START24.eu psy - obszerna baza wiedzy, rasy psów - katalog ze zdjęciami
Psy - rasy psów - ogłoszenia o szczeniakach - psy rasowe - wszystko o psach
rozmiar czcionki A A A
czytano 2598 razy

Myśliwy ukarany za zastrzelenie psa


Sprawa sądowa ciągnęła się przez wiele miesięcy. Prokurator i właścicielka psa, występująca jako oskarżyciel posiłkowy, zarzucali myśliwemu nieuzasadnione zastrzelenie niespełna półtorarocznej suki rasy siberian husky. Obrona stała na stanowisku, że działania myśliwego były uzasadnione. Trwał typowy dylemat na wokandzie sądowej. Powołany został biegły z zakresu kynologii.

Oto próba odtworzenia sytuacji w scenerii jakich wiele.

Ogrodzona siatką posesja, położona na obrzeżu dość luźno zabudowanego osiedla. Za siatką rozległe pole ograniczone drogą jezdną i leśnymi zagajnikami. Uprawne pole to teren żerowiska dla leśnej zwierzyny: saren, dzików a także zajęcy.

Pojawiająca się sarna czy zając to przedmiot zainteresowania wiejskiego psa, który najczęściej nigdy nie jest wyprowadzany na spacer. Dobrze kiedy swobodnie żyje w obrębie posesji a nie na łańcuchu. Potrzeba ruchu takiego czworonoga a także potrzeby emocjonalne są zupełnie niezaspokojone.

Przyjrzyjmy się pewnemu, występującemu w Polsce zjawisku. Psy wiejskie, pozostające niejednokrotnie pod niedostatecznym nadzorem wałęsają się. Istnieje też praktyka (zwłaszcza przed sezonem urlopowym) psów wyrzucanych z samochodów. Gminy mają obowiązek odławiania wałęsających się psów, (co wynika z Ustawy o ochronie zwierząt z 21.09.1997r., art. 11, ust.1) i umieszczania w schronisku (nie zabijania). Służby leśne, których zadaniem jest ochrona dzikiej zwierzyny, mają niewątpliwie trudną pracę, bo gminy niejednokrotnie słabo wywiązują się ze swoich powinności. Polska ma uregulowaną sprawę formalno – prawną.

Gorzej jest z interpretacją przepisów. Obowiązująca w/w ustawa, z późniejszymi zmianami, bardzo precyzyjnie reguluje omawianą kwestię. Ustawodawca wprowadził pojęcie (art. 33, ust. 4 a także art. 33a, ust. 3) uzasadniające zwalczanie: „Zdziczałe psy i koty, przebywające bez opieki i dozoru człowieka na terenie obwodów łowieckich w odległości większej niż 200 m od zabudowań mieszkalnych i stanowiące zagrożenie dla zwierząt dziko żyjących, w tym zwierząt łownych…”. Podkreślenia wymaga, że chodzi o psy i koty wykazujące się: „nadmierną agresywnością, powodującą bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia lub życia ludzkiego, a także dla zwierząt hodowlanych lub dziko żyjących”.

Cytowane uwarunkowania, uzasadniają użycie broni palnej w stosunku do wałęsającego się psa, tylko wówczas kiedy wymienione okoliczności występują łącznie. To niewątpliwie upoważnia służby leśne a także myśliwych do określonych działań prewencyjnych, ale jednocześnie dyscyplinuje do przestrzegania prawa. W/w ustawa a także Kodeks Wykroczeń (art.166) dyscyplinuje także właścicieli psów, m.in. poprzez obligację do prowadzenia psa na smyczy w rejonie zalesionym.


Wróćmy do sprawy sądowej i zdarzenia, które miało swój epilog na wokandzie.

Półtoraroczna suka siberian husky, zadbana, dobrze karmiona, rozpieszczona przez domowników, miała do dyspozycji niewielki ogródek koło domu. Dlatego tęsknie spoglądała na pole i pobliskie zagajniki, skąd niejednokrotnie dolatywał tajemniczy zapach budzący u niej instynkt łowiecki. Kiedy kolejny raz wiatr przyniósł tajemniczą woń a w zasięgu wzroku pojawił się zając…w sobie znanym miejscu sforsowała płot i pognała za szarakiem…

Instynkt łowiecki, chęć pogoni, a możliwości fizyczne dogonienia zająca to dwie różne sprawy. Taki „domowy piecuch”, chowany w cieplarnianych warunkach środkowo – europejskiego domu, słabo umięśniony, niewybiegany, nie jest w stanie dogonić zająca czy sarny. Owszem poprzez pogoń będzie płoszył zwierzynę. Nie stanowi to poważnego zagrożenia dla zwierząt dziko żyjących. Jednak ma miejsce płoszenie zwierzyny i dlatego nie wolno dopuszczać do tego ażeby pies swobodnie biegał zarówno w lesie jak i w odległości większej niż 200 m od zabudowań mieszkalnych.


Wróćmy do wydarzenia.

Właścicielki niefortunnej siberianki stwierdziły brak suki w obejściu i zaczęły wyglądać na pole. W oddali ujrzały swoją pociechę. Zaczęły wołać. Tu posłużę się cytatami. „Ja krzyczałam na psa aby do mnie biegł i on biegł w moim kierunku”. „Padł strzał i mój pies przewrócił się i zapiszczał…Był to bardzo łagodny pies…Padł drugi strzał”.

A oto co zeznał myśliwy: „zobaczyłem psa goniącego zająca. Zając uciekał zakosami a pies biegł za nim. Zatrzymałem samochód i wysiadłem. Oceniłem odległość , iż jest ona większa niż 200 m od zabudowań a pies wygląda na zdziczałego…z odległości 30 może 40 m oddałem strzał. W/w pies zaczął uciekać w kierunku zabudowań i zaraz może po około jednej minucie a może szybciej oddałem drugi strzał. Po kilku minutach jak już pies leżał na zaoranym polu od strony pobliskich zabudowań zobaczyłem przy siatce na terenie posesji tych zabudowań stojące dwie kobiety. Ja nie słyszałem ażeby one coś krzyczały czy mówiły. Traktor jeżdżąc głośno pracował.”

Zeznanie lekarza weterynarii: „Pies to była ładna młoda suka i w dniu sekcji, gdy widziałem, sprawiała wrażenie na pewno zadbanego psa.”

Akta sprawy zawierały sporą ilość zeznań świadków stron, które niejednokrotnie były sprzeczne. Znamienny był wyjątkowo niski stan wiedzy nt. kynologii zeznających myśliwych. Z tego powodu nie uważam za celowe przytaczanie ich.


Sąd powołał biegłego z zakresu kynologii i zadał mu trzy pytania.

1. Czy zachowanie i wygląd psa rasy husky stanowiącego własność oskarżycielki posiłkowej……wskazuje na to, że jest to pies „zdziczały”?
2. Czy psy rasy husky mogą stanowić zagrożenie dla zwierząt dziko żyjących, w tym zwierząt łownych, a jeżeli tak, jakie muszą być spełnione ku temu warunki?
3. Czy pies rasy husky stanowiący własność oskarżycielki posiłkowej……stanowił zagrożenie dla zwierząt dziko żyjących, w tym zwierząt łownych, po zapoznaniu się z aktami sprawy?


Odpowiedzi biegłego na tak postawione pytania były następujące.

1. Pies „zdziczały” charakteryzuje się określonym wyglądem a także typowymi reakcjami w stosunku do otoczenia. Oznacza to najczęściej wychudzenie, pokancerowaną szatę, brudną, źle utrzymaną. Często można zauważyć blizny po przebytych bójkach itp.
Takie zwierze wykazuje daleko idącą nieufność w stosunku do otoczenia. Bojaźliwość często manifestuje się agresją. (Kynologia wyklucza z hodowli osobniki niezrównoważone psychicznie jako niebezpieczne). Ponieważ opinia opierała się m.in. na występujących w aktach zeznaniach (a nie bezpośredniej znajomości psa), biegły przyjął obniżony standard dowodów. Stwierdził, że opisane w aktach zachowania a także wygląd (wg załączonych zdjęć) suki siberian husky nie wskazują na to, ażeby był to pies „zdziczały”. Była to suka doskonale zadbana, udomowiona i odpowiadająca standardowi rasy.
2. W przekonaniu biegłego, pojedyncze psy rasy siberian husky, a zwłaszcza młode suki tej rasy, nie stanowią zagrożenia życia dla zwierząt dziko żyjących, w tym łownych. Wspomniane zagrożenie mogłoby zaistnieć w przypadku działania grupy tych psów. Może mieć jednak miejsce, w przypadku braku dozoru nad psem – podgoń za zwierzyną i jej płoszenie.
3. Biegły, po zapoznaniu się z aktami sprawy stwierdził, że zastrzelona młoda suka rasy siberian husky, nie stanowiła poważnego zagrożenia dla zwierząt dziko żyjących, w tym zwierząt łownych.

Sąd ukarał myśliwego grzywną 1000 zł. Dodatkową karą jest wystąpienie Sądu do odpowiednich organów o cofnięcie pozwolenia na broń.


Dodam.
W myśl Art. 35.5 ustawy o ochronie zwierząt, w razie skazania, sąd może również orzec wobec sprawcy nawiązkę w wysokości od 25 zł do 2500 zł na cel związany z ochroną zwierząt.

Niezależnie od tego właściciel zastrzelonego psa, zwłaszcza rasowego, może domagać się odszkodowania w drodze powództwa cywilnego. W przedmiotowej sprawie to 2-2,5 tys. zł.

Warto też znać Art.35.1 cytowanej ustawy o ochronie zwierząt: Kto zabija, uśmierca zwierzę albo dokonuje uboju zwierzęcia z naruszeniem przepisów art. 6 ust.1, art. 33 lub art. 34 ust. 1-4 albo znęca się nad nim w sposób określony w art. 6 ust.2, podlega grzywnie albo pozbawienia wolności do roku.

Art.35.2 – Jeżeli sprawca czynu określonego w ust.1 działa ze szczególnym okrucieństwem, podlega karze pozbawienia wolności do lat 2, ograniczenia wolności albo grzywnie.

Praktyka wymiaru sprawiedliwości w Polsce wskazuje, że za zastrzelenie psa ferowane są kary więzienia. Jeszcze w zawieszeniu…

Ustawa o ochronie zwierząt niejednokrotnie zderza się z materią życia. Widzę jednak dobre akcenty konsekwencji jej istnienia.

Niech pointą będą słowa Mahatmy Ghandiego: „Wielkość narodu i jego moralny rozwój mogą być ocenione przez sposób, w jaki ten naród traktuje zwierzęta.”

Jan Borzymowski
WORTAL PSY24.PL ( www.psy24.pl )





Zakaz kopiowania, rozpowszechniania części lub całości bez zgody redakcji PSY24.PL.




komentarzy: 19         Dodaj komentarz

2010-06-30 10:53 | dziwne...

Zastanawia mnie to, czemu tak myśliwi chętnie strzelają do psów w lesie/przy lesie, mówi się o zagrożeniu jakie stanowią psy dla zwierzyny, pytanie czy myśliwi obawiają się, że nie wystarczy dla nich koziołków czy zajączków żeby mogli sobie postrzelać?



2010-06-28 12:49 | happypupil

Dozór ludzi, a mania zabijania wszystkiego, co się rusza, to dwie różne sprawy... Fakt, nie lubię myśliwych w ogóle. A jak dowiaduję się raz poraz o kolejnym zastrzelonym przez nich psie, to nie lubię ich jeszcze bardziej!!! Rozumiem zastrzelenie zwierzęcia. które komuś zagraża ale zabić psa tylko dlatego, ze biegnie po polu... I to nie jest niestety pojedyczny przypadek!!! Przyznaję, że takie sytuacja we mnie samej budzą żądzę krwi... Wystrzelałabym tych "szlachetnych łowców" strzelajcych do bezbronnych, ufnych udomowionych stworzeń.



2010-05-16 18:09 | Do Olimpiuz

Ty jakiś nienormalny jesteś. (cenzura)



2010-04-29 22:39 | Olimpiuz

Myślę że pies został słusznie zastrzelony. Ba, zastrzelony powienien też każdy pies w podobnej sytuacji oraz każdy pies, który został zauważony ponad 200 m od zabudowań, ale zdążył wrócić, choćby przy podwórku.I tyle. A ciskającym się właścicielom dosrać karę rzędu 5 czy 10 tyś zł.Sędzia to niestety tylko człowiek i to ułomny, bo nie rozumiejący konsekwencji swojej decyzji. (Pewnie sam ma pupilka którego co niedziela wypuszcza w lesie luzem)



2010-04-15 14:25 | Krystyna Łąkowska

Zgadzam się że to także moja wina że Pikuś biegał sobie sam ale chyba nie daje to prawa myśliwemu tak sobie strzelać do każdego psa którego spotka na polu z daleka od lasu.Proszę bardzo zgadzam się na mandat z rąk policji ale nie zgadzam się na strzelanie do psów tak dla sportu bo inaczej tego nie umiem nazwać.Zresztą inni myśliwi których znam osobiście a którzy należą do innych kół myśliwskich niż ten pan, są oburzeni jego zachowaniem.Żaden normalny człowiek tak nie robi.



2010-04-10 21:57 | Jan Borzymowski

Miałem wiele psów ale nigdy żaden mój pies nie biegał sobie po polu...do suczki sąsiada. Brak dozoru nad psem to fatalna w skutkach praktyka. Również na spacerze pies powinien być pod kontrolą. Współczuję wszystkim którzy stracili psy w tragicznych okolicznościach. Proszę jednak odpowiedzieć na pytanie - kto jest odpowiedzialny za taki stanu rzeczy? Chyba nie pies...



2010-04-10 19:11 | ania

Pani Krystyno, myśliwy, który strzelał do pani psa to, delikatnie mówiąc, człowiek niezrównoważony, ale inną sprawą jest, że to właściciel jest odpowiedzialny za psa. Mając psa, trzeba mieć też solidne ogrodzenie, pies nie może biegać samopas, gdy człowiek nie wie, co się z nim aktualnie dzieje i to zarówno w mieście, jak i na wsi, a samce niehodowlane powinno się kastrować, żeby zapobiec ucieczkom do suk w cieczce, nie mówiąc o tym, że i suki powinno się sterylizować, ograniczy to niekontrolowane i nadmierne rozmnażanie i powiększanie ilości psów, jest już wystarczająco dużo bezdomnych psich nieszczęść w schroniskach, właśnie z takich wędrówek do suk sąsiadów. I nie ma tu nic do rzeczy, że pies mieszka na wsi, tak samo obowiązuje właściciela opieka nad psem.



2010-04-09 21:07 | Krystyna Łąkowska

Nam też tej zimy zastrzelono psa, bo co bo akurat myśliwy zobaczył go na polu gdy biegł do sąsiada który mieszka ok.350m od nas.Biegł do suczki sąsiada która miała cieczkę.i niech mi nikt nie mówi że można go było powstrzymać.Nasz Pikuś na pewno nie stanowił zagrożenia dla saren bo ich po prostu nie było tej zimy na naszym polu bo z powodu dużej ilości śniegu nie miały tu pożywienia.Dodam jeszcze że piesek nie był duży i miał problemy z chodzeniem po wypadku jaki miał niecały rok wcześniej.Żeby go poskładać zapłaciliśmy300zł..Nie za jakiegoś rasowca ale za zwykłego burka podwórzowego.Zapłaciliśmy bo był wspaniały i dzieci go kochały a on za nimi szalał.Żeby było ciekawiej to ten sam myśliwy zastrzelił też psa naszego sąsiada a drugiego postrzelił i zostawił na polu.Tego drugiego pieska trzeba było uśpić bo miał strasznie rozwaloną nogę.Na pytanie- dlaczego?- myśliwy odpowiada że będzie strzelał do każdego psa którego zobaczy na polu.I co w takiej sytuacji mamy robić?Mamy jeszcze jednego psa który ma 15 lat i nigdy nie był na uwięzi.Mamy go uwięzić ?



2010-02-18 15:25 | gosia

Brak mi słów!!! Nie wiem co bym zrobiła gdyby ktoś zastrzelił mojego psa! Szczerze Panu współczuje. W mieście pies sobie nie pobiega- bo wiadomo rozhisteryzowane społeczeństwo boi się nawet jamników czy pudli, a co dopiero jak ktoś ma jakiegoś pokaźnego czworonoga a jak pójdziesz do lasu to możesz już z psem nie wrócić..



2010-02-17 15:10 | anna

"...myśleć muszą wszyscy." - tak, ale zwłaszcza ci, którzy trzymają w ręku załadowaną broń, wycelowaną w istotę żywą, a mam wrażenie że, tym właśnie myślenie na czas strzału się wyłącza...



2010-02-13 10:00 | Jan Borzymowski

Opisane przez Pana Zbigniewa zdarzenie jest jednym z wielu. Odnoszę wrażenie, że myśliwi niejednokrotnie zbyt pochopnie używają broni. Jeżeli występują uzasadnione wątpliwości i ma miejsce naruszenie obowiązującego prawa, można wystąpić p-ko myśliwemu z powództwa cywilnego. Można też zawiadomić policję i prokuraturę. Jest jeszcze coś. W tle opisanego zdarzenie występuje zjawisko kłusujących, zdziczałych psów, które mordują zwierzynę. Ten problem jest faktem. Ofiarom prawnego uzasadnienienia "eliminacji" takich psów (Art.33a,ust.3 ustawy o ochronie zwierząt) nie mogą jednak padać zwierzęta pozostające pod bezpośrednią opieką i dozorem. Podkreślenia wymaga, że w/w art. dotyczy zdziczałych psów i kotów przebywających bez opieki i dozoru człowieka na terenie obwodów łowieckich w odległości większej niż 200m od zabudowań mieszkalnych i stanowiących zagrożenie dla zwierząt dziko żyjacych, w tym zwierząt łownych..."

Trzeba też wiedzieć - (Art.166 KW): "Kto w lesie puszcza psa, poza czynnościami związanymi z polowaniem, podlaga karze grzywny albo karze nagany."



2010-02-12 12:20 | Zbigniew Jaworski

W ubiegłą sobotę( dzień wolny od pracy - piękna pogoda, południe) na spacerze rodzinnym na drodze leśnej zastrzelono nam 6 letnią suczkę rasy mieszanej na naszych oczach , która była kilkanaście metrów przed nami w kontakcie wzrokowym .Drugi pies owczarek z uwagi na artretyzm był tylko 5 m przed nami dlatego chyba przeżył . Suka przyjazna ludziom i zwierzętom , wesoła , radosna mogła być z tym czarakterem psem - terapeutom . W tej tragicznej chwili była w obroży bez smyczy w naszym kontakcie wzrokowo-słownym . Dalej był lekki łuk drogi na którym stał tzw. myśliwy który z załadowanej broni - sztucer z kulą na"grubego zwierza" postrzelił sukę na naszych oczach dziura 3x4 cm .Widoku i rozpaczy nie bedę opisywał - sukamęczyła się kolejne 1,5 godz. Przywieziona została do lekarza ale odniesione rany doprowadziły do zgonu .Jak traktować myśliwych po takich zdarzeniach bezmyślnego zabijania i znęcania się nad zwierzęciem i właścicielami . Ocena moralna tych morderców jest jednoznaczna Słowo choćby przepraszam nie przechodzi przez gardło ponieważ czują się bezkarni . Sztucer z lunetą wystarcza do oceny czy pies zagraża komukolwiek tym bardziej ,że odległości były kilkunastometrowe a psy zadbane i odchowane z obrożami , na drodze w biały dzień- wolny od pracy . Czy to już jest podstawa dla nich do zabijania a może trenowania ?Dla nas jest to świadome zabicie- morderstwo psa . Oczywiście ich obrona jest zawsze taka sama jak czytam -dlatego wszyscy powinniśmy dążyć do tego aby ta grupa moralnie zdegenerowana nie miała takich praw do mordowania zwierząt . Tłumaczą się ochroną zwierząt czy piest i kot to nie zwierzę ? Pies w mieście na smyczy i w kagańcu , poza miastem też to gdzie właściciele mają wyprowadzać psy na spacery . A jak mordercy - myśliwemu pomyli się i postrzeli dziecko biegnące za psem do takich wypadków tylko krok .Uważam ,że należy w trybie pilnym zareagować na bezmyślne zabijanie psów i kotów przez Myśliwych . Argumantów , czytając wszystkie przypadki , które od zeszłego roku maja miejsce jest jest ogrom . Wszyscy z którymi rozmawiamy czy weterynarze czy policja podzielają to stanowisko ale ukarać myśliwego jest wręcz niemożliwe - kara 1000, zł zapisana w ustawie ! -jest śmiechu warta . Morderstwa takie są chronione prawem iście ze średniowiecza tylko jest jeszcze pytanie poza sprawami bezpieczeństwa i ochrony życia psów i ludzi jaką moralność posiadają tacy ludzie( aż trudno ich tak nazywać ) , którzy przynależą ponadto do kół i zwiazków łowieckich broniących takie wypadki i ich sprawców . Czy ich przyzwyczajenia do zabijania zwierząt spowodowało tak daleko posuniętą degradację moralną ?



2009-08-18 13:23 | ola

tak; pan nie powinien się przyznawać do tego jakie jest wasze hobby .zabijanie męczenie zwierząt , czy strzelanie w kierunku dzieci zrywających czereśnie na podwórku też może mieć tłumaczenie wg. waszego uznania . Stając w obronie dzieci dostałam zawiasy , sąd uznał że można strzelać a Prezydent RP NIE.



2009-07-30 13:05 | Magda

1)"...traktują polowanie jak sport, czerpią z tego korzyści..." - oprócz kontaktu z przyrodą, to jakie??? Hobby to niekończące się wydatki i własny czas poświęcony dla przyrody. 2)Smycz, kaganiec - gwarancja na ochronę pieska i jego otocznia. 3)Czy ktoś ogladał dziecko okaleczone przez psa???????? - myśleć muszą wszyscy



2009-07-29 23:13 | Piotr

Jestem myśliwym i czasami za kolegów muszę się wstydzić, niestety w każdym gronie znajda się czarne owce, pozdrawiam psiarzy i myśliwych



2009-07-04 7:57 | Marek

Myślę, że ludzi którzy wchodzą do lasu równierz należałoby wystrzelać. W końcu zakłucają spokój zwierząt. Czytając te wszystkie komentarze nalezałoby złapać się za głowę i pomyśleć o tych ludziach co wypisują takie brednie, czy czasami nie uciekli z Tworek. Najlepiej jest zastrzelić, zabić,wyrzucić. Ludzie po co hodujecie rybki,psy,koty i inne zwierzeta? Po to, aby zrobić z nimi to samo? Właśnie widać naturę tych ludzi którzy pisali o mordowaniu zwierzat - są bez serca, nie potrafią kochać. Wychodzi krwiożercza natura człowieka widać, że jest gorszy od zwierzęcia. W większości przypadków zwierzę zabija z głodu, człowiek dla przyjemności.



2009-06-05 23:48 | Katarzyna

''...każdy pies bez właściciela w znacznej odległości (niech będzie 200m) od zabudowań powinien być zlikwidowany...'' - nie popadajmy w skrajność!



2009-05-01 11:05 | Jan Borzymowski

W Polsce żyje ponad 9 mln. psów. Część z tej ogromnej liczby to źle dozorowane, ew wyrzucane z samochodów czworonogi. Służby leśne mają ogromny problem. W moim przekonaniu umieszczenie nr "chip" identyfikującego psa (i właściciela) może przyczynić się do znacznego zmniejszenia problemu. To można wprowadzić obligatoryjnie przy szczepieniu p-ko wściekliźnie. Bardzo ostre kary pieniężne dla właściciela, którego pies włóczy się powinny okazać się skutecznym środkiem zapowbiegawczym w/w zjawisku.



2009-04-15 2:14 | Ahamed

...każdy pies bez właściciela w znacznej odległości (niech będzie 200m) od zabudowań powinien być zlikwidowany...trudno żeby myśliwy miał oceniać czy pies jest zagrożeniem czy nie...natomiast właściciel psa za jego niedopilnowanie powinien zostać ukarany...ten wyrok jest śmieszny... Przez takie myślenie pseudowłaścicieli coraz rzadziej można zobaczyć głównie dzikie ptactwo...



pies i prawo


Wszelkie prawa zastrzeżone © YES24.PL - Tworzenie stron WWW | System CMS | Wortale tematyczne | mapa witryny | login
Mecenat: kotłownie na słomę, kotły na słomę, na zrębki, na biomasę, miskantus       komputery, notebooki, serwis, tworzenie stron www internetowych, Elbląg, telewizja n, iplus