Psy - rasy psów - ogłoszenia o szczeniakach - psy rasowe - wszystko o psach - pies

psie choroby

psy pomoc

Skręt żołądka u psa - na podstawie własnych doświadczeń

czytano 4656 razy

To dosyć odległe czasy, ale przeżyłyśmy to naprawdę i zawsze wspominam ten okres jako najbardziej stresujące ½ roku …
To, że rasa którą hodowałam jest narażona na skręty było wiadome. Nie przypuszczałam, ze dotknie nas to tak nagle i tak strasznie. Zdarzyło się, że pół godziny po nakarmieniu psów odwiedzili nas znajomi z dziećmi. Małe mieszkanie w bloku zapewniało wprawdzie odizolowanie psów, lecz nie tłumiło dźwięków - nowych i nieznanych. Zauważyłam zaniepokojenie naszej bloodhoundki Pandy, która miast położyć się jak to zwykle czyniła po posiłku, rozpoczęła "marsze" po mieszkaniu.

Potem zaczęły się charakterystyczne wymioty spienioną śliną i z przerażeniem zaobserwowałam powiększający się brzuch. Telefon do specjalisty tej rasy lek.wet.p.Bogny Patrzykont nie pozostawiał wątpliwości i 5` później byliśmy już w drodze do Poznania, a p.Patrzykont jechała w tym samym czasie na Grunwaldzką żeby miejsce gdzie miała odbyć się operacja -czekało. Nigdy nie zapomnę tej strasznej drogi, która wydawała się wiecznością, a trwała 25 min. Wymioty (a raczej próba zwymiotowania). głuche stękanie i wielkie cierpienie. Gdy znalazła się na stole operacyjnym wydawało nam się, że teraz wszystko będzie dobrze. Jakże myliliśmy się...

(Lecznica do której pojechaliśmy była najlepszym i jedynym w mieście wojewódzkim punktem weterynaryjnym. To były inne czasy i było to wiele lat temu.) Mimo kroplówek, nocnego czuwania i robienia rzeczy niemożliwych - stan operowanej nie polepszał się. Mało tego ze zszytego cięcia pooperacyjnego zaczęło "coś" białego wystawać. Wyglądało to na tkankę tłuszczową, a okazało się być SIECIĄ która jest bardzo unerwiona. Była Wigilia a my w tydzień po operacji jechaliśmy z wciąż cierpiącym psem do "Lecznicy". Trafiliśmy tym razem na osobę mającą pojęcie o weterynarii i Panda była znowu operowana. Okazało się, że poprzedni operujący wprawdzie rozciął, opróżnił i odkręcił żołądek, ale zszywając po operacji powłoki brzuszne - ZSZYŁ WSZYSTKO "NA OKRĘTKĘ" a nie warstwami. Pandę udało sie uratować, a my juz nigdy nie pojechaliśmy z naszymi zwierzętami w tamte strony.

Rehabilitacja była bardzo trudna, a pierwsze nieśmiałe karmienie kleikami oczekiwanie ze strachem na pierwszy stolec (czy nie będzie w nim "żywej" krwi) do dzisiaj wspominam jako wielki stres. Myślę, że gdybyśmy obydwoje z mężem nie pracowali w szpitalu, gdybyśmy nie mieli dostępu do specyfików medycznych dostępnych tylko w lecznictwie zamkniętym - wszelkie czynności (którym w tamtym czasie oddaliśmy się) nie zakończyłyby sie sukcesem... Być może opisuję to nazbyt szczegółowo i pewno powinnam opisać suche fakty - ale i teraz to wszystko tkwi we mnie, chociaż wolałabym może zapomnieć...

Potem było 1/2 roku spokoju. Panda pięknie przybierała na wadze, a my robiliśmy wszystko żeby jej życie było spokojne i bez stresów.
Zaczęło sie nagle o 9:00 rano i znowu przerażona jechałam do Poznania (tym razem do powstałej prywatnej kliniki). Po podaniu narkozy wprowadzono przez przełyk do żołądka sondę (cieniutką, cielęcą) i już wiedzieliśmy, że wpust żołądka jest drożny. Lekarze bali sie operować i chcieli najpierw spróbować innej metody. Jazda do domu z wyraźnie odprężoną Pandą, a w kieszeni pożyczona od życzliwych lekarzy - sonda. Dwie godziny później sami sondujemy bo gazy zaczynają sie znowu gromadzić. Jazda do kliniki - operacja - szybka rehabilitacja i powrót do zdrowia, zupełnie inaczej niż za pierwszym razem.

Piszę lakonicznie, ale przeżycia i walka były udziałem nas wszystkich…
I znowu po pół roku to samo... Tym razem decyzja jest jedna: usunięcie połowy żołądka i przyszycie go do kresy białej, aby uniemożliwić rotację. I to była słuszna decyzja!

Panda po operacji żyła w znakomitej kondycji jeszcze 8 lat, była jednym z nielicznych psów tej rasy, którym nie tylko udało sie przeżyć tak ciężką operację ( w jej przypadku niejedną w przeciągu 1/2roku), ale i dożyć bardzo sędziwego wieku...

Cierpienie psa w trakcie skrętu żołądka jest ogromne i wolałabym nigdy nie mieć takich doświadczeń. Skoro jednak przeżyłam to, napiszę co (moim zdaniem) należy robić aby zmniejszyć możliwość wystąpienia tej strasznej dolegliwości.

1. Godzinę przed jedzeniem i przynajmniej godzinę po - pies musi mieć ograniczony ruch (bieg, skoki, chodzenie po schodach, zeskoki z mebli), ponadto miejsce gdzie po zjedzeniu przebywa powinno sprzyjać wypoczynkowi i odprężeniu.
2. Serwowanie 1x dziennie obfitych posiłków (tym samym nadmierne obciążanie żołądka) jest na pewno niewskazane
3. Przy zmianie diety zawsze obserwuję reakcję i zachowanie moich psów - wtedy już na pewno zawsze chcę być po ich posiłku w domu, żeby móc zareagować...

Czasem jednak 1/2 godziny to czas zbyt długi na ulżenie cierpieniu i uratowanie życia. I chociaż teraz to już inne czasy i praktyka weterynaryjna mniej opiera sie na doświadczeniach a więcej na wiedzy, to i tak znam wiele przypadków gdzie lekarz "leczy?" psa ze skrętem żołądka - na wzdęcia...

Katarzyna Janecka
http://galgo.pl/





    data edycji: 2010.04.20 11:20
Zakaz kopiowania, rozpowszechniania części lub całości bez zgody redakcji PSY24.PL.




komentarzy: 4         Dodaj komentarz

2012-05-16 16:58 | Dolores

Witam wszystkich, nie będę się rozpisywac o objawach bo te są wymienione powyżej. Pies po trzech dobach wyszedł ze szpitala i wrócił do domu. Karmię go zgodnie z zaleceniami lekarzy - gotowany ryż z marchewką i kurczakiem albo indykiem, 5-6 razy dziennie. Wielkość porcji to na początek 2-3 łyżki stołowe rozdrobnione wodą (też 2-3 łyżki) - to ważne żeby jedzenie było rozwodnione! Stopniowo jeśli nie dzieje się nic złego porcje można zwiększać a ograniczać ilość porcji dziennie. Podobnie z pojeniem - pierwszego i drugiego dnia małe porcje ( np. poł szklanki)kilka razy dziennie. Mój pies w pierwszym dniu po powrocie do domu, a więc w czwarty dzień po operacji nie miał w ogóle apetytu, zupełnie nie chciał jeść i wtedy miksowałam jedzenie i podawałam mu ciapkę - zadziałało. W przypadku gdyby nie zechciał zjeść nawet zmiksowanego jedzenia to musiałabym wrócić z nim do lekarza na kroplówki, bo nie wolno podawać leków na pusty żołądek. Na szczęście zaczął jeść i z dnia na dzień apetyt się zwiększał. Wodę dostaje już normalnie w trzeci dzień po powrocie do domu. Z leków dostaje środek przeciwbólowy Cimalgex, antybiotyk, ranigast (osłonowo na przeciwból), probiotyk (osłonowo na antybiotyl), heapergen i esselive duo na wątrobę. Psiak powoli wraca do formy, ale wymaga cały czas opieki. Mam nadzieję, że już za parę dni zamerda ogonem.



2011-12-02 20:57 | kinga

Dwa miesiące temu mój Freduś miał skręt żołądka,szybko zareagowałam i w ciągu 15 minut był już na stole operacyjnym.Udało się i jest dziś ze mną ale ja mam jakąś obsesję,boję się zostawić go samego w domu nawet na kilkanaście minut.Mam na świecie tylko Jego...Co zrobić żeby ten dramat nigdy się nie powtórzył???



2010-07-29 8:53 | Jan Borzymowski

Cytat z "Gdy zachoruje pies". Autor, Dr Peter Teichmann."Skręt żołądka...Najczęściej dotyczy psów dużych ras. Polega na przekręceniu żołądka wokół własnej osi. Skrętowi żołądka sprzyja osłabienie więzadeł, na których jest on umocowany w jamie brzusznej. Powstanie choroby zależy jednak od stanu wypełnienia żołądka i jelit. Najodpowiedniejsze warunki powstają, gdy jelita są puste, a żołądek średnio wypełniony. W tym stanie działa on jak wahadło, które przez silne ruchy - skoki i tarzanie się po ziemi - wprawione jest w ruch i w danym przypadku może przekręcić się o 360 st. Z tego powodu skręt żołądka najczęściej następuje po jedzeniu i następującym po tym żywym poruszaniu się zwierzęcia. Niespodziewanie występujące u zwierzęcia dotąd dobrze się czującego objawy chorobowe spowodowane są skręceniem przełyku i dwunastnicy, tak że pokarm nie może przedostawać się ani do żołądka ani do jelit. Wskutek tego występują silne bóle brzucha oraz bezskuteczne ruchy wymiotne i dławiące. W zamkniętym z obu stron żołądku zbierają się gazy wzdymające brzuch. Jednocześnie zostaje zahamowany dopływ krwi do żołądka, co powoduje silne zaburzenia jej obiegu wzmagane jeszcze dodatkowo wzdęciem.Pies staje się niespokojny, ma bojaźliwy wzrok, a chód sztywny i ociężały. Jeżeli nie zostanie udzielona właściwa pomoc lekarska pojawia się znaczna duszność i spadek sił.Dalszy los psa zależy od szybszego i zdecydowanego postępowania właściciela.Tylko w ciągu pierwszych 4-6 godzin po skręcie żołądka istnieją szanse na uratowanie psa."Dodam - znane mi są przypadki, że najedzony duży pies nabawił sie skrętu żołądka na skutek zeskoczenia z tapczana a także poprzez chodzenie po schodzach.



2010-07-28 21:26 | natalia

22 lipca 2010 o 1 rano stracilismy naszego kochanego pieska Miska,przyczyna -skret zoladka.Lekarz poinformowal nas ze Misio musi byc natychmiast uspiony poniewaz nie ma juz dla niego ratunku,jest zbyt stary-15 letni i operacja jest zbyt skomplikowana.Bardzo go kochamy i bardzo za nim tesknimy!



Strona główna  |  Redakcja  |  O wortalu PSY24.PL  |  WspółpracaReklama  |  Katalogi  |  Kontakt

Strona główna  |  Redakcja  |  O wortalu PSY24.PL  |  WspółpracaReklama  |  Katalogi  |  Kontakt

Wszelkie prawa zastrzeżone © Agencja reklamowa idea4you.eu | System CMS | mapa witryny
| login statystyka