Psy - rasy psów - ogłoszenia o szczeniakach - psy rasowe - wszystko o psach - pies

rasy psów katalog

psie choroby

Objawy chorób serca u psów

czytano 87162 razy

Choroby serca są bardzo częstym problemem zdrowotnym u psów. Zaburzenia funkcjonowania układu krążenia mogą wystąpić u psów w każdym wieku, bez względu na płeć, rasę, wielkość. W celu uporządkowania można wyróżnić trzy grupy zwierząt szczególnie narażone na wystąpienie chorób serca. Pierwszą grupę stanowią psy młode – od 2 do 12 miesiąca życia – które urodziły się z wadami serca. Zwykle w tym przedziale wiekowym wady serca dają już objawy kliniczne i mogą być rozpoznane. Niektóre szczenięta obarczone wadą serca rodzą się wyraźnie słabsze od rodzeństwa, są mniejsze, wolniej przybierają na wadze, są mniej ruchliwe, więcej śpią. Niekiedy wprost przeciwnie – szczenięta rodzą się normalne i na początku (nawet przez wiele miesięcy) nic nie wskazuje na obecność poważnej choroby.

Objawy u szczeniąt zależą od rodzaju wady jaką są obciążone. Wady serca częściej występują u psów dużych ras.  Drugą grupę stanowią psy dość młode w wieku 4-8 lat dużych ras, które chorują na kardiomiopatię rozstrzeniową. Szczególnie predysponowanymi do tej choroby rasami są dobermany, dogi niemieckie, owczarki niemieckie, boksery. W przebiegu tej choroby obserwuje się  osłabienie zwierzęcia, często pojawia się wodobrzusze, charakterystyczne jest postępujące wyniszczenie organizmu. Do trzeciej grupy zaliczyć można psy starsze, w wieku od 7 do 14 lat, małych ras, które cierpią z powodu niedomykalności zastawki dwudzielnej. Zdecydowaną predyspozycję do tej choroby wykazują jamniki, poza nimi m.in. yorkshire teriery i pudle.

           
Początkowo objawy chorób serca nie są specyficzne. Pies staje się mniej ruchliwy, mniej się bawi, więcej śpi. Ponieważ sytuacja ta często dotyczy starszych zwierząt, zwykle jest przyjmowana jako naturalny objaw starzenia się psa.

           
Bardzo charakterystycznym i pierwszym objawem niewydolności krążenia jest nietolerancja wysiłkowa - czyli po prostu szybsze męczenie się psa. Jeśli do tej pory nasz pies bez zadyszki wchodził po schodach na drugie piętro, a nagle po pierwszym robi sobie przerwę, lub gdy skraca swój spacer o połowę, bez względu na jego wiek jest to powód do niepokoju i wizyty u lekarza weterynarii.

           
Kolejnym objawem, również bardzo charakterystycznym jest kaszel. Jest to kaszel wilgotny, napadowy. Początkowo ataki kaszlu są krótkie i szybko ustępują, z czasem stają się dłuższe i bardziej męczące. Kaszel pojawia się w momentach podniecenia – kiedy pies cieszy się witając właściciela, wychodząc na spacer, itp. Często pies zaczyna kasłać wstając z łóżka po przebudzeniu. Przyczyną kaszlu jest płyn gromadzący się w pęcherzykach płucnych i oskrzelach. W skutek niewydolności serca dochodzi do zastoju krwi w naczyniach płucnych. W tej sytuacji nadmiar płynu z naczyń przedostaje się do pęcherzyków płucnych. Gdy ilość płynu w pęcherzykach zwiększa się dochodzi do sytuaci zwanej obrzękiem płuc. W obrzęku płuc ilość płynu w pęcherzykach płucnych i oskrzelach jest tak duża, że uniemożliwia psu normalne oddychanie. Pies ma ogromne trudności z oddychaniem, stoi lub siedzi z rozstawionymi łapami, szyję ma wyprostowaną i wyciągniętą, pysk otwarty, siny język. Obrzęk płuc jest stanem zagrożenia życia i wymaga natychmiastowej intensywnej opieki lekarskiej.

Niewydolność krążenia jest chorobą „podstępną” - rozwija się bardzo długo bez wyraźnych objawów klinicznych. Może się zdażyć, a w praktyce takie przypadki nie są rzadkością, że pies trafia do lecznicy w stanie obrzęku płuc, wcześniej nieleczony, ponieważ nikt o jego chorobie nie wiedział. Opisane wyżej objawy mają miejsce w tzw. lewokomorowej niewydolności serca, czyli sytuacji gdy zaburzeniu ulega praca lewej komory i lewego przedsionka. Przy prawokomorowej niewydolności serca, gdy nieprawidłowo pracuje prawa komora i prawy przedsionek dochodzi do zastoju krwi w naczyniach na obwodzie ciała, i analogicznie nadmiar płynu z rozszerzonych naczyń jest przesączany do jamy brzusznej i jest przyczyną powstania wodobrzusza.  Szczególnie silnie poszerzają się naczynia w wątrobie, co prowadzi do powiększenia tego narządu (jest to tzw. zastój krwi w wątrobie). Właściciel obserwuje wtedy powiększanie się obrysu brzucha, czasem dość gwałtownie postępujące. Objaw ten może być  mylony ze wzdęciami. Na skutek ucisku na narządy w jamie brzusznej u psów z wodobrzuszem pojawiają się problemy z trawieniem (biegunki) i wchłanianiem pokarmu w jelitach, czego objawem jest utrata masy ciała. Niewydolność krążenia nie jest jedyną możliwą przyczyną wodobrzusza – stwierdzenie obecności płynu w jamie brzusznej wymaga zdiagnozowania jego  przyczyny (poza chorobami serca może pojawić  się m.in. w przebiegu niektórych chorób wątroby lub nowotworach na terenie jamy brzusznej).

Oba rodzaje niewydolności krążenia lewo- i prawokomorowa mogą oczywiście występować jednocześnie ( w zależności od rodzaju choroby i stopnia jej zaawansowania).

Objawem niektórych chorób serca są omdlenia. Zależnie od przyczyny mogą zdażyć się u psów w każdym wieku (nawet u bardzo młodych szczeniąt). Utrata przytomności może następować  w różnych okolicznościach. Najczęściej ma miejsce podczas zabawy, biegu – wygląda to wtedy tak, jakby pies się potknął i upadł. Okres utraty przytomności może być różny – najczęściej trwa bardzo krótko – pies prawie od razu wstaje i zachowuje się normalnie, ale czasem nie odzyskuje przytomności nawet przez kilka minut. Powtarzające się epizody utraty przytomności wymagają przeprowadzenia dokładnego badania w celu określenia ich przyczyny. Poza problemami kardiologicznymi przyczyną omdleń mogą być n.p. zaburzenia neurologiczne.


Wiele chorób serca przez długi czas nie daje wyraźnych objawów klinicznych możliwych do uchwycenia przez właściciela. W przypadku niektórych chorób (np. niedomykalności zastawki dwudzielnej) wczesne podjęcie leczenia ma ogromny wpływ na długość i komfort życia psa. Dlatego też ważne są regularne kontrole stanu zdrowia psa – lekarz weterynarii, nawet nie zajmujący się na codzień kardiologią, jest w stanie osłuchując klatkę piersiową psa, postawić podejrzenie choroby serca i w odpowiednim czasie skierować na konsultację do specjalisty. Okazją do takich badań kontrolnych jest coroczna wizyta w lecznicy związana ze szczepieniem psa przeciwko wściekliźnie. Poza samym podaniem szczepionki powinna być ona okazją do przeprowadzenia dokładnego badania klinicznego – oceny stanu zdrowia nie tylko układu krążenia, lecz całego organizmu. W przypadku niektórych ras szczególnie predysponowanych do występowania chorób serca (np. dobermany, jamniki) zaleca się  przeprowadzenie profilaktycznych badań (EKG, echo serca).

Agata Augustyniak
WORTAL PSY24.PL

 




    data edycji: 2012.09.10 10:07
Zakaz kopiowania, rozpowszechniania części lub całości bez zgody redakcji PSY24.PL.




komentarzy: 80         Dodaj komentarz

2014-06-22 21:06 | Dagmara

Dzis bylam u weterynarza ,moj pies Łatek ma powiekszone serce ,kaszle, po prostu odchodzi. Jest ze mna 15 lat ,kocham go i boje sie,ze bedzie cierpial,ale nie moge go jeszcze uspic poniewaz jeszcze moze oddychac . Jestem zalamana to moj przyjaciel . Weterynarz chcial abym go zostawila na obserwacji,ale nie moglam go zostawic samego . Teraz tylko sie boje aby sie nie meczyl. Nigdy nie mialam z nim problemow ,jest kochany i kocha wszystkich taki pies przyjaciel" ludzkosci".Teraz odchodzi ..........boje sie............



2014-06-02 13:03 | Andrzej

Jestem osoba samotna, bez dzieci i żadnej rodziny , mój Owczarek Niemiecki był dla mnie moim całym życiem a moje z kolei do niego. Była między nami przeogromna więź, moj dom nigdy nie był przez to pusty, bo zawsze ktoś w nim na mnie czekał i mnie witał. Wszystko , lecz nie wzbudzało to moich podejrzeń 2 lata później wszystko rozegrało się w przeciągu 4 tygodni, pies zaczął mocno pokaszliwać, weterynarz zdiagnozował zapalenie krtani a po kolejnych 2 dniach pies czul się gorzej, w nocy siadał strasznie dychał patrzył na mnie z wyciągniętym językiem jak by mnie prosill o pomoc, tak wiec następnego dnia ten sam weterynarz zaproponował zdjęcie klatki piersiowej i dal mu zaszczyk na wyciszenie , w trakcie gdy lekarz wywoływał zdjęcie piesek juz brał tylko ostatnie wdechy nie przeżył zaszczyku jego serce było durze jak u byka !! Nie będę tu opisywał swojej rozpaczy ,teraz mam takiego samego pieska ma 5 miesięcy i podobny problem zaczyna się rodzić ,jestem załamany myślę , ze cos przez te krzyżówki mieszania psów ich genetyka uległa pogorszeniu.



2014-06-01 18:33 | Michał

Dzisiaj odszedł mój psiok Ares - Owczarek niemiecki miał niespełna 3 Lata. Bardzo się zzylismy bo mieszkaliśmy we dwóch. Cieszył się bo wróciłem do domu i jak to on z entuzjazmem mnie witał. Niestety nagle pies zamilkł. Gdy zerknąłem dlaczego pies jest cicho zobaczyłem leżącego na podłodze psa. Nie oddychał. Mimo prób ratowania nie wiele mogłem zrobić. Czytając to wszystko o chorobach sercowych psów nosi mnie. Ares już jako szczeniak cierpiał na omdlenia. I ja pewne rzeczy rozumiem genetyka itd. Z tym że Pseudo weterynarz u którego wielokrotnie byłem z psem powiedział że to padaczka a pies z tego powinien wyrosnąć. No i wyrósł na pięknego i potęrznego psa. Ataki ustały więc myślałem że wszystko jest ok. Dzisiaj choroba znowu dała o sobie znać tylko że tym razem Ares już się nie podniósł a ja straciłem przyjaciela !!!



2014-05-05 22:41 | Agnieszka

Siedzę i czytam te wszystkie smutne historie z jednym zakończenie i oczy zaczynają mnie szczypać, a łzy same spływają po policzkach.Nasza historia jeszcze się nie zakończyła, nadal trwa od Wigilii 2014. Nasz pies Niunio zaczął się źle czuć i zauważyłam, że ma powiększony brzuch i czasami pokasływał, a po kaszlu miał odruch wymiotny.Oczywiście wcześniej zwróciłam uwagę na to, że się szybciej męczy, ale wiązałam to z wiekiem, ma skończone 14 lat.Natychmiast wybrałam się do mojej przychodni weterynaryjnej, gdzie Pani doktor zrobiła rentgen i okazało się, że Niuniek ma wodę, przede wszystkim w jamie brzusznej i bardzo powiększone serce.Dostałam skierowanie do psiego kardiologa na echo, została pobrana krew do analizy i dostałam recepty na leki i miałam się zgłosić na kontrolę, już po wizycie u kardiologa.Po echu, okazało się, że wszystko jest powiększone, komory serca, przedsionki a zastawki są mocno zwyrodniałe.Niuniek dostał kolejne leki, które bierze do dziś, z małymi modyfikacjami, co 5-6 tygodni jeździmy na kontrolę do kardiologa, kontrolujemy też morfologię, która teoretycznie jest ok, poza jednym wskaźnikiem, który sugeruje inny stan zapalny np nowotwór ( nie chodzi o leukocyty, są w normie). I tak mija dzień za dniem, Niestety od ostatniej wizyty u kardiologa, trochę, a może nawet trochę więcej się pogorszyło. Dodatkowo Pani doktor zauważyła, że Niuniek ma powiększone jądro, niewykluczone, że to właśnie tam umiejscowił się nowotwór i stąd powiększony ten wskaźnik.Może nawet są gdzieś przerzuty, zaproponowała żeby go wykastrować, ale ja nie wiem czy jest sens go męczyć, tym bardziej, że może nie przeżyć tej operacji.Skonsultowałam tę kastrację z Panią weterynarz "PIERWSZEGO KONTAKTU" , zasugerowała, że w takich przypadkach można wszczepić implant pod skórę, który na pół roku zastępuje chirurgiczną kastrację.Niestety nie mam pojęcia co robić? Cały czas biję się z myślami, tym bardziej, że ostatnio Niuniek, miał ataki bardzo złego samopoczucia, wręcz umierałam z nim na podłodze, dzwoniłam się poradzić, Pani doktor zaordynowała telefonicznie 1/2 pyralginy i trochę mu się poprawiało. Były momenty, że przestawał chodzić, nie wiem czy z bólu, czy może z innego powodu. Przez kolejne dwa dni nie było najlepiej, dziś nie jest tak źle.Zdecydowałam się jednak na dodatkową wizytę u kardiologa, bo już sama nie wiem co robić.Z jednej strony widzę jak się mimo wszystko męczy, a z drugiej strony, widzę psa który jeszcze pokracznie, ale stara się biegać za piłeczką i te jego wierne oczy....... :(Niuniek co raz częściej kaszle, męczy się bardzo na spacerach, zaczyna mieć problemy z chodzeniem, tylne łapy mu wysiadają, ciężko mu chodzić po schodach (I piętro) a jak chcę go wziąć na ręce, to się buntuje, czasami jednak pozwala, jakby wiedział, że tym razem nie da rady.Na szczęście puki co ma apetyt, nie ma problemu z kupką, ani siusianiem, ale w każdej chwili serce może mu odmówić posłuszeństwa.Także te najtrudniejsze chwile jeszcze przede mną i córką i naprawdę nie wiem jak je przeżyjemy, Niuniek jest z nami od 5 tygodnia swojego życia.Pozdrawiam wszystkich kochających zwierzęta "inaczej", bo dla większości jesteśmy poturbowani, że przejmujemy się losem naszych pupili, sama tego doświadczyłam, ale mam to w nosie.Nasze czworonogi, to członkowie naszych rodzin, nasze słoneczka, które wnoszą wiele radości, czułości, wparcia i towarzystwa i dlatego należy im się godne życie i godne jego zakończenie.



2014-04-13 12:54 | Ewelina

Witam. 9 kwietnia odszedł mój kochany pupilek, Ari - pekińczyk. Wszystko stało sie tak szybko. Zawsze był ruchliwy, pogodny, dużo szczekał, bawił się ale bywał też wredny - potrafił zajśc za skóre :) wszystko zaczęło się w piątek wieczorem. Było dziwnie spokojnie, co prawda krążył po domu, wychodził na dworek normalnie..ale z dnia na dzień było coraz gorzej... nagle przestał jeść, nie cieszył sie na spacer, nie chciał nawet chodzić, musiałam go znosić na rękach, a na dworzu przeszedł pare kroków i usiadł, ciężko oddychał, czasami próbował cos z siebie wykrztusić, ale to mu nie pomagało.. momentami jak szedł to ledwo trzymał się na łapkach, myślałam, że straci przytomność... ostatniego dnia gdy byłam z nim na spacerze, gdy wracaliśmy postawiłam go przed drzwiami, żeby wszedł jak zawsze...nie chciał, gdy wszedł zaczął piszczeć, więc wzięłam go na nogi, głaskałam, tuliłam, mówiłam, że będzie dobrze, miałam umówioną wizytę u weterynarza.. poszedł się położyć w swój kącik, ja również poszłam spać, a rano się obudziłam to leżał w przedpokoju już martwy... :( weterynarz podejrzewa, że to był zawał, bo siedział z głową odchyloną do góry i ciężko oddychał... jest mi bardzo przykro po tej stracie, bo to nastąpiło z dnia na dzień... w czwartek szczęśliwy, zdrowy pies, a w piątek zupełnie schorowany.. :(



2014-03-12 20:11 | ania

Ja pozegnałam 24 lutego mojego najlepszego przyjaciela niuficzka Mojra się wabiła nowofunland , była najkochańszym pieskiem na świecie miała 11 lat ale zachowywała się jak szczeniaczek do tego feralnego dnia jak przestała jeść okazało się ze to ropień macicy już po operacji nie doszła do siebie , karmiłam strzykawką , miała codziennie podawaną kroplówkę ale to nie pomogło , po prostu odeszła nie potrafię z tym żyć tak mi jej brakuje cały czas wyję nie mogę sie uspokoić co robić



2014-03-01 9:14 | Joanna

Wczoraj zasnął nasz maleńki nowofunland Misio- 55 kg miłości. Ostatnie 3 miesiące nosiliśmy go rękach, bo miał kłopoty z wstawaniem, wnosiliśmy po schodach, drapaliśmy po coraz chudszym grzbiecie. Każdy dzień był radością, ale 10 letnie serducho coraz słabiej biło... a teraz tyle łez jeszcze zostało do wylania...Nie ma nic cenniejszego , niż taka szczera, ciepła psia miłość.



2014-02-13 20:26 | ania

moja kochana Suzi odeszła dzisiaj a w poniedzialek kończyła 14lat...umarła na serce.... ostatnie dwa tygodnie miała kaszel....mieszkałyśmy same....pustka nie do opisania



2014-01-27 19:01 | janek

w sobotę odszedł nasz kochany pirat,miał 10 lat był mieszańcem sznaucera średniego poszlismy z nim do lekarza w poniedziałek gdyż od paru dni bardzo się męczył stracił apetyt i schudł lekarz dał antybiotyk przez 3 dni potem tabletki powiedział że to serce ale w piątek było już gorzej chcieliśmy iść z nim w sobotę do kontroli zamiast w poniedziałek ale na rano o 4 wstałem do łazienki a on leży jak gdyby spał niestety już nie żył przesiedziałem przy nim do 6 ile łez wylałem to już nie powiem potem zawinąłem w jego ukochany kocyk i pojechałem ponad 100 km na jego ukochaną działkę i tam pochowałem.Minęły 3 dni a ja nadal przeżywam jego odejście dom jest taki pusty brakuje poszczekiwań radości witania zabawy.Trochę żal do lekarza że były tylko zastrzyki i tabletki żadnych badań



2013-12-12 22:09 | Marzena

Witam ... Czytam to wszystko i żal mi . Moja sunieczka odeszła 3 lata temu i do dziś nie mogę zapomnieć o niej , gdy tylko opowiadam to odrazu za gardło mnie ściska i koniec nie mogę mówić . Ból po stracie ukochanego zwierzaczka nie mija tak szybko :( moja była z nami 17 lat to kawał czasu , miała wiele chorób , serce , potem dostała bezwład nóżek , trzeba było ją podtrzymywać gdy chciała wstać , robiła pod siebie kilka miesięcy ale każdy miał nadzieję , że jeszcze będzie dobrze aż dostała padaczkę i zaczęła tracić przytomność i to wtedy jak już nie było zadnej nadziei trzeba było podjąć decyzje ... tak to najtrudniejsza decyzja w życiu ... odeszła spokojna , do końca głaskana i zabrana do domu ... kochane nasze serduszko ... Sunieczka ...



2013-12-12 10:09 | kasia

Witam.mam suczke shitzu jest z nami trzy.lata wczoraj przy szczepieniu okazalo sie ze ma chore serduszko nie chce panikowac mamy skierowanie na dalsze badania ale widzialam jej ekg i nie wyglada dobrze. Moze jakies szmery ale dokladniej sie dowiem po nastepnych wynikach. Bardzo sie boje kochamy naszą pesie i nie chce by odeszla nie wyobrazam sobie tego. Mie moge myslec o niczym innym jak tylko o niej. Chcialam zapytac jak dlugo moze zyc psiak z niedotlenieniem miesnia sercowego. Ja wiem ze to roznie bywa.moze krotko moze dlugo.nie wiem jak sie nastawic na to bede starala sie zyc normalnie ale ciagle jest strach ze w kazdej chwili moze odejsc



2013-12-10 18:48 | Mój kochany pies odszedł 2013/12/09

Mój pies ukochany odszedł w wieku 12 lat i kilku miesięcy mieszaniec owczarka i kundla wszystko potoczyło się szybko w bardzo krótkim czasie W sobotę jeszcze jadł ale dużo pił, w niedzielę nie jadł ,bardzo dużo pił non stop brzuch mu urósł zrobił się duży wzdęty .To co wypił zwrócił sama woda .Zaniepokoiło nas to bardzo! ale mieliśmy nadzieję ze mu przejdzie jak nie to jedziemy do weterynarza zapytać co się z nim dzieje. W sumie dwa dni to trwało było smutny i dużo pił po 18 w poniedziałek mieliśmy jechać na wizytę a zmarł przed ok 17,50. nie Lezał tylkow pozycji jakby siedział na brzuchu z wyciagnietą głową. Gdy się zaczęło lezał na boku to już było wiadomo ze jest coś nie tak nie umiał się podnieść nogi zaczęły mu sztywnieć zaczął jakby się dusic ogonem uderzał o posadzkę chciał zyc podnieść się ale nie dawał rady STRASZNIE ZACZEŁO MU BURCZEC W BRZUCHU!, zmarł w ciągu 15 minut z pyszczka wypłynęła slina biała z nosa 2-3 krople czegos brązowego chyba krew. OKROPNE najgorsze widzieć cierpienie i smierc i nie móc pomóc U weta był raz w roku szczepienie na wszystko za 75zł. Ale nigdy nie zainteresował się jego stanem serca wątroby a teraz dopiero czytam jakie są choroby ale madry człowiek po szkodzie. Zawsze mówił ze nie wygląda ten pies na swój wiek. CIĘŻKO NA SERCU I SMUTNO MAM żal do siebie może gdyby człowiek wiedział ze trzeba badac pod tym katem było by lżej Człowiekowi nie chce się jesc kula w gardle stoi a zoładek scisniety. NIE WIEM CO MU BYŁO.......???



2013-11-05 11:15 | krystyna

3tygodnie temu odeszla moja najkochansza sunia.miała 8lat.Leczyłam ją na watrobęi trzustkę po 6dniach dostawania zastrzyków,dostała żółtaczki ,kroplówki co dziennie jakieś badania krwi.Sunia niemiała wymiotów ,gorączki po 5dniach trwania żółtaczki ,ziadlą ryż tabletki ,spacerek .I o 9rano jeden skowyt i po mojej suni.Mam do dzisiaj wyrzuty czy wszystko zrobilam,a może jeszcze coś.Niedaję rady ciągle płaczę,tak mi jej brak spałam z nią była taka kochana taka wierna.Pomóżcie bo bezniej życie straciło sens.Widzę ją wszędzie i te jej blagające oczka.Boże jak ja ją kochałam i nadal kocham moje słoneczko śpij kochanie.



2013-10-23 10:37 | Gosia

W piątek 18.10 mój Ekwadorek odszedł, miał tylko 3 latka. :( tak strasznie to przeżywam.. to nie był zwykły pies... Nie powinnam nikogo winić, ale teraz jak tak pomyśle to miał większość opisanych objawów powyżej, chodziłam do weterynarza ZAWSZE ale to ZAWSZE znajdował przyczyny przeróżne, że mój Ekwadorek nie ma apetytu, że taki już jest, że pewnie coś zjadł, że to przez to że był maleńki zbyt maleńki jak wziełam go do domu... Czemu nigdy nie postawił diagnozy, że to coś z serecem ? Nie widział tego ? Ufałam mu bezgranicznie, bo 3 lata wcześniej zdechła mi suczka Pusia i ona żyła mega długo i uratował jej ten lekarz życie tyle razy, że naprawdę wszystko co mówił było jasne i miałam 100% zaufania. Tamtego dnia gdy Ekwador na spacerze zaczął szczekać, wyrywać się po czym się położył myślałam, że się obraził bo mu mówiłam, żeby już się uspokoił więc go podniosłam szliśmy dalej aż nagle koleżanka (była ze mną) powiedziała, że chyba coś z nim nie tak. Popatrzyłam na niego nachyliłam się pocałowałam jego pyszczek powiedziałam mu, no już się nie gniewaj chodź, podniosłam się on zaczął się chwiać... upadł leżał patrzał ja mówiłam do niego, żeby wstał, byłam w 100 % przekonana, że złamał łapkę jak się wyrywaał do innego psa. Nagle zaczął szybko oddychać. Bardzo szybko patrzył na mnie i poczułam jakby się żegnał z taką wdzięcznością, tęsknotą i przez ten cały czas rozmawiałam z weterynarzem przez tel, on pytał, pytał i ciągle pytał próbował mnie zbyć mówiąc zadzwoni pani za 10 minut ja teraz będę robił zastrzyk to się dre mu w słuchawkę, że on chyba umiera.... w czasie gdy weterynarz zadawał kolejne pytania nachyliłam się wołałam go aż on nagle wychylił głowę do tyłu, otworzył buzię, wypadł mu siny język.. jeszcze nim ruszył i nagle już się nie ruszał, nie oddychał.. powiedziałam mu o tym, a on na to a to miał zawał.. musiał mieć chore serce i się wyłączyłam......:(:( Stałam przy nim z 10 minut aż koleżanka wróci po nas z samochodem, patrzyyłam na niego.. padał deszcz .. on nie lubił deszczu gdzieś się biłam z myślą, że zaraz wstanie, bo on nie lubi jak się moknie.. Nie wstał.. przyjechała koleżanka.. zawiozłyśmy go do kliniki gdzie kremują psy i inne zwierzęta. Nie mam żadnej działki, ogródka, żebym tam go mogła zawieźć.. O tym gdzie go zawieźć podpowiedziała mi Pani, która widziała to, (Pani, której córka kilka chwil wcześniej szła z ich psem, na którego mój tak strasznie zaczął szczekać). !!!!!!!!!!!!!!!! Tamtego dnia nie umiałam się odnaleźć we własnym pokoju.. gadałam do Ekwadora, ryczałam, wołałam go.. nie spałam w nocy rycząc.. Nikt z moich domowników tak tego nie przeżył jak ja. To był pies który zawsze szedł za mną wszędzie, szłam do łazienki to czekał aż wyjdę, po spacerach (jeśli to ja z nim nie wychodziłam) odrazu biegł do mnie, jak byłam smutna przychodził opierał łapki na mnie i kładł głowę na moim ramieniu i skomlał mi do ucha.. po czym patrzył na mnie i widzisłam jego smutne, mokre oczy.. Boże nie umiem tego opisać jak mi źle. Nie chcę mi się wychodzić z domu, bo wiem że jak wróce nikt mnie nie przywita. Nigdy już takiego psa nie będę miała. On był jedyny i wyjątkowy. Nie potrafię się pozbierać.. pamiętam jak zakochałam się w jego oczach. Pojechałam z chłopakiem i moją siostrą wybierać psa dla brata chłopaka (od jakiegoś faceta 2 km za Lubliniem). Pan zaprowadził nas do miejsca gdzie były pieski, naskoczyło na nas 6 głośnych i pięknych szczeniaków a kiedy pieski się rozbiegły okazało się że pod nimi leży skulony i obdeptany przez inne psy maluszek. Podniosł główkę i tak na mnie spojrzał powiedziałam temu Panu że biorę go, moja siostra wybrała drugiego psa dla brata mojego chłopaka. Gdy wracaliśmy do domu ten malec patrzył na mnie leżąc mi prawie na ramieniu. Aż usnął pod moimi nogami leżała gazetka z jakiegoś sklepu i były na zdjęciu banany z Ekwadoru. I powiedziałam do niego Ekwador uchylił oczka poczułam jakby się uśmiechnął .. i całą drogę do domu patrzył na mnie cały czas. Ja nauczyłam go wszyystkiego.. Był czasem niegrzeczny, ale po tym jak go nie ma chcę pamiętać tylko te najlepsze chwile, w ogóle jak tak pomyślę to przez te nasze 3 lata wspólne nie nakrzyczałam nigdy na niego tak jak moja siostra... Na zawsze będzie w moim sercu. Tak bardzo za nim tęsknie :( ale wierzę, że tak miało być, że może by coś mu się stało i cierpiał by każdego dnia, podczas umierania nie męczył się długo.. trwało to około minuty. Przepraszam za tak obszerny wpis, ale musiałam gdzieś to z siebbie wyrzucić, każdy mi mówi że jestem nienormalna, bo ile można za psem płakać i że nie ma czegoś takiego jak psia żałoba, a że ja się tak zachowuje. Jeśli komuś z Was też tak trudno, źle i pusto po utracie przyjaciela (czworonoga), który to na pierwszym miejscu kochał nas a dopiero potem siebie to piszcie na moje gg: 8349802



2013-10-03 10:58 | Ania

Mialam pudla ktory mial podobne objawy do pinczerka. Okazalo sie ze to padaczka.



2013-07-29 13:18 | aaa

Mam miniaturkę pinczerka 3 letniego. 2 m-ce temy piesek się bawił i nagle zwymiotywał i zemdlał. Mam blisko lecznicę tam go uratowano. Okazało się że był odwodniony, temp. 35 stopni, próby wątrobowe przekroczone. Antybiotyki i inne leki brał przez miesiąc. W tym czasie nic mu nie dolegało, zrobiliśmy mu RTG, USG 2 krotnie cały zestaw badań krwi (śledziona powiększona, wykryto arytmię, wątroba chora, próby wątrobowe wróciły do normy). 3 dni bez antybiotyków. Nagle zaczęła go boleć łapka. znowu komplet badań krwi. Wszystko ok. Zrobiono mu test na choroby odkleszczowe. Anaplazmoza. Znowu antybiotyki. Po tygodniu zaczął wymiotywać. Znowu badania, próby wątrobowe tak złe że niepoliczalne. Po 3 dniach przestał wymiotywać. Od tygodnia znowu dostaje antybiotyki na anaplazmozę. Dziś w nocy nagle zemdlał. Po paru sekundach było wszystko ok. Dodam, że cały czas (od pierwszego omdlenia do teraz) je, pije, nie ma biegunki, bawi się dużo, uwielbia spacery, nie jest osowiały. Jutro idę z nim na EKG. Czy ktoś spotkał się z takim przypadkiem???



2013-07-22 10:13 | pimpuś.

7 letni pekińczyk.Zdrowy.zaczął kasłac,oddech stał sie chrapliwy,krótki.Wspomagany tłocznia mięsni brzucha.Lekarz-podał antybiotyk.Wszystko wróciło do normy.Zrobiłam echo sercs+ehg.Dgn.Niedomykalność 2 zastawek.Leki,które nie leczą choroby,nie spowalniaja choroby.Mają byc podawane do końca zycia.Po nich-pies słaniał się,nie miał siły stac na nogach.Pił hektolitry wody i sikał.Przerwał podawanie ich.Skoro maja poprawić li tylko samopoczucie,a je pogarszają.Pies nie jadł,leżał z otwartymi oczami,smutny był.Ogonek w dół...Leki mam w domu.Bedę je podawac tylko objawowo.Mało je,duzo spi.Ma niechec do ruchu.Siada co chwila.Dałam mocz do bad.Kiedys tak było przy zap.układu moczowego.Moze to choroba współistniejąca?A,serce?nie ma żadnych ojawów na chwile obecną.Leków nie podaję.Bo pogarszają jego stan fizyczny.Straszne to!



2013-06-26 13:00 | Joanna

Wczoraj musiałam pochować swojego psa.. Chorował na serduszko.. Mdlał, dusił się, biedy patrzył w moje oczy szukał ratunku.. Jedynym wyjściem było jego uśpienie. Strasznie to przeżyłam, cała noc nie przespana, słyszałam jego kroki, jego oddech ;( Łzy nie przestają mi lecieć z oczu. Był dla mnie wszystkim dosłownie.. Był strasznie kochany. Kochał mnie przytulać.. Teraz gdy rano go nie ma czuje wielką pustkę.. Najgorsze jest to, że akurat przed śmiercią ożywił się, jakby nie był chory.. Machał ogonkiem do ostatniej chwili.. Widok okropny.. Był ze mną 15 lat. Miałam 8 lat jak przyszedł.. Wzięliśmy go z pod śmietnika.. Nie pamiętam momentu kiedy go nie było. Był zawsze. Miałam do czego wracać do domu. ;( Myślałam, że jak dostał proszki na serduszko to będzie z nami jeszcze trochę, a tu nie minęło 2 miesiące nawet. Nie wiem jak ja sobie poradzę.. Przezyłam to tak samo jak śmierć ojca.. Nie widze sensu życia.. ;(



2013-05-09 12:44 | Barbara

mam 13 letniego pieska od trzech miesięcy Rambuś jest chory na serce(po przebytym silnym zatruciu,nie dopilnowałam i zjadł coś zepsutego na spacerze)bardzo męczy się przy oddychaniu ,do niedawna schodził sam z czwartego piętra,ostatnio muszę go znosić i wnosić ponieważ nie chce zrobić siku w domu nawet jak ma gazetę,każdy powrót z pracy przeżywam okropnie bo nie wiem czy go zastane żywego,jednocześnie boję się być przy jego śmierci(chciałabym ale nie wiem czy bym to przeżyła)dostaje tabletki ale nie wiele pomagają, teraz kiedy robi się gorąco jest znacznie gorzej.Był z nami ponad trzynaście lat,pomagał w chwilach zwątpienia bo wyczuwał mój niepokój,kocham go bardzo,myślę że on też tak odczuwa .



2013-04-22 21:53 | Ania

A my dziś pochowaliśmy naszego ukochanego Reksia 16 lat..Pustkę jaką czujemy jest nie do opisania. Że względu na chore serduszko musieliśmy go uśpić. Decyzja ta była do tej pory najgorszą jaką musieliśmy podjąć..Brał 4-5 rodzaji tabletek, kiedy przestały działać leczony był sterydami które niestety działały tylko miesiąc..Nie możemy otrząsnąć się z tego co się stało, i myślimy czy dobrze zrobilsmy odbierając mu życie..Boli mnie iż istnieją ludzie którzy krzywdza zwierząta, a my oddalibysmy wiele żeby nasze serduszko było dalej z nami..:'(:'(



2013-04-20 19:30 | iwona

18 kwienia odeszła 9-cio miesięczna suczka yorkshire, która miała wrodzoną wadę serca, o której to nie wiedzieliśmy. Mimo leczenia kardiolog nie prognozował jej dożycia roku, w co j nie wierzyłam, teaz już muszę dać wirę, strciliśmy szczenię, które było u nas 2 m-cy, ale zkochliśmy się w nim jak w każdym innym posiadanym piesku.Nie jestem obecnie w stanie napisać o zniedbaniach, weterynaryjnych, które mogly się przyczynić do jej wcześniejszego zejścia



2013-04-17 17:42 | marta

panie Wojtku pana piesku poprostu cos sie sni i dlatego jest taka reakcja,zaszczeka w nocy lub zawyje tez mialam yorka przez 12 lat prosze nie panikowac,pozdrawiam



2013-04-12 21:34 | Kasia

26-go marca odeszla moja kochana suczka Kajunia - mieszaniec, ale wygladala jak owczarek niemiecki. Choc minelo juz ponad 2 tygodnie wciaz nie moge sie z tym pogodzic. Brakuje mi jej tak bardzo. Byla takim kochanym, pelnym zycia psem. Miala charakterek nie od parady. Nauczyla sie szczekaniem odpowiadac na nasze pytania i dawac nam znac jak cos chciala. Wiedzialam, ze jej odejscie bedzie mnie bardzo bolec, ale nie wiedzialam ze az tak bardzo... Miala juz ponad 12 lat. Znalazlam ja w Polsce na ulicy 10,5 roku temu. Odtad byla moim najwierniejszym przyjacielem, ktorego kochalam nade wszystko. Zabralam ja ze soba do Londynu i chociaz wiele problemow musialam pokonac zawsze bylam z tego powodu bardzo szczesliwa, bo ona byla ze mna i rekompensowala wszystkie trudnosci. Byla tak kochanym psem... Kiedy plakalam zawsze ona pierwsza byla przy mnie i zlizywala moje lzy. Do konca byla pelna zycia i energii. Zachorowala w poniedzialek rano. O 4.30 zwymiotowala, a potem zaczela sie trzasc. Glaskalam ja i po jakims czasie sie uspokoila. Pojechalam zaraz rano do weterynarza. Stwierdzil infekcje, bo suczka od czasu do czasu kaszlala. Dal jej antybiotyk. Jak wrocilam do domu z pracy po poludniu suczka byla osowiala i nie chciala jesc. Na drugi dzien rano znowu do weterynarza. Zostala tam na obserwacji. Zrobil jej przeswietlenie klatki piersiowej i stwierdzil zapalenie pluc. Wyniki krwi w dalszym ciagu byly dobre. Dal jej antybiotyk i pozwolil zabrac ja do domu. W domu godzine pozniej zaczela ciezko oddychac, wiedzialam ze jest zle. Zadzownilam po pogotowie, zeby ratowac mojego skarba. W szpitalu znalazlysmy sie po poltorej godzinie. Jeszcze miala sily, zeby biec do kliniki. W szpitalu weterynarz od razu sugerowal uspienie, strasznie ciezko oddychala. Ja nie chcialam sie zgodzic. Zrobili jej jeszcze jedno przeswietlenie klatki piersiowej i byla prawie cala zajeta. Miala bardzo male szanse na przezycie 24 godzin. Weterynarz nalegal na uspienie. Zgodzilam sie...okolo 23.30. Chcialam byc przy jej smierci, nie chcialam jej zostawiac samej w szpitalu duszacej sie, samej... Ona zawsze bardzo sie bala, ze ja zostawie... Byla z nia do konca. Zaczela oddychac w pewnym momencie spokojniej... Mialam przez chwile wrazenie, ze to jej pomaga, ale potem przestala oddychac... Tak bardzo mi jej brakuje. Kocham ja tak bardzo... Tak szybko odeszla... Nigdy jej nie zapomne... Czasami wyobrazam sobie, ze ona po prostu jest u mojego przyjaciela ulice dalej, tak jest mi latwiej... Pozdrawiam wszystkich... Kasia



2013-04-10 11:20 | Wojtek

Witam Serdecznie, mam takie pytanie.Posiadam Yorka, właśnie rozpoczął 4 miesiąc życia. Mój brak asertywności spowodował, że psiak śpi z nami w łóżku no i cóż - zdaje sobie sprawę, że tak już zostanie :)Zaniepokoiła mnie jedna rzecz - piesek tak raz w tygodniu budzi się w nocy z przeraźliwym płaczem połaczonym z takim rechotem. Po prostu zrywa to na równe nogi, okropnie to głośne to jest. Po zapaleniu światła i wzięciu go na ręce od razu się uspokaja. Wykluczam jakiś uraz mechaniczny - ze dwa razy się tak obudził gdy nie padłem.Czego to może być objaw? Dziś sobie pomyślałem, że to moze są jakieś problemy z oddychaniem i się zaniepokoiłem



2013-04-07 13:47 | iwona

Czytam te historie, utożsamiam się z nimi. Mój pies yorkshire w wieku 7 lat dostał ataku wątrobowego, który ledwo przeżył. Długie i kosztowne lecenie. Teraz ma 10 lat wychodzą choroby starcze, doszły problemy nerek, nawadniano go kroplówkami, aż go przewodniono, co też dało mi powody do lęku. Bojąc się jego utraty, powróciłam do hodowli. Nabyłam trzy sunie tej samej rasy co on. Podczas zabiegu wyrywania podwójnych zębów w wieku 8 m-cy, jedna z suń mało nie zeszła ze śwata. Ma wadę serca. Dwa razy dziennie dostaje odpowiednio 5 i 4 tabletki. Wyniki EKG i RTG płuc były fatalne. W oecnym czasie powraca do zdrowia, choć nikt nie jest w stanie powiedzieć ile czasu pożyje. Wyklucza mi to ją z hodowli i wystaw. Postaram się zapewnić jej dobre życie, choć część osób, nie posiadających psa radzi żeby ją oddać hodowcy, lub zamienić na inną. Ale z mojej striny nigdy tak się nie stanie. No może, jak już nie będzie mnie stać na pielęgnację to wtedy oddam ją komuś, kto godnie się nią zaopiekuje. I takie to troski zarówno ze staruszkiem jak i dzieciakami. Od szczenięcia dobrze były karmione, no i co to daje- nic, choroby i tak występują. Przed 25-ciu laty był tylko Pedigree Pal, Chappi i żyły te moje sunie po 20 lat, a teraz 10 lat i taki już niby staruszek..... Pozdrawiam Was Wszystkich



2013-03-11 14:22 | OLA

umarł mój pies Tofi - 9-letni mieszaniec.. Poranny spacer - wesołe wyrywanie smyczy - uwielbiał ją tarmosić.. spokojny spacer po śniegu, siku.. i nagle osunął się na ziemię.. skurcz tułowia, brak świadomości.. Po oczach widziałam że już nie kontaktuje. Próbowałam go reanimować ale to na nic. Dwa silniejsze skurcze tułowia i było już po nim. Nic wcześniej mu nie dolegało - dużo energii, apetyt, nie kaszlał, żadnej zadyszki. Jedyne co mi przychodzi do głowy to może jakieś powikłania po babeszjozie - miał ją dwa razy w życiu i chociaż za każdym razem z tego wychodził to może zostało uszkodzone serce.. To są tylko moje gdybania. Szukam odpowiedzi. Wiem ze do tego potrzebna jest sekcja ale to już niemożliwe. Proszę na podstawie opisu o podanie możliwej przyczyny śmierci? Czy chore serce może przez prawie 10 lat nie dawać żadnych objawów?



2013-03-06 16:08 | Demon

mój sztaffordzik zachorował na zapalenie stawów miał 11 lat po drugiej wizycie u weterynarza poczuł się świetnie radośc trwała tydzien z niedzieli na poniedziałek pies zaczał ciężko oddychać nie mógł się położyć bo śię dusił zmarł w samochodzie mi na kolanach w drodze do weterynarza mój jedyny najkochańszy przyjaciel jestem zdruzgotany



2013-01-19 17:33 | ka

dziś odeszła moja ukochana bokserka :( miała 8 lat i nigdy nie chorowała w nocy jak szłam spać była okazem zdrowia rano kiedy zobaczyłam ją leżąca na kanapie wyglądała jakby spała więc podeszłam do niej złapałam ją i mówiłam żeby wstała a ona już nie żyła :( odeszła tak nagle najprawdopodobniej serduszko przestało jej bić nie wiem jak dalej żyć moja rozpacz jest nie do opisania tak bardzo boli kiedy ukochane zwierzę odchodzi . jednego nie mogę zrozumieć nigdy nie chorowała była okazem zdrowia radosna dużo się ruszała wieczorem jeszcze się bawiłyśmy a rano przeżyłam szok . Tak bardzo boli mnie jej strata że nie wiem jak sobie z tym poradzić powiem jedno ludzie posiadający boksery wybierzcie sie z nimi do weterynarza na kompletne badania moja sunia była okazem zdrowia a w tak młodym wieku odeszła :( na zawsze pozostanie w moim sercu tak mi źle i smutno bez niej najdziwniejszy jest ten fakt że w nocy nie mogłam spać ciąglę się budziłam .. a wieczorem robiłam jej zdjęcie bo tak śmiesznie leżała szok który przeszłam dziś rano nie życzę tego nikomu :(



2013-01-08 0:29 | renata

Witam nasz piesek rasy york mial tylko 11miesiecy odszedl 29 grudnia byl to najgorszy dzien w naszym zyciu teraz zostal zal i smutek .w naszych sercach .choroba wystapila bardzo szybko a wiec koncem listopada pani wete.nie postawila diagnozy dopiero wroclawski uniwersytet postawil diagnoze powazna wada serca i woda w plucu ,walczylismy do konca leki i sterdy nic nie pomoglo ale nie uspilismy naszego maluszka mialam nadzieje ze diagnoza z wroclawia jest bzdura ale jednak nie .nasz maluszek zmarl mi na rekach ,nie zycze tego nikomu serce boli .i mam prosbe pseudo-hodowcy nie sprzedawajcie pieskow ludziom z wadami a jak chcecie zarabiac zbadajcie swoje pieski poniewaz one cierpiom i my ludzie tez.



2012-12-27 21:20 | xxx

Nasz 7 letni owczarek też dziś umarł na sreduszko :( Pierwsze niepokojące objawy pojawiły się 11 dni temu bo przestał jeść, ciąge leżał i ciężej oddychał . Na 3 dzień jak nie było zmiany poszedł do weterynarza... no i niewydolność serca, płyn w brzuchu... leczony do dnia dzisiejszego... Dostawał już najmocniejsze leki niestety bez żadnej poprawy. Dzisiajeszą noc głównie stał w jednym miejcu na chwile się kładł ale zaraz znowu wstawał... rano zawieziony do klinik... podejżenie że psiak ma krew w płucach. O 18 tel że jest coraz słabszy i że był już reanimowany. Psiaka odratowali. Jednak już nie chcieliśmy zeby się tak meczył i jechaliśmy żeby go uśpić ale nie zdąrzyliśmy... Po 15 minutach po pierwszej reanimacji znów się pogorszyło i nie udało się już nic zrobić :(



2012-12-16 18:54 | Adam

Właśnie odeszła suka DORA , owczarek niemiecki.Za tydzień miałaby 2 lata.Od małego u nas. Jak to przeżyć?O godzinie 10 rano była smutna, osowiała, nie chciała jeść.O 18 już umarła. Co zjadła? Co się stało?



2012-12-05 23:10 | krystyna

Witam, może ktoś mi podpowie co mogło być przyczyną dziwnego zachowania naszej rocznej shih tzu.Nagle zaczęła się krztusić, harczeć. Zachowywała się tak jakby połknęła jakiś przedmiot i chciała to wyrzucić z przełyku. Po obu bokach pyszczka zwisały jej dwie jakby "tasiemki" więc pomyślałąm,że coś połknęła i się dusi. Sprawdziłam - to była śluzowata ropna wydzielina. Suczka wydawała dziwne odgłosy - takie krztusząco-harczące. Wyglądało tak jakby chciała coś wyrzucić z porzełyku, potem szybko to przełykała i jej przeszło. Wytarłam pyszczek papierem toaletowym - to była ropa.... śliska ciągnąca się - śluzowata ropa. Czy może to jakieś pasożyty w przewodzie pokarmowym?? a może jakaś choroba??? Nasza sunia jest radosnym i bardzo ruchliwym psem, ale dzisiaj nie miała apetytu i była osowiała.Jutro idziemy do wet-a ale wiem z doświadczenia że różnie z nimi bywa. Może więc ktoś coś podpowie? Ja jeszcze z czymś takim się nie spotkałam.



2012-11-28 13:27 | Monika

Trzy tygodnie temu odszedł nagle mój ukochany pies, owczarek szkocki. Borys w dniu śmierci miał dokładnie 19 miesięcy, więc miał całe życie przed sobą. Kilka dni przed śmiercią był poddany kastracji, po zabiegu czuł sie dobrze, był jak zawsze wesoły, radosny, pełen życia, ranka pięknie się goiła, szew nie był zaczerwieniony, nie bylo żadnego obrzęku, opuchnizny- wszyscy byliśmy tak szczęśliwi, że piesek po zabiegu bardzo szybko wrócił do formy. Kilka dni po zabiegu spał na legowisku w pokoju, obudził sie i zaskowytał 4 razy...i było po wszystkim. Prawdopodobnie narkoza osłabiła serce, które być może miało jakąś wade, staram się sobie nie wyrzucać, że to przez zabieg- miesiąc potem Borys poszedłby na swoje pierwsze oczyszczanie zębów, przy którym równiez używa się narkozy. Tak nagła śmierć modego, pełnego życia psa budzi bunt, sprzeciw, brak pogodzenia sie z sytuacją. Cały czas nie dociera do mnie, ze go nie ma i już nie będzie- że nie będzie mnie zaczepiał swoją białą łapką, że nie będzie zasypiał z pyskiem na moich kolanach, że nie będziemy już razem w letnie poranki kąpać się w jeziorze, że nie będzie krok w krok kręcił się za mną po domu, nie będzie na mnie patrzył swoimi mądrymi brązowymi oczami, nie będzie biegał jak dziki świrus z moim synem... Bardzo tęsnię za swoim psem, będzie w moim sercu na zawsze. Kocham Cię Borysku.



2012-11-18 15:53 | Edyta

Dziś 18.12.2012 roku o 10,40 umarł nasz pies dog niemicki MATRIX . Przeżył 9 lat i 3 miesiące. Był psem upartym i charakterem ... ale wiernym i wspaniałym przyjacielem naszej rodzinki . Miłym , kochającym ludzi psem . Umarł na serduszko , miał płyn w płucach , cierpiał , nie mogliśmy mu już pomóc ...Wiemy że żaden inny pies nie zastąpi naszego Matrixa - bo on był tylko jeden ...Kochany , uparty nasz Dogu !



2012-10-19 18:03 | MARIOLA

Witam!niedawno odszedł mój ukochany pies DZEKUŚ,MINEŁO 3TYG.I NIEMOGĘ SIĘ Z TYM POGODZIC!zanim odszedł byliśmy trzy razy u weterynarza i aden nic nie pomógł z psem było coraz gorzej,na trzeciej wizycie w klinice po badaniu ekg,ktore wyszło dobre,miałam przejsc na rtg klatki,pies mi sie położył,za chwile zsiniał mu język ,zawołalam lekarza ,zabrał go pod tlen,za chwile zrobił rtg na ktorym pies sie juz słaniał ,po rtg zaczął odchodzic ,nie pomogła reanimacja-szok!!!!nie moge sie z tym pogodzic a 17 godz, wczesniej był na spacerku,fakt miał wysokie AP,ALAT był leczony proursanem,hepatiale,był po operacji wiezadła,regularnie byłam u weta ,praktycznie co miesiaci= i mial ekg 3razy robione,nie moge zrozumiec co sie stało.Na ostatnim spacerze zjadł na dworze kosc ,przyszedł do domu ,usiadł z rozstawionymi łapami i wyciagnietą głową do przodu ,dyszał z otwartym pyszczkiem strasznie szybko az mu cały brzuch latał.pojechałam do kliniki wieczorem ,zrobili usg -brak płynow w jamie brzusznej podali steryd i antyb.WROCIŁAM DO DOMU BYŁO JESZCZE GORZEJ,DYSZAL,SZYBKO ODDYCHAŁ.RANO ZACIAGNELAM GO DO OSIEDLOWEGO WETER.,LEDWO SZEDŁ.ZNOWY ZASTRZYKI ,GLUKOZA W NORMIE ,NIESŁYSZALNE SERCE,JAKIES SZMERY W OSKRZELACH,POJECHALAM DO KLINIKI NO I TO BYŁA JEGO OSTATNIA WIZYTA:(((WROCIŁAM BEZ NIEGO,NIE WIEM CO SIE STAŁO?EKG W NORMIE ,RTG NIE WYKAZAL OBCEGO CIAŁA GDZIES W PRZELYKU,JEDYNIE JAKIS GUZ POD PŁUCEM.NIE MOGE TEGO ZROZUMIEC ,MOZE TE ZASTRZYKI MU ZASZKODZIŁY



2012-10-06 11:45 | Katarzyna

20.04.2012 oddałam moją ukochaną 3 letnią sunię Daisy (cocer spaniel) na sterylizację - niestety nie przeżyła. Weterynarz twierdził że serce nie wytrzymało. Mam wielki żal do siebie, że to zrobiłam. Bardzo jest mi jej brak i bardzo za nią tęsknię. Nie wiem kiedy pogodzę się z jej odejściem.Obecnie mam drugiego pieska Dyzia, również cocer spaniela, bo uwielbiam tą rasę. Wypełnia wielką pustkę jaka po niej pozostała, ale jej niezastąpi.Pozdrawiam wszystkich kochających psy i taktujących je jak "kogoś" wyjątkowego, bo są tego warte!



2012-10-04 20:43 | Patrycja

Dzisiaj odszedł mój kochany jamnik Niko miał 11 lat od marca chorował na serce.Umarł mojej mamie na kolanach w drodze do weterynarza,mieliśmy go dzisiaj uśpić,bo już tak się męczył,że serce pękało.Od kilku dni był coraz słabszy,mało jadł od wczoraj nie spał przez duszności i ogromny brzuszek.Miesiąc temu miał ściąganą wodę,ale dobrze było tylko kilka dni,woda zbierała się na nowo,leki przestały działać.Jestem jedynaczką,ale ten pies był dla mnie jak brat,może to dla kogoś jest głupie,ale tak bardzo go kochałam:(Mój pięcioletni synek nie do końca to wszystko rozumie,ale gdy widzi jak płacze podchodzi do mnie i przytula mnie,to trochę pomaga:)Rodzice nie chcą już psa,bo każda strata boli jeszcze bardziej.Pozdrawiam!



2012-09-25 22:38 | marta

witajcie w czwartek bedzie mc jak nie mam kacperka,najgorsze sa ranki i wieczory,tym bardziej ze mieszkam sama i on byl moim najlepszym przyjacielem,smutno i pusto strasznie,wisi teraz jego zdjecie na lodowci i tak spogladal na niego rano jak robie kawke bo zawsze troszke dawalam mu mleczka,uwielbial to,jeszcze nie moge sie z tym pogodzic ze go juz nie ma,jest bardzo ciezko.......spij slodko,,,,,,kochalam i kocham Cie nad zycie.



2012-09-16 12:32 | Irenka

Smutne te wasze wpisy.Od dluzszgo czasu szykuję się na podobne smutne przeżycia.Ale walczymy i cieszymy sie kazdym dniem.Moja sunia ma 14 lat,niedawno wycielismy jej sutki z powodu nowotworu.Bardzo sie balismy operacji bo suczka ma chore serce.Zaryzykowalismy,bo lepiej probowac niz siedziec i czekac az bedzie gorzej.Mielismy to szczescie ze trafilismy do dobrego weterynarza (nikt sie nie chcial podjąc operacji).Choc byla kosztowna-warto bylo.Wybudzila sie na szczescie.Nigdy nie zapomne tych kilku godzin czekania,pustego głuchego domu,niepewnosci,ostatniego spojrzenia gdy byla usypiana....Pies szybko sie męczy,zle znosi upaly,nie ma w niej juz tej energi co kiedys,jest osowiała i powolna,ciezko oddycha,czesto kuleje ze zmeczenia.Kaszle czesto w nocy i nad ranem (to nie jest kaszel ale przerazliwe duszenie sie calym cialem,nie moze tchu załapac).(nie wiem jak jej wtedy pomóc???)Staramy sie ją oszczedzac i otaczac szczegolną troską,je male porcje chudego mięsa z ryzem-rano i wieczorem,chudy nabial,białko,czasem rybę,sporadycznie je suchą karmę seniora lajt -(nie powinna przez chorą watobę),ale daje jej minimalnie-to jej wieloletni rytual,w nocy cos sobie pochrupac.Martwię sie o jej duzy brzuch,nei wiem czy to przez tą karmę czy to moze wodobrzusze?apetyt wciąz ma dobry,zwlaszcza jak sie denerwuje.Powinna jesc do konca zycia vetmedin,ale nie stac nas na niego,kupuje jej go sporadycznie-wiem ze to źle,ale pocieszam sie ze lepiej tak niz wcale...Furosemidum kupilam wczoraj,zoabczymy czy coś zmieni.Dochodzi do tego postępująca zaćma-pies widzi jak przez mgłę-ale dobrze radzi sobie nosem na szczescie.I od kilku dni walczymy z przeziembieniem- za radą pani weterynarz -witaminą C...Ciezko nam,ale wierzymy ze przed nami jeszcze dlugie lata,pies mimo ze jest powolniejszy,mniej radosny wyczuwa nasze poswiecenie.Nie chce byc sama w domu,spi na moich ciuchach jak mnie nie ma,lezy mi czesto pod nogami swiadoma ze w razie czego zawsze jej pomogę :] Zaden inny pies nie zastąpi nigdy mojej oddanej staruszki :]Nie raz stróżowała pod nogami moich 2 letnich siostrzenców,nie raz warowała przy mnie jak byłam chora...Przez 14 lat zawsze na spacerze olewa WSZYSTKIE inne zainteresowane nią pieski,zawsze grzeczna dumna,zmaniererowana wpatrzona w swoją panią :]



2012-09-10 10:05 | Klara

Ja natomiast mam wielki powod do radości. Po dokładnym badaniu serduszka mojego pieska okazało się, że wada w postaci niedomykalnosci zastawki dwudzielnej po 2 latach cofnęła się. Niedomykalność jest tak mała, że nie wymaga leczenia farmakologicznego. Bardzo sie Cieszymy. Nie liczylam na to, że choroba ustapi raczej myslałam, że się pogłębi.



2012-09-08 18:26 | pawel

dziś mial muj pies operacje i się nie obudził mial chore serce i coś z płucami muj kochany misiu bardzo bardzo zanim tensknie mial 6 miesiency chodz z nim nie jestem kocham go



2012-09-08 18:20 | pawel

dzis umar mi piesek mial na imie misiu mial chore serduszko i coś z plucami BARDZO BARDZO ZANIM TENSKNIE



2012-09-05 18:20 | ala

03 września 2012r odszedł mój pies ukochany Moresek , miał 11 lat . tez chorował na serduszko . bardzo za nim tęskniępłacze i bardzo chciałabym przytulic się do jego ciepłego uszka . BARDZO MI GO BRAKUJE



2012-08-27 19:41 | marta

witajcie dzisiaj odszedl moj kacperek o 13.10,nie mam sily na nic,wyc mi sie chce i tyle............kocham cie moj wierny przyjacielu..............spij spokojnie twoja Marta,masakra jaka pustka i cisza w domu,tak mi ciezko.............



2012-08-27 7:29 | marta

witajcie moj piesek chyba odchodzi,od wczoraj dyszy bardzo i sie nie kladzie tylko stoi,cala noc nie spalismy,ma 11 lat rasy york i ma wodobrzusze,zycie mu wyciagam juz 16 mc,tabletkami i wode sciagam ale juz widze ze jest masakra,pojde z nim do weter.oczu to juz nie ma taka jestem zaryczana nie wiem jak sobie poradze.........moj osobisty piesek.....



2012-08-25 6:50 | Rysiek

Czytam poprzednie posty i płacze. W przewach chodzę do sąsiedniego pokoju gdzie śpi mój kochany psiak - 11 letni szorski jamnior Klopsik. Choroba serca zdiagnozowana poł roku temu nie daje za wygraną. Nie wiem ile zostało nam wspólnie... dzień, dwa, tydzień. Dzisiejszej nocy uswiadomiłem sobie pewną prawidłowość. Nasze wspólne życie rozpoczęło się od spania na podłodze i spaniem na podłodze się kończy. Gdy zamieszkał z nami kilka pierwszych nocy spałem z Nim na podłodze aby nie czuł się tak bardzo samotny. Teraz znowu śpię z Nim na podłodze... abym to ja nie czuł się tak samotnym. Wydawało mi się, że pogodziłem się już z Jego odejściem, oswajam się z tą myślą od marca. Kiedy jednak to zbliża się nieuchornnie jedyne na co mam ochotę to wyć z bezsilności. Mam tylko nadzieję, że nie będzie się zbyt bardzo męczył.



2012-08-16 23:20 | Paco

pewnie,ze najlepiej byloby przeprowadzac kontrole przy szczepieniu,aleci weterynarze u ktorych bylem,nie bardzo sie tym interesuja natomiast chetnie wmawiaja jakies inne szczepionki itp. no tak zrobic zastrzyk i latwo zarobic ale do badan-powaznych potrzebna jest wiedza,ktorej pewnie brak a takze trzeba sie wysilic,chocby pomyslec



2012-08-05 18:14 | kasia

Witam,moja Funia była jamnikiem 12letnim,odeszla 13.07.2012 Chorowala doslownie trzy miesiace.zaczeło sie od kaszlu zabralam ja szybko do lekarz i stwierdzil ze ma problemy z serduszkiem wiec podawalam leki ale na daremnie nastepnie zaczeła mdlac ale zaraz sie podnosiła.Doslownie po nie długim czsie zaczol jej rosnac w bardzo szybkim tempie brzuszek tak ze szybko zabralam do lekarza podano jej leki na oddawanie moczu i brzuszek wrucil do normy i znowu była szczsliwa ale to szczesie nie trwłlo z byt długo po miesiącu znowu woda naszla bo leki przestały dzialac(PRAWDOPODOBNIE)wiec lekarz zaproponowal mi zdjecie tej wody ,i tak tez zrobiłam 1litr 400 jej wypompowali.ale po tym zdjeciu przestala jeść potem pic i tak zaczela juz chyba cierpiec.Ta choroba jest chyba nie uleczalna!!! i odeszla............kocham cie mój piesku.



2012-07-20 8:20 | Darek

Wczoraj popołudniem odszedł Baron, jamnik krotko włosy o maści czekoladowej. Miał 11 lat. Przyczyną było chore serduszko, objawy były takie jak w artykule powyżej. Od tygodnia miał wizyty u weterynarza, podawano mu zastrzyki i stan jego poprawiał się na ok 1,5 - 2 dni. Niestety piesek nie dał rady przeżyć kolejnych dni. Przykro mi że już go nie ma, może mogłem coś więcej zrobić by przedłużyć jego życie. Zostanie na zawsze w pamięci mojej i pozostałych członków rodziny jak i osób które miały możliwość go poznać. Żegnaj druhu wieczornych spacerów [*]



2012-07-20 0:27 | rafał

W poniedziałek 16.07.2012 r. odszedł mój kochany piesek. A dowiedziałem się o tym od rodxziców dzzisiaj, poniewaz jestem za granica:( Tak się cieszzyłem i myslałem o tym kiedy przzyjaddę i on zacznie się cieszyc jak wariat a teraz mam taką pustkę i nie wyobrazam sobie jak ma wyglądac dom bez naszego członka rodziny. Nie wiem jak to będzie, bo ja za nim tęskniłem a teraz się okazuje, że pozostanie mi ta tęsknotaa już na stałe. Teraz ozstały tylko zdjęcia, filmiki i pustka w sercu, bo bez niego nie będzie tak jak dawniej. Wsystko się zmieniło. Przyjdzie czas, że Cię zobaczę i spotkamy się, pogłaszczę Cię, przytulę, Ty pomachasz ogonkiem i znow bedzie tak jak dawniej. Ale to jeszcze nie teraz, jeszcze nie teraz przyjacielu



2012-07-16 23:20 | ania

Dziś odszedł mój Puszek- miał 1,5 roku, był cudownym i radosnym pieskiem. Tak bardzo Mi go brakuje, ciągle go widzę ima przed oczyma,takbardzo tęsknie za nim. Nie wiem co się stało,bo zacząłkuleć na nogę tylnią a pózniej coraz ciężej oddychał, powiększył mu się brzuszek. U weterynarza stwierdzono wodę i krew w jamie brzusznej, wetterynarz próbował go ratować ale się nie udało. Moje dziecitakbardzo go kochały a Ja nie wiem jakim to powiedzieć bo był dla nich ukochanym pieskiem i spędzałyśmy z nim bardzo wiele czasu. Dlaczego odszedł od Nas tak wcześnie? Może nie zauważyłam jakichś objawów wcześniej? Nie wiem może powinnam była cos wiecej zrobić, Czuję się smutna i samotna bez niego a najbardziej martwię się moją córeczką bo ona go tak kochała. Puszku na zawsze zostaniesz w naszej pamięci.



2012-07-15 17:06 | marta

witajcie,czytam te komentarze i wyc mi sie chce,mam pieska yorka ma 11 lat i ma wodobrzusze,zywot mu wyciagam juz 16 mc,widze ze to juz jego koncowka teraz to juz od 2 dni jesc nie chce,nie wiem co ja zrobie,mieszkam sama i kocham go nad zyce,sciagam wode,daje leki,poswiecilam sie mu calkowicie,ale widze ze gasnie mi i bardzo schudl



2012-06-20 23:21 | Ania

Dzisiaj odeszła moja Kajunia. Miała 13 lat. Przez ostatni miesiąc leczyłam ją na porażenie tylnych łapek. Wczoraj zaczęła stawiać pierwsze kroki a dzisiaj... straciła czucie w łapkach, nie chciała jeść. Wieczorem zaczęła bardzo ciężko oddychać, umierała mi na rękach. Odeszła za Tęczowy Most...Jutro wstanę i nie będzie moich migdałkowych oczków...



2012-05-29 18:43 | paula

Moja niunia również odeszła :( 27.05.2012 r :( ,nawet nie potrafie opisać jak mi jej brakuje :(((, Kiedy przychodze do domu,nikt mnie nie wita, kiedy dzowni domofon nikt nie szczeka,kiedy cos jem nikt do mnie nie podbiega :((, Miała chore serduszko i problemy z zastawka, lekarz przepisał jej furosemidum i cos jeszcze.(z tego wszystkiego nie pamietam nazwy),te leki byly za slabe...w niedziele wieczorkiem ostatni raz wyszłam z nia na dwor ok 22.30,wrociła bardzo zmeczona,dyszała... juz mielismy z nia jechac do weterynarza całodobowego,ale zauważylismy ze zaczela spokojnie oddychac,przemiescila sie z kuchni do pokoju,lekko zatoczyla,połozyla sie na boczku,zasnela i umarla ;((((((( [*] Tak bardzo Cie Kocham Koruniu :(((,Nigdy o Tobie nie zapomne!



2012-05-28 12:31 | Darek

Witam,Moja a raczej nasza Luna odeszła w piatek 25.05.2012. Była owczarkiem niemieckim miala 11 lat. Chorowała na odbyt, wcześniej na ropomacicze a zmarła najprawdopodobniej na serce. We wtorek była na spacerze, biegała jeszcze z ulubionym kółeczkiem, w środę była jakaś osowiała, w czwartek już niechetnie wstawała więc przyszedł lekarz. Stwierdził wodę w płucach i jamie brzusznej podał leki ale pies nie dal rady. Nasz ukochana Luna odeszła nad ranem w momencie kiedy schodziłem z góry po schodach. Była ciepła i miala otwarte oczy. Nie myślałem, że tak to przeżyjemy. Pożegnaliśmy sie z nią jeszcze - także nasze dzieci 5 i 8 lat. Zrobiliśmy Lunie grób w ogrodzie, syn oddał jej piłkę, córka serduszko które zrobiła na dzień mamy. Bałem sie tego dnia od dawna. Aż w końcu nadszedł. To straszne uczucie pustki jest nie do zniesienia, i widok domu przed którym nie ma już tych sterczących uszu. Dorosły facet a siedzę tu i nie mogę powstrzymać łez. Współczuję wszystkim, którzy przez to przechodzili. Pozdrawiam,



2012-05-04 20:32 | Ania

Bardzo proszę o jakies namiary na kardiologa w Krakowie. Jeden z Was wspominal o takim. Moj piesek ma 17 lat, slabe serduszko, a weterynarz sugeruje usuniecie zęba. Piesek mial tak silny stan zapalny od tego zęba, że zupełnie stracił radość życia. Wyleczono to antybiotykiem, jednak wraca. Nie chcę żeby żył z bólem, jednak podjęcie decyzji o usuwaniu zęba w narkozie jest bardzo trudne przy jego chorym serduszku. Nie chcę jej podejmować bez konsultacji z kardiologiem. Będę wdzięczna za informacje. Pozdrawiam p.s. czy ktoś z Was był w podobnej sytuacji?



2012-04-30 9:36 | Ania

Mój piesek ma 17lat i chore serduszko.Dwa razy dziennie podaję mu Vetmedin 2,5mg.Lek jest świetny!! Duszności minęły, pies jak nowy :) Znowu lata jak wariat :) wiadomo kondycja nie ta sama ale jak przypomnę sobie styczeń, kiedy to na łapach ustać nie umiał... Oprócz Vetmedinu, zmieniliśmy mu dietę - pamiętajcię by psu dawać małe porcje jedzenia, bo inaczej będzie się źle czuł .Martwi mnie tylko lato i upały ;( Moje mieszkanie strasznie się w lecie nagrzewa...



2012-04-13 18:59 | iwona

wiem co to znaczy być bezsilnym wobec choroby psa :(bardzo ci współczuje zuzanno ja przeszłam przez to samo .niestety mój pies odszedł 1 marca:(ból po stracje jest nie do opisania też miał 12 lat...



2012-04-11 11:43 | Zuzanna

Witam, moja sytuacja nie jest zaa fajna. Z każdnym dniem modlę sie o cud, aby moj wierny pies doszedł do siebie, Boże...Ma 12lat, strasznie schudła, ale była szczupłej sylwetki, niestety stan kondycji z czasem sie pogarszał. Zauwazyłam jak jej kości zaczynają wystawać, mniej jadła, dużo piła. Moja suka jest podwórkowym psem, ale bardzo kochającym moją rodzinę, wierna, zawsze w obronie, takiej psiny kazdy by chciał mieć, nawet jest agresywna dla obcych bo broni nas. Czy jest to mozliwe zeby w ciagu 4-5dni urósł jej wielki bęben brzuszny, masakra jakaś... przeciez niemal tydzien temu miala normalna sylwetke, czlonkowie mojej rodziny podejrzewali ze jest w ciazy, ale nie byli pewni, jest to nie mozliwe zeby w ciagu tych kilku dni urósł masakrycznie wielki bęben, a jednak... więc pojechalismy do weterynarza, psina byla bardzo osowiała, lezala w skrzynce, bo byla ciezka, oczy dostala "wylupiaste","fałszywe" nawet nie potrafiła sie podnies, weterynarz wlozyl ja na specjalny stol, powiedzial ze bedzie woda, jeszcze przedtem badal jej puls serca, serce szybko pracuje powiedzial, meczy sie. Wzial te sowje szpikulce, Psina byla strasznie wystraszona jak jejwstrzikiwał, to była straszne....No i jakos wody nie leciało, byl rozczarowany, probowal kilka razy....niestety nic... a podejrzewal ze bedzie woda. Wiec dał nam wizytowke to USG psa. Moi czlonkowie rodziny byli roczarowani tym weterynarzem, tyle wycierpiał. Pojechalismy pod wieczor do usg. byla, byla kolejka czekalismy 45minut, weszlismy, pan wzial moja psine na stoł no i zaczął swoja prace, patrzymy w telewizorek, tam byl widoczny czarna dziura, powiedzial ze tam jest plyn to moze byc ropa, woda, cos innego... bylismy wystraszeni. Jakos ten bezsesowny pierwszy weterynarz nie mogl wypompowac wody, co to za weterynarz??? Potem trzymalismy nasza psine, bo nie dała rady wstac wiaderko pod brzuszek, i kapała woda, z czasem nie... nie wszystko wykapał, ale czuje sie lzejsza i juz chodzi. Moja siostra sie spytala i co teraz? i co bedzie? jak leczyc. - Prosze pani to bedzie z pani wielkie poswiecenie, tego raczej nie da sie wyleczyc, woda bedzie caly czas, bedzie przybeirala, przybierala, to bedzie i meczonce dla pani psa, i dla was. Bedzie musiala pani przyjedzac co kilka dni, nawet co tydzien, bo woda ciagle bedzie, leki tez trzeba dawac, pomagaja, na serce, oddychanie. uklad krazenia/ Poplakalismy sie, Drugim wyjsiem jest rowniez uspic psa, moja rodizna powiedizala - w życiu! Nie pozowolimy na to! No tak jets juz tej poraby uklad kroazneie, ludzie czy wy wiecie jaki to byl radosny pies?Teraz nie jest juz tak, Boze ja cie prosze uzdrow mojego pieska, niech sie zdarzy cud! :((( :) Trzymajcie w kciuki!



2012-03-05 17:31 | iwona

1 03 2012:(dziś odszedł mój ukochany piesek miał 11 lat .Lekarz nie poznał się że ma serce chore .a kiedy już się zoriętował co mu jest pies żył pół roku .Niewiem jak mam życ bez niego .tak mi go brakuje :(



2012-03-03 8:19 | Jan Borzymowski

Miałem podobne doznania i refleksje. Ale tak nie wolno. Radzę jak najszybciej wziąć następną suczkę. Jeżeli to możliwe - spokrewnioną z poprzednią. Paradoksalnie, nieodłącznym elementem życia jest śmierć. Póki ono trwa nie wolno załamywać się. Fenomen psów polega m.in. na tym, że potrafią doskonale przystosować się do człowieka. Pomimo osobniczych różnic, wszystkie mają wiele wspólnego. Dlatego radzę - nie pozbawiaj się towarzystwa psa.



2012-03-02 20:52 | Bartek

Kaziu strasznie mi przykro ale przed Tobą kupę lat życia, Mój piesek jest bardzo chory okazało się że ma cukrzycę i weterynarz zasugerował żeby uśpić psa ale chcemy powalczyć o nią jeszcze jutro idziemy do innego weterynarza który zasugerował ze z cukrzycą da się żyć. Głowa do góry!!!



2012-03-01 16:27 | Kazik

Mam 64 lata i od 9 lat towarzyszyła mi rottweilerka. Byłem szczęśliwy, ale 30.12.2011, po spacerze wchodząc do domu upadła i zmarła (nie mam pojęcia dlaczego, gdyż wyglądała na zdrową, miała energię i chęć do życia, apetyt itd.) Już nie ma we mnie radości i płacząc nieustannie czekam na śmierć, z nadzieją na Tęczowy Most i spotkanie z Sonią.



2012-01-31 10:46 | Adi

Dziś w nocy odszedł mój kochany jamniczek Lakuś-miał 13 lat,półtora roku był leczony na chore serce- przeżył tak długo,dzięki wspaniałym lekarzom... Niech biega z innymi psiakami na wiecznie zielonych łąkach...



2011-11-27 11:37 | kacper

moja mamba odeszła 26.11.11 od trzech dni na spacerach co chwila się kładła. 26-go rano już miała wsiadać do samochodu i jechać do weterynarza ale upadła i przestała oddychać.Weterynarz powiedział że staneło jej serce.Bardzo mi jej brakuje żaden inny pies mi jej nie zastąpi



2011-10-25 15:31 | Agnieszka

Właśnie odszedł mój ukochany pies. Zostały mi leki Vet medin 500. Jeżeli ktoś potrzebuje dla swojego psa prosze o kontakt 501-033-071 wyślę pocztą



2011-10-15 13:23 | Katarzyna

Moja Lucy odeszla 13.10.2011r. dzień jak codzień zawsze skora do zabawy i psot ,wieczorny spacer przed snem, siku w swoim ulubionym miejscu, jeszcze plotki latarniane i do domu tylko,że po drodze upadła i już nie wstała bez żadnego znaku bez wyżej wymienionych objawów nic zdrowy radosny pięcioletni kochany piesek wyjaśnienie weterynarza : ludzie też tak umierają.



2011-09-13 13:32 | magda

Niestety 3 lekarzy nie rozpoznało tej choroby u mojego pięcioletniego, pięknego, radosnego przyjaciela. Umarł mi na rękach w niedzielę, w drodze do lekarza. Spojrzał mi w oczy, upadł i po prostu umarł. Dwa tygodnie leczono go na zapalenie tchawicy, nie zrobiono rtg itd. Gasł mi w oczach i miał właśnie ten charakterystyczny napadowy kaszel. Nie mogę przestać myśleć o tym, że mogłam mu pomóc bardziej, gdyby ktoś rozponał chorobę.



2011-08-27 23:27 | Peter

Najważniejsze zeby regularnie kontrolować serce już od szczeniaka. Wcześnie wykryta wada jest znacznie łatwiejsza do leczenia. Można znacznie przedłużyć zwierzęciu życie. Ważne zeby iść do dobrego lekarza. Najlepiej kardiologa. POtrzebne są dokladne badania, ktora wykona doswiadczona osoba.Moj piesek byl na kontroli u lokalnego weterynarza i stwierdzil niedomykalnosc zastawki mitralnej. Na kolejnej kontroli stwierdzil ze ma zastoje nad plucami. Ze stan jest powazny, zostalo mu niewiele zycia. Dal najsilniejsze leki. POjechalismy do kardiologa do Krakowa. Zostala wykonana echokardiografia i okazalo sie ze piesek ma lekkie zwyrodnienie zastawki. Bardzo mala niedomykalnosc. Wszystko typowe jak na wiek. I pies dozyje starosci. I zadnych lekow na razie nie trzeba, ew. za jakis okres czasu :)



2011-07-02 23:22 | paula

Mój kochany Rokuś miał 12 lat jak odszedł od nas 22 czerwca 2011,weterynarz nie ropoznal ze to obrzek mimo iz wyraznie było widac ze piesek ciezko oddycha,ma siny jezyk.cały czas sie obwiniam ze zrobilam za malo by go ratowac.nie wiem jakie mial sznse na przezycie ale tak strasznie to boli.On usnal w moich ramionach caly czas go wszedzie widze i slysze juz nie daje rady.chcialam go uratowac za wszelka cene nie jestem lekarzem i trudno mi stawiac diagnoze.ale jakie mial szanse by zyc ,tak strasznie mi go brakuje calymi dniami tylko placze bo jestem winna ze nie uratowalam go .tak bardzo chcialabym cofnoc czas by mój kochany pieseczek był z nami.



2011-04-05 20:17 | Nika

24 marca umarła moja ukochana sunia- Nika. Miała powiększone serduszko i wodę w płucach. Odeszła podczas próby ratowania jej u weterynarza- było za późno, a wcześniej właściwie nie było żadnych objawów poza kasłaniem od 3 dni. Miała 8 i pół roku. Ciężko mi z tym żyć. Bardzo ją kochaliśmy...



2011-03-18 19:24 | Moj kochany piesek.

Jamniczek, też odszedł na serce (niewydolność) Całą noc nie mógł złapać tchu. Nad ranem gdy szykowaliśmy się do weterynarza, zdechł - to miała być druga wizyta. Niestety.



2011-01-27 20:15 | Ania

Moj pies ma 12lat.Ma problemy z sercem .Czasami omdlewa na spacerze.Po obudzeniu sie ze snu.Martwie sie poniewaz boje sie mojego psa zostawic samego kiedy wychodze . Mam nadzieje ,ze po wizycie u lekarza bede wiedziala wiecej na ten temat



2011-01-09 16:04 | iza

Mój jamnik własnie odszedł 6 stycznia, miał objawy wyzej opisane obrzęk płuc. Był leczony na niewydolnosc , a mimo wszystko zmarł . miał 12lat i7 miesiecy. Cała rodzina ubolewa nad strata:(



2010-09-16 23:33 | tina

Urodziły się szczeniaki, mają już miesiąc. Jeden z nich zdecydowanie odbiega wyglądem i zachowaniem od innych.Jest mniejszy, chociaż codziennie przybywa nawet po 100g, nie moze dogonic rodzenstwa. Bawi sie mało, dużo spi. po urodzeniu miał kłopoty z oddychaniem. Lekarz podejrzewał zachłysnięcie wodami plodowymi. Dostał stosowne leki i wydawać by się mogło, że wszystko będzie dobrze.Niestety marwi mnie fakt, że szczeniak dostał opuchliznę 1 tylnej łapy i 1 przedniej , naprzemiennie.Czy to może być wada serca? Czy coś innego ?. Dzisiaj lekarz kazał podać 1/3 tabletki Venescin. Bardzo się o niego marwię, nie wiem jak to rokuje na jego dalsze życie :(



2010-08-05 13:51 | irena

mój pies niecałe trzy lata,mała rasa,od czasów upałów nie chce chodzić na dłuższe spacery,szybko sie męczy,w domu często spi.na spacerze często siada albo sie kładzie na trawie,stał sie zupełnie innym psem niż wczesniej,wzięłam go ze schroniska 2 lata temu,czy to może byc choroba serca?



2010-03-11 21:16 | Gosia&Sara

Właśnie dzisiaj dowiedzieliśmy się że nasza 5 letnia rottka ma wadę serca -niedomykalności zastawki dwudzielnej. Pies z dnia na dzień stracił apetyt i bardzo szybko się męczy.Wada została wykryta bardzo szybko wiec mamy nadzieję że będzie dobrze.



2009-12-30 2:54 | Iza

Mam jamnika, który właśnie walczy o życie w szpitalu. Obecnie nie pozostaje nam nic innego jak tylko czekać, ponieważ jego stan jest poważny. Oprócz niedomykalności zastawek, ogólnego powiększenia serca, obrzęku płuc i zapalenia lewego płuca, pies ma wodę w płucach. Nie można zrobić nic, każdy zabieg grozi zgonem. Pies musi być dotleniany. Co mogę zrobić, żeby wyszedł z tego?



2009-10-07 16:07 | Emi

Witam mam szczeniaczka który ma zaledwie 2 miesiące od urodzenia dziwnie się zachowywał,a mianowicie miał zadyszki , objawiało się to tym,że psiak rozszerzał łapki i tak jakby chciał coś zwymiotować,albo jak wchodziłam do pokoju to cieszył się i nagle brał główkę do tyłu i to tak jakby nie mógł oddychać i języczek robił się fioletowy , gdy atak mijał szczeniak wraca do zabawy . Nie mogę go brać nawet na ręce ponieważ zaraz dostaje atak jak jest na podłodze to jeszcze jakoś jest dobrze nie ma tak częstych ataków , nawet boję się z nim jechać do weterynarza bo nie mam jak go zabrać (boję się,że się po prostu udusi) Nie wiem co robić , czy to jest wada serca ???? objawy na to wskazują , co robić, jak z nim postępować? Proszę o pomoc .



2009-01-13 17:49 | Agnieszka
Mam 2,5 rocznego bernardyna.2 miesiące temu miał potężny brzuch nie mógł się poruszać.Weterynarz stwierdził wodobrzusze i prawdopodobną wadę serca.Po długim leczeniu pies doszedł do siebie ale wodobrzusze się powtórzyło po dwóch miesiącach.Zmiana weterynarii, nowe leki i brak nadziej na to że będzie z nami długo.A szkoda.Trzymajcie kciuki za mojego pupila.

Strona główna  |  Redakcja  |  O wortalu PSY24.PL  |  WspółpracaReklama  |  Katalogi  |  Kontakt

Wszelkie prawa zastrzeżone ˆ Agencja reklamowa IdealMedia | System CMS | mapa witryny
| login statystyka