Psy - rasy psów - ogłoszenia o szczeniakach - psy rasowe - wszystko o psach - pies

wychowanie psa

psy pomoc

Szkolenie psa: Tylko pozytywnie znaczy dobrze

czytano 2450 razy

Czyniąc baczne obserwacje wśród wielu szkoleniowców,  od lat trudniących się wychowywaniem psów, odważę się stwierdzić, że pomimo członkostwa w Unii Europejskiej, w Polsce wciąż bywają popularne metody wychowawcze sprzed 20-30 lat.

Do zawsze popularnych kolczatek dołączyły niedawno obroże elektryczne, które uznawane są za „cudowny lek na wszelkie problemy wychowawcze”. Ja osobiście nie mogę sobie wyobrazić sytuacji, w której siedząc w szkole i ucząc się czytania, ktoś po każdym moim złym odczytaniu wyrazu szarpałby mnie za szyję wbijając w nic kolce lub tez traktował impulsem elektrycznym. Ktoś na pewno zaraz powie: „przecież pies to nie człowiek”. Tak – zwierze to nie człowiek, ale bodźce odczuwa samo a czasem nawet mocniej.
Obecnie tyle się mówi o okrucieństwie wobec zwierząt i przeciwdziałaniu mu, o takim samym odczuwaniu bólu przez zwierzęta jak i przez ludzi, wiec dlaczego zapomina się o tym wszystkim w trakcie tresury? Czy na czas uczęszczania na lekcje posłuszeństwa nasz pies traci poczucie bólu, czy odczuwa go tylko w domu? Każdy przyzna, że to bzdura a jednak wielu z nas ulega autorytetowi tresera, który każe psa szarpnąć aż zapiszczy, nadepnąć na łapy gdy skacze, użyć prądu by nie pobierał pokarmu z ziemi itd. Czy ktokolwiek z nas zrobiłby to samo w zaciszu swego domu? Czy ktokolwiek z nas wpadłby na pomysł aby witającego i skaczącego psa uderzyć w nos lub podeptać mu tylne łapy? Niestety wielu niedoświadczonych, nowych właścicieli, którzy niezmiernie kochają swoje psy ale pragną aby były one ułożone i grzeczne, podporządkowuje się radom „fachowców” codziennie czyniąc swemu psu piekło.

Na szczęście nie wszyscy szkoleniowcy i miłośnicy psów zatrzymali się w czasie. W dziedzinie wychowania i interpretacji zachowania psa podobnie jak w innych gałęziach nauki zachodzą ciągłe zmiany. Jedne teorie są obalane a na ich miejsce powstają nowe. Podobnie i u nas pojawiają się powoli nowatorskie książki dotyczące naszego życia z psem. Kilka lat temu światowy bestseller „Okiem psa” Johna Fishera, potem książki autorstwa p. Zofii Mrzewińskiej, a ostatnio tłumaczenia innych światowej sławy behawiorystów (Stanley Coren, Gwen Bailey, Jan Fennell)

Dzięki nowatorskim podręcznikom zmienia się nasz stosunek do wychowania i życia z psem. Zaczynamy rozumieć, zachowania psa i to jak odbiera on nasz świat.  Niektórzy właściciele nabywając szczeniaka od pierwszych dni zaczynają skupiać się na zapobieganiu powstawania niepożądanych zachowań niż na ich późniejszym usuwaniu.

Oprócz wielu znanych wcześniej pozytywnych metod szkolenia od niedawna pojawia się coraz więcej miłośników nowatorskiej metody klikerowej. „Klikerowcy” skupieni są wokół listy dyskusyjnej kliker, w której codziennie wymieniają doświadczenia związane nie tylko ze szkleniem psa, ale i codziennym życiem z nim. Listą administruje fachowiec – Barbara Waldoch autorka książki „Pozytywne szkolenie psów”.

Osoby skupione wokół listy to prawdziwi pasjonaci psów – oprócz szkolenia ich, przez cały czas uczą się nowych metod, poznają psychikę psa czytając książki, jeżdżąc na konferencje, spotkania, prelekcje. „Klikerowcy” nie są również zamknięci tylko na siebie czego dowodem jest strona internetowa www.kliker.pieski.eu.org  , na której udostępniona jest ogromna baza artykułów, tłumaczeń zagranicznych książek dotyczących szkolenia psa, jego behawioru, psychiki, odbierania świata i wiele innych przydatnych każdemu psiarzowi materiałów. Sama pani Waldoch pragnąc zarazić wszystkich właścicieli psów bakcylem klikera, udostępnia swoja książkę w całości w wersji elektronicznej na stronie www.westnet.com.au/b-m/ .

Ale kliker nie jest jedyna proponowaną metodą szkolenia. Każda metoda, w której pozbywamy się kolczatki, obroży elektrycznej, nawyku szarpania, bicia i wszelkiej przemocy wobec psa zastępując ją nagrodami lub zabawa jest metoda pozytywną. Poznając powody określonych zachowań psa możemy eliminować ich przyczyny a nie skutki.

Wybór pomiędzy strachem i poddaniem a radością i zabawą w czasie szkolenia naszego najwierniejszego przyjaciela zależy tylko od nas, podobnie jak  to czy będziemy dla naszego psa mądrym przewodnikiem – nauczycielem, rozumiejącym jego zachowania, czy bezmyślnym tyranem, który tak naprawdę nie wie jak z nami postępować. Zabawne jest jednak to, że my ludzie musimy stawać przed wyborem swojej roli przewodnika czy tyrana  – gdyby chodziło o nas, pies nigdy nie pomyślałby o tym, ze można inaczej niż pozytywnie...

 




    data edycji: 2010.04.18 02:25
Zakaz kopiowania, rozpowszechniania części lub całości bez zgody redakcji PSY24.PL.




komentarzy: 6         Dodaj komentarz

2009-10-13 0:02 | zwykły szary człowiek

Proszę mi wybaczyć, jeśli nie jestem adekwatną osobą, by dodawać komentarz do tych, które już się pojawiły(znawców, trenerów, treserów)... ponieważ jestem zwykłą, przeciętną osobą, która od 2 miesięcy ma psa. Przerażały mnie pouczenia dotychczasowe, jakie słyszałam od starszych ode mnie osób, które już nie raz w życiu miały psa, że musze psa zdomoniować, jeśli będzie niegrzeczny "przytrzymywać przy podłodze" (lekko ujęte)żeby się uspokoił, kolczatki, siła, i inne zadające ból zwierzęciu metody, zanim nie znalazłam tej strony. Szukałam czegoś co pomoże zwykłym tysiącom (może i milionom) ludzi, takim jak ja w normalnym układaniu psa...i wkóńcu znalazłam :) Może dla osób zajmujących się tresowaniem, trenowaniem zwierząt są tu zapisane jakieś sprzeczności, lecz dla mnie otrzymane tu informacje bardzo pomogły. Stosuję pozytywne uczenie od niedawna, a juz zauważyłam rezultaty :) Przyznam, że gdybym miała "trudnego"dorosłego psa, który nie poddawałby się metodom pozytywnym, poszukałabym pomocy u trenerów, ale dla początkujących osób, mających szczeniaki, opisane tu metody wychowania są fantastyczne. Poza tym, to jedyna strona (z posród których szukałam, i na której poprzestałam), która zawiera baaardzo dużo ciekawych, pomocnych informacji, ułatwiających życie świeżym posiadaczam czworonogów. Polecam tą stronę wszystkim :D



2009-01-19 8:49 | Marcin Fołtyn
Replika autorki artykułu jest na poziomie. Tak powinna wyglądać wymiana poglądów i opinii. Pozwolę sobie nie zgodzić się, że pies szkolony tradycyjnie, będzie wykonywał rozkazy tylko w zasięgu kary. Opinia ta nie pokrywa się z moją praktyką, ponieważ wyszkolony pies wykonuje rozkazy, nie dlatego, że obawia się kary, ale że tak nakazuje mu przewodnik. Jest to typowy przykład wykorzystania w nauce instynktu stadnego drapieżnika. Muszę powiedzieć, że mój pies wykonuje bezbłędnie wszystkie rozkaz z odległości kilkudziesięciu metrów. Natomiast agresja u psów jest problemem, kiedy właściciel niewłaściwie wychowuje czworonoga. Oczywiście, że w obecnośći przewodnika powinien się zachowywać bez zarzutu, zaś agresywnie reagować tylko na rozkaz lub bez rozkazu w momencie niespodziewanego zagrożenia. Nie wyobrażam sobie biegającego agresywnego psa bez kontroli. Dlatego nie rozumiem stwierdzenia, że pies będzie potulny tylko w obecnośći wychowawcy. Natomiast trene, treser-to tylko gra słów, które w praktyce oznaczają to samo.

2009-01-18 22:23 | Marta Czerwińska
Dziękuję wszystkim za komentarze do niniejszego tekstu. Zapewne wzbudził on niemałe emocje skoro czytelnicy Psy24 tak licznie odnoszą się do niego odnoszą. Na początek muszę nadmienić, że tekst powstał kilka lat temu – z tego powodu literatura opisywana w tekście jest już nieco nieaktualna – w chwili obecnej znalazłabym znacznie lepsze opracowania godne polecenia czytelnikom i zapewne wkrótce to zrobię. W odpowiedzi o zapytanie dotyczące moich kompetencji dotyczącej pisania o psach i ich szkolenia – zaproszę na stronę www.psiarnia.naszepsy.eu   – gdzie bardzo szczegółowo opisane są moje kompetencje w zakresie szkolenia, opisane kursy i seminaria w których uczestniczyła przez ostanie 10 lat. W końcu odnosząc się do głównego zarzutu – negowania metod awersyjnych w szkoleniu. Zauważyłam, że większość komentujących myli szkolenie pozytywne z bezstresowym. Nie ma czesgos takiego jak szkolenie bezstresowe – odpowiedni poziom pobudzenia emocjonalnego a co z tym idzie wyzwolenie pewnych reakcji fizjologicznych jest niezbędne dla procesu uczenia się zarówno człowieka jak i psa. Należy jednak pamiętać, że przekroczenie danego progu – indywidualnego dla poszczególnego dziecka czy psa powoduje niezdolność do zapamiętania. Ta podstawowa wiedza naukowa jest pierwszą, która jasno pokazuje, że stosowanie metod awersyjnych (wywołujących progowy poziom stresu) jest nieskuteczne w szkoleniu. Kolejne argumenty bardziej praktyczne – zwierzę szkolone metodami awersyjnymi będą zachowywały się w pożądany przez trenera sposób – owszem – ale tylko w chwili gdy będą w zasięgu kary. Pies agresywny powstrzyma agresję ale tylko w obecności trenera – kto z was szanowni treserzy pracuje z psem problemowym starając się dotrzeć do przyczyny zachowania? Najłatwiej jest pracować nad objawami – czyli już występującym zachowaniem – do tego nie trzeba mieć specjalnej wiedzy i umiejętności… Dużo trudniej jest pracować nad przyczyną skupiając się nad pomocą nie tylko dla właściciela zwierzęcia ale i nad pomocą zwierzęciu. W odniesieniu do zdania na temat szybkości szkolenia pozytywnego – odsyłam do dokładnej analizy sposobów szkolenia psów zawodowo pracujących w zawodach takich jak: pies przewodnik, pies asystent, pies słyszący, pies sygnalizujący atak epilepsji itd. W krajach gdzie poziom wyszkolenia tych psów jest najwyższy na świecie – USA, Wielka Brytania – proszę uważnie przyjrzeć się czasom wyszkolenia tych psów, ilości nauczonych komend, jakości wyszkolenia ww psów oraz metod stosowanych w organizacjach szkolących te zwierzęta. Zachęcam tez do szczegółowej analizy metod pracy najskuteczniejszych światowych behawiorystów w zakresie pracy nad psami agresywnymi… Myślę, że odrobina douczenia się nie zaszkodzi a może i nakłoni do refleksji… Na koniec chciałabym zaznaczyć, że metody szkolenia trenerów różnią się od metod szkolenia treserów stąd prawdopodobnie znaczne niezrozumienie tematu przez obie strony.

2009-01-17 13:53 | Zdegustowany
Ten tekst powinien być natychmiast zdjęty z Wortalu. Autorka potępia wszystko, co nie jest zgodne z jej poglądami. Najprawdopodobniej sama nie przeszkoliła zbyt dużo psów, dlatego uważa, że tylko pozytywne szkolenie ma rację bytu. Pozytywnymi metodami można uczyć psa, którego ma się od szczenięcia i przeznacza go się tylko i wyłącznie do towarzystwa. Natomiast dla zawodowych treserów opisane metody są nieprzydatne i nigdy nie będą, ponieważ tymi metodami trzeba szkolić przez wiele miesięcy, a może i lat, a żaden treser czy zakład tresury nie może sobie pozwolić na taką rozpiętość czasową.

2009-01-14 23:52 | Hodowca
 „ Karanie, szarpanie, lub nawet traktowanie prądem elektrycznym. „ Zgadzam się, to niedopuszczalne. Jednak nie zaobserwowałem żeby takie metody szkolenia stanowiły w Polsce regułę. - Pozycje lektur, które Pani wymienia jako ostatnie nowości (?) To prace sprzed lat. Ograniczę się do nazwisk Autorów. S.Coren (2005r.), G.Bailey (2005r.), J.Fennel (2000r.). W minionych latach było wydanych w Polsce wiele pozycji dotyczących zwierząt. N.p. W 1997r. wydano 4 książki Desmond Morris, dwie książki Elizabeth Marshal Thomas, świetną, 2-tomowa encyklopedię nt. psów Hansa Rabera i wiele innych pozycji. Pani Jean Fennel dziesieć lat temu gościła w Warszawskim Odzdziale ZKwP. To bardzo miła Pani, ale nie ze wszystkimi Jej metodami zgadzam się. Podobnie inni „zachodni” Autorzy – ich niektóre teorie nie zawsze znajdują potwierdzenie w praktyce. Słowo pisane nie oznacza prawdy objawionej, niepodważalnej. Zderzenie teorii z materią życia niejednokrotnie stanowi układ konfliktowy. Zwłaszcza kiedy próbujemy przyrodę poszufladkować poprzez określone uogólnienia, reguły. Dlatego doświadczenia kynologów – praktyków, szkoleniowców szanuję i staram się ostrożnie je konfrontować z różnymi teoriami tej materii. Twierdzenie, że: „Dzięki nowatorskim podręcznikom zmienia się nasz stosunek do wychowania i życia z psem” – jest o tyle ryzykowne co mało prawdziwe. Stosunek do zwierząt, w tym do psów i sposobów ich wychowywania wynika z mentalności ludzi, moralnego, etycznego poziomu społeczeństwa. Oczywiście te wartości muszą być podbudowane określoną wiedzą zwłaszcza fachowych instruktorów szkolenia psów. Mam jednak wrażenie że z tym w Polsce nie jest najgorzej. Znam wielu specjalistów szkolenia psów, tych ze ZKwP i nie tylko. Nie odniosłem wrażenia, że są to bezmyślni sadyści pastwiący się nad szkolonymi czworonogami. Tak wiec dylemat postawiony w tytule jest wg mnie mocno przesadzony. I całe szczęście. Hodowca

2009-01-14 8:47 | Marcin Fołtyn
Pani Czeerwińska myli dwa pojęcia, tj. naukę psa z celowym znęcaniem się nad nim. Skąd Pani to wzięła, że podczas szkolenia psa się szarpie, razi prądem, bije i znęca nad nim. W dotychczas przeczytanych książkach nigdzie nie znalazłem propagowania takich metod. Natomiast,zachwalana przez Panią książka "Okiem Psa", nie jest takim hitem, o jakim Pani pisze. Autor opiera się na rzucaniu metalowymi dyskami. Próbowałem tego, ale z miernym skutkiem. Mój kolega rzucał dyskami i trafił psa w głowę. Jestem treserem-amatorem. Każdego psa szkolę osobiście, pomagam też znajomym. Kiedyś koleżanka poprosiła mnie o pomoc w przeszkoleniu trzyletniego rottweilera, którego dostała od wyjeżdżających znajomych. Z całą odpowiedzialnością muszę stwierdzić, że pozytywne oddziaływania na niego skutkowało tym, że był coraz to gorszy w zachowaniu. Musiałem więc zastosować dość ostre formy przymusu, by go podporządkować, ponieważ atakował członków nowej rodziny. Koleżanka miała dwa wyjścia: albo uśpić agresywnego czworonoga, albo go sobie podporządkować. W tym przypadku metoda klikerowa, jak również inne działania bez użycia przymusu, na nic się zdały. Niech mi Pani nie mówi, że każego psa da się podporządkować bezstresowo. Pracowałem z wieloma psami, dlatego wiem, jak należy postępować z tym drapieżnikiem. Porównywanie psa z dzieckiem w szkole to jakieś nieporozumienie, przecież intelekt człowieka jest nieporównywalny z psim. Oczywiście, że w nauce dziecka nie należy stosować przymusu fuzycznego, bo to nic nie da, ale taki przymus jest uzasadniony, gdy grupa 14-latków napada na księdza, jak to ostatnio miało miejsce. Pani nagminnie myli pojęcia, co świadczy, że nigdy nie pracowała z psami źle wychowanymi lub zmanierowanymi. Takim psom może Pani "tłumaczyć" bez końca i klikać do woli. Zauważyłem, że stosuje Pani zbiorową odpowiedzialność, ponieważ jednostkowe przypadki odnosi do ogółu. Równanie sadystów z ludźmi, którzy stosują fizyczne kary w momencie, gdy pies atakuje człowieka jest niegodne. Z artykułu można wnioskować, że autorka podglądała pracę wielu treserów, a który nie stosował się do, przez nią wyznawanej metody, zasługiwał na reprymandę. Pani Czerwińska, w szkoleniu nie stosuje się bezmyślnego przymusu, ale tylko wtedy, gdy pies rozumie rozkaz, ale buntuje się i nie chce go wykonać. Do tej pory nie stwierdziłem, by pies rozumiał ludzką mowę i odróżniał dobro od zła. Pani zapomina, że pies jest takim samym drapieżnikiem jak kot, tygrys, lew i należy postępować z nim adekwatnie do zachowań drapieżcy. Ciekawe czy Policja szkoli metodami pozytywnego oddziaływania, czy też stosuje przymus w swoim zakładzie tresury. Może się od Pani tego dowiem.

Strona główna  |  Redakcja  |  O wortalu PSY24.PL  |  WspółpracaReklama  |  Katalogi  |  Kontakt

Strona główna  |  Redakcja  |  O wortalu PSY24.PL  |  WspółpracaReklama  |  Katalogi  |  Kontakt

Wszelkie prawa zastrzeżone © Agencja reklamowa idea4you.eu | System CMS | mapa witryny
| login statystyka