Psy - rasy psów - ogłoszenia o szczeniakach - psy rasowe - wszystko o psach - pies

psy pomoc

List czytelniczki: Porzucony pies

czytano 2133 razy
List czytelniczki: Porzucony pies

Piszę do Państwa w sprawie, która mocno mnie zbulwersowała i poruszyła.

Zdarzyło się to wczoraj, kiedy jechałam SKM z Gdańska Głównego do Gdyni, do pracy. Jechałam dzisiaj trochę później ze względu na sprawę załatwianą w urzędzie.

Wsiadłam do SKM-ki do służbówki na końcu pociągu ponieważ jeżdżę do pracy z rowerem. Pociąg odjeżdżał o 9:30. W kolejce byłam 3 minuty wcześniej. Prawie równolegle ze mną wsiadła kobieta z psem. Przywiązała go do poręczy w przedsionku przy drzwiach i poprosiła mężczyznę ze służbówki aby go przypilnował, gdyż ona idzie kupić bilet, chyba rzuciła, że właśnie dla psa (ale tego nie jestem pewna). Po czym SKM ruszyła. Na stacji Stocznia, gdy drzwi się otworzyły, pies ruszył w kierunku drzwi by wysiąść. Jego smycz była na tyle długa, że mógł wyjść na peron, a przynajmniej stanąć w drzwiach. Wtedy zareagował mężczyzna, któremu pies został powierzony do opieki, a za nim zaraz ja. Wyraziłam na głos zaniepokojenie czy ta pani w ogóle wsiadła do SKM-ki. Mężczyzna nie był pewien. Zaczęłam iść w stronę czoła pociągu, mając nadzieję, że idę właścicielce na spotkanie. Ale jej nie widziałam.


Wprawdzie skład był dwu-częściowy, ale już mnie to zaniepokoiło. Wróciłam się i postanowiłam wysiąść z pociągu razem z psem i wrócić się do Gdańska Głównego. To był impuls. Pomyślałam sobie, że biedna kobieta kupowała bilet a SKM-ka odjechała jej przed nosem, zabierając jej psa! Wsiadłam do następnej SKM-ki do Głównego. I zaczęłam poszukiwanie właścicielki. Biedny pies, chodził, wąchał, szukał. Ale nikogo nie było widać. Poszłam do pracowników stacji, żeby zapytać co teraz zrobić. Panowie skontaktowali się z kierownikiem pociągu, by spytać czy może ktoś u niego kupował bilet. Wtedy sobie pomyślałam, że może postąpiłam pochopnie. Może ta kobieta kupowała bilet u kierującego, tylko powrót zajął jej dłużej. Ale okazało się, że nikt nie kupował biletu. Wtedy udałam się do Biura Obsługi Klienta SKM. Przedstawiłam Pani z Biura problem. Ona też sprawdziła u Dyżurnego Ruchu. Była wiadomość o kobiecie, która kupiła bilet do Janowa, ale okazało się, że to nie ona. Wtedy okazało się, że pies został porzucony. Ja zdecydowałam nie zostawiać go u Dyżurnego, bo wiem, że trafiłby ten pies do schroniska. Tak ta historia się dla mnie zakończyć nie mogła.

Chcę mieć cień złudzenia, że właścicielka szuka swojego psa. Zostawiłam moje imię i nazwisko oraz numer telefonu w Biurze Obsługi Klienta SKM w Gdańsku Głównym. Ale jeżeli prawdziwa jest wersja o porzuceniu, to takie bestialstwo mnie przeraża. Przypominam jak groźna była sytuacja na stacji Gdańsk Stocznia, gdzie pies o mało nie wyskoczył z SKM-ki. A przecież był przywiązany!! Drzwi mogły się zamknąć i ciągnąć po peronie, albo przytrzasnąć go wpół! Jak można tak postąpić z żywą istotą. To straszne, okrutne.

Pies jest teraz u mnie w domu. Ja go zatrzymać nie mogę. Spróbuję zrobić akcję informacyjną wśród znajomych. Jeżeli Państwo moglibyście mi jakoś pomóc to z góry dziękuję w imieniu własnym i tego biednego psiaka. Mogłabym przesłać Państwu jego zdjęcia. To bardzo ładny pies, choć na pewno w szoku po tym co go spotkało.

Z poważaniem,
Magdalena K.
Mój numer telefonu: 889 901 719

informacja zamieszczona przez redakcje wortalu PSY24.PL dnia 01.05.2008
na prośbe czytelniczki




Zakaz kopiowania, rozpowszechniania części lub całości bez zgody redakcji PSY24.PL.

Strona główna  |  Redakcja  |  O wortalu PSY24.PL  |  WspółpracaReklama  |  Katalogi  |  Kontakt

Strona główna  |  Redakcja  |  O wortalu PSY24.PL  |  WspółpracaReklama  |  Katalogi  |  Kontakt

Wszelkie prawa zastrzeżone © Agencja reklamowa idea4you.eu | System CMS | mapa witryny
| login statystyka