- Po co hodowcy hodowla psów
- Po co hodowcy psów „tabletki na nerwy”
- O co chodzi z tym rodowodem psa
- Kulturalne kupno szczeniaczka
- Niełatwa prośba
- Po co hodowcy hodowca
- Po co hodowcy psów apteczka i dobry lekarz
- Dłoń…
- Pierwsze krycie
- Pierwsza ciąża i pierwszy poród
- Szczeniaczki
- Refleksja po północy...
- Refleksje po północy II – Zapach szczeniaczka
- Refleksje po północy III - Faceci a hodowla…
- Refleksje po północy IV - Dziękuję Ci Sunieczku...
- Refleksje po północy V - Pamięci Wielu Wspaniałych...
- Refleksje po północy VI - Żywy termoforek
- Refleksje po północy VII - Ocean, czekolada i ścierka jako narzędzie przemocy
- Refleksje po północy VIII - Prawdziwą sprawiedliwością jest ...
- Refleksje po północy IX - Święta….
- Refleksje po północy X - Odpowiedzialność
- Z pamiętnika hodowcy psów: Od pierwszego oddechu do odjazdu w świat
- Z pamiętnika hodowcy psów: Historia Caveat Actor
- Z pamiętnika hodowcy psów: Czemu Biały Owczarek Szwajcarski
- Rozród Psów
- Hodowlana nieświadomość -czyżby?
- Kastracja samca i sterylizacja suki w stadzie psów
Okiem hodowcy
Dla Asana i Pawła
Życie hodowli to ciągły ruch. To koło napędzane kółkami i kółeczkami, gdzie każde z nich to życie jakiegoś psa. Ich psie losy kręcą się w kole hodowli. Każde z nich jest bardzo ważne i istotne. Ich sukcesy i porażki poruszają to koło, bez nich ona by nie istniała. Jednak czasami, w najmniej spodziewanym momencie, coś się popsuje.
Psy umierają z różnych przyczyn. Najlepiej gdy ich czas samoistnie dobiegnie końca. Jednak często są to wypadki i choroby. Każde odejście kochanego psa jest straszne dla właściciela. Gdy odejdzie stary pies pozostają jednak wspomnienia i wspólnie przeżyty czas... gdy umiera młody piesek wraz z nim umiera nadzieja na ten wspólny czas, czujemy się skrzywdzeni, rozżaleni i oszukani.
Hodowcy też nie jest łatwo przyjmować wiadomości, że jakiś pies z jego hodowli odszedł. Jeśli stało się to z przyczyn naturalnych bądź wypadku można sobie jakoś to tłumaczyć... tak... był już starszym pieskiem i dożył „ładnego" wieku... wypadki się zdarzają.
Jeśli jednak w wyniku choroby odchodzi młody pies, przed którym tyle jeszcze życia to oprócz żalu powinno pojawić się uczucie niepokoju. Co się stało?
Jaki by nie był powód warto poznać jego przyczynę. Jeśli okaże się, że choroba jest skutkiem wad genetycznych to dla hodowcy taka informacja może się stać cenną wskazówką jak dalej prowadzić hodowlę i jak dobierać skojarzenia. Nie wszystkie wady genetyczne wynikają jednak z prostego dziedziczenia. Prócz tego są jeszcze wady wrodzone powodujące śmiertelne choroby i inne przyczyny o których jeszcze niewiele wiadomo.
Jednak w chwili rozpaczy i smutku mało kto myśli o poznaniu tej, dotyczącej jego psa, przyczyny. Emocje jakie towarzyszą śmierci przyjaciela nie pozwalają często pomyśleć o czymś racjonalnym.
I tu przychodzi bardzo trudny moment dla hodowcy. Prośba niełatwa. Prośba o sekcję. I choć brzmi to tak okropnie przyziemnie, wręcz wyrachowanie, trzeba próbować tą prośbę wyartykułować. Trzeba spróbować zmierzyć się z własnymi emocjami, zwłaszcza gdy znamy właściciela i utrzymujemy z nim kontakty. A nawet jeśli jest to obca nam osoba nie trudno wyobrazić sobie co czuje, usłyszeć smutek w głosie. I tak trudno jest znaleźć słowa pocieszenia.
Jednak spełnienie tej ostatniej prośby jest tak ważne. I wielkie podziękowania dla właścicieli, którzy decydują się na to. Wyniki z sekcji dopełniają wiedzę o hodowli. Bo hodowla to nie tylko radość nowego życia, młodość naszych psów, pełnia życia i radość. To też choroby i rozstania. A dzięki takim właścicielom, którzy choć w minimalnym stopniu utrzymują kontakt z hodowcą i informują go zarówno o dobrych jak i złych momentach w życiu ich psów, hodowla nabiera pełniejszego kształtu. Hodowla żyje życiem swoich psów, zmienia się a zmiany te powinny powodować jej rozwój. A brak pewnych informacji to uniemożliwia albo sprowadza hodowlę na złe drogi.
Spełnienie tej ostatniej prośby hodowcy nie powinno się jednak stać przyczyną nieporozumień. Hodowca prowadząc hodowlę dobiera skojarzenia, dba o zdrowie psów, robi im badania. Robi to wszystko w dobrej wierze. Bo wierzy, że urodzone szczeniaczki będą zdrowe i będą długo żyły. A jeśli niespodziewanie dowiaduje się o odejściu „swojego" psa to dobrze by wiedział dlaczego tak się stało. Właściciel dba o swojego psiaka, zapewnia mu miłe psie życie, kocha. Robi to wszystko w dobrej wierze. Bo wierzy, że wspólnie przeżyją długi czas, że będzie to czas radości. Ale choroby i przypadki stają na drodze psiego żywota i czasem go kończą zbyt wcześnie.
I nie ma winnego... bo nie mamy zdolności przewidywania złych chwil i ich unikania. I obie strony powinny podejść do tego faktu ze zrozumieniem. Bo obie strony robiły wszystko aby życie psiego przyjaciela rozpoczęło się szczęśliwie i aby szczęśliwie się toczyło. Ta ostatnia prośba nie jest łatwa ale jej spełnienie jest potrzebne i konieczne dla zamknięcia pewnej psiej historii. Historii psiego życia, które jest tak ważnym dla właściciela ale i bardzo ważnym kółeczkiem w kole naszej hodowli.
Inspiracją dla tego tekstu jest Paweł, właściciel pieska z mojej hodowli. Pieska, który odszedł niespodziewanie i bardzo młodo. Spełniając moją prośbę o poznanie przyczyny odejścia Asana zachował się bardzo dzielnie i ze zrozumieniem. I choć słowa to za mało... bardzo, bardzo dziękuję.
Życząc innym hodowcom takich właścicieli dla ich szczeniaczków...
Agnieszka Mordwa
Hodowla seterów szkockich „Klan Basów"
http://www.klanbasow.pl/
WORTAL PSY24.PL
komentarzy: 2 Dodaj komentarz
2009-10-25 13:15 | Małgorzata
Śmierć, szczegolnie przedwczesna, nie ma sensu i trudno ja uzasadnić. Jednak kiedy wykona się sekcję jest nadzieja, że to nieoczekiwane nieszczęście coś wniesie do naszej hodowli....
2009-05-11 0:39 | Danuta.
Rozumiem tę prośbę. Sama nagle straciłam młodziutką suczkę z własnej hodowli, nie rozumiałam tego bo była okazem zdrowia i nagle odeszła w ciągu kilku godzin. I poprosiłam swego stałego doktora, żeby zrobił sekcję, żebyśmy się upewnili, że nie popełniliśmy żadnego błędu. I okazało się, że to była białaczka, taka młodzieńcza, bez żadnych objawów. Sunia jeszcze po południu była radosna, żywa i nagle źle się poczuła, doktor nie widział niczego co by wskazywało na śmiertelną chorobę a rano suki już nie było. Tyle, że upewniłam się, że to nie genetyczna skaza choć i tak jej matka już nie żyła ale to był nieszczęśliwy wypadek, zadławiła się ukochaną piłką, kilkakrotnie większą od jej przełyku. To był horror, nie dałam rady jej uratować.

Kulturalne kupno szczeniaczka




