Psy - rasy psów - ogłoszenia o szczeniakach - psy rasowe - wszystko o psach - pies


Nie kupuj kota w worku

czytano 57436 razy

czyli o niespodziance, podobieństwach i pogłoskach.

Niespodzianka. Kupowanie kota w worku to znana wszystkim z życia sytuacja. To podejmowanie ryzyka, że coś co właśnie kupiliśmy może nas zaskoczyć. I to wcale nie musi być przyjemna niespodzianka.
To jak kupowanie ubrania czy butów bez przymiarki. Za duże, za małe, uwiera i wyglądamy tak sobie... lustro popękało z wrażenia.
To jak zamawianie nieznanej potrawy ale ponoć nieziemsko smacznej. Tak, nieziemsko. Cena kosmiczna, wielkość dania jak widok z Ziemi jakieś odległej planety a smak...do dziś wspominasz te turbulencje w żołądku i uczucie nieważkości.
To jak kupowanie psa „rasowego” bez rodowodu. Niby wyrósł podobny do tego rasowego czyli z rodowodem ale jakby jakiś inny. Podobny? Może trochę? A może bardziej. Zależy jak spojrzeć. Ale na pewno nie taki jak powinien być.
Nie wszyscy lubią niespodzianki i nie trudno nim się dziwić.



Podobieństwo. Na stole dwa, zielone jabłka. Podobne jak dwie krople wody. Jedno jest prawdziwe a drugie z gipsu i jeszcze ma robala w środku. Które wybrać? Które chciałbyś zjeść? Zakładamy, że chcesz zjeść jabłko a nie udawać bohatera. Wybór prosty, weźmiesz oba jabłka do ręki i już wiesz. I możesz cieszyć tym prawdziwym a nie podobnym. I choć na pierwszy rzut oka identyczne jest coś co je odróżnia. Ich pochodzenie. Jedno z drzewa drugie z np. pracowni plastycznej.

Pogłoski. To niesprawdzone i niepewne wiadomości. Coś jak plotki. Ktoś, gdzieś, coś usłyszał i szerzy wiedzę na ten temat. Rozmija się z prawdą ale wie lepiej. Nie sprawdził ale chętnie opowie innym jak to było, jak wygląda, niech inni też posiądą tą cenną wiadomość. I niech wiedzą. Że skrzywdzi przy okazji? Że ktoś straci dobre imię? Że będzie postrzegany wedle życzenia głoszącego pogłoski a nie takim jakim jest naprawdę? I to z reguły nie będzie korzystny wizerunek? Szczególik nie wart zachodu. Plotki żyją! Czasem umierają szybko a czasem ciągną się za obiektem plotek przez wieki. A czasem, co najgorsze, zdają się prawdą bo nikt nie chce wyjaśnić jaka jest prawda naprawdę.
Ale ponieważ ma być, wbrew tytułowi, o psach...

Pies jaki jest można zobaczyć. Jaki ma być jamnik króliczy czy maltańczyk możemy przeczytać, jeśli nie wiemy. Wiedza w dzisiejszych czasach nie jest pilnie strzeżoną tajemnicą dostępną dla wybrańców (oczywiście nie chodzi o budowę supertajnych samolotów szpiegowskich). Każda rasa ma wzorzec, na temat każdej są opracowania. Nie są one objęte żadną tajemnicą i nie grożą tortury za zdobywanie informacji o rasach i o tym jak powinien wyglądać pies danej rasy. Żadnych niespodzianek, żadnego „że podobny”, żadnych plotek. Opisany wygląd i psychika. Opisane pochodzenie i po co dana rasa została stworzona. Żadnej tajemnicy.

Pies nie ma być „podobny”, ma być taki jak opisany ideał we wzorcu. Owszem mogą być małe różnice ale im bliższy wzorcowi tym lepszy. I ma mieć pochodzenie opisane w rodowodzie. No, może albo nawet powinien być „podobny”... ale do swoich rodziców i przodków. Ale nie do np. jamnika i maltańczyka jednocześnie w zależności jak pada światło.

Podobieństwa rodzą nieporozumienia. I pogłosko/plotki.
Przypisywanie cech psom danej rasy bez jej znajomości jest tego dowodem. Ten jest zły, ten głupi a ten dobry i mądry. Rottweiler zły, pudel głupi a mądry i dobry to pies sąsiada. A może warto sprawdzić? Rottweiler jest odważny, opanowany i wierny. Pudle zajmują najwyższe lokaty w psich testach na inteligencję. A pies sąsiada ... nosi gazetę. Bez wiedzy, bez znajomości rasy ludzie głoszą „prawdy” kynologiczne. A może pies danej rasy powinien pozwać takich mędrców o pomówienie, szkalowanie i zażądać zadośćuczynienia?
A kot worku może być podobny i niepodobny do wszystkiego i wcale nie musi być kotem. Miejmy tego świadomość. A pretensje do siebie. I ewentualne konsekwencje przyjmijmy mądrzejsi, że podobne nie jest tym samym a niespodzianki bywają niemiłe. A plotko/pogłoski są nieprawdziwe i po prostu głupie.



czytaj więcej:

„Krótki” kurs kupowania psa rodzinnego




Agnieszka Mordwa
WORTAL PSY24.PL

hodowla seterów szkockich "Klan Basów"
http://www.klanbasow.pl/





    data edycji: 2011.04.03 23:03
Zakaz kopiowania, rozpowszechniania części lub całości bez zgody redakcji PSY24.PL.




komentarzy: 7         Dodaj komentarz

2009-11-13 19:55 | Lola
Marco, a ile znasz konkretnych przypadków porzucenia psa z rodowodem? Bo jakoś nie chce mi się wierzyć w to co piszesz. Hodowcy z prawdziwego zdarzenia (czyli ci mający psy z rodowodem) zwykle bardzo dokładnie sprawdzają przyszłego właściciela ich szczeniąt, a gdy już piesek pójdzie do innego domu utrzymują stały kontakt i służą pomocą w razie jakichś pytań. Mówisz o rasach na topie czyli np. o goldenach, owczarkach niemieckich, yorkach. W takim razie jak wytłumaczysz fakt, że pseudohodowle mają zazwyczaj właśnie te psy, które są obecnie modne? Właśnie dlatego, że ludzie chcą być na topie, ale niekoniecznie chcą się na tym wytracić. Dlatego kupują na targach rasowe pieski trzymane w kartonach pościskane jak kurczaki i słysząc, że za taką śliczną, modną kulkę zapłacą ledwie, dajmy na to 100zł, biorą zwierzę bez głębszego zastanowienia. Potem okazuje się, że pies kosztuje o wiele więcej, zwłaszcza taki niesocjalizowany. Pojawiają się problemy i wydatki, więc pies zostaje porzucony - łatwo przyszło, łatwo poszło.Poza tym w R=R nie chodzi absolutnie o dyskryminację kundelków, nie wiem w ogóle dlaczego ludzie tak to odbierają. Gdyby nie setki pseudohodwli produkujących kolejne tysiące mieszańców, które bardzo często trafiają do przepełnionych już schronisk, ilość psów bez domów byłaby o wiele mniejsza. Cóż, ludzie są oporni na wszelkie tłumaczenia w tym temacie, obawiam się, że jeszcze wiele wody w Wiśle upłynie zanim uda się zlikwidować choć połowę istniejących w Polsce psuedohodowli...

2009-10-19 16:11 | Grażyna

Chcę odnieść się do tematu psów rasowych. Na własnym przykładzie przerobiłam ten temat. Pierwszym moim psem był nierodowodowy border colie. Nie miało dla mnie żadnego znaczenia że nie jest z"papierami". Był rzeczywiście piękny i mądry. Bardzo go z rodzinką kochaliśmy. Zwracał uwagę przechodniów, bo był bardzo urodziwy- ale chorowity. Mnóstwo pieniędzy wydaliśmy na weterynarza,(zdecydowanie koszty leczenia przewyższyły cenę psa z hodowli) często chorował, miał dysplazję i w końcu okazało się, że ma raka żołądka i po roku odszedł od nas na zawsze. Bardzo przeżyliśmy jego stratę i zresztą do dziś go wspominamy. I dlatego postanowiliśmy, że kolejnego psa weźmiemy z dobrej hodowli. Przygotowywaliśmy się do tego 9 miesięcy i mamy wspaniałego póki co zdrowego o wspaniałym charakterze szczeniaka. Prawdą jest, że nie ma nigdy 100% pewności, ale i tak jest wiarygodniej od hodowcy.



2009-08-23 22:20 | Marco

Czy rodowód jest najważniejszy? Powiedzmy sobie szczerze, z pieskami jest tak samo jak z innym towarem w naszej kochanej Polsce. Kupujac psiaka większość z nas kieruje się snobizmem. Dlaczego? A no dlatego, że pieska kupujemy dlatego, że coś w tym momencie jest na TOP-ie. I wcale na TOP-ie nie jest miłość nasza do tego zwierzaczka, ale rasa, rodowód, wygląd, pochodzenie. I co się dzieje z takimi pieskami. A no w wiekszości zostaja po pewnym czasie porzucone. W czasie wycieczki poza miasto, przywiązane do drzewa przy jakiejś autostradzie w lesie. Rodowodowy, ale włóczega, czekajacy na swojego snobistycznego właściciela, marznący na stacji kolejki gondolowej i nie chcący przyjmować od nikogo żadnego pozywienia. Rasowy, którego właściciel miał kasę, ale nie miał za grosz miłości do tego psa. I co pies rasowy pozostawiony bez rodowodu? Z drugiej strony piesek nierasowy po rodzicach, którzy kiedyś mieli rasowych przodków i w wyniku bezmyślności ludzkiej spadły z tego drzewa elity. Spadły bo ktoś kiedyś wykorzystywał rodowodowa matkę do granic możliwości. Tym samym oddając bez rodowodu psiaki po rodowodowej matce. Tyle, że te psiaki z przeceny są bardziej kochane od tych snobistycznych zachciankowych prezentów. I to jedynie dlatego, że ktoś kupował je nie dlatego, że chciał taniego psa, ale dlatego, że go na droższego nie było stać. Ale za to ma dla niego ofertę dużo wiekszą. Ma do zaoferowania miłość, przyjaźń. Czy my ludzie nie potrafimy kochać zwierząt nie za pochodzenie, ale dlatego, że wogóle są? Ze dają nam miłość.



2009-03-26 13:55 | anka

Nikt nie mówi, że mieszańce nie są wspaniałymi psami. Chodzi o to żeby mieszaniec nie "kazał się" nazywać np. bokserem. Po co szukać wśród mieszańców podobieństwa do jakiejś rasy? Czy nie wystarczy że są psami? A rasowy pies MUSI mieć rodowód, inaczej jest kundelkiem, mieszańcem. To jak marka: nikt nie może auta- składaka sprzedawać z logo mercedesa...



2009-02-27 20:10 | ulka
bardzo fajny artykuł. fakt, nie każda hodowla z której wywodzą się rodowodowe szczeniaki jest "dobra" można zawsze wybrac inną, lepszą od tej dlatego przed kupnem trzeba szukać różnych hodowli, dzownić, pytać, oglądać rodziców. ale TYLKO rasowy pies to taki co ma rodowód! skąd możesz wiedzieć że Twój jest na pewno tej rasy? może i akurat trafił się piękny, w typie, tak samo jak rodowodowy może trafić się gorszy- ale zawsze w tej rasie. to tak jak kupywać buty adidasa czy nike, sprzedawca zapewnia że to tej firmy buty, a nie ma loga/metki kupywać telewizor "sony", a na telwizorze pisze "sonyy" ale sprzedawca zapewnia że to tak ma być.. u mnie po osiedlku chodzi husky, jest naprawdę piękny, biała wielka puchata kulka, ludzie się zachwycają, rzeczywiście jest śliczny, ale z haskiego to ma tylko.. nic, budowe ma jak malamut, a zachowanie zupełnie inne od tylkowych dla rasy "husky" ale jest faktem, jest ślicznym kundelkiem. nuda nuda nuda ale prawda: RASOWY=RODOWODOWY

2009-02-17 1:04 | anna
Fakt. To powtarzanie w kółko rasowy=rodowodowy zaczyna być już nudne. Tym bardziej, że wiele rasowych psów w Polsce nie ma rodowodu z przeróżnych, czasem banalnych powodów (najczęściej czyjeś zaniedbanie lub brak zdecydowania co do hodowli). A druga sprawa: rodowodowy - wcale nie znaczy, taki jaki powinien być w danej rasie i jakiego oczekujemy. To zależy jeszcze od wielu innych czynników. I wreszcie sprawa trzecia: czy na urocze, wspaniałe i mądre kundelki to już w ogóle nie ma miejsca w tym świecie rodowodowych psich książąt? Sama mam psa rasowego ( właśnie bez rodowodu i 1000 %, że jest rasowy), ale znam wiele mieszańców, którym te rasowe mogłyby pozazdrościć urody i charakteru.

red nacz: nie może byc pies rasowy bez rodowodu. Rasowy to właśnie (międzi innymi ) znaczy, że jest z rodowodem.


2009-01-07 0:53 | matis
artykuł bardzo ciekawy, ponieważ nie powtarza tylko oklepanego wątku rasowy=rodowodowy. Zwraca uwagę też na to, że KUPUJĄC PSA Z RODOWODEM też trzeba o wybranej rasie co nieco WIEDZIEĆ !

Strona główna  |  Redakcja  |  O wortalu PSY24.PL  |  WspółpracaReklama  |  Katalogi  |  Kontakt

Strona główna  |  Redakcja  |  O wortalu PSY24.PL  |  WspółpracaReklama  |  Katalogi  |  Kontakt

Wszelkie prawa zastrzeżone © Agencja reklamowa idea4you.eu | System CMS | mapa witryny
| login statystyka