Psy - rasy psów - ogłoszenia o szczeniakach - psy rasowe - wszystko o psach - pies

szkolenie pozytywne

psy pomoc

Szkolenie pozytywne – dlaczego kara nie działa na psa?

czytano 6216 razy



 
Definicja kary w teorii uczenia psów.
 
Kara w warunkowaniu instrumentalnym jest konsekwencją zachowania polegającą na dodaniu lub odjęciu czegoś, zmniejszająca prawdopodobieństwo pojawienia się tego zachowania w przyszłości. Inaczej, wszystko, czego zwierzę będzie starało się unikać.
 
Z karaniem wiążą się silne emocje, które często powodują przeniesienie agresji, wyuczoną bezradność, przewlekły lęk lub uruchamiają jedną ze strategii przetrwania 5F. Zwierzę czując, że jego przetrwanie jest zagrożone, podejmuje działanie, które ma je ochronić. Nie ma wtedy mowy o uczeniu się, ponieważ poziom stresu jest zbyt wysoki.
 
W teorii uczenia mamy do czynienia z dwoma rodzajami kar: pozytywną i negatywną. Kara pozytywna polega na dodaniu nieprzyjemnego dla psa bodźca, aby wygasić niepożądane zachowanie i zmienić sposób reagowania zwierzęcia w konkretnej sytuacji. W tym samym celu stosuje się karę negatywną, tzn. odebranie psu pożądanego, oczekiwanego elementu.
 
Np. popularne w tradycyjnym szkoleniu psów kolczatki powodujące bolesny bodziec bólowy poprzez zaciśnięcie się na szyi psa są narzędziem do wymierzania kary pozytywnej.
 
Np. popularne w nowoczesnych metodach modyfikacji zachowania psa odwrócenie się do niego plecami jest przykładem kary negatywnej, ponieważ pozbawia psa zainteresowania człowieka, a zatem zabiera mu oczekiwaną nagrodę.
 
 
Przypadek Ringo
 

Właściciele owczarka niemieckiego Ringo mieli problem z agresywnym zachowaniem psa wobec innych osobników podczas spacerów na smyczy. Ringo ukończył z dobrym wynikiem 4-miesięczne grupowe szkolenie Pies Towarzyszący, które rozpoczął w wieku pół roku. Podczas szkolenia Ringo nie potrafił nauczyć się chodzenia przy nodze przewodnika i w przerwach między ćwiczeniami wyrywał się do innych psów z grupy, jednak nie miał szansy spotkać się z nimi, bowiem psy były podczas zajęć trzymane na smyczach.
 
Właściciele poradzili sobie z problemem ciągnięcia na smyczy przy komendzie ‘równaj’, nakładając psu kolczatkę i korygując szarpnięciem niepożądane wybieganie przed przewodnika. Tak samo korygowali ciągnięcie na smyczy w kierunku innych psów z grupy oraz dodatkowo odchodzili bardziej na bok, aby zwiększyć dystans do innych psów.
 
Ringo po szkoleniu przez kilka tygodni zachowywał się zgodnie z oczekiwaniami właścicieli – był karny i nie sprawiał problemów na spacerach. Jedyną niedogodnością była konieczność nakładania mu kolczatki, bo w zwykłej obroży nie wykonywał poleceń i coraz silniejsze ciągnięcie do innych psów spotkanych po drodze. Właściciele zaradzali temu stosując silniejsze szarpnięcia kolczatką a gdy Ringo nie uspokajał się od razu, odchodzili od zauważonego psa i problem zniknął.
 
Po kilkunastu dniach takich spacerów, podczas kolejnego, Ringo wyrwał się właścicielce aby dostać się do psa zobaczonego na horyzoncie. Biegnąc do niego zachowywał się agresywnie – szczekał i pokazywał zęby oraz zjeżył sierść.
 
Kobieta przestraszyła się i zaczęła uciekać w stronę klatki schodowej. Ringo, gdy to zauważył, porzucił pogoń za psem i przybiegł do niej. Zachowywał się już spokojniej, nie szczekał, ale był zjeżony. Kobieta więc skarciła psa za agresywne zachowanie i ucieczkę dając mu solidnego klapsa.
 Po tym wydarzeniu Ringo zaczął zachowywać się agresywnie wobec wszystkich spotkanych na spacerze psów, szarpał się na smyczy szczekając, obnażał zęby i dziąsła, jeżył się i przestał reagować na komendy, nie tylko na ‘równaj’, ale na większość poznanych podczas szkolenia; nie pomagało szarpanie kolczatką ani klapsy.
 
 
Ringo a zastosowane kary
 

Kara pozornie zadziałała przy wypracowaniu u Ringo umiejętności chodzenia przy nodze. Ringo wykonywał zadanie, czyli podążanie równo z kolanem przewodnika. Jednak nie było to uczenie umiejętności chodzenia przy nodze, a uczenie sposobu, w jaki uniknąć kary, czyli bolesnego wbijania kolców w szyję. Kara zadawana owczarkowi wywołała mechanizm aktywnego unikania negatywnego bodźca. Komenda ‘równaj’ stała się w tym przypadku zapowiedzią wymierzenia kary. A zatem pies nie nauczył się chodzić przy nodze, a unikać szarpania kolczatką. Między innymi dlatego też po jej zdjęciu nie wykonywał polecenia ‘równaj’. Dodatkowo jeszcze nastąpiło klasyczne warunkowanie obecności kolczatki jako bodźca zapowiadającego sytuację karania - czyli zagrażającą psu.
 
Ringo zaprezentował mechanizm aktywnego unikania, jednak wiele psów w podobnej sytuacji może zachować się inaczej. Jedne mogą prezentować reakcje lękowe objawiające się w takim wypadku np. niechęcią wejścia na plac szkoleniowy czy nawet – jeśli na szkolenie pies był dowożony autem – niechęcią do wsiadania do samochodu. Inne psy mogą przestać podejmować jakiekolwiek działanie podczas szkolenia pokazując wyuczoną bezradność lub uruchomić jedną ze strategii przetrwania.
 
Takie właśnie działanie pokazał Ringo w kontekście reagowania na inne psy. W tym wypadku użycie kary nie spowodowało zmiany reakcji. Zachowanie, za które Ringo był karany zostało jedynie zawieszone, ale nie zmienione.
 
Kara w postaci szarpnięcia kolczatką za wyrywanie się do innych psów wpoiła Ringo przekonanie, że obecność innego psa łączy się z bólem. Dlatego zachowanie owczarka nasiliło się z czasem, zamiast wygasnąć. Ból wywołuje określone reakcje biochemiczne w mózgu i może pobudzić psa do obrony. Strategie przetrwania, jakie mógł zastosować Ringo są następujące:
 
 1. ucieczka
 
 2. zastygnięcie w bezruchu
 
 3. flirt
 
 4. udawanie martwego
 
 5. walka
 
Ringo zaprezentował strategię walki. Zachowania niezbędne do przetrwania nie są wzmacniane tylko przy użyciu mechanicznych bodźców zewnętrznych (np. kolczatki), zatem nie tylko użycie kolczatki wywołało agresywne zachowanie Ringo. Istotne są także emocje, jakie pies odczuł w chwili zagrożenia i po jego ustąpieniu. Strach przed nieznanym (psem) oraz przed bólem (korekta kolczatką) wyzwolił w Ringo zachowania obronne i spowodował silne pobudzenie. W odpowiedzi na zaprezentowane zachowanie psa, właścicielka nie tylko szarpała Ringo kolczatką, ale także odchodziła na bok zwiększając dystans do innego psa, a potem unikała spotkań z innymi psami, gdy tylko Ringo zaczynał szczekać i jeżyć się. To wzmocniło działania Ringo, jako skuteczne, bo oddalające bodziec wywołujący strach (obcy pies znikał z pola widzenia) i tym samym powodujące ulgę.
 
Dodatkowo kara została skojarzona przez Ringo z właścicielką, co osłabiło ich więź oraz spowodowało niereagowanie na wydawane polecenia.
 
Kara nie powinna być narzędziem szkoleniowym. Nie uczy bowiem niczego nowego. Kara pozytywna rodzi frustrację, wyzwala silny stres u psa, co blokuje mechanizmy uczenia się. Jeśli potrzebujemy sygnału przerywającego zachowanie lepiej uwarunkować określony sygnał braku nagrody. Jego zastosowanie pozwoli psu „wybrać” zachowanie, za które może być nagrodzony lub takie, za które nie otrzyma nic. Sygnał braku nagrody jest skuteczniejszy niż kara, bowiem nie implikuje konieczności wykonania przez psa niepoprawnego działania. SBN (sygnał braku nagrody) zastosowany na początku działania, umożliwia psu wycofanie się z niego i zaprezentowanie innego – które będzie mogło być nagrodzone. Kara następuje po wykonaniu przez psa działania, nie daje mu więc możliwości zrezygnowania z jego wykonania na rzecz alternatywnego i zdobycia za to nagrody.
 
 
 Aneta Awtoniuk
 Szkoła dla Psów AZORRES, Gabinet Terapii Zachowań Zwierząt AZORRES; www.azorres.pl
 WORTAL PSY24.PL




    data edycji: 2010.04.18 03:51
Zakaz kopiowania, rozpowszechniania części lub całości bez zgody redakcji PSY24.PL.




komentarzy: 20         Dodaj komentarz

2011-01-11 9:20 | Jan Borzymowski

Odsyłam dyskutantów do moich wczesniejszych wpisów. Dodam - spacer to nie jedynie "łażenie z psem".To także wyrabianie pewnych nawyków, układanie czworonoga. Zawsze, w każdym moim psie wyrabiałem nawyk, że to on mnie pilnował a nie ja jego. Jeżeli zbytnio sie oddalał - tracił mnie z oczu - chowałem się za drzewo, krzak, ew. szedłem w przeciwną stronę. Ale to robiłem już z mlodym psem. Kiedy nastapią złe zaszłości i pies jest już dorosły, nawyk posłuszeństwa i wspomnianego "pilnowania" wymaga nieco innych metod. Zacząć od podstawowego PT. Iść na szkolenie. Kapralski dryl, brutalne karcenie itp. to "krzyk rozpaczy" a nie dobra koegzystencja. Nie polecam takich metod. Na strachu niczego dobrego nie zbuduje się...



2011-01-10 20:38 | Daniel

niepotrzebna nikomu sprzeczka. Lepiej gdyby ktoś napisał na przykładzie co zrobić jak pies nie chce wracac ze spaceru, czasami wraca a czasem jak dorwie sie z jakims kolega to nie zwraca na nic uwagi...pozniej sie boi wrocic bo wie ze zle zrobil. Co mam zrobic? zostawic psa i isc do domu? zlapac go jakos i ukarac? Jak wroci nagrodzic ze w ogole wrocil? czy zastosować nowoczesną kolczatkę, czyli obroże na prąd/wibracje..myslalem by psa nagradzasz ze wraca na zawolanie, a jesli zlekcewaazy moje wolanie dac mu sygnal dzwiekowy z obrozy lub wibracje mysle ze z pradem dalbym sobie spokoj...



2009-09-20 21:04 | Ras Tafari

Właścicielka Ringo powinna była zamiast tłuc psa za przyjście, nagrodzić go jakimś smacznym kąskiem. Pies w przyszłości szybciej by reagował. Co ciekawsze, owa właścicielka była na tyle rozgarnięta, że zaczęła uciekać... By złapać psa... (chyba że zwiewała by nie widzieć swojego pupila w trakcie walki). Napisane jest, że pies przejawiał agresję wobec innych psów, będąc na smyczy. Czy wiadomo cokolwiek o jego zachowaniach gdy był wypuszczany luzem z innymi psami? Czy wogóle kiedykolwiek taka sytuacja miała miejsce? Nie wspomniano tutaj również o agresji smyczowej. Niewłaściwe postępowanie z psem, to nie jedynie zakładanie kolczatki... Poradzenie sobie z agresją psa zabierając go z trudnej sytuacji czy to poprzez zabieranie swojego futrzaka na ręce, czy odciąganie na siłę może powodować późniejszy strach pupila do innych psów, dlatego tak istotna jest wczesna socjalizacja szczeniaka, i z psami, i z wieloma innymi sytuacjami dnia codziennego. Socjalizacja pozytywna, gdzie zwierzę się uczy pożądanych zachowań, umiejętności "dogadania się" z innymi psami, ludźmi... Czy kolczatka jest dobra czy zła? Ja osobiście nie używamani kolczatki ani obroży, tylko szelki. Są również kantarki, które potrafią zastopować psa dużo skuteczniej od kolczatki. Forma szkolenia psa to kwestia wyboru. Ja wybieram pozytywną. POKÓJ.



2009-09-15 10:42 | Michał

Pan się nie zgadza z przeszłością i uważa, że wszystko było źle robione. Nawet do statystyk ma Pan zastrzeżenia. Według Pana, to dzisiejsze statystyki są jedynie słuszne i prawdziwe. Muszę jednak Pana wyprowadzić z błędu, bo większość przestępstw nie jest w ogóle zgłaszana policji, ponieważ nasi obywatele nie widzą skuteczności tegoż organu. Proszę nie ironizować, ponieważ dobrze Pan wie do czego służy kolczatka. Już mamy terapie alkoholików i narkomanów, a teraz dowiaduję się, że potrzebna jest psom. Ciekawe tylko z czego psa trzeba byłoby leczyć. Do wielu nie dociera, że pies jest zwierzęciem i takim pozostanie przez kolejne miliony lat. Ciekawe, co jeszcze wymyślicie, by upodobnić tego drapieżnika do człowieka. Według tej folozofii pies w niedługim czasie, uzyska większe prawa od ludzi. Chcecie doprowadzić do tego, by tak się stało, jak z krowami w Indiach. Psu będzie wolno wdszystkko-czlowiekowi nic.



2009-09-14 8:01 | BZ

Nie będę sie licytować na lata doświadczeń ani tłumaczyć jak niegdyś prowadzone były "statystki". Ani tym bardziej odkrywać rąbka socjologii i tłumaczyć pewnych mechanizmów- wystarczy sięgnąć do książek. Jak sie chce widzeć zło i przepaść do której zmierza świat- to nie ma w tym nic trudnego. Kwestia nastawiania i wybiórczego przyswajania faktów. Tak jak z kolczatką :) Nie wiedziałem, że kolczatka działa na gryzienie przez psa dziecko... zdawałoby się, że to może być poważniejszy problem , błędy w szkoleniu w wychowaniu, pies które nadaje sie na terapie czy odseparowanie od ludzkiej rodziny. A tu takie proste rozwiązanie:) Super ! Nie napiszę oby tak dalej... bo tak na prawde nadal szczerzę życzę oświecenia.



2009-09-13 10:16 | Michał

Panie Zainteresowany, proszę czytać dokładniej komentarze. Dwunastolatki się nie zabijają tylko zabijają. O psychice psów więcej wiem od Pana. Niech Pan z tym swoim pozytywnym wychowywaniem uda się do rodziców pogryzionych dzieci i powie im, że psa nie powinno się prowadzać na kolczatce, bo dzieje mu się krzywda. Skutek takiej wizyty będzie oczywisty, a Panu będzie potrzebna pomoc lekarska, podobnie zresztą, jak tym dzieciom. Od 1989 roku przestępczość w Polsce wzrosła o kilkaset procent. Tych nacięższych przestępstw mamy obecnie w rocznie tysiące, kiedyś można to było liczyć w dziesiątkach. Powtarza Pan wyświechtane slogany o braku informacji sprzed lat. Po prostu nie było o czym informować, bo nikt nie napadał na banki i nie mordował za telefon komórkowy. Żyję na tym świecie dostatecznie długo, by móc porównać bezpieczeństwo z przeszłości z obecnym.



2009-09-07 19:55 | Bardzo zainteresowany

Czytając dyskusję jaka się rozpoczęła w komentarzach tego ciekawego artykuły odnoszę jedynie wrażenie, że Pan Michał jeszcze mało wie o psychice canis familiaris i oby czekało go pewne oświecenie w tym temacie. A argumenty typu "kiedyś w czasach grochu i linijki dwunastolatki się nie zabijały" świadczą właśnie o myśleniu poprzez analogię i braku zgłębienia tematu. Panie Michale- otóż zabijały i działy się różne złe rzeczy. Tyle że nie było TVN24 i na śniadanie nie pisała o tym prasa.... Eeeh... Kolczatka jest karą i nic tego nie zmieni. Ludzie zwierzętom gotują kiepski los a najsmutniejsze że ludzie, którzy chcą się zajmować szkoleniem- czyli pozytywnym wpływem na zachowanie psa, pozostają daleko w ciemnym lesie... To jest przytłaczające



2009-05-19 17:10 | Anna

Panie Michale! Problem tzw.bezstresowego wychowania dotyczy nie tyle zastosowania samego systemu, tylko jego niezrozumienie i wypaczenie wizerunku przez zwyczajne pozwalanie dziecku na wszystko, na braku jakichkolwiek zasad...a to ani w wychowaniu dziecka a także i psów jest katastrofalne... Dziękuję panu Janowi za podkreślenie wyważenia pomiędzy stosowanymi metodami i dopasowywanie metod do psa a nie odwrotnie. Niestety z mojej skromnej praktyki wynika, że psy o których Pan mówi - które torują sobie drogę zębami- to \



2009-05-18 23:02 | Michał

Proszę Pani, ja nie mam zamiaru uczyć psa z encyklopedią pod pachą. Zwróciłem Pani uwagę, bo uważam, że trzeba pisać zrozumiale, a nie tłumaczyć z polskiego na nasze. Każdy autor powinien wiedzieć, że najważniejsza jest komunikacja językowa, której w Pani tekście zabrakło. jeszcze raz chcę przypomnieć, że nie miała Pani do czynienia ze zmanierowanymi psami lub takimi zabijakami, co nikomu i niczemu nie ustąpią, a wszelkie przeszkody, usuwają przy pomocy zębów. Jeśli chodzi o porównanie z dziećmi, to chcę przypomnieć, że to tzw. nowoczesne i bezstresowe wychowywanie doprowadziło do tego, że zaczynają zabijać już dwunastoletnie dzieci. Kiedyś po grochu i linijce takich przypadków nie było. To ci pseudowychowawcy próbują przejąć kontrolę nad zachowaniem się psów, ale zapewniam Panią, że z takimi metodami daleko nie zajdą. W końcu ten udomowiony drapieżnik pokaże na co go stać i do czego służą mu zęby. Jeśli wyważone deptanie po łapach może doprowadzić do połamania kończyn, to chcę zwrócić uwagę, że bardziej pies jest narażony na takie kontuzje w czasie pokonywania przeszkód. I nikt się nad nim nie lituje, tylko uczy go, bo wymagają tego potrzeby użytkowe. A gdy pies goni kota, to nie naraża się na fizyczne dolegliwości? My nigdy nie znajdziemy ze sobą wspólnego języka, bo ja traktuję psa tak, jak nakazuje mi jego natura, Pani natomiast swoimi metodami może, co najwyżej, uczyć króliki lub podobne im stworzenia.



2009-05-18 13:45 | Zofia

Panie Michale, jeśli hasła warunkowanie klasyczne czy instrumentalne nic Panu nie mówią, a zajmuje się Pan szkoleniem psów, czy choćby 1 psa, to bardzo współczuję i zapraszam do jakiegokolwiek podręcznika psychologii lub do encyklopedii. Pana metody również oparte są na warunkowaniu instrumentalnym, tyle że Pan warunkuje na bodziec negatywny a ja wybieram pozytywny. To wszystko. A co lektur polecanych przez Pana - oto zaledwie 2 cytaty z Antoniego Brzezichy. Pierwszy o tym jak odzwyczaić psa od skakania na właściciela i inne osoby: "Psy często objawiają swoją radość z powrotu opiekuna (lub innych domowników) skakaniem i opieraniem się łapami o człowieka. […] Aby oduczyć psa tego kłopotliwego w skutkach sposobu witania, trzeba zastosować karę mechaniczną, ale umożliwiającą skojarzenie doznanej przykrości z jej źródłem, czyli z osobą opiekuna, do której powinien mieć przecież jak największe zaufanie. Zatem już podczas pierwszego spotkania takiego powitania musimy pogłaskać lub poklepać psa i pieszczotliwie się odezwać, a jednocześnie lekko nadepnąć mu na tylną łapę, nie przerywając głaskania.” Nie napiszę Panu ile przyjęłam psów z połamanymi w ten sposób łapami, z urazami pazurów i poduszek nabytymi w trakcie "szkolenia". Nie napiszę, bo nie jestem w stanie zliczyć - jest ich tak dużo. Te psy mają bardzo silne dolegliwości bólowe, nawet po zagojeniu się złamań i nigdy nie odzyskują pełnej sprawności skocznej i biegowej, często nawet kuleją. Druga, jakże światła i humanitarna porada, dotyczy odzwyczajania psa od rzucania się na inne psy podczas szkolenia grupowego: "Przewodnicy, po założeniu swoim wychowankom [psom] obroży kolczastej i smyczy, ustawiają się naprzeciw siebie, po czym prowadząc psy przy nodze zbliżają się do siebie. W momencie, gdy jeden z psów rzuca się na drugiego, przewodnik natychmiast reaguje energicznym szarpnięciem smyczą za obrożę kolczastą. Kilka takich lekcji daje zwykle pomyślne wyniki.” Zdaje się, że tak właśnie był szkolony pies opisany w tekście Pani Anety. Korzystajcie z wiedzy Panowie, bo tak samo jak pies uczy się i człowiek, a jakoś nikomu nie przychodzi już od wielu lat do głowy kazać w szkole klęczeć na grochu czy bić linijką po dłoniach.



2009-05-13 21:29 | Jan Borzymowski

Z praktyki szkolenia. Jako zwolennik łagodnego, spokojnego "dogadywania się" z psem, w wiekszości przypadków zupełnie nie stosowałem bodźców bólowych i metod opartych na przemocy. Były jednak wyjątki, kiedy sporadycznie musiałem siegać po takowe metody, z dobrym skutkiem. Każdy pies jest inny i w egzekwowaniu oczekiwanych zachowań treser musi to brać pod uwagę. Najprzyjemniej jest układać psa w atmosferze pozbawionej kapralskiego drylu. Są jednak egzemplarze, zwłaszcza o skłonnościach przywódczych, których układanie jest procesem szczególnie złożonym i musi mieć rozbudowane akcenty, podkreślenia kto kogo układa...Oczywiście nie mam na myśli znęcania się nad psem. W tzw trudnych przypadkach łagodna konsekwencja może nie wystarczać. Stanowczość z akcentami stanowiącymi pewną dokuczliwość dla psa bywa konieczna. Oczywiscie im mniej tego typu działań tym lepiej. Reasumując - żadna z metod, wg mnie, nie powinna występować jako jedyna i jedynie słuszna zasada szkolenia. Konieczne jest indywidualne podejście do każdego psa i skuteczne układanie go w taki sposób, który przynosi efekty. Najlepiej jeżeli można to osiagnąć bezkonfliktowo.



2009-05-13 19:33 | Michał

Przeczytałem ten bardzo miły komentarz i prawie w całości się z nim zgadzam. Przecież o to chodzi, by zwierzętom żyło się lepiej. Ja nie neguję pozytywnych metod szkolenia, ponieważ tą drogą można również osiągnąć sukces. Jednak proponowane tam metody są skuteczne w dłuigim przedziale czasowym. Nigdy nie da się ich w pełni zastosować w szkoleniu psów użytkowych, zwłaszcza służbowych, gdzie czas nauki jest ściśle określony. Ja już próbowałem tak uczyć swojego rottweilera, ale po trzech miesiącach zrezygnowałem, zależało mi bowiem na czasie, bo pies był agresywny. Dopiero pomógł mi przewodnik psa służbowego, który mnie i psa przygotował w ciągu jednego miesiąca. Teraz mój Kraker nie zaatakuje nikogo bez rozkazu, choć z jego zachowania wynika, że miałby ochotę, zwłaszcza powalczyć z psami. Jednak muszę go prowadzać na kolczatce i mocnej smyczy, ponieważ nie mogę gwarantować, że nie odezwie się w nim instynkt drapieżnika. Ja miałem do czynienia tylko z psami, dlatego nie wiem, jak się uczy orki. Wiem tylko, że orka żyje w odmiennym środowisku niż pies, a metod siłowych na pewno nie można do niej zastosować, ponieważ i nie ma mozliwości, i nikomu nie zagraża. Pies natomiast należy do tych drapieżników, który współżyje z człowiekiem i musi zakceptować normy, które narzuciła ludzka cywilizacja. Każdy właściciel psa musi najpierw ocenić własne błędy, a dopiero potem eliminować je u wychowanka. Powinien także własny sposób myślenia dostosować do możliwości umysłowych tego przecież wspaniałego czworonoga. Pozdrawiam!



2009-05-13 17:40 | Anna

Panie Michale! Metody szkolenia pozytywnego są skuteczne nie tylko w szkoleniu psów, ale i koni, delfinów oraz drapieżników, małp i dużych kopytnych w zoo, a nawet na zwykłych, wydawałoby się, kurczakach. Na wymienionych zwierzętach (wyłączając psa) nie da wymusić się siłą czegokolwiek, poczynając od kury, która na wszelkie metody siłowe zareaguje ucieczką i nie będzie mowy o jakiejkolwiek pracy, kończąc na dużym kopytnym ssaku, który jednym kopnięciem może zabić człowieka...Modę na stosowanie tych metod niestety wprowadzili niedouczeni trenerzy, traktując te metody wyrywkowo, dodając własną idelologię i traktując jako chwyt marketingowy. Teraz jest wojna między "tradycjonalistami" i "pozytywistami", zupełnie tego nie rozumiem, bo przecież wszyscy działamy dla dobra zwierząt, szkolimy je po to, żeby funkcjonowały w tym obcym dla nich i niezrozumiałym, ludzkim środowisku, by nie czyniły nam i sobie krzywdy, by rozwijały umiejętności, które kiedyś wyselekcjonowane zostały w rasach do pomocy nam, ludziom. Swoją drogą znamienne jest, że np.orkę która jest przecież również drapieżnikiem, człowieka jest w stanie wyszkolić bez użycia jakiejkolwiek przemocy, a na swojego własnego psa znalazł patenty związane z bodźcami bólowymi?



2009-05-13 9:08 | Michał

Miałem więcej nie zabierać głosu w tej sprawie, ale do zmiany zdania zmusił mnie komentarz Pani Zofii. Proszę się nie przyznawać, że jest Pani lekarzem weterynarii, bo stwierdzenie, że u współczesnego psa instynkty drapieżnika wygasły, nie jest prawdą. Powinna Pani wiedzieć, że wygaśnięcie instynktów może nastąpić w drodze ewolucji. Nie będę Pani przypominał, ile taki proces trwa, powiem tylko, że bardzo długo. Natomiast kary nie wymyślili słabi ludzie, lecz jest ona wynikiem procesów, zachodzących w określonych społecznościach. Gdyby nie było przestępców, wówczas kary byłyby zbędne. Według Pani ideologii, ludzi również nie należy karać, bo i tak nie nauczy ona niczego nowego. Zarzuty stawiane przez Panią, że pies jest karany tylko z tego powodu, że człowiek chce nad nim dominować, sprowadza się do absurdu. Oczywiście, że zdarzają się ludzie z sadystycznym usposobieniem, ale nie można kierować tego do ogólu. Prawdziwy miłośnika zwierząt zadba o swojego podopiecznego, zapewni mu należyte warunki, ale też będzie wymagał posłuszeństwa, do czego musi mieć odpowiednie instrumenty oddziaływania. Ja swojego rottweilera zawsze prowadzę z założoną obrożą kolczastą, pomimo że jest dość dobrze wyszkolony. Miałem właśnie taki przypadek, że na ulicy mijałem się z panią, która prowadziła na zwykłej obroży owczarka niemieckiego. Kiedy psy się do siebie zbliżyły, mój rottweiler zareagował agresywnie. Owczarek niemiecki rzucił się na niego. Ja wydałem swojemyu rozkaz siad i jednocześnie szapnęłem obrożą kolczastą. Pies wykonał rozkaz i pozostał przy nodze. Natomiast owczarek niemiecki nie słuchał poleceń właścicielki, która szarpała go obrożą zwykłą. Na te szrpnięcia i rozkazy nie reagował, w końcu prxzewrócił swoją panią i rzucił się na mojego psa. Ja nie miałem innego wyjścia, jak dać mu porządnego kopniaka, po którym uciekł do swojej pani. Takich wypadków jest bardzo dużo, dlatego drapieżnik w postaci psa, musi się podporządkować wychowawcy, nawet z użyciem radykalnych środków przymusu. Ja w przeciwieństwie do Pani opinii mam silny charakter, 201 cm. wzrostu i 100 kg. wagi. Moje walory fizyczne nie upoważnjają mnie do znęcania się nad psem, a kolczatki używam tylko w skrajnych przypadkach, gdzie może być zagrożony człowiek lub inne zwierzę. Ja nie znam osobiście Pana Borzymowskiego, ale wiem, kim jest. Pani też powinna wiedzieć, bo przecież publikuje swoje materiały w "Magazynie weterynaryjnym", zaś poziom jego artakułów został bardzo wysoko oceniony przez redaktora naczelnego, dr weterynarii. Pisze też Pani o książce "Okiem psa", że autor wycofał się z poglądów w niej zawartycyh. A przecież do niedawna, właśnie ta książka była jedynie słuszną. Podobnie będzie z tzw. szkoleniem pozytywnym. po prostu minie na nie moda, a stanie to tak dlatego, że nie przynosi efektów w panowaniu nad tym udomowionym drapieżnikiem. Ja nie znam angielskiego, ponieważ mieszkam w kraju, w którym językiem urzędowym jest nasz rodzimy język, inny nie jest mi do niczego potrzebny. Może to i dobrze, że nie znam angielskiego, bo nie chcę czytać wątpliwej jakości tłumaczeń. Co do języka: proszę mi wytłumaczyć, co to jest "zastanie intelektualne", "warunkowanie instrumentalne", "warunkowanie klasyczne", bo są to zwroty, których 99% Polaków nie rozumie. Przypuszczam, że Pani również nie rozumie ich znaczenia, ale wzięła je właśnie z anglojęzycznych tłumaczeń, w których Pani też chyba wyczytała, że instynkty drapieżnika u psa znajdują się w zaniku. Natomiast podważaniem badań Pawłowa, może zajmować się ktoś, kto przewyższa swoimi doświadczeniami tego wspaniałego uczonego, który stworzył podstawy światowej kynologii.



2009-05-13 8:56 | Jan Borzymowski

Nieco inny temat. Pani Zofio, pozwolę sobie na kilka cytatów, gwoli refleksji - do czego prowadzi każda dyskusja z użycie tego typu wtrętów? Rozumiem, że przedstawienie się "kim jestem" ma wzmocnić siłę argumentów. Dobrze jednak ażeby one same broniły się. Zwroty, których Pani użyła nie prowokują do wymiany myśli, a o to nam przecież chodzi. Mali duchem, słabi charakterem - rażąca nie znajomość tematu - zastanie intelektualne - karę wymyślili słabi ludzie - panowie nie znają angielskiego...Można popaść w kompleksy. Droga Pani, posługując się "ukąszeniem heglowskim" ...jeżeli fakty przeczą interpretacji, tym gorzej dla faktów... Można i tak. Nie jestem zwolennikiem brutalnych metod szkolenia mam jednak 30-letnie doświadczenie hodowli rottweilerów i obserwacje z tym związane. Otóż metody wychowawcze suk niejednokrotnie sprowadzały sie do działań, nazwijmy to, mało delikatnych. To daje do myślenia.



2009-05-12 16:11 | Zofia

Proponuję panom wypowiadającym się pod tym rzetelnym i solidnym artykułem jego ponowne przeczytanie. KARA NIE DZIAŁA. A kolczatka jest karą, panowie. Bez względu na ideologię, jaką do niej dorobicie. "Kara nie uczy niczego nowego"-jak celnie napisała Autorka, z tego co mi wiadomo, doświadczona instruktorka i behawiorystka oraz terapeuta zwierzęcy. Karę wymyślili słabi ludzie, żeby mieć poczucie dominowania nad "złym drapieżnikiem". Sami panowie piszą w swoich komentarzach, że pies to straszny drapieżnik. Otóż, muszę panów zmartwić. Jestem weterynarzem i z całą stanowczością stwierdzam, że we współczesnym psie z drapieżnika zostało niewiele. Używanie narzędzi przemocy i dominowanie psa zamiast współpracy, porozumienia i stawiania granic jest domeną ludzi małych duchem i słabych charakterem. Pan Brzezicha zatrzymał się w swojej wiedzy bardzo dawno temu - mam wrażenie, że panowie także. Od czasu eksperymentu Pawłowa znane są metody warunkowania klasycznego, niewiele młodsze jest warunkowanie instrumentalne, nie ma żadnego powodu, oprócz zastania intelektualnego, aby stosować przestarzałe, nieskuteczne metody rodem z I wojny światowej. Pozdrawiam panów i polecam lektury dot. szkoleń pozytywnych (w tym na pewno nie Okiem psa - John Fisher wycofał się ze stwierdzeń zawartych w tej książce w latach 90 XX wieku). Może panowie nie znają angielskiego, stąd taka rażąca nieznajomość tematu.



2009-05-12 8:09 | Michał

Pani Anna pisze, że są lepsze i aktualniejsze książki od napisanej przez Brzezichę. Proszę więć podać ich tytuły. Może książka "Okiem psa" jest aktualniejsza i lepsza? Autor tej publikacji radzi wychowywanie psa przy pomocy dysków, które to narzędzie jest panaceum na wszystko. A przecież wiadomo, że jeśli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Na Brzezisze wiedzę kynologiczną zdobywały pokolenia Polaków i nie tylko, bo książka miała nakłady zagraniczne. Jeśli Pan Borzymowski podał tego autora w swoim komentarzu, to wiedział co robi, ponieważ napisał to człowiek z ogromnym doświadczeniem w pracy z psami. Muszę Panią wyprowadzić z błędu:kolczatka nie służy do celowego zadawania bólu zwierzęciu, ale do zachowania kontroli nad nim. Przecież pies jest drapieżnikiem, który potrafi chwytać i zabijać, i nie dręczą go przy tym wyrzuty sumienia, bo takowego nie posiada. Może warto byłoby się przyjrzeć trzymaniu psów w mieszkaniach? Dla psa nie jest to najodpowiedniejsze miejsce, bo na pewno się czuje, jak człowiek w więzieniu, ale trzymamy tego drapieżnika, który kocha wolność i swobodę, a których człowiek go pozbawia. Ale nie ma innego wyjścia, albowiem chcąc mieć psa, musimy stosować względem niego pewne ograniczenia. Są psy, na których kolczatka nie robi wrażenia, dlatego nawet ona jest w takich przypadkach mało skuteczna. Wspomniane akcesorium stosuje się do psów dużych ras, których siła fizyczna może stanowić zagrożenie dla otoczenia. Praszę Pani, psa nie da się wychować do tego stopnia, by w każdych okolicznościach reagował na głosowe polecenia przewodnika, dlatego muszą być stosowane dodatkowe zabezpieczenia, które w skrajnych sytuacjach, wymyszą posłuch na tym udomowionym drapieżnikiem. Spoptkałem się już z przypadkami, że na ulicy pies zaatakował przechodnia. Ten w słusznym odruchu obronnym ratował się kopniakiem. Właścicielka psa była oburzona, że ktoś potrafi kopnąć psa. Napadnięty nie pozostał dłużny i odpowiedział jej, że miał się dać pogryźć, stojąc spokojnie. Nie zwlekał i zawiadomił policję, która ukarała właścicielkę psa. I całkiem słusznie, bo pies powinien być pod kontrolą wychowawcy. Ciągle czytam o kolczatkach, że to takie niehumanitarne narzędzie. Niehumanitarne, bo stosuje je człowiek, ale gdy pies rzuca się na innego psa i walczą ze sobę na śmierć i życie, co to ma wspólnego z humanitaryzmem. Ale to robią psy, to im wolno, a człowiekowi nie. Te Nowoczesne metody szkolenia, doprowadziły do tego, że mamy coraz to więcej pogryzień-niejednokrotnie tragicznych w skutkach. Wspomniane metody to nic innego, jak próba uczłowieczania psa. Ale proszę mi wierzyć-pies się nie da uczłowieczyć. Anatomia psa się nie zmieniła, taki sam też pozostał u niego system nerwowy. Przetrwały również instynkty drapieżnika, któreych człowiek nie jest w stanie zmienić, może co najwyżej je kontrolować, ale do tego musi posiadać odpowiednie instrumenty, kolczatkę również.



2009-05-11 20:39 | Anna

Do pana Jana: obawiam się, że jednynym wnioskiem wyciągniętym przez tzw. ogół czytających Brzezichę, jest zastosowanie i to w dodatku całkowicie błędne kolczatki jako obroży, na której się prowadzi psa...I dalej ten (i inne) przesąd pokutuje w społeczeństwie, ku nieszczęściu psów...Mamy naprawdę na rynku pozycje lepsze i aktualniejsze pod względem wiedzy o pracy z psami, niż ksiązka wspomnianego autora.



2009-05-10 17:02 | agresywny

Kolczatka nie wywołuje u psa agresji, jest natomiast dość silnym bodźcem hamującym. Obroża ta nie została wymyślona po to, by zadawać cierpienia zwierzęciu, ale jej korzenie wywodzą się z natury psa. Kłucie kolcami w szyję pies odbiera raczej jako oddziaływanie kłów jego matki, gdy jeszcze przebywał z nią. Suka w ten sposób karci niesforne \



2009-05-08 9:02 | Jan Borzymowski

W moim przekonaniu Ringo jest psem inteligentnym, z którym popełniono szereg błędów. Miało miejsce ewidentne zaniedbanie socjalizacji psa. Co do terminów "kara", "nagroda". Te pojęcia w procesie szkolenia psa wygladają nieco inaczej niż w potocznym rozumieniu w społeczności ludzkiej. W artykule jest wymienione, że jeden "klaps" spowodował daleko idące konsekwencje w zachowaniu psa. Mam wątpliwości czy to skojarzenie jest poprawne. Na wortalu są inne artykuły (m.in.G.Wisniewskiego, L.Wacha) na ten temat, gdzie m.in. wystepuje cytat z pracy A. Brzezichy. Ktoś powie, że "to stara szkoła". Być może, ale wiele występujacych tam tez nie stracilo na aktualności. Polecam lekturę, a wnioski niech każdy sam wyciagnie.



Strona główna  |  Redakcja  |  O wortalu PSY24.PL  |  WspółpracaReklama  |  Katalogi  |  Kontakt

Strona główna  |  Redakcja  |  O wortalu PSY24.PL  |  WspółpracaReklama  |  Katalogi  |  Kontakt

Wszelkie prawa zastrzeżone © Agencja reklamowa idea4you.eu | System CMS | mapa witryny
| login statystyka