kasiu ludzie popadają w skrajne obsesje mało tego uczą swoje dzieci bać się zwierząt. To przykre! ja kocham wszystkie psowate małe i duże rasowe i nie, i nie wyobrażam sobie bez nich życia.
Psy nie są złe- źli i wredni są ludzie!
2011-12-04 12:43 | Katarzyna
Aniulka, zastanawiam się, czy na inne psy także reagujesz w taki sposób, jak na amstaffa swojej sąsiadki? zajmuję się od kilkunastu lat tą rasą i nie mogę pogodzić się z tym co media robią z tymi psami.. oczywiście winę za to ponoszą pseudohodowcy, oraz hodowcy wydający te cudowne psy w nieodpowiedzialne ręce.. jednak mogę wszystkich zapewnić, że dobrze wychowany i właściwie prowadzony amstaff nie jest groźniejszy niż jamnik bądź inny mały "szczekaczo-podbiegacz". Razem z mężem wyciagamy psy tej rasy ze schronisk. Te psy nas nie znają. NIGDY nie próbowały ugryźć nikogo z nas, nikogo z sąsiadów... swoją drogą, jestem bardzo wdzięczna i szczęśliwa, że moi sąsiedzi to normalni ludzie, którzy nie boją się moich psów. Ludzie opamiętajcie się to nie psy są agresywne, tylko ludzie. Amstaffy to wspaniałe psy i ja osobiscie nie znam amstaffa z problem agresji skierowanym przeciwko człowiekowi. Te psy kochają ludzi nad własne życie...
2011-11-01 5:25 | Aniulka
Ostatnio wychodząc z dzieckiem na spacer natknęlam się przy wyjściu z windy na sąsiadkę z amstafem, Pies był co prawda na smyczy, ale bez kagańca. Pani tłumaczyła się, tym że psa zna, jest na smyczy i ma nad nim kontrolę(?!) i przecież jeszcze nic nie zrobił, i nie ma obowiązku noszenia kagańca. Niektórym właścicielom brakuje wyobraźni, bo ten pies wyszedł dokladnie naprzeciwko mnie i mojego dziecka i gdyby tylko miał ochotę mógł skoczyć na jedno z nas i zrobić krzywdę. Choć na czas wyjścia z klatki powinna założyć mu kaganiec-wysiłek niewielki a byłoby o niebo bezpieczniej. Powiedziałam, ze nastepnym razem zadzwonię po straż miejską i na pewno tak zrobię bo na .... nie ma innej metody...
2011-08-27 9:37 | Migdałek
Tak właśnie siedzę sobie wczesnym rankiem i czytam. Jestem właścicielem sznaucera miniaturowego. Chyba wiadomo wszystkim, że są to psy o bardzo rodzinnym charakterze. Niestety obrzydliwie hałaśliwe i z dużym poczuciem prawa własności. Ze swojego doświadczenia wiem że ludzie inaczej reaguja na psa na wet takiego hałaśliwsza jak mój gdy jest na smyczy lub w kagańcu. Mieszkam w centrum miasta i muszę się pochwalić, że mam bardzo wyrozumiałych i cierpliwych sąsiadów, którym bardzo za to dziękuję. Sąsiedzi poznali mojego hałaśliwca i zawsze się z nim witają. Mój pies potrafi do nich podlecieć z wielkim hałasem, po czym rozkłada się przed nimi i radośnie obszczekuje i popiskuje. Musze jednak dodać, że bycie właścicielem psa nie jest takie proste. Obcy Ludzie, przechodnie ,czasami zachowują się gorzej od psa, widząc psa na smyczy/ w kagańcu na spacerze potrafią na niego pluć, tupać nogami, cmokać i robić inne cuda wianki aby pokazać swoją wyższość. Potrafią tak nakręcić niewinnego psa, ze ten dostaje białej gorączki ze złości.I tu nawet dobra wola właściciela psa nie pomaga. Jedyną obroną jest głośne wykrzyczenie: Czy mam spuścić psa ze smyczy , to wtedy przestanie Pan/i cmokać i drażnić psa. I chyba nie można się dziwić ze czasami właściciel psa nie wytrzyma. Szkoda tylko,ze na takich osobników prawa nie ma, a winny zawsze jest pies i jego właściciel.PS. Czy są sposoby i jakie aby nieco wyciszyć sznaucera na spacerze ? ( najlepiej te sprawdzone , nie książkowe)
2011-08-22 20:50 | nota bene
Mój pies jest wzięty ze schroniska i nie przepada za większością psów z osiedla, dlatego zawsze! wyprowadzam go na smyczy i na czas wyjścia z bloku (na klatce schodowej i w windzie) ma zawsze! założony kaganiec. Na dworze kaganiec zdejmuję, bo gdy widzę z daleka innego psa, schodzę na bok lub wybieram inną drogę. Ostatnio szłam chodnikiem koło bloku, po jednej stronie drogi osiedlowej, a po drugiej, w zaparkowanym samochodzie siedział pies. Właścielka psa przenosiła rzeczy z jednego samochodu do drugiego. W samochodzie z psem drzwi były pootwierane na całą szerokość. Pies wyczuł mojego psa, zaczął szczekać, na co mój też odpowiedział szczekaniem. Tamten pies pozostając bez nadzoru, wybiegł z samochodu, podbiegł do nas i rzucił się na mojego psa i zaczęły ze sobą walczyć. Odciągnęłam mojego psa ale zamiast usłyszeć przepraszam, kobieta (nota bene z 10 lat młodsza ode mnie) zaczęła na mnie krzyczeć i grozić strażą miejską, bo mój pies szedł bez kagańca (kaganiec noszę zawsze zawieszony na smyczy). Jej pies też był bez kagańca - też miał zawieszony na smyczy. Już po raz trzeci zdarza się, że mój pies zostaje zaatakowany przez innego, biegającego luzem. Mój ma chodzić na smyczy, inne mogą biegać luzem; no i w kagańcu, żeby nie mógł się bronić, gdy zostanie zaatakowany?
2011-08-19 10:06 | Justyna
A co z wybieganiem psa? Burzycie się o trzymanie psa na łańcuchu a na smyczy to już ok? Gdzie mam iść porzucać psu patyk jak nie do parku - a że jest tam dziecko na dziecku... nie ma przecież ogrodzonych parków dla psów
2011-08-17 13:13 | Liz
Ostatnio byłam ze swoim owczarkiem niemieckim na pikniku. Pies był oczywiście na smyczy i to krótkiej, siedzieliśmy na ławce i psina leżała spokojnie u nóg. Podchodzi do mnie pewien młody człowiek i pyta, dlaczego pies nie jest w kagańcu. ja na to, że jest na smyczy i pod moją kontrolą, więc nie musi. Było gorąco, a kaganiec utrudnia psom chłodzenie. Na to mlody człowiek, że prawo nakazuje smycz i kaganiec. ja , że nie do końca. No to on, że tu są jego dzieci i że mam sobie pójść. I tego już było za wiele, bo skoro mam psa na krótkiej smyczy i sprawuje nad nim kontrolę, to ten człowiek -ojciec powinien zadbać i chyb tez tpo prawo reguluje, żeby dzieci trzymały się w bezpiecznej odległości od psa. Po takim argumencie młody człowiek zamilkł i zajął się opieką nad swoimi pociechami. Rozumiem, że ludzie się obawiają psów, zwłaszcza dużych (ostatnio sporo słyszy się o tragediach), ale nie można przerzucać odpowiedzialności na całe zło wyłącznie na właścicieli psów, no i same psy.
2011-07-09 10:21 | Jan Borzymowski
Niewątpliwie przykre zajście. Artykuł 77 KW: "Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 zł albo karze nagany".Ponieważ właścicielka kundla wykazała dużo złej woli, powinna byc ukarana grzywną. Radzę zrobić obdukcję lekarską, która może być celowa dla policji.Dochodzenie zadośćuczynienia w drodze powództwa cywilnego i cała procedura sądowa (udowodnienie winy itd.) by było zbyt kłopotliwe i skutek niepewny...
2011-07-08 19:50 | Marta
Mam 4 letniego spaniela wczoraj zostaliśmy zaatakowani przez ogromnego bezrasowca. Pies na szczęscie był w kagańcu ale wyrządził mi krzywdę tym kagańcem bo tłukł mnie nim po nogach, mam siniaki :( zostałam także wypchnięta przez tego psa na jezdnie dzięki bogu nic nie jechało. Właścicielka mimo mojej prośby nie zareagowała jak to bydle tłukło mojego spaniela tym kagańcem i przygniatało do jezdni. Na koniec usłyszałam od tej pani stek wyzwisk...Incydent został zgłoszony na policję. Moje pytanie brzmi jaka kara spotka tą babę? dodam, że była ona najprawdopodobniej pod wpływem %...
2010-12-01 11:04 | szymon
Mieszkam w małej miejscowości,mam owczarka niemieckiego (suke) chodzę z nią na spacery na smyczy i w kagańcu ma 18miesięcy.Mam pytanie,czy mając ja w kagańcu muszę ja mieć tez na smyczy?
2010-11-13 16:35 | Jan Borzymowski
Bardzo często zadawane są pytania o sprawy, ktore mają wyjaśnienie w odpowiednim miejscu wortalu. Pewnym uzupełnieniem w/w artykułu są informacje w dziale "Prawo" a następnie w "Ustawy, przepisy".Jest tam m.in. 10 regulaminów porządkowych z 10 dużych aglomeracji polskich. W kazdej gminie jest regulamin porządkowy. Są jednoznaczne informacje gdzie i jak powinien być dozorowany pies. Natomiast na pytanie dotyczące kwestii wieku psa i celowości kagańca nie można odpowiedzieć wprost. Zasady dozoru nad psem określa kilka w/w regulacji prawnych, które jednak nie wprowadzają pojęcia wieku psa.
2010-11-13 10:54 | buulik
spacerowicz mam pytanie w jakim przedziale wiekowym pies powinien nosic kaganiec
2010-10-16 12:28 | Zbyszek
O co wam wogole chodzi?Przez 10 lat spotkalem sie moze z 5 agresywnymi psami.A setki spotykanych psow na spacerach jest zrownowarzonych i moj amstaff tez.
2010-10-15 19:51 | Basia
Na ulicy Strońskiej o godzinie 19 wszyscy właściciele psów wyprowadzają swoje psy na spacer. Większość bez smyczy. Ostatnio zaatakował mnie taki "wolny" pies i dopiero odpuścił, gdy właściciel złapał go, brutalnie mówiąc, za jaja. Nie wiem co by się stało gdyby nie gwałtowna reakcja właściciela. Każdy właściciel uważa, że jego pies jest łagodny jak baranek, tylko skąd ataki na przechodniów?
2010-10-08 10:06 | Jola
Moje dziecko ugryzł pies sąsiada, biegał bez smyczy po podwórku. Teraz dalej biega bez smyczy a sąsiad na moje pytanie - dlaczego nadal nie wyprowadza go na smyczy - odpowiada - "a czy ten pies jest agresywny?? czy on kiedyś pana doskakuje? raz mu się zdarzyło! a pana dziecko i tak samo po podworku nie chodzi!"Powiem krótko: WŁAŚCICIELE NA BADANIA PSYCHIATRYCZNE, NIE PSY.
2010-08-17 9:01 | Ania
Gdyby każdy właściciel psa poświęcił czas na jego prawidłowe wychowanie i przeszkolenie pewnie problem byłby mniejszy. Pies powinien być posłuszny, wtedy nie stwarza zagrożenia lub stwarza je mniejsze.Ale niestety wielu ludzi nie potrafi tego zrobić i nie chce im się, bo za dużo roboty. Najlepiej,żeby zrobił to ktoś za nas. Wystaczy trochę się wyedukować, poczytać książki o zachowaniach psów i szkoleniu na posłuszeństwo.
2010-07-28 17:03 | madzia
Odnośnie parku Staszica we Wrocławiu , to mamy problem.Pismo które otrzymaliśmy z urzędu pozwala nam na stanie z psem na 1 polanie , ale nie wiadomo która to ,bo po przejściu po parku okazuje się , że wszędzie jest tabliczka z zakazem i opisem -polana rekreacyjna.Więc jesteśmy skazani na ostracyzm społeczny za to że, kilkanaście osób lubi spotykać się , bawić w towarzystwie psów.O spuszczeniu psa nie ma mowy, więc piłka i frissbi do kosza.Ale nie podajemy się i piszemy kolejne pisma w sprawie naszych towarzyszy.A może ktoś z czytelników stronki chciałby nam pomóc , pewnie znowu będziemy zbierać podpisy do Prezydenta miasta.Chodzi tylko o interweniowanie i nagłaśnianie sprawy .
2010-07-27 13:33 | wiesia
Ja chciałam zwrócić uwagę na fakt ,że pieski nie zależnie od rasy i wielkości w dużych miastach tak jak Wrocław mają co raz miej miejsc na wybieganie.Przykładem jest zamykanie w mieście parków dla psów , ostatnio park Staszica we Wrocławiu.Nie pomoże smycz i sprzątanie po psie i tak się narazisz na awanturę w parku z strażą miejską.To niepokojące zjawisko .
2010-07-26 22:54 | bezpieczeństwo
Ja chce chodzic spokojnie po chodniku, a nie zchodzić psu z drogi bo jego właściciel przystanął na ploty i ma gdzieś przechodniów. Każdy pies może zachować sie nieodpowiednio i jest problem, właściciela może pogryść itak się zdarza.
2010-07-24 8:31 | Jan Borzymowski
"NIKITO" Szanowna,masz rację z pewnym wyjątkiem, cytuję: "...małe cholerstwo" i "...małe paskudztwo". Lubię i zawsze miałem duże psy. Ale lubię też małe psy. Są ludzie, którzy z przyczyn obiektywnych nie mogą mieć psów dużych i z czasem bardzo przekonują się do małych, urokliwych inaczej piesków. Dlatego proponuję nie ranić ich uczuć - nie nazywaj jakiegokolwiek psa paskudztwem czy cholerstwem. To prowadzi do wymiany zdań czesto spotykanej na różnych forach, które zamieniają się w pyskówki. Ten wortal, póki co, odbiega od wspomnianego stylu i chcielibyśmy to utrzymać. Bądż tak miła i uszanuj to dla wspólnego dobra.
2010-07-23 19:05 | nikita
Do Moniki. Twoje prośby do włascicieli dużych psów są nie na miejscu. Już tłumaczę dlaczego.Mam dużego psa i... znienawidziłam te małe paskudztwa(Yorki). Dlaczego gdy mój pies idzie na smyczy to każdy z przedstawicieli tej rasy ma prawo sie panoszyć pod nogami, ujadać, zaczepiać i podgryzać biegając sobie bez smyczy???!!!Dlaczego gdy mój pies podczas zabawy ze swoimi psimi przyjaciółmi podbiegnie z ciekawości do małego Yorka zawsze ja słyszę "proszę zabrać tego psa bo połamie mojemu maluszkowi kręgosłup!!" Czyż nie powinny mieć równych praw do swobodnej zabawy na spacerze?? Tak trudno przypiąć to małe cholerstwo na smycz żeby nie podbiegło do dużego psa i nie prowokowało go- z jego punktu widzenia -do zabawy, zabawy niestety niebezpiecznej dla Yorka ze względu na różnicę wielkości? To niesprawiedliwe,że właściciele małych ras czują się niezobowiązani do prowadzania na smyczy swoich psów. Przecież to również kwestia bezpieczeństwa takiego malca bo właściciel zawsze może przy pomocy smyczy kontrolować z kim powinien się bawić ich pies a z kim nie! Brakuje wam wyobrażni egoiści!
2010-07-07 11:39 | jeszcze raz miastowa
Do Arka i Kamila:Czytam i oczom nie wierzę, gazem i z kopa psom? bylibyście w stanie to zrobić?? to współczuję waszym własnym...w sumie sądząc po tym, co piszecie ,sami macie psy kompletnie nie społeczne, które kaganiec noszą z konieczności. Dlaczego psy mają ponosić konsekwencje głupoty właścicieli? Nie możecie zamiast myśleć o kopaniu i pryskaniu gazem w psy po prostu wezwać straży miejskiej/policji albo "po męsku" pogadać z właścicielami takich wolnobiegających "szczekaczy", przecież sami macie groźne psy, to musicie mieć dużo pewności siebie i odwagi i byle właściciel małego chichuacha'y wam nie podskoczy ;)
2010-07-06 16:59 | Agawu
kaganiec dla wszystkich? To zapomnijmy o psach normalnych, bezpiecznych, potrafiących się spokojnie bawić z innym psami i ludźmi. Zapomnijmy o psach w dogoterapii, o psach asystujących, przewodnikach, lawinowych. Nikt nie wychowa normalnego psa trzymając go stale w kagańcu na smyczy, albo nawet i bez, ale pośród innych psów tylko w kagańcach. To jak wychowanie zdrowych i spokojnych obywateli tylko w kajdankach- powodzenia...
2010-06-29 22:15 | Kamil
Właściciele najczęsciej małych psów mają tak samo (cenzura) jak ich pociechy:))Najcześciej słyszę proszę sie nie bać on nie gryzie a pies leci do człowieka jakby miał go za chilę zjeść!!Mały to nie ugryzie no tak racja, tzn chcą powiedzieć jeszcze nie ugryzł??Czytając komentarze tutaj zastanawiam sie skąd tyle (cenzura) wypowiedzi!!Kaganiec i smycz dla wszystkich nie ważne czy duży czy mały czy agresywny czy nie?!Nie dawno miałem ciekawą sytuację wracam ze spaceru za mną jakieś 20 metrów parka z małą chiuaua i taka długa prosta droga a pies leci ciagle za mna i szczeka i podlatuje raz do mnie raz do mojego psa odwracam się na nich oni jak gdy by nic zero reakcji psa odganiam i tak co chwile w koncu sie wkurzyłem zdjąłem kaganiec i powiedziałem bierz pognalismy tak daleko tego kundla ze nie wiem czy w ogole go odnalezli haha a krzyczeli i wyzywali ale nie mieli takiej kondycji jak my więc to jest mój sposób na małe (cenzura) :)Swoją drogą współczuję tym co psów nie mają są na rowerze biegną lub idą z dziećmi tylko psiknąć gazem jak mówił poprzedni rozmówca:)
2010-05-18 21:10 | arek
moim zdaniem nawet małe pieski powinny nosic kaganiec ,często chodze na spacery z pitbulem i jest on często zaczepiany przez male pieski typu np;jamniki terrierki mój pitbull nie lubi być zaczepiany ja też nie, bo musze sie siłować ze zwględu na dużą siłe jaką posiada pitbull nie jest to miłe- co ciekawe te małe pieski lubią atakować w grupie a własciciele małych piesków są jak te własnie małe pieski jak zwrucisz uwagę to mordą szczekają kupie miotacz gazu i będe walił w te małe pieski po oczach bo w końcu jak bym pozwolił dla pitbula sie obronić jego własnym sposobem to by było po pieskach i po sądach bym sie włuczyć musiał a tak to gazem będe walił albo z kopa
2010-05-16 18:12 | Do spacerowicza
Jeśli właściciel zobaczy jak potraktowałeś jego "pupilka" a będzie on przedstawicielem tzw. "karków" czyli w bicepsie ponad 50 cm to chciałbym zobaczyć jak dokonujesz :obywatelskiego zatrzymania". Jak taki dresiarz/koks by cię uderzył to miałbyś "obywatelskie popuszczenie w gacie".
2010-04-03 13:21 | miastowa
Martyna:"Gdyby właściciel psa znał swojego pupila i uważał, że może on zaatakować, ugryźć, skakać na kogoś lub w inny sposób napaść na osobę postronną to by go nie spuszczał ze smyczy. Poza tym zupełnie inaczej wygląda zaatakowanie przez psa a inaczej szczekanie na kogoś zazwyczaj w geście radości (może jeszcze do tego machał ogonem...)"Pomijając przepisy kultura osobista właściciela nakazuje trzymać psa, bez względu na wielkość, w miejscu publicznym, gdzie jest choćby tylko jedna osoba, na smyczy (kaganiec to inna sprawa). Nie każdy sobie życzy, żeby podbiegał do niego obcy pies, w jakichkolwiek zamiarach, żeby na niego skakał, brudził go, czy tylko się cieszył. Są ludzie, którzy boją się psów, z różnych powodów i trzeba to uszanować. Co do Twojego pierwszego stwierdzenia, że właściciela wiedzą, co robią spuszczając psy, to jesteś w wielkim błędzie, wielu właścicieli nie jest w stanie poprawnie odczytać sygnałów wysyłanych przez własnego psa, wielu spacerowiczów potrafi sprowokować do ataku nawet psa, którego właściciel ma za łagodnego. Trzeba myśleć za psa, tylko najgorzej jak i właściciel nie potrafi myśleć, wtedy mamy mieszankę wybuchową...
2010-04-01 16:09 | Właściciel dużego psa
Mam straszny problem z właścicielami małych psów. Podczas gdy ja spokojnie ze swoim rottweilerem spaceruje na smyczy - oni puszczają swoje psy samopas. Psy podbiegają do mojego psa, szczekają jak oszalałe i latają "w tę i z powrotem" .Choć mój pies jest cierpliwy i nie chce tych maluczkich od razu zjeść - to nieźle się muszę "nasiłować" by go utrzymać. No i jak taki piesek szczeka 5 minut to też i ja i mój pies możemy stracić cierpliwość. Zdarzyło sie też , że jamnik wbił się mojemu psu w gardło i tam spokojnie "dyndał". Pies okazał cierpliwość 2 krotnie/. Czy tak będzie następnym razem? Wątpię. Już teraz gdy mały pies sie zbliża to albo ucieka na drugi koniec chodnika - albo jak jest za blisko to warczy.Dziękuję wam właściciele małych psów - za nerwice mojego psa !CO do poniższego postu: właściciele małych psów - małe psy to też psy - prowadzajcie je na smyczy !!!Ponadto w okolicy mojego osiedla 95% dużych psów chodzi na smyczy, a 80% małych - chodzi bez smyczy.
2010-03-31 12:37 | Monika
Jeśli chodzi o właścicieli dużych i małych psiaków i o to które na smyczy i w kagańcach,a które nie. Chodzi tu również o gabaryty. Rozumiem,że większość właścicieli dużych psów zapewnia o łagodności swojego pupila i nie śmiem w to wątpić,ale zapominają o jednej i bardzo ważnej rzeczy. Taki duży pies,przykładowo Labrador gdy zobaczy małego psiaka np. Yorka nie ma wrogiego nastawienia,ale chcąc się z maluszkiem pobawić może uszkodzić go w łatwy sposób swoją "masą", a szczególnie szczeniaki ras dużych które puszczane są wolno i nie słuchają swojego właściciela.Nie raz miałam taką sytuację,że mój maluszek uciekał przed pędzącym na niego dużym psem,który traktował to jako super zabawę a maleństwo jako niebezpieczeństwo. Bardzo proszę właścicieli dużych psów,aby zwrócili na to uwagę.Pozdrawiam :)
2009-11-22 22:07 | Żaneta003
Zgadza się prawo ciągle się zmienia!
2009-11-18 17:31 | Lewy
do spacerowicz: masz cos z glowa nie tak
2009-09-09 14:02 | Martyna
Do spacerowicza: gratuluję pomysłowości żeby unieszkodliwiać psa gazem pieprzowym!!! Gdyby właściciel psa znał swojego pupila i uważał, że może on zaatakować, ugryźć, skakać na kogoś lub w inny sposób napaść na osobę postronną to by go nie spuszczał ze smyczy. Poza tym zupełnie inaczej wygląda zaatakowanie przez psa a inaczej szczekanie na kogoś zazwyczaj w geście radości (może jeszcze do tego machał ogonem...). Jeśli chodzi o uzyskanie danych osobowych przez osoby postronne nie ma Pan możliwości ich uzyskania od danej osoby jeśli nie wyrazi na to zgody, ewentualnie może Pan wezwać Policję, która zapewne albo wręczy mandat właścicielowi psa do wysokości 250zł za brak uwiązania psa na smyczy i zależy od miejsca zamieszkania- brak kagańca,ponieważ szczekanie psa nie jest objawem ataku ani napaści. Właściciel psa może dostać naganę, w zależności od uznania Policji. Na Pana miejscu raczej bym się martwiła o to czy Policjanie zostanie wezwana przez właściciela za to, żę unieszkodliwił Pan psa za pomocą gazu pieprzowego lub siły fizycznej jeśli ten pies Pana nie zaatakował. Sugerowałabym spokojną rozmowę z właścicielem psa, ponieważ jeśli pan na niego ,,naskoczy" pewnie nawet nie weźmie Pana sugestii pod uwagę.
2009-08-23 11:58 | Wojko
Przeczytałem te komentarze i jakoś nie widzę odpowidzi na zadawane w nich pytania. Typowe. Autor pisze artykuł (przeważnie na zamówienie) i koniec, żadnej reakcji na padające pytania! Po co więc wprowadzać komentarze? Nawet administrator serwisu nie pokusi się o jakąkolwiek odpowiedź...
redakcja psy24.pl: mamy w zasobach 3500 artykułów. Dostajemy setki maili i zapytań - nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na każde - zwłaszcza, że na większość są już odpowiedzi na naszym wortalu - wystarczy poszukać.
Dodatkowo opracowaliśmy:
Zanim do nas napiszesz zapoznaj się z najczęstszymi pytaniami:
» Mój pies choruje na....
» Mojemu psu coś dolega...
» Mój pies mnie nie słucha
» Mam problem z wychowaniem swojego psa
» Dlaczego nie pojawił się mój komentarz
» Dlaczego nie otrzymałem odpowiedzi na mój e-mail ?
» Czy mogę skopiować artykuł z waszego wortalu i zamieścić na swojej stronie internetowej lub blogu
» Pies sąsiadów cięgle szczeka
» Chciałem kupić psa...
2009-08-09 9:29 | spacerowicz
nie rozumiem jak można się żalić na smycze, kagańce, gabaryty psów itp. pies w miejscach ogólnodostępnych ma być na smyczy i tyle! kilka razy w lesznowoli zostałem oszczekany przez biegające wolno psy i nie spotkało się to z żadną reakcją właściciela, który spacerował sobie kilkanaście metrów za psem. kupiłem sobie teraz gaz pieprzowy i jeżeli taka sytuacja się powtórzy to scenariusz jest następujący: - unieszkodliwienie psa za pomocą gazu, a następnie siły fizycznej, jeśli zajdzie taka potrzeba - kontakt z właścicielem i próba pobrania danych osobowych w celu złożenia zawiadomienia o popełnieniu wykroczenia (art77 kodeksu wykroczeń) - jeśli właściciel odmówi, dokonuje obywatelskiego zatrzymania i zawiadamiam policję.
2009-06-17 22:49 | Marcin
I w tym momencie mam zagwozdkę. Przed chwilą zostałem zwyzywany przez pewną panią i straszony policją bo mój pies nie ma kagańca i w parku(gdzie nie było nikogo prócz tej przechodzącej pani) leżał na trawie i gryzł kija. Chwilowo spuściłem ja ze smyczy(owczarek niemiecki 2 lata sunia cała czarna)żeby wybiegała sie trochę po całym dniu w domu... i awantura gotowa. Bo piesek tej pani(York terrier)był też bez smyczy a mój pies przecież jakby chciał to by go zagryzł... Tyle, że znając swojego psa jestem pewien, że prędzej ten York by ją pogryzł... bo ona taka juz jest. Woli uciec od agresora(im mniejszy tym straszniejszy) niż walczyć. I jestem pewny że je bym mandat dostał u nas w Policach(koło Szczecina) a ta pani nie choć prawo dla wszystkich jest jednakie. Druga sprawa. Jak pies miałby np bronic właściciela w kagańcu???Drapałby przestępcę łapami??? Ja kagańca Akwie nie zakładam.
2009-05-13 17:01 | Monika
Witam, Mam pytanie:Jak mają się przepisy odnośnie rasy yorkshire terier.Czy pieski tej rasy również powinny być wyprowadzane na smyczy i w kagańcu???? Otóż posiadam pieska tej rasy,waży ok. 2,5 kg jest bardzo grzeczny i usłuchany,bardzo często biega sobie swobodnie, czasem zapinam go na smycz,ale tylko ze względu na jego bezpieczeństwo (jezdnia,samochód,duży pies). Interesują mnie aktualne przepisy dotyczące miasta Opole. Pozdrawiam
2009-04-22 8:57 | KEJTI
Witam! Mam pytanie.Otóż wczoraj w nocy (ok.22.10)zatrzymał mnie patrol w nieoznakowanym radiowozie (zaznaczę,że mieszkam na wsi)i bardzo niemiły pan policjant zapytał mnie dlaczego mój pies nie ma kagańca (Golden Retriever-12 miesięcy).Na co ja odpowiedziałam,że w Gminie nie ma żadnego zarządzenia,które nakazywałoby prowadzenie psa w kagańcu (wiem bo pytałam osobiście),a kodeks wykroczeń nie mówi jasno o tym,że muszę psa prowadzić w kagańcu.Art.77 mówi o środkach ostrożności,które tutaj były zachowane (pusta uliczka, późna pora i przede wszystkim smycz,z której psa nie spuszczam ponieważ dopiero uczy się na niej chodzić).Na moje argumenty pan policjant odpowiedział,że wysiądzie z samochodu i sprawdzi czy jak sprowokuje mojego psa to czy ten go zaatakuje-jeżeli tak się stanie to zostanę ukarana mandatem.Mam w związku z tym pytanie.Atr. 78 KW- "Kto przez drażnienie lub płoszenie doprowadza zwierzę do tego, że staje się niebezpieczne, podlega karze grzywny do 1.000 złotych albo karze nagany". Jak powinnam się zachować w takiej sytuacji?Czy ten atrykuł odnosi się do wskazanego zachowania przez "struża prawa"?Czy osoba ta podlega wtedy karze skoro jest to funkcjonariusz?Czy do policji te przepisy się nie odnoszą? Zresztą pan policjant wykazał się tutaj moim zdaniem nadinterpretacją przepisów ponieważ powiedział,że KW mówi że każdy pies bez względu na wiek,rasę i płeć powinien chodzić na smyczy i w kagańcu-tylko gdzie on to wyczytał??? Zamiast czepiać się spokojnych obywateli mogliby się wziąść za robotę.
2009-04-01 22:51 | Jan Borzymowski
Do Małgosi. Proszę przeczytać artykuł:"Czy zawsze brać mandat". Sugeruję zapoznać się z regulaminem porządkowym gminy w której Pani mieszka. Być może ma miejsce podobna sytuacja jak opisana w w/w artykule.


Komentarz do nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt.




