Psy - rasy psów - ogłoszenia o szczeniakach - psy rasowe - wszystko o psach - pies

psie choroby

psy pomoc

Padaczka u psów

czytano 21668 razy

Robiąc podsumowanie 2005 roku zanotowałem wśród zwierząt poddawanych leczeniu w naszej lecznicy znaczny wzrost ilości psów z objawami padaczki. Na obecnym etapie nie jestem jeszcze w stanie ustalić przyczyn tego zjawiska.

Oczywiście przyczyny samej padaczki są złożone. Należą do nich: wady wrodzone układu nerwowego oraz uszkodzenia nabyte, którymi mogą być zawały, krwiaki i guzy mózgu oraz urazy mechaniczne czy też długotrwałe niedotlenienie np. przy przedłużającym się ciężkim porodzie. Padaczka może też być wywoływana przez czynniki toksyczne oraz zakaźne np. nosówkę , toksoplazmozę. Często towarzyszy też chorobom ogólnym, takim jak: niewydolność wątroby, nerek, nadczynność tarczycy oraz przy cukrzycy.

Najbardziej utkwił mi w pamięci przypadek pewnego amstaffa, którego przynieśli do lecznicy właściciel wraz z kolegą. Przynieśli, gdyż zwierzę to nie było w stanie samodzielnie się poruszać, a z relacji opiekuna wynikało, że napady drgawek trwały już nieprzerwanie od kilku godzin. "Panie doktorze! Niech pan ratuje naszego Tysona. Od kilku godzin ma straszne napady drgawek. Ustają tylko na chwilę i zaraz zaczynają się znowu ze zdwojoną siłą. Nasz piesek jest już całkiem wyczerpany ale drgawki nie ustępują. Już kiedyś miał taki napad, ale trwał krótko i minął bez śladu, lecz to co się teraz dzieje z naszym pieskiem, to coś strasznego. Niech go pan ratuje, bo jeśli mu pan nie pomoże to na pewno zginie!".

Oczywiście, nie muszę nikogo z Państwa przekonywać, że sytuacja nieszczęsnego Tysona była dramatyczna i atak padaczkowy bezpośrednio zagrażał życiu zwierzęcia. Występowanie ciągłych, nasilonych drgawek nazywane jest tzw. stanem padaczkowym i jest to najgroźniejsza forma uogólnionego napadu padaczkowego. Oczywiście, spotykane są napady o mniejszej intensywności tzw. napady duże, trwające kilka do kilkunastu minut. Podczas takiego napadu zwierzę pada na bok, odgina głowę do góry i wykonuje wiosłowe ruchy kończynami, często też traci przytomność i bezwiednie oddaje kał i mocz. Znane są też napady częściowe, objawiające się mimowolnymi drżeniami głowy lub kończyn. Są one niekiedy trudne do rozpoznania, gdyż zwierzę z reguły nie traci przytomności.

W przypadku nieszczęsnego Tysona walka o jego życie trwała przez wiele godzin. Leczenie polegało, obok dożylnego podawania leków przeciwdrgawkowych, na uzupełnieniu płynów i przeciwdziałaniu rozwijającemu się wstrząsowi i ostrej niewydolności krążenia. Po ustabilizowaniu psa i ustaniu drgawek wydałem zwierzę właścicielowi, zalecając równocześnie stałe podawanie doustne leków przeciwpadaczkowych.

Właściciele psa od czasu tego groźnego incydentu są ze mną w stałym kontakcie i jest to bardzo ważne, gdyż już kilkakrotnie modyfikowaliśmy dawkę leków przeciwdrgawkowych i wykonywaliśmy tzw. próbę wątrobową.

Pamiętajcie Państwo! Każde wystąpienie drgawek u Waszego psa wymaga wizyty u lekarza weterynarii. Konieczne jest postawienie rozpoznania i ewentualne podanie leków. To może być padaczka i atak tej choroby może zagrażać życiu Waszego pupila, a przecież można ją w miarę skutecznie leczyć i kontrolować.

 

autor: Przemysław Brodzikowski
http://www.leczymy.com/




    data edycji: 2010.04.20 10:49
Zakaz kopiowania, rozpowszechniania części lub całości bez zgody redakcji PSY24.PL.




komentarzy: 28         Dodaj komentarz

2012-04-22 14:19 | Ada

Mój pies to kundel,sunia ma 13 lat.Choruje już długo, gdzieś od 5 roku życia.Pare minut przed atakiem pies czuje,że zaraz się zacznie,przychodzi do mnie wystraszony,szuka pomocy.Szybko daje ją na łóżko, już się zaczyna telepać, sztywnieć,głowa się odchyla do tyłu. I wtedy zaczynam ją masować,kark,łapki,głaskam całą,żeby ją rozluźnić,przy tym cały czas spokojnym,miłym głosem do niej mówię.Staram się zachowywać pewnie i dać jej poczucie bezpieczeństwa. Atak trwa ok. 10 min,potem chwile odpoczywa i udaje się z moją pomocą do swego koszyka,bo czasem wymiotuje. Wnet wszystko wraca do normy,pies jest szczęśliwy,że po wszystkim.Jeszcze na spacer się ją bierze,żeby się dotleniła.Ataki są w różnych odstępach,mogą być to miesiące,dni albo tygodnie. Za pierwszym razem weterynarz przepisał Luminalum 15 mg,ale i tak raz się zdarzył atak. Odstawiony został i pies dalej jak wcześniej funkjonował. Po co szpikować lekami,jak to nie jest w bardzo zaawansowanym stanie. Ale ostatnio pies miał 3 ataki w ciągu dnia.Nie wiem czy to może mieć związek z tym,że dzień wcześniej uśpiony został jej 8 letni syn,(miał raka,mieszkał u dziadków) i jak przyjechałam z moją sunią już go nie było,może to wyczuła. Lekarz przepisał Luminalum 100mg i wit B.(połowa rano i wieczórem tabletki luminalum)Pierwszy dzień- pies pił co chwile, i strasznie nadpobudzony,krążył po całym domu,emocjonalny był. A wieczorem po zażyciu był nieobecny,kłopoty z kordynacją, osłabienie.Przeczytałam,że tak może być na początku,ale ja nie moge patrzeć na jego męki po zażyciu(od 20:00 do 12.00południe był w takim stanie!),nie będę ryzykować i robić psu takiego cyrku i jeszcze wątrobę obciążać. Mam nadzieję że da radę jeszcze dłuugo, bo poza padaczką, jest niesamowicie sprawna i dobrze się trzyma.



2012-01-20 18:24 | Dorota

Czester - Dalmatyńczyk ma 7 lat od 2,5 roku ma regularne ataki padaczki. Jako szczeniak około 10 m-czny miał dwa razy ( zauważone) przypadki problemów ze wstawaniem , po każdym przypadku były wizyty na SGGW w warszawie i nie ustalono przyczyny Był trochę inny niż nasza sunia też dalmatynka , mówiliśmy w domu że ona ma ADHD a Czesiek jest autystyczny. był jakby troszkę ociężały. Jako młody pies nie wykazywał agresji w stosunku do innych zwierząt , natomiast z czasem uwydatniła się tak silna agresja , że toleruje wyłącznie sunię z którą mieszka .Pierwsze ataki były silne i nagłe ,trwał około 1 min ,silne ślinienie się , ostre drgawki , kał i mocz,Badania krwi, tarczycy ,kału , moczu ,choroby cushinga nie wykazały zmian które mogły powodować ataki . Pies był "zdrowy".Po atakach szybko dochodził do siebie, nie brał leków przez pierwsze 3 m-ce , ale ataki stały się częstsze , były w okresach 10-14 dni , lekarz zalecił Luminal 2x na dobę po 100mg . Efekt był niezmieniony nie było poprawy ,ataki i tak były co 2 tygodnie .Badania regularne krwi nie wykazywały żadnych zmian na gorsze.Po roku nastąpiła kaskada ataków i skończyło się tygodniową hospitalizacją w klinice , znowu badania łączne z EKG i Echo serca, prześwietlenia ,Usg i NIC.wszystko OK. Czester był przez 6 dni w śpiączce farmakologicznej , przy kazdej próbie wybudzenia był atak,dostawał wlewki z Perntobarbitalu. Po 6 dniach został skutecznie wybudzony dostał leki ,Luminal 2x dziennie po 100 mg w godz 8 i 20 , Depakine Chrono 300 1x dziennie godz.15, tylko że Czester po powrocie nie wiedział przy tych dawkach że jest psem , otępiały ,błędne ślepia etc.Po miesiacu znowu atak, pierwszy atak tak samo silny , wlewki Relsed i coraz dłuższe aury po atakach , nie wiedział co robi gdzie jest ,kojarzył tylko węchem , miałam wrażenie że poznaje mnie po zapachu i zaczyna kojarzyć.Przed atakami w tym czasie mozna było zaobserwować zmiany w zachowaniu , jakieś 30-minut przed stawał się niespokojny jakby się bał ,podany wtedy doodbytniczo Relsed eliminował atak.Był pod stałym nadzorem weterynarzy. Jeden z nich kazał odstawić lek i Depakine i Luminal i podawać Clonazepamum TZF (dawki nie pamiętam). To był zły jednak wybór , przez m-c był spokój, ale po tym czasie ataki były co 7 dni, w końcu Czesiek dostał ataku ,który rozpoczął się nie od głowy tylko od paraliżu tylnych łap , pies był przytomny , przerażony , piszczał ,a od połowy w tył był sparaliżowany przez około 3-4 minut po czym zaczął się regularny ,pełny atak drgawkowy ,który przeszedł w kaskadę . Zawieziony do przychodni miał podany Propofol oraz również dożylnie leki uspakajające , ataki zostały przerwane ale tylko na kilka godzin , zawiozłam go do kliniki i tam zostawiłam , niestety nie wprowadzono go w śpiączkę farmakologiczną ,a tylko podawano leki uspakające .Czester zestresowany otoczeniem i nowa sytuacją miał atak za atakiem , rano zadzwonili do mnie z kliniki ze psa najlepiej uśpić . Pojechałam tam zabrałam psa i przez dwa dni, pod kontrolą weterynarza który zalecił nowe leki powrót do LUMINALU 2x 100 i Bromku Potasu 1x 80 , zajmowałam się nim w domu .Po dwóch dobach ataki przeszły zrobiłam badanie krwi na poziom Luminalu i Bromku we krwi i okazało się że ten poziom jest minimalny.Lekarz zalecił zwiększenie dawek , Luminal 2x 150 mg 8-20 i Bromek 1x 160 Luminal i Bromek są już w normie ( poziom we krwi) , pies biega , normalnie reaguje , nie widać zmian neurologicznych . Ale ma bardzo spięte mieśnia , szczególnie tylne . Ataki są takie same występują co 14-20 dni ,trudno wyczuć aurę przed atakiem ,kiedyś było to bardziej zauważalne . Miewa moim zdaniem migreny , tak sądzę związane z nagłymi zmianami ciśnienia , szczególnie jak jest nagły wzrost , wtedy jest pewne że będzie atak , natomiast przy spadku są te tzw migreny , popiskuje i ma bardzo czerwone oczy zawsze jak się źle czuje . Po atakach teraz dłuzej dochodzi do siebie , zaczął gryść różne rzeczy , zachowuje się jakby przestał widzieć ,wchodzi na meble ,załatwia potrzeby fizjologiczne tam gdzie stoi , Ale jak podejde to wącha intensywnie i wie że to ja , Próba akupunktury była nieudana , Czester stresuje się tak bardzo że po wizycie przez 3 dni miał ataki. Czester między atakami funkcjonuje normalnie , cieszy się życiem, biega , szczeka na obcych , szaleje z Majką po ogrodzie ( Majka jest po sterylizacji).Taki jest Czester , dostaje jeszcze Magnez z vit B6 i 2 x dziennie VIt B komplex i na zmianę ELSELLIV i Hepatil na osłonę wątroby. Ma 7 lat ostatnie wyniki wskazują ,jak powiedział lekarz , na dobry stan...... 10 letniego psa . a on ma tylko 7.Ciągle słyszę od lekarzy mówią mi ciągle : to potrwa jeszcze 6 m-cy , albo krócej , ale on się nie daje , chce żyć.



2012-01-16 12:19 | ewa

Mój kochany psiak wabi się SONAR ma 5 lat a od dwóch lat cierpi na padaczkę,ataki ma rzadko ale są one z całym przebiegiem tzn.ślinotok,moczenie,błędny wzrok,duże drgawki,leczony jest luminalem dawki ma podniesione co jakiś czas.Po ataku dochodzi do siebie nawet szybko,czuje się taki zagubiony,mój mąż i dzieci nazywają go reset bo jak mówią odnowa się resetuje.On po prostu od nowa poznaje otoczenie,ale cóż po prostu się go kocha i on o tym wie i jak to się mówi choroba nie wybiera



2011-08-24 23:05 | Gosia

Kilka lat temu miałam mieszańca Pona po przebytej parwowirozie pojawiły się ataki padaczki. Z początku nie podawaliśmy suczce żadnych leków (ataki miała rzadko co jakieś 3 miesiące), później tylko przed atakiem. Z wiekiem ataki ustępowały i były co raz rzadsze. Suńka dożyła 13 lat.



2011-08-24 12:40 | Alexandra

Mam prawie 9letniego foksterierka. Od roku ma ataki padaczki ze wszystkimi możliwymi objawami (ślinotok, sztywność, błędny wzrok, oddawanie moczu). Mój pies nie daje sygnałów zbliżającego się ataku. Przeważnie leży spokojnie i nagle siada i atak :( Dbam o niego jak mogę. Gotowane jedzenie+karma, długie spacery, zabawy i mnóstwo czułości etc. Ataki na początku występowały co miesiąc a teraz 2x w miesiącu. Od początku jest mu podawany Luminalum 100mg w różnych dawkach. Od niedawna dawki zostały zmienione i dodatkowo dostaje bromek potasu. Niestety nie ma poprawy. Nie mogę go zupełnie odizolować od sytuacji stresowych bo boi się chyba prawie wszystkiego: motorów, krzyczących dzieci, petard, odkurzacza, maszynki do strzyżenia itp. ataki wyglądają przerażająco ale trzeba być silnym! Mój pies po każdym ataku biega po domu i szuka wszystkich domowników z ogromną radością i prosi o tulenie. Mam nadzieję, że kolejna zmiana leków pomoże bo serce pęka na taki widok :(



2011-07-02 18:19 | Maciej

Mam psa rasy Husky, Amor (5) pierwszy atak, który u niego zaobserwowałem miał w wieku 1,5 roku. Atak jest dość niestandartowy jest podobny ale inny niż te opisywane przez Was. Przed atakiem pies daje sygnały w postaci ciągłego spacerowania po domu kręci się bez ustanku przez jakieś 2 godziny, kładzie się w zaciemnionym miejscu szuka izolacji i odosobnienia. W końcu zaczyna się telepać odgina głowę do tyłu drgają wszystkie kończyny trwa to około 2 - 3 minuty. pies nie mdleje. Kiedy ustają ataki zaczyna się bardzo ciężkie oddychanie oraz wiosłowanie łapkami. W czasie ataku zdaża mu się wyć i piszczeć, następuje potężny skurcz mięśni, zawsze ślonotok oraz oddanie moczu. Przeżyliśmy wiele ataków średnio co 2 - 3 miesiące mam jeden dzień wyjęty z życia. Z każdym atakiem wiem o tej przypadłości więcej. Początkowo w obawie o własne zdrowie pozostawiałem go sam sobie, pies po ataku jest zresetowany, nieobecny wzrok, agresja,ból. Teraz nigdy w chwili ataku nie pozostawiam go samego, w chwili ataku podbiegam do niego staram się szybko usunąć wszytkie przedmioty wokół niego, klęcze na kolanach przyciągam go do siebie i zaczynam głaskać od głowy po tylne łapy mówię do niego i wycieram pierwszym lepszym ręcznikiem. Po kilku minutach zaczyna powoli stawać na łapy. Raczej kończą się one twardym lądowaniem na kafelkach. przypinam mu smycz otwieram szeroko drzwi i pomagam mu wyjść na dwór. Na dworzu dochodzi do siebie chodzimy tak długo, ciężko to w sumie nazwać spacerem bo 1 metr na 10 sekund to mało, aż dojdzie do siebie i zacznie w miarę płynni się przemieszczać. Nie ma co liczyć na to iż się przy okazji załatwi, raczej dotleni i uspokoi. Moja żona w tym czasie myje podłogę w domu przygotowuje całą miskę świerzej wody oraz jedzenie wszystko co znajdzie w lodówce i nadaje się dla psa. Nie ma znaczenia chleb kiełbasa suchy pokarm, ryż, warzywa, ciasto zje wszystko co mu podejdzie pod pysk. W tej chwili pies przyjmuje od 3,5 roku Luminal 100 mg w tabletkach 0,5 rano i tyle samo wieczorem, to bzdura, że pies się męczy, bywało różnie, ale ja się nigdy nie poddałem zawsze robię co mogę, pies jeździ na badania, stram się go nie denerwować nie męczyć organizmu, dobrze odrzywiać podaje mu witaminy oraz poświęcam mu dużo czasu w domu na głaskanie, czesanie, tulenie, spacery, rozmawianie



2011-06-13 15:26 | Gumi

WitamMam (a w zasadzie miałam) 2 suczki owczarka niemieckiego.Córkę Furię i matkę Tarę, 8 i 6 lat.Starsza sunia w kwietniu dostała 1 ataku padaczki i niby jej przeszło. Od połowy maja dostawała regularne ataki po 30 - n40 dziennie, były słabe i tak silne że psinie gałki oczne wychodziły z oczodołów. Cała rodzina była na skraju załamania nerwowego, każde tąpniecie łapą psa i wszyscy byli w gotowości i czekali na atak. Byliśmy kilka razy u weta, dostała diazepam , po nim miało być lepiej było gorzej. Pies nie był w stanie chodzić , sikała pod siebie , nie wiedziała gdzie jest co się z nią dzieje. Jeździliśmy z nią do kliniki wet, jednej z lepszych w mieście badało ją kilku lekarzy i każdy miał inną teorie na temat jej choroby. Potrzebowałam czasu i przemyśleń co będzie lepsze dla niej.........ratowanie , męczenie i podawanie leków które nie były na tyle skuteczne aby zapobiegały jej atakom a także otumaniały , czy uśpienie jej i skrócenie jej cierpienia. Podjęliśmy decyzje ze nie będziemy jej męczyć i w sobotę pojechałam i ja uśpić . Lekarka powiedziała mi , że lekami możemy jej przedłużyć życie ale kiedy się zapytałam czy da mi gwarancję ze po lekach przestanie mieć ataki odpowiedziała ze nie da mi takiej gwarancji. Nie chciała dokonać eutanazji mówiąc ze to nie byłoby zgodne z jej sumieniem, ale to nie ona patrzyła na Jej cierpienie . Lekarz nie ogląda tego na codzień , nie wie ile stresu to kosztuje właścicieli ile łez . Po rozmowie zgodziła się i dokonała eutanazji , zostawiając mnie z wyrzutami sumienia i mętlikiem w głowie. Wiem , że zrobiłam to co nakazywało mi serce.Moja sunia była tak wyczerpana , że aż pozapadały jej się żyły nie można było wkłuć się w żyłę a nie mówię o założeniu wenflonu.Kiedy wróciłam do domu i spojrzałam się furii w pysk wiem , że gdyby i ona miała takie ataki padaczki postąpiłabym tak samo.Kocham te psiny jak własne dzieci, i patrzenie na ich cierpienie jest niewyobrażalnie ciężkie.Zwłaszcza ze żadne zwierzę nie powie czy go to boli i co czuje.



2011-06-01 21:17 | BOŻENA

HARRY I PRAWDOPODOBNIE JEGO POCZĄTKI PADACZKI TRZY DNI TEMU W CZSAIE NASZEGOWSPÓLNEGO BIEGANIA MÓJ PIES USIADL NA TYLNYCH ŁAPACH KTÓRE ODMOWILY MU DWUKROTNIE POSLUSZEŃSTWA NA KILKA SEKUND POTEM WSTAŁ I POSZLISMY SPOKOJNYM SPACEREM DO DOMU.BYŁAM U WETERYNARZA STWIERDZIŁ,ŻE MOŻE TO BYĆ POCZATEK PADACZKI.I KAZAŁ MI MOJEGO PSA OBSERWOWAĆ.JADNOCZEŚNIE DAC MU ODPOCZĄĆ DWA TYGODNIE OD BIEGANIA. ZASTANAWIAM SIE CZY TO ZROBIĆ JEŻELI JEST TO JEGO NAJBARDZIEJ ULUBIONE ZAJECIE. MA PRAWIE 10 LAT JEST TO SYBERIAN HUSKY.NASZA WSPÓLNE BIEGANIE TRWA JUŻ 9 LAT.NIE WYOBRAZAM SOBIE ZE MOŻE NIE BIEGAC TYM BARDZIEJ,ZE ON WYGLADA JAK DWU LATEK I IEDY WYCHODZĘ Z NIM NA SPACER ZAWSZE KIERUJE SIE NA TRASE NASZYCH BIEGÓW.NIE BIEGAMY TERAZ DUZO BO TYLKO PO 5KM Z UWAGI NA POGODE.GDY JEST ZIMNO TO OKOŁO 10 KM ROBIMY TO CO DRUGI DZIEŃ.NIE JESTEM MŁODA OSOBĄ MAM 50 LAT ITEŻ NA DZISIAJ NIE WYOBRAŻAMSOBIE ŻE MOGLABYMM NIE BIEGAĆ MIMO ŻE KOLANO DAJE SIĘ WE ZNAKI.NIE ZABRONIE MU BIEGAC JEŻELI MA SIE COŚ STAĆ TO NIECH TO BEDZIE W CHWILI GDY JEST SZCZESLIWY.NIE WIEM CO BEDZIE GDY MI GO ZABRAKNIE MIESZKAM SAMA I BARDZO GO KOCHAM.PODJEŁAM DECYZJĘ NIECH BIEGA .ZA ŻYCIA GO NIE USMIERCE.POZDROWIENIA DLA TYCH KTÓRZY UWAŻAJA ŻE PIES TO NAJWIERNIEJSZY PRZYJACIEL .ON KOCHA NIE OCZEKUJĄC NIC W ZAMIAN.PISZĄC TEN KOMENTARZ MAM GO PRZY SWOIM KOLANIE RAZ ZA CZAS SPOGLADA NA MNIE.MYŚLE ZE BOG POZWOLI NAM JESZCE SIE CIESZYC SOBĄ.



2011-04-30 23:23 | Maciek

Baster58 delikatnie mówiąc krew mnie zalewa jak czytam co napisałeś.Mam sunię chorą na tę przykrą chorobę i gdy czytam co piszesz przypomina mi się weterynarz,który 5 lat temu powiedział,że dla mojej suczki to ma tylko "taki ładny czarny worek",jakoś 5 lat minęło i moja sunia w dalszym ciągu żyje.Nie napiszę tutaj co chciałem powiedzieć weterynarzowi i co chciałbym powiedzieć Tobie,powiem tylko że jesli się kocha swojego psa to normalny człowiek zrobi wszystko co w jego mocy żeby pomóc swojemu przyjacielowi.Sunia moja dzis ma 6,5 roku i ciągle żyje co prawda do końca życia na prochach ale żyje.Pozdrawiam wszystkich prawdziwych przyjaciół naszych NAJWIERNIEJSZYCH przyjaciół!!!



2011-04-18 22:30 | lola

baster58 aż zal się czyta twojego posta. Pies to duża odpowiedzialność i również wydatek nie wyobrażam sobie jak można nie chcieć pomóc swojemu przyjacielowi i patrzeć tylko na swój komfort.............W sobotę straciłam mojego pieska który był chory na padaczkę. Zabraliśmy go z drogi (był potrącony przez samochód) w wieku 3 m-ce po 2 latach ujawniła się padaczka która była wynikiem najprawdopodobniej urazu głowy po wypadku. Pies przeżył z tą chorobą 2 lata. Od początku miał ataki co 2 tygodnie po paru zmianach lekarstw siła ataków znacznie się zmniejszyła ataki trwały kilkadziesiąt sekund. Niestety ostatni przyszedł nagle trwał 2 doby i nie mieliśmy niestety wyboru..... ale nie żałuję wysiłku włożonego w leczenie a już na pewno nie żałuję wydanych pieniędzy....



2011-03-30 11:58 | baster58

nie wierzę w leczenie padaczki u psa, sam to przeżylem i wiem co mówie - lepiej go uśpić. Pies z padaczką to duży stres dla rodziny i w pewnym sensie niebiezpieczny dla psa i całego otoczenia, tym większy im większy jest pies. Pies w padaczce dostaje furii, której nie można opanować: biega na oślep i piszczy. Żadne leki nie działaja a rady weterynarzy to tylko naciąganie klientów na kase; psa z padaczką nie można zabrać do samochodu i pojechać z nim do weterynarza (może dostać ataku w czasie podróży), należy wezwać lekarza do domu, a to wszystko kosztuje. Stres jaki wywołuje pies z padaczką dla rodziny, szczególnie starszych ludzi i dzieci jest nie do opisania. Najgorsze w tym wszystkim jest fakt, że pies był z rodowodem (boxer) po bardzo dobrych rodzicach. Podejrzewam, że wina za taki stan rzeczy jest po stronie hodowców, którzy w pogoni za zyskiem ukrywają choroby genetyczne psów. Podawanie przyczyn tej choroby na nosówke, czy jakieś urazy, guzy itp, to przede wszystkim zrzucanie odpowiedzialności na właściciela psa. Pytam się, dlaczego kundle nie zapadają na te choroby, a przechodzą różne choroby i doznają urazów bez liku. Powinna być odpowiedzialność karna dla hodowców i tych renomowanych równiez, od takich nabyłem szczeniaka.



2011-02-03 20:18 | ola

od paru lat mój pies ma ataki padaczki dzisaj gdzy siedziałam przy komputerze mój pies sie przewrócił i położył sie na boku ruszał koniczynami miała napady drgawek chodze z nia do weta ma szczepionkima wszystko poszłam z nią na dwór żeby sie załatwiła zaczeła szczekac myslałam że sie ustatkowało a tu prosze ide do omu to sa mo jest godzina 20.17 padaczka i drgawki ustały niewiem co robic czy może od tego zdechnąć

-> redakcja: należy iść do gabinetu lek. weterynarii



2011-01-29 23:57 | Ada

Witam ma psa rasy pinczer imieniem Bibi. Kiedy miała 5 miesięcy miała 1 atak było to dla nas dziwne zjawisko nigdy czegoś takiego nie widzieliśmy głowa jej pulsowała drgawki, podkurczanie łap dosżło jeszcze przygryzanie języka więc zebraliśmy sie do weterynarza tam dostała kroplówke , zastrzyki i przeszło. Po jakimś roku dostawała kolejne ataki tzw. chwilówki na nie pomagały masaże po 5 min. przechodziło. Bibi ma teraz 5 lat byliśmy u znajomych a ona siedziała przy drzwiach na nasz widok widać było na jej oczach ulgę (p.s.miała szczeniaki) dostała ataku wyglądał on jak ten 1 był silny i wiedzieliśmy już co to oznacza to może dziwne ale to wyglądało jak by na nas czekała i prosiła o pomoc pojechaliśmy do weterynarza tam dostała kroplówkę i zastrzyki to dało marne rezultaty trzeba było wprowadzić ją w chwilową śpiączkę.Weterynarz przepisał tabletki ale podać je można było dopiero po 2 tygodniach jej młode były by wtedy odchowane trzeba było poczekać ponieważ miały już otwarte oczy szkoda nam było je usypiać. Po 2 dniach 2 atak i 2 śpiączka to był jakiś koszmar jej błagalny wzrok tak jak by krzyczała ,,pomocy" wszyscy byliśmy tym bardzo poruszeni ponieważ w pewnym sensie psy też są członkami rodziny.Okazało sie że padaczka naszej suczki jest spowodowana gorączką kiedy temperatura jej sie podnosiła nawet minimalnie, następował atak.Bibi przyjmuje tabletki wszystko jest OK ale nie można jej podawać żadnej antykoncepcji z jej stanem a sterylizacja jest wykluczona bo jest to duże ryzyko gdyż przeżyła ona już 2 chwilowe śpiączki i ciągle przyjmuje tabletki więc jej serce jest słabsze niż było i mogła by sie nie wybudzić. Ostatnio miała ruję mieszkamy w domku mamy też psa i zawsze były oddzielnie na dwór wychodziły również osobno ale kiedyś wietrzyliśmy jeden z pokoi i nasz pies był na tyle mądry że wszedł na wersalke (otwarte okno było za nią) i wyskoczył z okna nie myśleliśmy że byłby do tego zdolny kiedy sie zorientowaliśmy było już ,,po zajściu". Jak myślicie czy nic jej sie nie stanie....usunąć płodu nie można bo to też operacja , oczywiście zdaje sobie sprawe że ze szczeniąt musze zrezygnować ponieważ to była by kolejna gorączka a więc kolejny poważny atak...Prosze o pilną odpowiedź z góry dziękuję i pozdrawiam .!



2010-05-07 12:10 | Diana

Witam,posiadam rottweilera,który ma już 10 lat,po tylu atakach które przeszedł jest bardzo osłabiony,podaje mu teraz leki,które go jeszcze bardziej znużają,jest ospały,bardzo mało chodzi,ma cały czas problemy z tylnymi nogami,jak tylko ma okazje to napiera na cos co stoi obok(ja,płot czy cokolwiek) by nie opierać ciężaru za mocno na tylnych nogach.Już sama nie wiem co robić,weterynarz powiedział,że prędzej czy później i tak skończy się to uśpieniem psiaka,bo ma mocno wyniszczony organizm przez ataki.Jest słaby,a w przeciągu tamtego tygodnia ataki występowały codziennie.Od 3 dni już ataków nie ma,ale to co się dzieje z nim strasznie mnie boli,nie chcę by cierpiał,ale nie chcę go usypiać,nie wiem już co mam zrobić.Dostaliśmy już najsilniejsze leki,jeśli one nie pomogą to jest tylko jedno rozwiązanie.Cały czas boje się,że Roki znów dostanie ataku,wiem że dla niego to sytuacja której nie rozumie,on cierpi a ja razem z nim.



2010-01-07 13:57 | Patos

Nie ma większej przegranej w życiu niż przegapienie momentu, w którym mamy szansę pomóc drugiej, żywej istocie. Mamy w schronisku pod opieką pięknego psa w typie owczarka niemieckiego - pies majestatyczny, mądry, jednak skrzywdzony przez los - przeżył obóz zagłady w Krzyczkach, przez co wystąpiły u niego objawy padaczkowe, które skazują go na brak chętny do adopcji. POszukujemy domku, który zna temat padaczki i nie boi się podjąć wyzwania. To jedyna szansa dla Patosa. Trzeba tu podkreślić, że ataki są b. rzadko, prawie już w zaniku, jednak aby nie pojawiały się pies musi czuć się bezpieczny - do tego potzreba mu kochającego człowieka. Osoby chcące pomóc Patoskowi proszone są o kontakt: Irena 012 641-97-02 500-18-19-20 Mail : irenaka7@wp.pl



2009-11-13 22:06 | ola
borys to młody pies ma 14 miesięcy i już miał 2 ataki,aż 2.dzięki waszym komętarzą wiem co nas czeka ,jesteśmy już w trakcie leczenia .żyje nadzieją że na tych 2 atakach się skończy jest to straszny widok a najgorsze że on tak cierpi .POZDRAWIAM WSZYSKICH WŁAŚCICIELI Z TAKIMI PROBLEMAMI TE ZWIERZAKI BEZ NASZEJ POMOCY TEGO NIE PRZETRWAJĄ

2009-11-05 18:24 | Jola

Mam suczkę husky chorą na padaczkę, więc rozumiem Was, Wiem co to znaczy. Moja suczka ma prawie 5 lat, pierwszego ataku dostała w wieku 9 miesięcy i od tamtej pory co 4, 5 miesiecy dostawała ataku. Jest pod stałą opieką weta i dopiero w tym roku zaczęła brac tabletki.Było już tak źle, że myślałam, że ją stracę. W ciągu dwuch dni miała 10 silnych ataków, ale jakoś wyszłysmy z tego. Minęło od tamtej pory5 miesięcy i jest spokój. Bierze depakine rano 0,5tab. i clotrimazolum wieczorem0,25tab, nie wiem czy dobrze napisałam :) Tak misię wydaje,że właściwy dobór leków to podstawa. Pozdrawiam



2009-10-27 21:16 | mm

Beata a co podajesz swojej rotwailerce?



2009-10-09 6:00 | Beata

Drodzy właściciele psów z padaczką. Pamiętajcie, że padaczkę się leczy i leki są skuteczne! Wiem co mówię bo moja rottweilerka choruje od 4 lat. NIGDY nie usypiajcie psa tylko dlatego, że dostał parę ataków! Oczywiście jest to choroba mózgu, nie do końca zbadana ale trzeba próbować leczyć. Moja suka miała w sumie 6 dużych ataków. Od 2 lat, będąc na lekach, miewa tylko małe ataki(lekki niedowład tylnych nóg przez krótki czas). Jej psychika NIC się nie zmieniła, mimo że to rottweiler. PAMIĘTAJCIE- padaczkę trzeba i można leczyć. Wystarczy dobry weterynarz.



2009-08-22 21:51 | lady

moja bokserka ma padaczke od 5lat ,nie wiadomego pochodzenia,prawdopodobnie genetycznie uwarunkowana. od 3 dni jest w stanie padaczkowym,tzn.ma ataki duże w małych odstępach czasu. dziś weterynarz podał jej leki,lecz w gabinecie dostała jeden duży atak po drugim,wlewka z luminalu nic nie dała,ani doustne leki,zdecydowal,aby ja na kilka godzin wprowadzic w śpiaczkę.. Po przebudzeniu miało sie okazac co dalej.. Na szczęście się wybudziła i teraz czeka nas ciężka noc.w sytuacji skrajnej mam podac dożylnie relanium,podobno ma to ratowac jej zycie.. rano się okaże co dalej..



2009-08-21 12:40 | izi

Mam 11-letniego kundelka,od września ub roku choruje na padaczkę.Podaję mu luminal 1/3 tabletki 2 x dziennie.W maju i czrwcu nie miał ataku,a w lipcu 3x, w sierpniu już 3 ataki. Bardzo się o niego boję i bardzo mi go szkoda bo taki atak wygląda przerażająco.Nawet nie chce myśleć,że musiałabym go kiedyś uśpić.



2009-07-11 17:46 | Ewa

W 2007 pod koniec kwietnia przygarnęłam sunię -huskacza. Najprawd. miała wtedy ok.2,5roku. pod koniec czerwca dostała ataku, który trwał ok.1,5godz.-skurcze mięsni,ślinienie, nasilały się i prawie ustępowały kilkakrotnie. Nie wiem co przeszła, jest po sterylce, bardzo boi się samochodów(szczególnie dużych),burzy i wszelakich wystrzałów. Zaobserwowałam, że ataki występują częściej w okresie letnim -co miesiąc,czy 3tygodnie a w chłodniejsze m-ce co 1,5 do 2,5 m-cy. Nie podaję jej tabletek, wymaga zainteresowania,spokoju i poczucia bezpieczeństwa. Możliwe, że choruje na skutek stresu (była bita-kopana i głodna) ale może na skutek wypadku. Jest to choroba neurologiczna, więc psychika ma duże znaczenie w jej przebiegu. Nie ma reguły, że dana rasa jest bardziej czy mniej narażona . Zatrucie środ. też ma wpływ na coraz częstrze zachorowania. Jeżeli mogę coś doradzić, to ja akurat nie jestem zwolenniczką faszerowania lekami od razu po wystąpieniu objawów (chyba, że są one od początku b.ciężkie). Trzeba zapewnić spokój i poczucie bezpieczeństwa no i obserwować co pomaga wyjść z ataku - ja trzymam sunię w poz. "siedzącej", dużo głaszczę a gdy chce chodzić to pozwalam ale asekuruję. Pozdrawiam.



2009-07-03 3:01 | jur

IŚĆ DO WETERYNARZA !!



2009-07-02 15:04 | Kasiunka161

Witam, mam trzyletniego psa. Mieszanka kaukaza z bernardynem, wabi sie malutki. Mieszka w kojcu na dworze, czesto biega po podworku itp. Kiedys wygladajac przez okno zaniepokoilo nas jego zachowanie. Malutki caly sie trząs obijał lapami o bude. Intensywnie ruszal glowa. Nie mozna bylo go obudzic w zaden sposob, od czasu do czasu piszczal....myslelismy ze mu sie cos sni...Czy to moze byc padaczka?? Od tamtego razu ( ok 2miesiecy temu) mial takie ataki jeszcze dwa razy, jakies 3tyg temu i dzisiaj. Co robić??



2009-06-21 15:43 | Ola

Witam moj piesek ma na imie Rudzik i jest duży od kilku dni mecza go napady, caly sztywnieje i nie kontaktuje nie wiem co robic i czy to jest zarazliwe gdyz mam jeszcze 6 pow i nie jestem zbyt doswiadczona w takich sprawach czyli chorabach nie wiem czy mozna ja wyleczyc calkiem normalnie i bez cierpieni mojago pieska!



2009-05-07 14:01 | Edyta

Witam wszystkich. Nasz Leoś to syberian husky niestety w 5 roku życia ujawniła się u niego padaczka. Na początku ataki miał co 3 miesiące, potem co miesiąc a teraz ma już co tydzień. Próbowaliśmy rożnych leków - Lumianlum, Luminalum + KBr, Kepra, w końcu Luminalum + Relanium+wit.B+essentale forte, teraz Luminalum+Relanium+Depahine chrono+wit.B+Essentaile forte. Regularne testy wątrobowe itd. Walczymy o niego cały czas. Nasze życie zmieniło się zupełnie, psiak nie zostaje sam ani na chwilę. Dla mnie ta choroba to niewyobrażalny strach na jutro. Niestety z ataku na atak mamy wrażenie że osobowość naszego psa się zmienia. Kiedyś nigdy na nas nie warczał ... to straszne ale zaczynam się martwić jak będą wyglądać kolejne ataki i czy nie będzie agresywny. Czy ma ktoś doświadczenia w tym temacie?



2009-04-15 11:26 | Smutna

Tak się składa że też miałam amstaffka z padaczką. Choroba u naszego pupilka ujawniła się gdy miał niespełna 1,5 roku. przez 4 miesiace walczyliśmy o niego. pomimo że miał podawane leki, że byliśmy w stałym kontakcie z weterynarzem i że dawki były cały czas modyfikowane ataki się nasilaly.na początku Pies miał 3 - 4 ataki w ciagu tygodnia. Po każdym ataku bardzo się zmienial. stawał sie agresywny, nie poznawał domowników... W końcu podjęliśmy decyzję o uśpieniu. Była to trudna decyzja lecz wiem że pies się meczył. ataki sie nasilały. zaczynał miec 2 -3 ataki w ciagu dnia i trawly onecoraz dluzej i pies zaczynal miec paraliz tylnych łap.



2008-12-21 21:16 | włodek
witam.miałem psa od szczeniaka,był zdrowy po 2 latach zachorował na padaczkę myslałem ze swiat sie zawalił bylismy ze sobą bardzo związani z ta chorobą zył 1,5 roku był na lekach ale ataki się nasilały 1 na miesiąc lub na dwa niestety musiałem go uśpic.Bardzo za nim tęsknię.

Strona główna  |  Redakcja  |  O wortalu PSY24.PL  |  WspółpracaReklama  |  Katalogi  |  Kontakt

Strona główna  |  Redakcja  |  O wortalu PSY24.PL  |  WspółpracaReklama  |  Katalogi  |  Kontakt

Wszelkie prawa zastrzeżone © Agencja reklamowa idea4you.eu | System CMS | mapa witryny
| login statystyka