START24.eu psy - obszerna baza wiedzy, rasy psów - katalog ze zdjęciami
Psy - rasy psów - ogłoszenia o szczeniakach - psy rasowe - wszystko o psach
rozmiar czcionki A A A
czytano 2251 razy

Pies. Dominacja? NIE!

Dominacja? NIE!

Kiedy do naszego domu przybyła pierwsza psina, miałem jeden cel: NIE POZWOLIĆ SIĘ PSU ZDOMINOWAĆ. Jako młody psi właściciel świeżo po lekturze książek J. Fennell stwierdziłem, że to ja i tylko ja mam być alfą w moim domu. Brzmiało to w miarę prawdopodobnie, bo przecież w oczach mało świadomego właściciela czworonoga, każdy maluśki 8-10 tygodniowy szczeniak nie marzy o niczym innym niż przejęcie przywództwa w ludzkim stadzie i dominowania nad człowiekiem cięższym od niego kilkadziesiąt razy.

Ja też tak myślałem.
Rozpocząłem więc twarde ustalanie zasad dominacji w moim domu. Na niewiele to się zadało, bo może i pies zaczął mnie słuchać, ale wyraźnie czułem, jak tracę z psem relację i z najlepszego przyjaciela człowieka moja suka staje się pionkiem w walce o dominację.
Znalazłem się w potrzasku porad pani Fennell.
Bardzo szybko –na szczęście –wyciągnąłem wnioski i zamiast zabraniać psu bycia w mojej obecności, zacząłem go nią nagradzać. Zamiast przepychać się z psem w drzwiach, pozwalałem wybiegać mu pierwszemu do ogrodu i nauczyłem go wracania na komendę, by wspólnie z nim się bawić, zamiast jeść z psiej miski nauczyłem go cicho czekać na jedzenie.

Zauważyłem spustoszenie, jakie w relacjach psio-ludzkich wyczynia teoria dominacji. Brak zrozumienia. Nikłe poznanie przyzwyczajeń psów. Zerowa świadomość na temat potrzeb i predyspozycji danej rasy. No i zrzucanie odpowiedzialności za każde negatywne w oczach człowieka zachowanie na wilcze przyzwyczajenia psów. Dzięki Bogu Fennell nie zezwala na żadne przejawy agresji wobec psów, jednak śmiem twierdzić, że od teorii dominacji niedaleko jest do stosowania drastycznych kar na psach nie chcących się podporządkować ‘osobnikowi alfa’ –kopania  klatkę piersiową, przewracania na grzbiet czy wielogodzinnych izolacji.

Chcę, by właściciele psów umieli się z nimi porozumiewać, ‘czytać’ je i żyć w dobrej  z nimi  symbiozie. Nic tak nie cieszy jak wzajemne zrozumienie psa i człowieka. A nie uzyskamy tego próbując zdominować nasze psy! Stąd ten artykuł, którego trzon stanowi treść jeden z moich prac zaliczeniowych ze studium dla psich trenerów.

Na początek musimy pamiętać, że redukcja pozycji w stadzie, zwana inaczej Teorią Dominacji, której najbardziej znanymi w Polsce propagatorami byli Jan Fennell i przez większość swojego życia John Fisher, zbudowana została na wnioskach wysnutych z obserwacji zachowań stadnych wilków, które według jej twórców można przenosić na zachowania psów w stadzie składającym się z psów i ludzi.

Jej główne założenia to :

 

  • 1.    Pies nie śpi w naszym łóżku
    Nie dopuszczenie by pies spał na naszym łóżku i wylegiwał się na naszych     fotelach –za to my możemy siadać na jego posłaniu;
  • 2.    Pies nigdy nie je pierwszy
    Należy przygotowywać jedzenie dla psa w jego obecności –a przed podaniem psu miski należy zjeść coś wcześniej na oczach psa; 
  • 3.    Pies nie może wygrywać
    Wszystkie gry i zabawy powinny być pod pełną naszą kontrolą, nie należy bawić się z psem w gry siłowe, a już nigdy nie należy pozwolić psu wygrać np. w przeciąganiu szarpaka; 
  • 4.    Pies nie może siadać na wyższym poziomie niż właściciel (np. na szczycie schodów);
    Zawsze człowiek musi iść pierwszy schodami, bo musi znajdować się wyżej niż pies. W ogóle szczyt schodów, czy piętro powinny być zamknięte dla psa, gdyż tam znajduje się ‘ludzkie gniazdo’; 
  • 5.    Pies nigdy nie wchodzi pierwszy przez drzwi
    Przy wychodzeniu, wchodzeniu z/do domu każdą próbę przepchnięcia się psa przed właściciela należy ukrócić lekkim uderzeniem drzwiami w psi nos –to go nauczy odpowiedniego zachowania;
  • 6.    Pies nie może domagać się naszej uwagi
    Należy przepędzać go zawsze, gdy wchodzi nam w drogę, gdy próbuje się do nas nieproszony zbliżyć.



Tak pokrótce wyglądają założenia teorii dominacji.
I chociaż same poszczególne zasady nie mają w swej naturze jakiś druzgoczących założeń, to ich bezwzględne i bezmyślne stosowanie do każdego zwierzęcia może być problemem i powodem pogłębienia fobii czy agresji. Nie ma nic złego w zasadzie: pies nie śpi w moim łóżku –to nawet higieniczne, ale wychodzenie z założenia, że wtulający się w nas dziesięciotygodniowy szczeniak nas dominuje jest co najmniej śmieszne.

Przyjrzyjmy się więc trzem przypadkom psów –różnych ras, różnie zsocjalizowanych i przejawiających różne problemy. Później zdiagnozuję ich kłopot i pokażę, jakie druzgoczące efekty przyniosłoby wychowywanie ich metodą dominacji.

Przypadek pierwszy:
AZOR jest 9-cio miesięcznym cocker spanielem kradnącym serwetki, skarpety i bieliznę swoich właścicieli. Nie chce oddać ukradzionych rzeczy. Właściciele posiadają go od 8 tygodnia życia.

Przypatrzmy się temu jeszcze szczeniakowi bliżej. Po pierwsze odpowiedni czas na odebranie szczenięcia z gniazda to 10 tydzień po urodzeniu –do tego czasu trwa etap pierwszej i najważniejszej socjalizacji. Azorek zabrany był z hodowli w wieku ośmiu tygodni, co niekoniecznie musiało wpłynąć na jakość jego socjalizacji, jednak prawdopodobnie właściciele nie wykorzystali dwóch najważniejszych tygodni życia psiaka (9 i 10) do intensywnego szkolenia szczenięcia, nakreślania granic i panowania nad jego instynktami. Dziewiąty miesiąc życia to czas, kiedy w psie kończą utrwalać się cechy charakteru i zachowania typowe dla cocker spaniela - rasy myśliwskiej aportującej. Tak więc w naturze tego konkretnego psa leży chwytanie i noszenie zdobyczy, którą wyszkolony pies musi przynieść do przewodnika i oddać. Tu, w konkretnym przypadku, widać naturę myśliwską psa nie poddanego szkoleniu, który nie ma ochoty oddać ‘zdobyczy’ a ucieka z nią. By zaradzić tym kłopotom sugerowałbym szkolenie posłuszeństwa, naukę komend ‘do mnie’, ‘oddaj’, ‘zostaw’ oraz wprowadzanie odwracania uwagi psa od kradzieży np. poprzez wspólną zabawę w aportowanie i poszukiwanie ukrytych ‘skarbów’.

Przypadek drugi:
PUSZEK to dwuletni Akita, który goni koty i nie toleruje sytuacji, kiedy właściciele chcą skłonić go do czegoś. Pies został kupiony w wieku 15 miesięcy z dużej hodowli.

Puszek w rasie akita kupiony w wieku 15 miesięcy z dużej hodowli jest dla właścicieli dość dużym wyzwaniem. Po pierwsze należy zwrócić uwagę, że ten psiak nie jest łatwą rasą –i jak każda akita ma własne zdanie, silny instynkt myśliwski (co tłumaczyłoby pogonie za kotami), bywa agresywny, a do tego jest psem upartym i łatwo nudzącym się, więc odpowiednie szkolenie musi być przeprowadzane bardzo cierpliwie i spokojnie. Akita z natury okazujący agresję wobec innych zwierząt, a także ludzi potrafi odpowiedzieć agresją na ostre szkolenie, na bezpośrednie wpatrywanie się w oczy czy zwykłą zaczepkę.

Każdy właściciel musi umieć radzić sobie z adekwatnymi dla danej rasy zachowaniami poprzez budowanie relacji i stawianie odpowiednich granic, a co za tym idzie odpowiednio szybkie reakcje.

A tu jest problem, bo skoro pies przebywał w dużej hodowli, to najprawdopodobniej była to hodowla kennelowa, gdzie zwierzęta nie mieszkały razem z ludzką rodziną. I właśnie odkryliśmy źródło wzbudzenia destrukcyjnych zachowań wobec człowieka –przecież przebywając bez ludzi akita bardzo łatwo uwstecznia się w socjalizacji. Pies przebywający w  hodowli kennelowej czasami z racji braku czasu właściciela, pozbawiony jest odpowiedniego dla danej rasy szkolenia, co skutkuje brakiem granic, nieposłuszeństwem i nieporozumieniami we wzajemnych relacjach. 

15 miesięcy w dużej hodowli nie zapewniło psu ani odpowiednich relacji z ludźmi, ani odpowiednich podstaw habituacji, a do tego najprawdopodobniej stracone bezpowrotnie zostały tygodnie, gdy pies jest najchłonniejszy na szkolenie, naukę i wychowanie.

Obawiam się, że w tym przypadku wyciszanie instynktów myśliwskich akity czy zapanowanie nad nimi i nauczenie psa odpowiednich zachowań wobec właściciela nie będzie możliwe bez ogromnego poświęcenia czasu, a także pieniędzy na odpowiednio nadzorowane sesje szkoleniowe –koniecznie z udziałem właściciela –gdzie szkoleniowiec pełni jedynie funkcję instruktora. Ważne jest, by sprawdzić, czy akita jest odpowiednią rasą dla swoich właścicieli i uświadomić im oczekiwania i potrzeby tej właśnie rasy.

Przypadek trzeci:
MISIO jest 4-letnim pudlem miniaturowym. Gryzie wnuki sowich właścicieli i nie pozwala im zbliżyć się do jego miski, wobec dorosłych osób zachowuje się poprawnie i przyjaźnie. Jego właściciele –małżeństwo starszych osób –wzięli psa w wieku 2 lat po śmierci poprzedniego właściciela, ich sąsiada.

Psiak miniaturowy i nastręcza tyle problemów? Przypatrzmy się temu przykładowi. Obecnym właścicielom najprawdopodobniej trudno jest określić czas, kiedy pies został zabrany z hodowli i w jaki sposób był szkolony, z relacji właścicieli możemy jednak wyciągnąć wnioski, że pies nie przeszedł odpowiedniego etapu socjalizacji z człowiekiem –czego obrazem jest atakowanie dzieci, które postrzega jako zagrożenie. Zwyczajnie ich nie zna.
Pomijając odpowiedzialność hodowców, najprawdopodobniej poprzedni właściciel też nie włożył zbyt wiele siły w socjalizację swojego psa i nie przyzwyczajał go do innych ludzi, dzieci, sytuacji, zdarzeń nieznanych psu z domu. (Najprawdopodobniej był osobą samotną i stał się dla swojego psa wszystkim –dlatego pies został adoptowany przez sąsiadów a nie trafił do rodziny, z którą się wychowywał.) Stąd ogromne zaległości w nauce habituacji.
Obrona miski może być wynikiem odkarmienia psa przez człowieka, co dziś owocuje nieumiejętnością radzenia sobie w nowych sytuacjach pełnych frustracji np. wobec dzieci przechodzących koło jedzącego psa.
Pudle to rasa niebywale przywiązująca się do swojego opiekuna, lojalna wobec niego i bardzo źle znosząca rozstania, być może jego zachowanie jest spowodowane odejściem pierwszego pana, nieumiejętnością odnalezienia się w nowym domu.
Zaproponowałbym przede wszystkim naukę budowania relacji z nowym państwem i odczulanie na nowe bodźce: dzieci, przechodzenie koło miski, dotykanie w czasie jedzenia etc.

Mamy więc Azora, Puszka i Misia. Spróbujmy sobie wyobrazić, jak wprowadzamy w ich ‘problemowe życie’ teorię dominacji. Czy przynosi ona efekty? Wg mnie nie, a wręcz może ona pogłębić problem. No chyba, że wystarczy nam zbudowanie dystansu miedzy przewodnikiem a psem i nie zainteresowani jesteśmy żadnym rodzajem głębszej relacji.

Jak już wspomniałem teoria dominacji nie może sprawdzić się w omawianych przeze mnie przypadkach z kilku prostych przyczyn.
Po pierwsze żadna zasada nie może być uniwersalnie stosowana do wszystkich psów rozmaitych ras, gdyż każda grupa FCI, sekcja a nawet rasa ma inne oczekiwania, inne potrzeby i wykazuje inne predyspozycje naturalne (w omawianych przypadkach mamy psa myśliwskiego, psa w typie pierwotnym –zaprzęgowego i pracującego jako obrońca oraz psa do towarzystwa rasy miniaturowej). Należy więc ustalić szkolenie, czy proces wychowania adekwatnie do rasy, z którą pracujemy.
Kiedy do tego dodamy, że nawet w obrębie każdej rasy psy mogą diametralnie się różnić w zależności od stopnia socjalizacji czy pozytywnych bądź negatywnych doświadczeń to zastosowanie zasad dominacji do wszystkich omawianych przypadków jest zwyczajnie niemożliwe i bezsensowne.

Po drugie pies to nie wilk i nawet pomijając bezzasadność teorii dominacji z racji zbyt krótkich i powierzchownych badań, musimy pamiętać, że pies mimo bezsprzecznego pochodzenia od wilka, dziś jest odrębnym gatunkiem i nie powiela w pełni wilczych zwyczajów. Lata ewolucji i wygaszania instynktów zrobiły swoje.

Po trzecie trudno wprowadzać teorię dominacji i być alfą dla swojego psa w jednym stadzie, skoro człowiek i pies to dwa różne gatunki i nie mogą one tworzyć jednego stada, gdzie wszystkich członków obowiązują jedne reguły (np. współżycie tylko najsilniejszego samca z najsilniejszą samicą).

Popatrzmy na nasze psie przykłady i ew. szkody jakie wyrządzić moglibyśmy tym trzem czworonogom dominując ich w ujęciu Fennell.
AZOR –spaniel pozbawiony dobrej relacji z właścicielem, nie wykształciwszy pozytywnego obrazu swojego pana, a do tego stłamszony, nie wybawiony i nie mogący bawić się w ucieczki, pogonie, przeciąganie i polowania (przecież z reguły pies wtedy wygrywa z człowiekiem –więc w myśl teorii dominacji takie zabawy są zakazane) nie będzie mógł żyć zgodnie ze swoimi potrzebami i oczekiwaniami jakie ma w swej naturze pies myśliwski. Stłamszony temperament nie zaowocuje zaufaniem do opiekuna, a przez to pies niechętnie będzie uczył się powracania na wołanie i oddawania ukradzionych przedmiotów. Ignorowanie i izolacja w tym wypadku również nie sprowadzą psa na dobre tory, za to tylko pogłębią problem, ewentualnie spowodują jeszcze większe zagubienie się psa w ludzkim świecie.

PUSZEK wg prawideł teorii dominacji powinien być zdominowany przez człowieka ignorowaniem i brakiem z nim kontaktu –a u akity byłoby to zgubne –zważywszy, że socjalizacja tego psa jest na dość marnym poziomie. Podobnie jak u cocker spaniela brak zabaw odpowiednio przygotowanych dla rasy, zaowocować może tylko większą frustracją.
Należy pamiętać, że psy w typie pierwotnym nie dostawszy tego, co jest dla nich konieczne –np. jedzenia –mogą być agresywne, więc wprowadzenie w tym przypadku teorii dominacji mogłoby skończyć się atakiem psa przypuszczonym na właściciela.

Z kolei MISIO, który z racji swoich predyspozycji, jakie uwypuklone zostały w grupie IX FCI, psa do towarzystwa, już dziś przeżywa frustrację nie mogąc odnaleźć się w nowym domu i budując relacje z nowymi właścicielami i ich rodziną. Gdybyśmy dziś pozbawili go możliwości siedzenia na kolanach, tulenia się na kanapie, głaskania, czy ewentualnego spania z właścicielami w łóżku, moglibyśmy pozbawić go być może jedynej metody do wzrostu jego zaufania wobec człowieka. Podobnie rzecz się ma z zabawą. Celowo pozwoliłbym mu wygrać ‘w zawodach’, by czuł się bezpieczniej i pewniej.
Przy problemie z dziećmi –zwłaszcza w czasie posiłków –gdyby dzieci zaczęły dotykać miski Fudge’a szykując mu posiłek a potem pozorować z niej jedzenie, mogłyby zostać nawet zaatakowane przez pudla. Przecież pies ma mocno zakodowaną w swej naturze obronę jedzenia. O wiele właściwsze byłaby powolna socjalizacja psa z dziećmi, później karmienie z dłoni dzieci aż wreszcie zupełne odczulenie na nieznaną dotychczas sytuację.

Uważam, że w żadnym z tych przypadków nie pomogłoby pierwszeństwo w wychodzeniu przez drzwi czy siadanie wyżej niż pies, zaś na pewno pomocne byłoby szkolenie wzmacniające relacje pies-człowiek, czy uczące zaufania i polegania na przewodniku. Ważne tutaj jest poznanie konkretnego psa, znalezienie dla niego odpowiedniego motywatora, co pozwoli ustalić nam zakres nagród oraz poznanie przeszłości psa i pilnego dostosowania treningu do jego potrzeb. Budując zaufanie osiągniemy więcej niż wprowadzając bezsensowną dyktaturę.

Mariusz Antoszczuk
www.beagle24.pl  



1.  John Fisher, Okiem psa. Poradnik psiej psychologii, wyd. PWRiL, Warszawa 1994, s. 34.





Zakaz kopiowania, rozpowszechniania części lub całości bez zgody redakcji PSY24.PL.




komentarzy: 3         Dodaj komentarz

2010-03-13 23:51 | Rob

Wreszcie ktoś wysunął powazne argumenty przeciwko mitowi dominacji, chciałbym jeszcze dodać od siebie, że "dominacja", osobnik "Alfa" oraz "stado" (ponieważ wszystko kręci sie wokół pojęcia stada) sprawia, że uważamy, że pies tworzy z nami stado, czyli, jest połączone także w celach rozrodczych czyli jak kto woli psioczłek lub człekopsiak, wątpię czy związek Kynologiczny zaakceptuje nową rasę :) ale powaznie biologicznie jest to niemozliwe ze wzgledu na "kod bialkowy" jaki ma kazdy gatunek :) No i pies nie będzie tworzył stada ze osobnikiem innego gatunku, czy zwolennik mitu dominacji widział by kiedyś pies który "zdominował" Pana zdominował też, kota, swinke morską lub inne stworzenia które często żyją od jednym dachem?

 

--------------------------redaktor W.

Dosyć ciekawe są wnioski płynące z obserwacji wilków (z ostatnich lat). Otóż okazuje się, że w stadzie wilków wcale "władza" przywódcy stada nie jest absolutna, oraz co ważniejsze, nie ma on pierwszeństwa we wszystkich przywilejach. Obserwacje pokazują, że np. przywódca stada wcale pierwszy nie je zdobyczy, ale mogą i robią to osobniki mające inne funkcje w stadzie. Z obserwacji wynika, że stado wilków funkcjonuje raczej na zasadzie współpracy - co jest bardzo ciekawe, bo każdy osobnik ma predyspozycje do czego innego. I właśnie te predyspozycje decydują o jego stanowisku w stadzie (a nie pozycji w hierarchii). Jeśli możemy mówić o jakiś hierarchii w stadzie wilków to nie jest to hierarchia władzy, lecz kwalifikacji :)
Stado wilków jest jak ludzkie ciało - jeden jest ręką , drugi noga , inny okiem - nie mozę sie obyć oko bez reki, etc - każde jest potrzebne i każdy pełni określoną funkcję - żadne nie ma władzy absolutnej :)
Jest to prawdę mówiąc sytuacja idealna, ale prowadzi do smutnych wniosków dla ludzi: bowiem są oni pod tym względem zorganizowani o wiele gorzej. Określone funkcje u władzy pełnią nie zawsze osoby kompetentne (mające predyspozycje i kwalifikacje).
U wilków nie ma tego bałaganu :)

 



2009-12-23 16:20 | weimarFan

Zgadzam się częściowo z autorem artykułu, ale po przeczytaniu książek Pani Fennell po części również i nią. Jestem wdzięczny autorowi artykułowi, bo w swoich sądach jak do tej pory czułem się osamotniony. Właśnie różne charaktery naszych psów sprawiają, ze często do naszych domów trafiają psy o niepożądanych cechach, o których wcześniej właściciel uroczego szczeniaczka nie wiedział lub nie zdawał sobie z nich sprawy. Stąd mnóstwo błędów wychowawczych.Z autorem artykułu zgadzam się, że nie mam ochoty z własnym psem przez resztę jego życia przepychać się w drzwiach udowadniając mu, że to ja jestem Alfa. Teoria zachowania wilków w stadzie jest moim zdaniem tylko częściowo prawidłowa w relacjach zwierz - człowiek. Gotów jestem postawić tezę, że w odległej przeszłości psy same się udomowiły, w brew temu co twierdzą nie którzy, że człowiek udomowił psa. Dlatego, że przodkowi obecnego domowego psa odpowiadał układ pomiędzy człowiekiem, a psem mieszkającym w pobliżu domostw. Czyli pies ostrzegał o nadchodzącym niebezpieczeństwie w zamian za to otrzymywał resztki pożywienia ( nie musiał polować i szukać pożywienia) i ochronę właśnie przed tym niebezpieczeństwem ( człowiek przejął nieświadomie rolę osobnika Alfa). Z całą pewnością człowiek nie udomowił osobnika Alfa. Bo zgodnie z teorią dominacji taki osobnik ma wysokie poczucie własnej wartości i nie łatwo oddaje swoją władzę w stadzie, często udowadniając to w bezpośredniej walce dwóch pretendentów do przywództwa ( nie tylko wśród wilków są przewodnicy stada). Wiec udomowiony pies to osobnik, któremu było trudno w stadzie zdobyć odpowiednią ilość pożywienia do przetrwania bo był "ostatni", lub pozbawiony przywództwa i przepędzony ze stada, któremu bez pomocy stada zdobycie pożywienia sprawiało zbyt dużo problemów lub całkowicie stało się to bez udziału stada niemożliwe. Z czasem ludzie uznali, że można poprzez kontrolowane rozmnażanie osiągnąć pożądane cechy psów. Tak w ogromnym skrócie doszliśmy do grup FCI. Wracając jednak do sedna problemu, każdy właściciel uroczego wymarzonego psa chciałby by właśnie jego pies był idealny. Jednak nie każdemu właścicielowi, przeszkadzają takie same niepożądane zachowania. Po pięciomiesięcznym życiu pod jednym dachem z uroczą suczką, którą poprzez świadomy wybór przyjęliśmy pod nasz dach jestem przekonany, że autorka porad Pani Fennell kieruje swoje rady do właścicieli psów dorosłych z utrwalonymi problemami. Jej porady nie mają zastosowania do niesfornych szczeniąt, poznających otoczenie, (czasami z ludzkiego punktu widzenia uciążliwych) próbujących nauczyć się życia w ludzkim stadzie. Szczenię owszem należy uczyć różnych pożądanych zachowań, ale na pewno należy je socjalizować w ludzkiej rodzinie przede wszystkim. Skąd tak radykalne wnioski ? Otóż okazuje się, że psy rasowe odbierane są z hodowli pomiędzy 8-10 tygodniem życia, kundle czyli szczenięta niespodziewane zwykle dużo wcześniej, gdyż właściciel problemu chce się ich pozbyć jak najszybciej. Często takie szczenięta nie potrafią jeszcze ssać mleka matki, a już trafiają do nowych właścicieli. Z moich obserwacji wynika, że szczenięta z niechcianych miotów wcześniej trafiające do ludzkiego stada, łatwiej się socjalizują w takim stadzie. Nie nabierają nawyków "wilczego stada". Za złe zachowanie nie są karcone przez matkę "wilczyce" tylko przez człowieka, którego uznają za matkę. Przywiązują się do swojego opiekuna naturalnie uznając za przewodnika (osobnika Alfa) przynajmniej w pierwszym okresie socjalizacji.Właścicielom psów rasowych polecam jednak uważne przyglądanie się zachowaniom psów podczas wspólnych zabaw i spotkań. To moim zdaniem najważniejszy etap wychowania młodego pieska. Przesadne izolowanie i nadopiekuńczość jest w tym wypadku zgubne dla dalszego wychowania naszego ukochanego szczeniaka. Ważne jest by nasze szczeniaki miały kontakt zarówno z młodymi jak i starszymi psami. W ten oto prosty sposób uczą się pokory, czyli na co mogą sobie pozwolić a czego im nie wolno. Taki szczeniak szybko przestaje podgryzać nasze ręce i kostki. Starszy pies potrafi błyskawicznie zdyscyplinować młodego bez użycia siły ( a ludzie używają kolczatki by pies szedł przy nodze!!!). Karcenie młodego psa często odbywa się przez stanowcze warknięcie, czasem lekkie kąsanie, a czasem tylko przez odtrącenie pyskiem kiedy sięga po "pachnącego smakołyka" lub jak często widziałem tylko postawę dorosłego psa czyli demonstrowanie młodemu "ja tu rządzę". Wszystko zależy od wagi zdarzenia jakiego jesteśmy świadkami. Inaczej obce psy reagują gdy spotykają się po raz pierwszy, inaczej gdy to już jest ich kolejne spotkanie. Przy takich okazjach człowiek może dowiedzieć się więcej o charakterze własnego psa. Czy jest ustępliwy czy ma zadatki na dominatora, czy jest bojaźliwy, czy jest w typie agresora. Równie ważne jest by znaleźć dla swojego pupilka odpowiedniego szczeniaka do zabawy ( my ludzie powiedzielibyśmy na odpowiednim poziomie) czyli jeżeli mamy płochliwą suczkę nie powinniśmy zmuszać jej do zabawy z agresywnym psiakiem (mającym w genach zakodowaną informacje iż wszystko co się rusza należy obezwładnić, powalić na ziemię, zagryźć). Nasza urocza suczka nie poradzi sobie i nie będzie w naszym ludzkim języku dostatecznie "asertywna" by wyraźnie dać natarczywemu szczeniakowi do zrozumienia, że nie ma ochoty do zabawy. W takich okolicznościach nie ma sensu też bronić takiego szczeniak przed natarczywością innego. Wystarczy unikać takich spotkań i tu teoria Pani Fennell się sprawdza jak najbardziej, bo to przewodnik stada decyduje gdzie stado podąża. Najwięcej jednak można nauczyć się obserwując zachowania psów podczas ich wzajemnych relacji ( kontaktów) i tu zgadzam się z Panią Fennell i innymi autorami podobnych opracowań. Otóż z całą pewnością, żaden pies nie zna i nie pozna żadnego ludzkiego języka, ani polskiego ani angielskiego, ani innego choćby najbardziej egzotycznego. Dla każdego psiaka to zwykłe chrząkanie, syczenie, chrumkanie, pokrzykiwanie bardziej lub mniej histeryczne. Więc używanie jakichkolwiek słów w obecności psa nie ma żadnego sensu. Dowód: potrafiłem nauczyć swoją wtedy trzymiesięczną suczkę siadania przed wyjściem z domu i czekania spokojnie na przypięcie smyczy bez jednego słowa, a po powrocie do domu siadania i cierpliwego czekania na odpięcie smyczy również bez jednego słowa. Mowa ciała jest jedynym dla psa zrozumiałym językiem. Niestety ludzie potrafią rozpoznawać zaledwie kilka oznak psiego zachowania, jak ustawienie ogona lub uszu w różnych sytuacjach, a czasem postawy. Nasze psy znacznie więcej potrafią rozpoznać naszych zachowań (chętnie zadałbym pytanie w tych okolicznościach kto w takim razie jest bardziej inteligentny? Ja po poznaniu uroczej suczki wyżła weimarskiego całkowicie zmieniłem zdanie. Uznałem, z żalem dla ludzi, że to zwierzęta są inteligentne – obserwując wielu swoich znajomych jak również posłów, polityków nie wyłączając innych znanych ludzi, że ludzie są co najwyżej wykształceni). Z Jan Fennell zgadzam się również, że wielu właścicieli traci zbyt często zimną krew okazując tym samym własną słabość, co dla psiaka oznacza z całą pewnością niepewność i potwierdzenie, że postępują jak najbardziej słusznie. Samu nie udało mi się przed tym ustrzec (dotyczy to zawsze zachowań wyjątkowo prze ze mnie niepożądanych jak choćby jedzenie odchodów). Jak zdążyłem się przekonać, to nad psami rasowymi często najtrudniej zapanować. Ludzie hodując pewne rasy psów skupili się nad osiągnięciem założonego wcześniej celu, którym najczęściej jest pożądany wygląd (umaszczenie, wielkość określona widełkami od – do) i pożądanymi cechami charakteru. Jest to szczególnie widoczne na wystawach psów rasowych. Z kundlami czyli psami bez rasowymi nie ma takiego problemu. Natura sama dba by przekazywane geny były najsilniejsze i bardziej odporne. Osobniki słabe giną wcześnie. Ludzkie stado, żyje według innych reguł niż wilcze dlatego moim zdaniem wśród ludzi powinny żyć inne psy. Każdemu niezdecydowanemu amatorowi psów, polecam wychowywanie uroczego kundelka. Świadomemu zaś, wybór psa rasowego jednak poprzedzonego uważnej lekturze wielu informacji na temat wybranej rasy. Sam wygląd psa to za mało by takiego psa przyjąć pod własny dach, koniecznie trzeba poznać cechy charakteru, a szczególnie te, które hodowcy skrzętnie ukrywają ( z chęci chociażby zysku), czyli te zachowania, które w stadzie ludzkim powszechnie uważamy za niepożądane. Moim zdaniem nad każdym psem człowiek potrafi zapanować, każdego psa potrafi okiełznać i zdyscyplinować. Chociaż nie każdy człowiek potrafi pogodzić się z metodami, którymi wyznaczony cel da się osiągnąć. Dla przykładu, nie da się z Yorka zrobić morderczego wojownika, nie da się psa tropiącego nauczyć chodzić przy nodze, nie da się z psa polującego zrobić maskotki kanapowej bo nie do takich celów te rasy zostały wyhodowane. Nad zwierzęcym instynktem człowiek nie zapanuje. Jedyne czego człowiek może nauczyć zwierze to posłuszeństwa, które niestety w pewnych nie przewidzianych dla ludzi okolicznościach i tak ustąpią instynktowi. Dlatego bądźcie świadomi swoich wyborów i nie zamartwiajcie się, że was pies nie potrafi się nauczyć tego, co umie pies waszych sąsiadów. Pies waszych sąsiadów z całą pewnością nie potrafi nauczyć się tego, co umie wasz pies.Przykład, mój pies to pies tropiący, wytropi i znajdzie mnie wszędzie o każdej porze dnia i nocy w każdych warunkach pogodowych. Pies mojego sąsiada nie węszy, nie tropi i z całą pewnością pozostawiony w obcym miejscu zagubi się po 50m. Pies mojego sąsiada w zamian za to chodzi przy nodze, a mój nie chce. Jego pies poluje na to co widzi, a mój pies wystawia zwierzynę tę, której jeszcze człowiek nie widzi. Wybór pozostawiam każdemu z was jakiego psa chcecie mieć w pobliżu. Ja nie muszę się martwić, że mój pies się zgubi, a mój sąsiad ? Po co łamać charakter psa, po co wprowadzać psa do naszego stada o charakterze, którego nie chcemy mieć w naszym stadzie. LUDZIE najpierw się zastanówcie czego od psa oczekujecie, potem bierzcie psa do domu. Moja suczka szaleje kiedy widzi dziadka i nic i nikt nie jest w tym czasie nad nią zapanować. Dziadek nie chce (bo lubi okazywaną przez nią radość), ja nie mam siły własnego ojca uczyć obchodzenia się z pieskami. Chociaż suczka ma pięć miesięcy to cieszy się widokiem dziadka jak nikt inny ... czy to oznacza, że mam jej tę radość odbierać tylko dla tego, że Pani Fennell snuje teorie o dominacji. Podsumowując, - nie każdy właściciel psa musi stać się osobnikiem Alfa by nasz pies był szczęśliwy- nie każdy pies będzie szczęśliwy gdy pozbawimy go roli osobnika Alfa.- nie każdy pies będzie tropił, stróżował, aportował...- nie każdy pies będzie polował na niedźwiedzie, pantery, tygrysy i słonie.- nie każdy pies będzie domową maskotką, mopem, podłokietnikiem, - nie każdy pies będzie mordercą, - nie każdy pies itp., itd..... wymieniajcie sobie co chcecie bez końca...... Dlatego jestem wdzięczny autorowi artykułu, że miał odwagę przeciwstawić się opinii Jan Fennell, której absolutnie nie podejrzewam o „kapralskie” metody podporządkowania kogokolwiek, komukolwiek, jednak z całym szacunkiem dla jej dokonań uważam, że nie po to ludzie wyhodowali pewne rasy psów by teraz nieświadomy, lub kompletny dyletant próbował te cechy zwalczać lub je korygować łącznie z Jan Fennell,wbrew ich naturze. Jak to możliwe, że człowiek kupując auto sportowe nie oczekuje by świetnie radziło sobie na safari, lub kupując terenówkę nie oczekuje, że w formule F1 osiągnie na torze pierwsze miejsce. Nikt nie kupuje autobusu do ścigania się na torze. Jeżeli jeszcze nie zrozumieliście to ostatni przykład; nikt nie kupi bolida F1 by tym bolidem dojeżdżać do pracy w codziennych korkach. Więc po co kupujecie spaniela, jeżeli został wyhodowany do aportowania ptactwa z wody, jeżeli nie podoba wam się jego tarzanie w kałuży zaraz po tym, jak został wykąpany w pachnącym "ludzkim szamponie". Kupcie sobie innego psa, który zostanie wyhodowany, by kąpać się razem z wami w solach relaksujących, a porady Jan Fennell nie będą wam potrzebne.



2009-05-22 8:35 | BJ

Na początek musimy pamiętać, że redukcja pozycji w stadzie, zwana inaczej Teorią Dominacji, której najbardziej znanymi w Polsce propagatorami byli Jan Fennell i przez większość swojego życia John Fisher, zbudowana została na wnioskach wysnutych z obserwacji zachowań stadnych wilków, które według jej twórców można przenosić na zachowania psów w stadzie składającym się z psów i ludzi. ----------------------- Cytat z J.Fennell:"Mysląc o psach, zbyt czesto używamy stereotypów tak samo, jak zbyt pochopnie szufladkujemy ludzi." W metodach, osobniczych radach tej Autorki występują akcenty teorii dominacji. Nie są to jednak jedyne "recepty" postępowania z psami. Lektura "Zapomniany jezyk psów" może wskazywać, że Autorka jest zwolenniczką miłej, spokojnej koegzystencji ludzi i psów. Poznałem kiedyś Panią Jan Fannell. Stanowczo zaprzeczam jakoby była zwolenniczką "kapralskich" metod w budowaniu relacji człowiek - pies. Miłe, spokojne, konsekwentne budowanie swojej pozycji w "stadzie" nie musi wynikać z drastycznych akcentów nieomal siłowego podkreślania kto jest tym "Alfa". Pani J.Fannell w swoich metodach szkolenia przywiązuje ogromną wagę do budowania przyjacielskiego kontaktu z psem. Jest to szalenie ważne i o tym należy pamiętać. Polecam lekturę. Jan Fennell "Zapomniany język psów". Wyd. Galaktyka. Łódż 2001r.



wychowanie psa


Wszelkie prawa zastrzeżone © YES24.PL - Tworzenie stron WWW | System CMS | Wortale tematyczne | mapa witryny | login
Mecenat: kotłownie na słomę, kotły na słomę, na zrębki, na biomasę, miskantus       komputery, notebooki, serwis, tworzenie stron www internetowych, Elbląg, telewizja n, iplus