- Rozwijanie psiego nosa, czyli ciekawe zabawy w szukanie
- Profile osobowości Psowatych część I
- Profile osobowości Psowatych część II
- TTouch czyli dotyk, który czyni cuda
- Podstawowe techniki TTouch ® cz 1.
- Gdy pies kradnie
- Analiza przypadków
- Gdy pies broni miejsca
- Powrót psa po ucieczce
- Problem: pozostawianie psa samego
- Gdy pies kopie ...
- Nauka jazdy - pies w samochodach
- Posłuszeństwo psów
- Dlaczego mój pies mnie nie słucha cz1
- Dlaczego mój pies mnie nie słucha cz2
- Mój pies mnie nie słucha !
- Agresja o podłożu lękowym
- Nauka agresji czy szkolenie dla psa...
- Pies agresywny bez powodu
- Łagodny jak rottweiler
- Czy uczyć psa gryźć?
- Pogryzienia ludzi przez psy- czy można uniknąć
- Szkolenie obrończe psów
- Agresja i dominacja psa
- Co zrobić gdy szczeniak gryzie nasze ręce?
- Gdy pies warczy
- Życie z psem agresywnym
- Pies dominant w domu, kilka rad.
- Kto będzie panem - autorytet u psa
- Pies - tyran domowy
- Kto jest w tym domu szefem? - relacje z psem
- Pies. Dominacja? NIE!
- Smycz - podstawy psiej nauki
- Pies ciągnie na smyczy
- Problem ciągnięcia na smyczy – przekonaj psa, że opłaca się chodzić na luźnej smyczy
- Koniec kłopotów z ciągnięciem na smyczy - obroża uzdowa
- Gdy pies gryzie smycz
- Pies gresywny na smyczy
- Chodźmy z psem na spacer!
- Czas na udany spacer z psem
- Gdy pies boi się burzy
- Gdy pies boi się weterynarza
- Gdy pies boi się podróży samochodem
- Gdy pies boi się ludzi i ...
- Gdy pies boi się burzy, hałasu ...
- Psy w sylwestra
- Pies się boi: Huki, grzmoty...hałas
- Jak przygotować psa do wizyty w gabinecie wet?
- Gdy pies się boi
- Jak z psem spędzić spokojnie karnawał?
- Psie problemy - wystrzałowy problem
- Noc wielkiej trwogi - czyli jak pomóc psom przetrwać Sylwestra?
- Jak przygotować psa do Sylwestra...
- Bart Bellon filozofia szkolenia psa
- Poczytaj zanim zaczniesz szkolić psa...
- Szkolenie psa: Tylko pozytywnie znaczy dobrze
- Elektronika w szkoleniu psów
- Filozofia szkolenia psów
- Szkolenie podstawowe psa
- Złote zasady szkolenia psów
- Szkolenie psów i nie tylko ...
- Kiedy najlepiej zacząć szkolenie psa?
- Zasady szkolenia psa - GRUPa
- Szkolenie pozytywne psów a negatywne
- Wychowanie i szkolenie psów: specjalizacje
- Jak szkolić psa? - poznaj zasady...
- Czy warto pójść z psem na szkolenie?
- Z doświadczeń szkoleniowca
- Nagradzanie psa - Smakołyki
- Pojęcie kary - zachowania psa ...
- Procesy wychowania psa: Nagroda i kara - proste, a jednak...
- Posłuszeństwo psa a trening
- Zasady pracy z psem
- Czemu pies mnie nie słucha?
- Bądź cierpliwy gdy wychowujesz psa
- Pies pracuje tylko za łapówkę :(
- Szkolenie psów, cz.1
- Szkolenie psów, cz.2
- Szkolenie psów, cz.3
- Co daje szkolenie psa
- Kontakt wzrokowy- podstawowa komenda w szkoleniu psów
- Tajemnica wychowania psa
- Ucz psa na podstawie skojarzeń między bodźcami
- Ucz psa na podstawie skojarzeń miedzy działaniem a skutkiem
- Nagrody i kary w procesie szkolenia psa
- Wpływ właściciela na efekty szkolenia psa - cz1
- Wpływ właściciela na efekty szkolenia psa - cz2
- Wpływ właściciela na efekty szkolenia psa - cz3
- KLICK i pies robi to, co chcesz
- Klikerowe szkolenie psów. Wstęp
- Klikerowe szkolenie psów. Uczenie się poprzez warunkowania
- Klikerowe szkolenie psów. Przedstawienie metody klikerowej szkolenia psów
- Klikerowe szkolenie psów. Przedstawienie metody klikerowej szkolenia psów - cz2
- Klikerowe szkolenie psów. Przedstawienie metody klikerowej szkolenia psów - cz.3
- Klikerowe szkolenie psów. Analiza ankiet i podsumowanie
- Klikery / Klikery wg Mnichów z New Skete
- Wychowanie psa - Przedszkole, zostawanie, śmieci...
- Wychowanie psa - Przyczyny agresji
- Wychowanie psa - Jedzenie z ręki, nauka przychodzenia
- Wychowanie psa - Skakanie przy powitaniu; aport
- Wychowanie psa - Siadanie; warowanie; chodzenie...
- Wychowanie psa - Smycz; aport; pierwszy spacer
- Jak oswoić psa z dzieckiem?
- Po co psu zabawa?
- Jak się bawić z psem
- Zabawka dla psa
- Zabawy z psem
- Zabawy z psem (Fishera)
- Socjalizacja psa
- Podstawy wychowania psa
- Socjalizacja psa terapeuty cz1
- Socjalizacja psa terapeuty cz2
- Konsekwencja w wychowaniu psa
- Etapy rozwoju psa
- Kultura posiadania psa
- Instrukcja obsługi psa
- Problemy z psem
- Rozwój psychiczny rottweilera
- Choroba sieroca
- Wina przodków (czy wychowanie?)
- Jak rozmawiać z psem
- Błędy wychowawcze - wychowanie psa
- Dalsza droga... wychowanie psa
- Zachowania stereotypowe psów
- Feromonoterapia - zapach psiej mamy ...
- Pies hiperakywny
- Kennel klatka dla psa
- Gdy pies ma problem
- Jak nauczyć psa pływać
- Psie problemy - Radykalny Reżim dla Rozpuszczonych Rozbójników
- Dlaczego twój pies jest niegrzeczny?
- Podziękowania dla hodowców psów
- Kilka słów o nagrodach dla psów
- Wychowanie psów - wstęp
- Fazy rozwoju psa
- Pies w domu
- Pies i dziecko
- Jak rozumie pies
- Przewodnik stada psów
- Jak zdobyć autorytet u psa
- Dominacja psów
- Konsekwencja w wchowaniu psa
- Układanie psa
- Pies i dziecko - niesprawiedliwe traktowanie psa
- Dziecko i pies
- Psiaki i dzieciaki
- Czym jest dogoterapia
- Kontrwarunkowanie i odczulanie psa – skuteczna terapia
- Z psem do psychologa?
- Zoopsycholog - na kłopoty z psem
- Terapia dla psów
- Czym jest terapia behawioralna psów?
- 1. Grupa problemów wychowawczo - szkoleniowych u psów
- 2. Grupa problemów adaptacyjnych u psów wywołanych zmianą
- 3. Grupa problemów psychiczno - nerwicowych u psów
- Jakie zadania ma behawiorysta?
- Terapia zaburzeń zachowania psów - w praktyce
- Pies nie słucha?
- Akademia psiego terapeuty
- Gryzienie przedmiotów przez psa– zwykła potrzeba, czy niezwykła patologia?
- Fakty i mity o psiej agresji
- Gryzący szczeniak
- Problem z bokserką - Kora demolka
- Psie problemy - Depresja Astry
- Mieszaniec pekińczyka - Szalona Gina
- Problemy z kundelkiem - Nieufny Bari
- Owczarek szkocki - Ośmielanie Bony
- Problemy z wyżłem - Agresywny Fidel
- Problemy z suczką - Lękliwa Ida
- Nerwowy pies - Oswajanie Alego
- Gdy szczekanie psa staje się koszmarem
- Pies - demolka
- Zabawa w pociąg. Jak radzić sobie z problemem kopulacji ludzkich nóg
- Obsesje psa - zalizać problem
- Tajniki zachowania i szkolenia psa - poziom średniozaawansowany
- Korespondencyjny kurs dla opiekunów zwierząt
Obsesje psa - zalizać problem
W 1989 roku spotkałem Taylora, trzyletniego czekoladowego dobermana ze Springfield, w stanie Massachusetts. To był bardzo piękny, niezwykle utytułowany pies i wzięty reproduktor. Niestety, jak wiele dobermanów miał skłonność do obsesyjnego lizania. Tę jego skłonność zauważono po raz pierwszy, kiedy miał raptem miesiąc. Ściskając w łapach poduszkę lub koc, międlił je w pysku i ssał aż były całkiem mokre. Taylor, osierocony przez matkę przy porodzie, był odchowany na butelce i wykazywał typowe zachowania sieroce, odpowiadające ssaniu kciuka u ludzi. Jako szczenię ssał także uszy innych psów, z braku koca albo cudzych uszu ssał znalezione kamyki lub patyki, a jak nie znalazł nic odpowiedniego, zaczynał ssać skórę na własnym boku, aż była mokra od śliny. Ssanie koców lub własnego boku zdarza się niemal wyłącznie u dobermanów, co sugeruje genetyczne podłoże tej przypadłości.
W przypadku Taylora trudno było oprzeć się tłumaczeniu jego przypadłości osieroceniem. Jednak zachowania złożone, takie jak obsesyjne lizanie, pojawiają się w wyniku działania natury i przyzwyczajeń. Aby przypadłość ujawniła się w pełni, konieczna jest obecność obu elementów. Freud miałby zapewne wiele do powiedzenia na temat przypadłości Taylora, bez większych oporów nazywając ją inhibicją oralną.
Kiedy Taylor miał dwa lata, znalazł nowe zajęcie dla swojego języka – zaczął lizać własne łapy. Początkowo najwięcej czasu poświęcał wylizywaniu prawej tylnej kończyny, następnie przerzucił się na prawy nadgarstek, zaczął także znacznie bardziej intensywnie wylizywać i ssać swój prawy bok. Kiedy trafił do mojego gabinetu, koncentrował się właśnie na lewym nadgarstku, jednak wciąż najwięcej czasu poświęcał prawemu bokowi, lizał się tak intensywnie, że pojawiła się tam wielka, sącząca się rana. Lewy nadgarstek też nie wyglądał najlepiej – był czerwony, opuchnięty i widniał na nim wrzód wielkości ćwierćdolarówki. Właścicielka Taylora, Pam Rhodes, okazała się czarującą, inteligentną kobietą, dobrze znaną w kręgu hodowców dobermanów. Przejmowała się bardzo tą przypadłością Taylora, nie tyle ze względu na to, że nie mogła go w tym stanie wystawiać, ale głównie dlatego, iż martwiła się o jego zdrowie.
Tłumaczyłem Pam, że przypadłość Taylora może być rezultatem kombinacji czynników dziedzicznych i wpływu otoczenia (zwłaszcza w okresie krytycznych trzech pierwszych miesięcy życia). Wspomniałem też o roli, jaką w rozwoju tej przypadłości odgrywają nuda i stres. Wiadomo, że nadmierne lizanie stale tego samego miejsca na kończynie może prowadzić do wrzodziejącego zapalenia skóry, choroby zwanej potocznie „wrzodami z nudy”. Właściciele chorych psów przyznają zwykle, że są one same przez cały dzień. Kiedy pies zaczyna lizać dostępny kawałek ciała – przednie kończyny, gdy leży wyciągnięty, bok albo kończyny tylne, gdy leży zwinięty w kłębek, i staje się dlań swego rodzaju rozrywką we wszechogarniającej nudzie, i łatwo przeradza się w działanie samonagradzające. Sama czynność lizania zyskuje nowy wymiar. Z czasem lizanie powoduje uszkodzenia skóry prowadząc do przewlekłego stanu zapalnego. Lizanie staje się także obsesją, więc pies liże się nieustannie, nawet kiedy nie jest sam i nie nudzi się. Kiedy ścieżki połączeń neurologicznych dobrze okrzepną i zachowanie staje się automatyczne, możemy mówić o stereotypii. Według słownika, stereotypia to stale powtarzające się zachowanie, które dla patrzących z boku wydaje się bezcelowe i pozbawione znaczenia. Do lizania ta definicja pasuje jak ulał.
Pam słuchała uważnie moich mądrych wywodów i wyjaśnień, a potem przyznała, że Taylor rzeczywiście zostaje sam na długie godziny, kiedy nikt z nim nie pracuje. Według jej oceny, jego obecny stan osiągnął wymiar stereotypii, i jak dotąd żadne leczenie zachowawcze nie spowodowało znaczących zmian w jego zachowaniu. Jej domowy weterynarz wypróbował już wszelkie maści i balsamy, próbował także bandażować zalizane części ciała. Nałożyli nawet psu wielki plastikowy kołnierz elżbietański, aby uniemożliwić mu lizanie. Kiedy go nosił, rany zaczynały się goić, ale przecież pies nie mógł całe życie siedzieć w kołnierzu. Wystarczyło go zdjąć, aby z całą pasją wrócił do lizania, szybko powodując nawrót choroby.
Pozostało nam już tylko przedyskutować możliwe formy terapii, poczynając od pewnych korzystnych dla psa zmian w jego otoczeniu i trybie życia. Na początek podkreśliłem, jak wielkie znaczenie będzie miał ruch i zwiększenie porcji ćwiczeń, bowiem pies nie ruszał się prawie wcale. Ruch miał pomóc w rozładowaniu nagromadzonej energii oraz zapobiegać niepożądanym zachowaniom. Zaleciłem dwadzieścia do trzydziestu minut bardzo intensywnego ruchu dziennie, to nie miał być tylko zwykły spacer. Co do diety, uznałem, że przy tak leniwym trybie życia pies z powodzeniem może przejść na dietę niskoenergetyczną, na przykład przeznaczoną dla seniorów.
Na początek modyfikującej terapii zachowania zaleciłem wprowadzenie znaczących zmian w otoczeniu psa, co zapewni mu odrobinę rozrywki, przynajmniej do czasu, aż się nimi znudzi. Łatwo sobie z tym poradzić, kiedy właściciele są niedaleko i mogą zająć się psem, ćwicząc z nim pewne elementy kursu posłuszeństwa, pielęgnując go albo bawiąc się z nim przez chwilę, słowem zapewniając mu różnorodne rozrywki. Ale co robić, kiedy właścicieli nie ma w domu przez większą część dnia? Przez lata praktyki wypracowałem wiele sposobów na dostarczanie psom rozrywki pod nieobecność właścicieli. Miały do tego służyć rozmaite zabawki oraz trudno dostępne smakołyki, używane zamiennie, aby podtrzymać zainteresowanie psa. Poradziłem Pam, aby wychodząc zostawiała Taylorowi kości szpikowe albo gumowe zabawki wypełnione masłem orzechowym. Dodatkowo powinna nagrać na taśmę rozmaite odgłosy życia domowego i włączać ją, kiedy wychodziła na dłużej. Pam słuchała uważnie wszystkich moich rad i nagle, zanim zdążyłem przystąpić do omawiania terapii lekowej, zadała mi pytanie za milion: „A jaka jest szansa na to, że lizanie ustanie całkowicie, jeśli zastosuję się do tych wszystkich wskazówek?”.
– Niezbyt duża – byłem zmuszony przyznać – ale bez tych wszystkich zmian w otoczeniu i trybie życia, które zaproponowałem, sama terapia lekowa też nie zadziała.
Opowiedziałem jej o nowej terapii lekowej, którą opracowaliśmy w naszej klinice z doktorem Lou Shusterem.
– Rzecz polega na tym – tłumaczyłem – iż stres powoduje uwolnienie w mózgu pewnych substancji chemicznych, czyli neuroprzekaźników, zwanych endorfinami, one z kolei stymulują uwolnienie kolejnej substancji, zwanej dopaminą, która wiąże zamysł z działaniem. Niedobory dopaminy powodują zaburzenia ruchu, jak choroba Parkinsona. Jej nadmiar jest przyczyną hieperaktywności i stereotypii, a to właśnie jest problem Taylora. Jeśli zablokujemy lekami produkcję endorfin, lizanie powinno zmniejszyć się albo ustąpić całkowicie.
– Czy to endorfiny są tymi substancjami chemicznymi, które powodują tak zwane pobudzenie biegaczy?
– Tak – przyznałem jej rację. – Często się zastanawiam, czy proces lizania się nie powoduje uwalniania się kolejnych porcji endorfin, tworząc swego rodzaju błędne koło. Jeśli tak jest rzeczywiście, takie psy mogą odczuwać coś w rodzaju „pobudzenia lizacza”.
Pam wolno skinęła głową, potem odwróciła się do psa. Usłyszałem jak mruczy do niego cichutko: „Grzeczny pies”. Taylor wpatrywał się w nią cierpliwe, nawet mądrze, jakby doskonale rozumiał, o czym rozmawiamy.
Pam wyraziła zgodę na poddanie Taylora próbnej terapii lekowej. Na tym nasze spotkanie się zakończyło i oboje opuścili klinikę, zachodząc jeszcze po drodze do naszej apteki po lekarstwa.
Pam odezwała się po kilku tygodniach, mówiła, że nastąpiła mniej więcej pięćdziesięcioprocentowa poprawa w zachowaniu psa, doradziłem zwiększenie dawki leku i przedłużenie kuracji. Zastosowała się do tego i trzy tygodnie później oznajmiła triumfalnie, że lizanie całkowicie ustąpiło już w dzień po tym, jak poleciłem jej zwiększyć dawkę. Taylor nie tylko przestał lizać łapy, ale zostawił też w spokoju bok i znalezione kamienie. Pam była zachwycona, muszę przyznać, że ja też. Widziałem wcześniej, jak lizanie ustąpiło po podaniu dożylnie leku blokującego produkcję endorfin, ale Taylor był moim pierwszym pacjentem, u którego zastosowałem lek doustnie. Mniej więcej dwa tygodnie później odstawiliśmy leki, ale lizanie już nie wróciło... przynajmniej na jakiś czas. Okazało się potem, że ustąpiło całkowicie, łapy i bok wygoiły się i kilka miesięcy później pies wyglądał tak dobrze, że Pam zgłosiła go na wystawę. Później Taylor miał swoje wzloty i upadki, nawyk powracał co jakieś sześć miesięcy, za każdym razem po jakimś nieprzyjemnym dla psa wydarzeniu. Raz zaatakował go lekko inny pies, innym razem ukąsił owad. Zaczynał wtedy energicznie lizać bolące miejsce i już po chwili Pam widziała, jak wraca do uporczywego, miarowego lizania, które już wcześniej przysporzyło tylu problemów. Za każdym razem wystarczyło mu podać lekarstwo, by w ciągu tygodnia, najwyżej dwóch lizanie ustawało. Spróbowałem wytłumaczyć Pam pochodzenie tych nawrotów, posługując się porównaniem do wahadła. Tak jak ono, tak i obsesyjne lizanie można zatrzymać i pozostanie ono zatrzymane tak długo, aż jakiś bodziec uruchomi je ponownie i ponownie trzeba je będzie zatrzymać siłą. W przypadku obsesyjnego lizania ta siła to odpowiednie leki. Pam stosowała je w razie potrzeby i Taylor żył w zdrowiu jeszcze długie lata, przez które utrzymywałem kontakt z jego właścicielką.
Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy udało mi się przeprowadzić pomyślnie terapię Taylora, skontaktował się ze mną dermatolog z kliniki Mayo. Właśnie zapoznał się z pracą na temat leczenia swędzącego zapalenia skóry u psów za pomocą blokerów endorfin, którą opublikowaliśmy wspólnie z Lou Shusterem. Zastanawiał się właśnie, czy naszej metody nie dałoby się zastosować w leczeniu ludzi. Chodziło o konkretnego pacjenta. Mężczyznę w średnim wieku, wiceprezesa jednej z największych amerykańskich korporacji, który kilka lat wcześniej nabrał nawyku drapania i ugniatania jednej strony własnej twarzy (tak zwane neurotyczne zdzieranie skóry). Doprowadził do tego, że jego twarz przypominała wielka sączącą ranę. Uszkodził sobie nozdrze po tej stronie twarzy oraz wyżłobił bruzdy na skroni. Zwyczajnie nie potrafił się powstrzymać. Obsesyjne zachowanie doprowadziło do powstania poważnych, niemożliwych do ukrycia ran i było dlań źródłem wielu stresów. Wszystkie dotychczasowe próby leczenia zawiodły na dłuższą metę, wyglądało na to, że zastosowanie środków blokujących wydzielanie endorfin jest jedną z ostatnich szans na uratowanie tego człowieka. Przekazałem dane na temat dawkowania, bowiem po krótkiej wymianie zdań obaj doszliśmy do wniosku, że warto spróbować. Okazało się, że rezultaty były nawet lepsze niż w przypadku Taylora. Trzy dni po podaniu pierwszej dawki leku mężczyzna przestał się drapać, a w ciągu miesiąca jego rany zaczęły się goić. Kiedy odstawiono leki, drapanie nie powróciło, a sześć tygodni później twarz była niemal całkowicie wygojona. Lekarze z kliniki Mayo byli pod tak wielkim wrażeniem osiągniętych rezultatów, że napisali o nich w poważnym piśmie dermatologicznym. Ja zaś zastanawiałem się, czy nie zwrócić się do tego pacjenta, w końcu poważnego biznesmena, o sponsorowanie dalszych badań na psach, ale po zastanowieniu dałem spokój – prezes korporacji mógł nie być zachwycony tym, że w ostatecznym rozrachunku leczono go jak psa.
Leki blokujące wydzielanie endorfin wprowadzono ostatnio do terapii uzależnień alkoholowych, co sugeruje, iż podobny mechanizm samonagradzania działa także w przypadku utrwalania nawyku sięgania po alkohol, neurotycznego drapania się i obsesyjnego lizania się u psów. Muszę jednak dodać, że nie wszystkie psy cierpiące na zapalenie skóry, którym podawałem blokery endorfin, zareagowały pozytywnie na terapię. Sądzę, iż przyczyna tkwi w tym, że nie wszystkie przypadki zapalenia skóry mają to samo podłoże i mechanizm działania.
W 1990 roku jedna z poważnych gazet weterynaryjnych opublikowała ważny artykuł dotyczący użycia w terapii zapalenia skóry leku podawanego ludziom w leczeniu zachowań obsesyjnych, który reguluje poziom jednego z neuroprzekaźników – serotoniny – poprzez blokowanie jej reabsorbcji. Serotonina ma poważny wpływ na nasze nastroje, najogólniej rzecz ujmując – wyższy, raczej stały poziom serotoniny wpływa na nie stabilizująco. Ponieważ psy cierpiące na zapalenie skóry dobrze reagowały na terapię lekową oraz ze względu na duże podobieństwo pomiędzy obsesyjnym lizaniem się przez psy i obsesyjnym myciem rąk przez ludzi, autorzy artykułu uznali, że swędzące zapalenie skóry u psów jest odpowiednikiem zespołu zachowań obsesyjnych u ludzi (OCD). Ponad 85 procent przypadków OCD u ludzi koncentruje się wokół czystości, bakterii, chorób, prowadząc do obsesyjnego mycia i czyszczenia. Kiedy próbujemy potraktować ludzki OCD jako model dla psów, rzecz się trochę komplikuje, te ostatnie bowiem nie znają takich pojęć, jak bakterie czy zapobieganie chorobom. Jednak u dzieci, które także mają o tym niewielkie pojęcie, potrafią rozwijać się obsesje na tle czegoś, co wydaje im się zanieczyszczeniem, choć w istocie nim nie jest, na przykład na tle koloru niebieskiego. Być może psy pod tym względem bardziej przypominają dzieci niż dorosłych. Można założyć, że ich pierwotny przymus przeradza się w utrwaloną obsesję (jeszcze parę liźnięć i wreszcie będzie czyste).
Jednym z pierwszych psich pacjentów, których leczyłem za pomocą leków antyobsesyjnych, był wielki czarny wełnisty mieszaniec o imieniu Sam. Na moje szczęście właścicielka Sama był psychologiem z doktoratem, więc problemy związane z zachowaniami obsesyjnymi nie były jej obce. Co więcej, Sam był jej bardzo drogi i była gotowa poruszyć niebo i ziemię, aby mu pomóc. Byłem wdzięczny losowi, że mogłem współpracować z wykształconą, w dodatku dysponującą odpowiednimi funduszami i ogromną determinacją osobą, która godziła się na nowatorską terapię. Zapalenie skóry u Sama było jednym z najgorszych, jakie zdarzyło mi się kiedykolwiek widzieć. Infekcja była tak rozległa, że zacząłem się obawiać o stan kości. Powstrzymałem się jednak od opowiedzenia zatroskanej właścicielce Sama o przypadku, w którym infekcja kości była na tyle zaawansowana, iż konieczna była amputacja całej kończyny. Zaczęliśmy podawać Samowi antydepresant, a z jego właścicielką byłem w stałym kontakcie. Czas płynął, a rezultaty terapii były znakomite. Przez mniej więcej trzy miesiące pies stopniowo lizał się coraz mniej, co żywo przypominało zdrowienie ludzi dotkniętych OCD leczonych w taki sam sposób – po dwóch tygodniach obserwowano pięćdziesięcioprocentową poprawę, po trzech siedemdziesięciopięcioprocentową i tak dalej. Na koniec lizanie niemal całkowicie ustało, pojawiając się jedynie okazjonalnie i niezbyt intensywnie. Nigdy jednak nie udało się nam uzyskać stuprocentowej poprawy, ale i tak sukces był znaczący, a właścicielka psa jest mi wdzięczna po dziś dzień. Dzisiaj, kiedy piszę te słowa, Sam nadal przyjmuje leki. Minęły dwa lata, a ja wierzę, że prędzej dopadnie go starość niż zabije stan zapalny.
Jest jeszcze wiele zachowań psów, które pasują do wzoru zachowań obsesyjnych czy stereotypii – terminologia zależy od szkoły. Miałem psich pacjentów obsesyjnie liżących podłogę albo inne lakierowane powierzchnie drewniane. Niektóre psy potrafiły lizać tak uporczywie, że udawało się im zedrzeć cały lakier z powierzchni. Największą grupę wśród zlizywaczy lakieru stanowią bez wątpienia cocker spaniele, co sugeruje jakiś defekt o charakterze dziedzicznym. Jeśli udałoby się to udowodnić, rzuciłoby to nowe światło na problem zachowań obsesyjnych. Swędzące zapalenie skóry najczęściej występuje u psów ras dużych, jak dobermany, labradory czy inne retrievery. W poprzednim rozdziale była już mowa o tym, że u niektórych psów pojawiają się zachowania obsesyjne, jak polowanie na nieistniejące muchy czy pogoń za własnym ogonem. W dalszym ciągu do końca nie wiemy, jakie jest w istocie podłoże tych wszystkich przypadków, ale – skłaniając się do teorii o charakterze tych przypadłości zbliżonym do OCD – nadal prowadzimy nad nimi intensywne badania.
wydawnictwo GALAKTYKA: www.galaktyka.com.pl
Fragment [z:] Nicolas Dodman, "Pies, który kochał zbyt mocno"


Zabawa w pociąg. Jak radzić sobie z problemem kopulacji ludzkich nóg




