Psy - rasy psów - ogłoszenia o szczeniakach - psy rasowe - wszystko o psach - pies

wychowanie psa

psy pomoc

Klikery / Klikery wg Mnichów z New Skete

czytano 2080 razy

Klikery / Klikery wg Mnichów z New Skete

Ostatnio stają się one bardzo popularne i stosowane są coraz czę­ściej w różnych dziedzinach szkolenia psów. Istota szkolenia za pomocą klike­ra - urządzenia, wydającego krótki, charakterystyczny dźwięk - sprowadza się do stosowania wyłącznie wzmocnienia pozytywnego w celu uzyskania tego, co twórczyni i główna orędowniczka tej metody, Karen Pryor, nazywa „warun­kowaniem instrumentalnym" i opisuje jako „oparte na podstawach naukowych działanie, zmierzające do rozwinięcia u zwierzęcia zachowań, dzięki którym funkcjonuje ono skutecznie w swoim środowisku".

Przekładając na bardziej zrozumiały dla przeciętnego człowieka język, rzecz cała polega na nagradza­niu psa za określone zachowanie, dzięki czemu będzie on je powtarzał za każ­dym razem, gdy zechce tego jego przewodnik. Zanim podejście to zastosowa­no w szkoleniu psów, sprawdziło się ono w nauce delfinów - zwierząt, które nie sposób jest dyscyplinować. Okazało się przy tym, że przy korzystaniu wy­łącznie ze wzmocnienia pozytywnego nie było właściwie potrzeby dyscypli­nowania szkolonych delfinów, bo cały proces przebiegał bez trudności i opo­rów z ich strony. Mając do dyspozycji jedynie gwizdek i kubełek pełen ryb, szkoleniowcy osiągali świetne rezultaty nawet w najbardziej wymyślnych ćwi­czeniach.

Nie ulega wątpliwości, że pies i delfin różnią się w znacznym stopniu. Pies na przykład żyje w nieporównanie bliższym i głębszym kontakcie z człowie­kiem. Mimo to, zwolennicy klikerów są przekonani, że również i szkolenie psów prowadzić można wyłącznie metodami wzmocnienia pozytywnego, a ucieka­nie się do jakichkolwiek środków przymusu jest niepotrzebne. W tym miejscu otwiera się właśnie pole do kontrowersji i dyskusji, które wzbudza ta metoda: skoro wszystko sprowadza się do wzmacniania pozytywnego, to jakim sposobem można poprawić nie całkiem dobrze wykonane ćwiczenie i jak dyscyplinować psa, który nie słucha poleceń. Wielu zastanawia się, czy w ogóle możliwe jest wyszkolenie psa przy stosowaniu wyłącznie metody klikerowej. Jej entuzjaści pewni są, że jak najbardziej, i z niezwykłą wprost energią popularyzują ją na wszelkie sposoby.

Szkoleniu metodą klikerową poświęcono już całe tomy. Spróbujmy ją pokrótce przedstawić, unikając - mamy nadzieję - zbytniego uproszczenia. Podstawowym założeniem tej metody jest to, że pies z natury pracuje chętnie i skutecznie, o ile tylko rozumie zadanie, jakie ma wykonać i ma do tego odpowiednią motywację. Taką skuteczną motywacją i „wzmacniaczem" procesu uczenia jest najczęściej jedzenie, ale teoretycznie może to być cokolwiek, co pies naprawdę lubi. Sama metoda wzięła nazwę od niewielkiej zabawki w kształcie pudełeczka, która przy naciśnięciu wydaje krótkie „kliknięcie". Dźwięk ten sam w sobie nie jest jakoś szczególnie interesujący dla psa, ale staje się taki, gdy sygnalizuje „coś ważnego", w tym wypadku fakt, że niebawem nastąpi nagroda. Dźwięk utrwala w umyśle psa związek między pożą­danym zachowaniem a nagrodą, którą najczęściej jest jakiś smakołyk. Ważne, aby kliknięcie nastąpiło we właściwym momencie, gdy pies prawidłowo zareaguje na komendę; nagroda pojawia się w kilka sekund po kliknięciu, niekiedy później.

Pożądane zachowania można stopniowo dopracowywać, w języku klikerów "kształtować", bo pies zawsze pragnie nagrody. Słysząc kliknięcie, wie on, że nagrodę tę dostanie. Staje się ono więc pozytywnym wzmocnieniem - pies koja­rzy kliknięcie (i komendę słowną) z oczekiwanym zachowaniem. Cierpliwie ćwi­cząc z psem podstawowe komendy, przewodnik może wypracować „biegłość". Czytelnik mógł się już zorientować, że klikerowcy używają własnego, swoistego języka, opartego na gruncie teorii „warunkowania instrumentalnego". Inaczej niż w przypadku warunkowania klasycznego, opisanego przez Pawłowa, zwie­rzę, czyli „podmiot szkolenia", musi być stroną aktywną. Słownictwo klikerow­ców nie jest dla laika zbyt oczywiste (choć sami uważają, że trzeba trzymać się terminologii poprawnej naukowo i precyzyjnej), przytoczmy więc, że owa „bie­głość" to „podstawowe, wyuczone zachowanie, które może się stać składową zachowań bardziej złożonych lub całych ciągów zachowania". Klikerowcy nie uznają smyczy i wszystkie ćwiczenia wykonywane są przez psa idącego luzem. Stopniowo komplikując opanowane już przez psa ćwiczenia, klikerowcy prze­konani są, że nie ma takiego stopnia ich trudności, którego nie można przekro­czyć, i że można psa nauczyć właściwie wszystkiego.

Ta metoda szkolenia budzi ogromne kontrowersje i emocje, ma zarówno zagorzałych zwolenników, jak i zawziętych wrogów. I jedni, i drudzy nie wa­hają się wytaczać najcięższych dział w obronie swoich przekonań i dla wy­śmiania poglądów drugiej strony. Szkoleniowcy, korzystający z tradycyjnych metod, przedstawiani są przez klikerowców jako sadystyczne potwory, lubu­jące się w ustawicznym karaniu psów. Ci z kolei przedstawiają klikerowców jako oderwanych od rzeczywistości idealistów, którzy obowiązującą obecnie „polityczną poprawność" przenieśli także w dziedzinę szkolenia. Kto więc ma rację?

Sami nie specjalizujemy się w tej metodzie szkolenia i nie możemy uchodzić za ekspertów w tej dziedzinie, ale nie jest też nam ona zupełnie nieznana.

Ani nie jesteśmy jej szczególnymi zwolennikami, ani nie możemy zaprze­czyć, że można metodą klikerową skutecznie wyszkolić psa. Jest faktem, że ist­nieje grupa kompetentnych szkoleniowców, którzy opierają się w swej pracy jedynie na tej metodzie. Nazwiska takie, jak Gary Wilkes i Morgan Spector mówią same za siebie, a można by ich przytoczyć jeszcze więcej. Wszyscy ci szkoleniowcy cieszą się opinią doskonałych fachowców i specjalistów w zakre­sie zachowań i układania psów.

Jest jednak jedna rzecz w całej koncepcji metody klikerowej, z którą żadną miarą nie jesteśmy w stanie się zgodzić. Chodzi nam o założenie, że szkolenie, aby je można było nazwać humanitarnym, musi być wyłącznie pozytywne, a zachowania psa w trakcie nauki nie można w żaden sposób korygować.

To zwyczajnie nieprawda. Oczywiście, cały program szkolenia powinien mieć cha­rakter pozytywny, ale stosowane w porę działanie korekcyjne ułatwia psu szyb­kie i skuteczne uczenie się. Psy są w stanie zrozumieć, że za pewne zachowania grożą im nieprzyjemne konsekwencje, a nie tylko brak nagrody; świadomość tych konsekwencji wpływa na powtarzalność i trwałość wyników szkolenia. A przede wszystkim, jest tak wiele wesołych i posłusznych psów, znakomicie wyszkolonych tradycyjną metodą, że nie może być ona z gruntu niewłaściwa.

Możecie nas nazywać tradycjonalistami; nie mamy jednak zamiaru dopa­trywać się czegokolwiek niewłaściwego w dyscyplinowaniu psa w czasie na­uki. Obecnie samo słowo „dyscyplina" jest niemodne, także i w szkoleniu psów, i to do tego stopnia, że właściciele czują się winni, gdy tylko do niej sięgają. Skutkiem takiego podejścia są coraz bardziej niespójne poglądy na szkolenie i coraz większa liczba nieznośnych psów. Raz jeszcze powtarzamy więc - ukła­danie psów nie może opierać się na karaniu, ale odpowiednio stosowane dzia­łania dyscyplinujące są  wskazane i pożyteczne.

Tym, którzy chcieliby dokładniej zapoznać się z metodą klikerową, radzimy na początek, aby specjalnie nie zaprzątali sobie głowy jej otoczką filozoficzną i zastanawianiem się, czy jest ona bardziej etyczna od tradycyjnych. Najlepiej po prostu spróbować, czy nie okaże się ona najbardziej odpowiednia dla na­szego psa, jednak najpierw należy obejrzeć lekcję, prowadzoną w ten sposób. Później wystarczy porównać to, co tam zobaczyliśmy, a zwłaszcza osiągane przez psy wyniki, z lekcją prowadzoną tradycyjnie. Ogólnie rzecz biorąc, metoda kli­kerowa sprawdza się przy szkoleniu psów wrażliwych, o delikatnej psychice. Jeśli Czytelnik uzna ją za odpowiednią i wskazaną dla swojego psa, to lista książek i kaset przedstawiających metody takiego szkolenia jest już całkiem spora.

Wracając jednak do Pawłowa: wiadomo, że jego pionierskie odkrycia dały się z powodzeniem zastosować w szkoleniu psów, a zwłaszcza w modyfikowa­niu ich zachowań. Aby dowiedzieć się więcej o terapii dźwiękowej, warto zwró­cić się do szkoleniowca, który ma stosowne doświadczenie. Nie zachęcamy do czytania oryginalnych prac Pawłowa o odruchach warunkowych, bo choć in­teresujące, dla przeciętnego czytelnika są lekturą dosyć trudną. Niemniej jed­nak praktyczne wykorzystanie tej wiedzy, choćby w wypadku terapii dźwię­kiem, jest ciekawe i pożyteczne, i tylko od właściciela psa zależy, ile korzyści z niej wyniesie.

fragment książki: „Jak być najlepszym przyjacielem psa"
Autor: Mnisi z New Skete
Wydawnictwo: www.galaktyka.com.pl

 

 

 




Zakaz kopiowania, rozpowszechniania części lub całości bez zgody redakcji PSY24.PL.




komentarzy: 8         Dodaj komentarz

2009-01-11 14:30 | Marta Czerwinska
Sugerowałabym również na zmianę nazwy tekstu na Klikery wg Mnichów z New Skete. Tytuł w obecnej wersji jest myslący i dla początkującemu psiarzowi może dać bardzo mylny obraz opisywanej metody. Swoją droga zdecydowanie nie polecam tej książki nie tylko ze względu na ten tekst ale całe strony podobnych kwiatków.

2009-01-10 10:11 | Michał Filipiak
Sukces ! Teraz trzeba tylko przeprosić Panią Karen Pryor, że fragment Mnichów był podpisany jej nazwiskiem ! Nie poznałem, że to fragment tej książki.. teraz wszystko jasne. Dzisiaj napisałbym "nie polecam tej lektury" zamiast komentować poszczególne zdania. Pozdrawiam redakcję, gratuluję wyjaśnienia sprawy - zawsze lepiej późno, niż wcale. Nie mam więcej uwag :-)

redaktor: ja więc przepraszam Panią Karen..., choć błąd nie nasz, ale... :)


2009-01-08 23:41 | Michał Filipiak
Wiem, że to nie miejsce na pytania (tylko na komentarz), ale bardzo proszę o wyraźne zaznaczenie fragmentu książki (Karen Pryor) - który akapit to cytowana treść z książki ? Powinny być chyba ptaszki " i ". Podpis, że to fragment książki pod całym artykułem może bowiem sugerować, że całość pochodzi z tej książki. Dziękuję, pozdrawiam.

redaktor psy24.pl: Panie Michale, po Pana pytaniu ( oraz wątpliwościach red. M. Czerwińskiej ) zwróciliśmy się do wydawcy książki.  Fragment został nadesłany przez wydawnictwo z błędnie podanym autorem i tytułem książki. Przysłano nam sprostowanie. Teraz fragment powinien być prawidło podpisany.
Dziękujemy bazdzo za uwagi.



2009-01-08 20:54 | Kliker
Pan Filipiak w swoim komentarzu nie neguje metod tradycyjnego szkolenia, lecz preferuje metodę własną, którą już sprawdził. Tak powinna wyglądać dyskusja, oparta na ścieraniu się przeciwstawnych poglądów. Jestem wdzięczny za pańskie uwagi, które przyjąłem do wiadomości z satysfakcją, ponieważ komentarz jest rzeczowy i na poziomie. Życzę Panu powodzenia w prowadzeniu tej działalności. Może jest to przedsięwzięcie przyszłośći?

2009-01-08 11:01 | Michał Filipiak
Powinienem napisać, że poziom tego artykułu jest tragiczny, a jego wartość merytoryczna pozbawiona sensu. Nie chcę się jednak pastwić nad autorem - wydaje mi się, że tak poważny portal, jak "psy24" powinien kontrolować treści i dbać nie tylko o ilość tekstów, ale również ich obiektywność i rzetelność. Dwa słowa również do komentarzy w stylu, że "kliker jest to kolejny gadżet komercyjny, na którym ktoś chce zarobić - i wciska się klikery w szkołach dla psów". Proszę pamiętać, że jeszcze 3 lata temu w Polskich sklepach nie było klikerów - ludzie nie mieli profesjonalnego narzędzia, a mimo wszystko klikali.... długopisami, spinaczami biurowymi, kapselkami od soków ! Do szkolenia klikerowego nie potrzeba wypasionego klikera - wystarczy przedmiot, który wydaje jednorodny dźwięk (kliker jest oczywiście wygodniejszy). Dlaczego powyższy tekst bardzo mnie zaniepokoił ? Od dwóch lat pracuję nad stworzeniem pierwszej internetowej szkoły dla psów. Początkowo miały to być lekcje oparte na tradycyjnych metodach - nagroda / kara. Ponieważ uważam, że szkolenie klikerowe jest obecnie najlepszą metodą szkolenia psów - interaktywna szkoła będzie oparta tylko i wyłącznie na tej metodzie. Premiera już wkrótce. Nie podaję adresu... powiem tylko, że 'mam psa', na którym osobiście przetestowałem kliker..

redaktor ps24.pl: zamieszona powyżej treść to fragment książki, zamieszczenie go pozwoliło poddać ocenię ta publikację. Dzięki Państwa komentarzom czytelnicy mniej zorientowani mogą zauważyć, że nie wszystko co czytają należy przyjmować bezkrytycznie. Chciałbym też zaznaczyć, że mój komentarz nie jest opowiedzeniem się za lub przeciw powyższemu artykułowi (swoją opinie wyrażę w późniejszym czasie). Proszę też o konkretne rozpatrywanie (i odnoszenie się w swoich komentarzach) do argumentów przytoczonych przez autora. Tylko taka analiza pozwoli niezorientowanym w temacie czytelnikom ocenić kto ma rację.


2009-01-07 22:39 | Kliker
Używanie słowa "brednie" nie jest przejawem dobrego wychowania i świadczy, że Pani komentarz został napisany pod wpływem emocji. Oczywiście, że nie czytałem tych książek, ponieważ nie będę czytał czegoś, z czym się nie zgadzam. Ja odniosłem się do tego artykułu, w którym wyraźnie jest podważany dorobek naukowy Pawłowa. Jeśli chodzi o słowa, to przypomnę, że są niezrozumiałe dla większości posiadaczy psów. Językiem psychologii można się posługiwać w wąskim gronie fachowców, przeciętnemu czytelnikowi wystarczą proste określenia, zrozumiałe dla niego. Natomiast stwierdzenie, że tam, gdzie się kończy wiedza- zaczyna przemoc, jest co najmniej dziwne. Czy jest to Pani "wynalazek"? Oznacza to, że w kolizję z prawem wchodzą przeważnie ludzie z niskim poziomem wykształcenia, którzy nie znają słów: "motywatory", "pozytywne warunkowanie" itp. Takiego słownictwa może Pani używać w dyskusyjnym klubie, nam-czytelnikom potrzebny jest jasny przekaz słowny, a nie zamazywanie treści psychologicznymi zwrotami. Kto Pani powiedział, że w tradycyjnym szkoleniu używa się przemocy? Widać, że nigdy nie szkoliła Pani psów, dlatego posiada nikłe pojęcie o stosowanych metodach. Proszę się nie powoływać na obce autorytety, ponieważ nie zawsze Polakom wychodziło to na dobre. Będę pełen podziwu dla Pani, jeśli sama coś wymyśli, bo to, co Pani napisała o rzekomej przemocy, obraża uczciwych ludzi.

2009-01-06 21:33 | Marta Czerwińska
Jestem zażenowana poziomem tego tekstu i kompletnym barkiem dogłębnego przeczytanie jakiejkolwiek z wspomnianych książek o szkoleniu klikerowym. Metoda klikerowa nie neguje teorii Pawlowa ale ja wykorzystuje to raz, dwa - psychologia jest nauką płynną - metodowlogia szkolenia sie zmienia. Trzy Pawłow swoje badania prowadził w latach 20 XX wieku - i jego zadaniem bylo opisanie reakcji fozjologicznych i badanie odruchów a nie odkrywanie metod uczenia... Szybkość uczenia psa przy użyciu klikera jest znaczącą - właśnie dlatego największe światowe organizacji szkolące psy asystujące, psy przewodniki i psy słyszące wykorzystuje właśnie tą metodę. Nie ma czegoś takiego jak język klikerowców - przynajmniej w rozumieniu autora tekstu. "kształtowanie", "warunkowanie" itd to terminy PSYCHOLOGICZNE opisane przez np przez Skinnera. Ponieważ większość zwierząt uczy sie w podobny sposób słowa te przeszły z psychologii ludzkiej do języka zoopsychologii i terminologii szkoleniowej. Na przyszłość radzę dogłębniej poznać opisywany temat nim autor znowu postanowi napisać jakieś brednie. I na koniec - "tam gdzie kończy się wiedza, tam zaczyna sie przemoc" - to dedykuję tym, którzy z braku wiedzy i umiejętności muszą uciekać sie do przemocy wobec dzieci i zwierząt...


2009-01-04 18:31 | Kliker
Wydaje się, że chodzi tu raczej o zarobek na wpychaniu tego urządzenia posiadaczom psów. Wspomniana "metoda" jest tyle samo warta, co terapie zalecana przez pseudouzdrowiceili w medycynie. Kiedyś było to bardzo modne, ale do czasu, ponieważ bez pomocy medycznej nikogo jeszcze nie uzdrowiono. Moda na wszelkiego rodzaju "kynologiczne" wynalazki, również przeminie, ponieważ okaże się to nieskuteczne. Po co klikać na psa, kiedy wygodniej i skuteczniej można powiedzieć do niego "siad". natomiast dawania po kliknięciu nagrody po upływie kilku sekund moija się z celem, bo pies i tak nie zrozumie za co ją otrzymał. Czy metody tradycyjne są skuteczniejsze? Oczywiście, że tak, ponieważ psa można wyszkolić przyzwoicie już po kilku tygodniach(posłuszeństwo), natomiast klikerowcy mogą sobie kilkać wiele miesięcy. Natomiast podważanie badań naukowych Pawłowa, można by porównać do podważania teorii Kopernika. Pragnę zwrócić uwagę na to, że w szkoleniu tradycyjnym nie stosuje się przymusu w takim stopniu, jak to się opisuje. Dla normalnie wychowanego psa nie stosuje się go w ogóle, bo przecież wyciągnięcie przednich łap do przodu, czy naciśnięcie zadu, nie można uznać za przymus. Przymus stosuje się do psów źle wychowanych i zmanierowanych, które z różnych względów muszą zostać podporządkowane wychowawcy. Ewolucja psa będzie trwała miliony lat, zanim to zwierzę zmieni się na tyle, by można nawiązać z nim kontakt słowny. Zadne nowinki techniczne nie usprawnią pracy z psem, niczego też nowego nie da się wymyśleć, ponieważ postępowanie z tym czworonogiem musi być oparte na jego instynktach, które nie uległy zmianie przez kilkadziesiąt lat.

Strona główna  |  Redakcja  |  O wortalu PSY24.PL  |  WspółpracaReklama  |  Katalogi  |  Kontakt

Strona główna  |  Redakcja  |  O wortalu PSY24.PL  |  WspółpracaReklama  |  Katalogi  |  Kontakt

Wszelkie prawa zastrzeżone © Agencja reklamowa idea4you.eu | System CMS | mapa witryny
| login statystyka