Pies. Dominacja? NIE!Dominacja? NIE!
Zakaz kopiowania, rozpowszechniania części lub całości bez zgody redakcji PSY24.PL. komentarzy: 3 Dodaj komentarz 2010-03-13 23:51 | Rob Wreszcie ktoś wysunął powazne argumenty przeciwko mitowi dominacji, chciałbym jeszcze dodać od siebie, że "dominacja", osobnik "Alfa" oraz "stado" (ponieważ wszystko kręci sie wokół pojęcia stada) sprawia, że uważamy, że pies tworzy z nami stado, czyli, jest połączone także w celach rozrodczych czyli jak kto woli psioczłek lub człekopsiak, wątpię czy związek Kynologiczny zaakceptuje nową rasę :) ale powaznie biologicznie jest to niemozliwe ze wzgledu na "kod bialkowy" jaki ma kazdy gatunek :) No i pies nie będzie tworzył stada ze osobnikiem innego gatunku, czy zwolennik mitu dominacji widział by kiedyś pies który "zdominował" Pana zdominował też, kota, swinke morską lub inne stworzenia które często żyją od jednym dachem?
--------------------------redaktor W.
Dosyć ciekawe są wnioski płynące z obserwacji wilków (z ostatnich lat). Otóż okazuje się, że w stadzie wilków wcale "władza" przywódcy stada nie jest absolutna, oraz co ważniejsze, nie ma on pierwszeństwa we wszystkich przywilejach. Obserwacje pokazują, że np. przywódca stada wcale pierwszy nie je zdobyczy, ale mogą i robią to osobniki mające inne funkcje w stadzie. Z obserwacji wynika, że stado wilków funkcjonuje raczej na zasadzie współpracy - co jest bardzo ciekawe, bo każdy osobnik ma predyspozycje do czego innego. I właśnie te predyspozycje decydują o jego stanowisku w stadzie (a nie pozycji w hierarchii). Jeśli możemy mówić o jakiś hierarchii w stadzie wilków to nie jest to hierarchia władzy, lecz kwalifikacji :)
2009-12-23 16:20 | weimarFan Zgadzam się częściowo z autorem artykułu, ale po przeczytaniu książek Pani Fennell po części również i nią. Jestem wdzięczny autorowi artykułowi, bo w swoich sądach jak do tej pory czułem się osamotniony. Właśnie różne charaktery naszych psów sprawiają, ze często do naszych domów trafiają psy o niepożądanych cechach, o których wcześniej właściciel uroczego szczeniaczka nie wiedział lub nie zdawał sobie z nich sprawy. Stąd mnóstwo błędów wychowawczych.Z autorem artykułu zgadzam się, że nie mam ochoty z własnym psem przez resztę jego życia przepychać się w drzwiach udowadniając mu, że to ja jestem Alfa. Teoria zachowania wilków w stadzie jest moim zdaniem tylko częściowo prawidłowa w relacjach zwierz - człowiek. Gotów jestem postawić tezę, że w odległej przeszłości psy same się udomowiły, w brew temu co twierdzą nie którzy, że człowiek udomowił psa. Dlatego, że przodkowi obecnego domowego psa odpowiadał układ pomiędzy człowiekiem, a psem mieszkającym w pobliżu domostw. Czyli pies ostrzegał o nadchodzącym niebezpieczeństwie w zamian za to otrzymywał resztki pożywienia ( nie musiał polować i szukać pożywienia) i ochronę właśnie przed tym niebezpieczeństwem ( człowiek przejął nieświadomie rolę osobnika Alfa). Z całą pewnością człowiek nie udomowił osobnika Alfa. Bo zgodnie z teorią dominacji taki osobnik ma wysokie poczucie własnej wartości i nie łatwo oddaje swoją władzę w stadzie, często udowadniając to w bezpośredniej walce dwóch pretendentów do przywództwa ( nie tylko wśród wilków są przewodnicy stada). Wiec udomowiony pies to osobnik, któremu było trudno w stadzie zdobyć odpowiednią ilość pożywienia do przetrwania bo był "ostatni", lub pozbawiony przywództwa i przepędzony ze stada, któremu bez pomocy stada zdobycie pożywienia sprawiało zbyt dużo problemów lub całkowicie stało się to bez udziału stada niemożliwe. Z czasem ludzie uznali, że można poprzez kontrolowane rozmnażanie osiągnąć pożądane cechy psów. Tak w ogromnym skrócie doszliśmy do grup FCI. Wracając jednak do sedna problemu, każdy właściciel uroczego wymarzonego psa chciałby by właśnie jego pies był idealny. Jednak nie każdemu właścicielowi, przeszkadzają takie same niepożądane zachowania. Po pięciomiesięcznym życiu pod jednym dachem z uroczą suczką, którą poprzez świadomy wybór przyjęliśmy pod nasz dach jestem przekonany, że autorka porad Pani Fennell kieruje swoje rady do właścicieli psów dorosłych z utrwalonymi problemami. Jej porady nie mają zastosowania do niesfornych szczeniąt, poznających otoczenie, (czasami z ludzkiego punktu widzenia uciążliwych) próbujących nauczyć się życia w ludzkim stadzie. Szczenię owszem należy uczyć różnych pożądanych zachowań, ale na pewno należy je socjalizować w ludzkiej rodzinie przede wszystkim. Skąd tak radykalne wnioski ? Otóż okazuje się, że psy rasowe odbierane są z hodowli pomiędzy 8-10 tygodniem życia, kundle czyli szczenięta niespodziewane zwykle dużo wcześniej, gdyż właściciel problemu chce się ich pozbyć jak najszybciej. Często takie szczenięta nie potrafią jeszcze ssać mleka matki, a już trafiają do nowych właścicieli. Z moich obserwacji wynika, że szczenięta z niechcianych miotów wcześniej trafiające do ludzkiego stada, łatwiej się socjalizują w takim stadzie. Nie nabierają nawyków "wilczego stada". Za złe zachowanie nie są karcone przez matkę "wilczyce" tylko przez człowieka, którego uznają za matkę. Przywiązują się do swojego opiekuna naturalnie uznając za przewodnika (osobnika Alfa) przynajmniej w pierwszym okresie socjalizacji.Właścicielom psów rasowych polecam jednak uważne przyglądanie się zachowaniom psów podczas wspólnych zabaw i spotkań. To moim zdaniem najważniejszy etap wychowania młodego pieska. Przesadne izolowanie i nadopiekuńczość jest w tym wypadku zgubne dla dalszego wychowania naszego ukochanego szczeniaka. Ważne jest by nasze szczeniaki miały kontakt zarówno z młodymi jak i starszymi psami. W ten oto prosty sposób uczą się pokory, czyli na co mogą sobie pozwolić a czego im nie wolno. Taki szczeniak szybko przestaje podgryzać nasze ręce i kostki. Starszy pies potrafi błyskawicznie zdyscyplinować młodego bez użycia siły ( a ludzie używają kolczatki by pies szedł przy nodze!!!). Karcenie młodego psa często odbywa się przez stanowcze warknięcie, czasem lekkie kąsanie, a czasem tylko przez odtrącenie pyskiem kiedy sięga po "pachnącego smakołyka" lub jak często widziałem tylko postawę dorosłego psa czyli demonstrowanie młodemu "ja tu rządzę". Wszystko zależy od wagi zdarzenia jakiego jesteśmy świadkami. Inaczej obce psy reagują gdy spotykają się po raz pierwszy, inaczej gdy to już jest ich kolejne spotkanie. Przy takich okazjach człowiek może dowiedzieć się więcej o charakterze własnego psa. Czy jest ustępliwy czy ma zadatki na dominatora, czy jest bojaźliwy, czy jest w typie agresora. Równie ważne jest by znaleźć dla swojego pupilka odpowiedniego szczeniaka do zabawy ( my ludzie powiedzielibyśmy na odpowiednim poziomie) czyli jeżeli mamy płochliwą suczkę nie powinniśmy zmuszać jej do zabawy z agresywnym psiakiem (mającym w genach zakodowaną informacje iż wszystko co się rusza należy obezwładnić, powalić na ziemię, zagryźć). Nasza urocza suczka nie poradzi sobie i nie będzie w naszym ludzkim języku dostatecznie "asertywna" by wyraźnie dać natarczywemu szczeniakowi do zrozumienia, że nie ma ochoty do zabawy. W takich okolicznościach nie ma sensu też bronić takiego szczeniak przed natarczywością innego. Wystarczy unikać takich spotkań i tu teoria Pani Fennell się sprawdza jak najbardziej, bo to przewodnik stada decyduje gdzie stado podąża. Najwięcej jednak można nauczyć się obserwując zachowania psów podczas ich wzajemnych relacji ( kontaktów) i tu zgadzam się z Panią Fennell i innymi autorami podobnych opracowań. Otóż z całą pewnością, żaden pies nie zna i nie pozna żadnego ludzkiego języka, ani polskiego ani angielskiego, ani innego choćby najbardziej egzotycznego. Dla każdego psiaka to zwykłe chrząkanie, syczenie, chrumkanie, pokrzykiwanie bardziej lub mniej histeryczne. Więc używanie jakichkolwiek słów w obecności psa nie ma żadnego sensu. Dowód: potrafiłem nauczyć swoją wtedy trzymiesięczną suczkę siadania przed wyjściem z domu i czekania spokojnie na przypięcie smyczy bez jednego słowa, a po powrocie do domu siadania i cierpliwego czekania na odpięcie smyczy również bez jednego słowa. Mowa ciała jest jedynym dla psa zrozumiałym językiem. Niestety ludzie potrafią rozpoznawać zaledwie kilka oznak psiego zachowania, jak ustawienie ogona lub uszu w różnych sytuacjach, a czasem postawy. Nasze psy znacznie więcej potrafią rozpoznać naszych zachowań (chętnie zadałbym pytanie w tych okolicznościach kto w takim razie jest bardziej inteligentny? Ja po poznaniu uroczej suczki wyżła weimarskiego całkowicie zmieniłem zdanie. Uznałem, z żalem dla ludzi, że to zwierzęta są inteligentne – obserwując wielu swoich znajomych jak również posłów, polityków nie wyłączając innych znanych ludzi, że ludzie są co najwyżej wykształceni). Z Jan Fennell zgadzam się również, że wielu właścicieli traci zbyt często zimną krew okazując tym samym własną słabość, co dla psiaka oznacza z całą pewnością niepewność i potwierdzenie, że postępują jak najbardziej słusznie. Samu nie udało mi się przed tym ustrzec (dotyczy to zawsze zachowań wyjątkowo prze ze mnie niepożądanych jak choćby jedzenie odchodów). Jak zdążyłem się przekonać, to nad psami rasowymi często najtrudniej zapanować. Ludzie hodując pewne rasy psów skupili się nad osiągnięciem założonego wcześniej celu, którym najczęściej jest pożądany wygląd (umaszczenie, wielkość określona widełkami od – do) i pożądanymi cechami charakteru. Jest to szczególnie widoczne na wystawach psów rasowych. Z kundlami czyli psami bez rasowymi nie ma takiego problemu. Natura sama dba by przekazywane geny były najsilniejsze i bardziej odporne. Osobniki słabe giną wcześnie. Ludzkie stado, żyje według innych reguł niż wilcze dlatego moim zdaniem wśród ludzi powinny żyć inne psy. Każdemu niezdecydowanemu amatorowi psów, polecam wychowywanie uroczego kundelka. Świadomemu zaś, wybór psa rasowego jednak poprzedzonego uważnej lekturze wielu informacji na temat wybranej rasy. Sam wygląd psa to za mało by takiego psa przyjąć pod własny dach, koniecznie trzeba poznać cechy charakteru, a szczególnie te, które hodowcy skrzętnie ukrywają ( z chęci chociażby zysku), czyli te zachowania, które w stadzie ludzkim powszechnie uważamy za niepożądane. Moim zdaniem nad każdym psem człowiek potrafi zapanować, każdego psa potrafi okiełznać i zdyscyplinować. Chociaż nie każdy człowiek potrafi pogodzić się z metodami, którymi wyznaczony cel da się osiągnąć. Dla przykładu, nie da się z Yorka zrobić morderczego wojownika, nie da się psa tropiącego nauczyć chodzić przy nodze, nie da się z psa polującego zrobić maskotki kanapowej bo nie do takich celów te rasy zostały wyhodowane. Nad zwierzęcym instynktem człowiek nie zapanuje. Jedyne czego człowiek może nauczyć zwierze to posłuszeństwa, które niestety w pewnych nie przewidzianych dla ludzi okolicznościach i tak ustąpią instynktowi. Dlatego bądźcie świadomi swoich wyborów i nie zamartwiajcie się, że was pies nie potrafi się nauczyć tego, co umie pies waszych sąsiadów. Pies waszych sąsiadów z całą pewnością nie potrafi nauczyć się tego, co umie wasz pies.Przykład, mój pies to pies tropiący, wytropi i znajdzie mnie wszędzie o każdej porze dnia i nocy w każdych warunkach pogodowych. Pies mojego sąsiada nie węszy, nie tropi i z całą pewnością pozostawiony w obcym miejscu zagubi się po 50m. Pies mojego sąsiada w zamian za to chodzi przy nodze, a mój nie chce. Jego pies poluje na to co widzi, a mój pies wystawia zwierzynę tę, której jeszcze człowiek nie widzi. Wybór pozostawiam każdemu z was jakiego psa chcecie mieć w pobliżu. Ja nie muszę się martwić, że mój pies się zgubi, a mój sąsiad ? Po co łamać charakter psa, po co wprowadzać psa do naszego stada o charakterze, którego nie chcemy mieć w naszym stadzie. LUDZIE najpierw się zastanówcie czego od psa oczekujecie, potem bierzcie psa do domu. Moja suczka szaleje kiedy widzi dziadka i nic i nikt nie jest w tym czasie nad nią zapanować. Dziadek nie chce (bo lubi okazywaną przez nią radość), ja nie mam siły własnego ojca uczyć obchodzenia się z pieskami. Chociaż suczka ma pięć miesięcy to cieszy się widokiem dziadka jak nikt inny ... czy to oznacza, że mam jej tę radość odbierać tylko dla tego, że Pani Fennell snuje teorie o dominacji. Podsumowując, - nie każdy właściciel psa musi stać się osobnikiem Alfa by nasz pies był szczęśliwy- nie każdy pies będzie szczęśliwy gdy pozbawimy go roli osobnika Alfa.- nie każdy pies będzie tropił, stróżował, aportował...- nie każdy pies będzie polował na niedźwiedzie, pantery, tygrysy i słonie.- nie każdy pies będzie domową maskotką, mopem, podłokietnikiem, - nie każdy pies będzie mordercą, - nie każdy pies itp., itd..... wymieniajcie sobie co chcecie bez końca...... Dlatego jestem wdzięczny autorowi artykułu, że miał odwagę przeciwstawić się opinii Jan Fennell, której absolutnie nie podejrzewam o „kapralskie” metody podporządkowania kogokolwiek, komukolwiek, jednak z całym szacunkiem dla jej dokonań uważam, że nie po to ludzie wyhodowali pewne rasy psów by teraz nieświadomy, lub kompletny dyletant próbował te cechy zwalczać lub je korygować łącznie z Jan Fennell,wbrew ich naturze. Jak to możliwe, że człowiek kupując auto sportowe nie oczekuje by świetnie radziło sobie na safari, lub kupując terenówkę nie oczekuje, że w formule F1 osiągnie na torze pierwsze miejsce. Nikt nie kupuje autobusu do ścigania się na torze. Jeżeli jeszcze nie zrozumieliście to ostatni przykład; nikt nie kupi bolida F1 by tym bolidem dojeżdżać do pracy w codziennych korkach. Więc po co kupujecie spaniela, jeżeli został wyhodowany do aportowania ptactwa z wody, jeżeli nie podoba wam się jego tarzanie w kałuży zaraz po tym, jak został wykąpany w pachnącym "ludzkim szamponie". Kupcie sobie innego psa, który zostanie wyhodowany, by kąpać się razem z wami w solach relaksujących, a porady Jan Fennell nie będą wam potrzebne. 2009-05-22 8:35 | BJ Na początek musimy pamiętać, że redukcja pozycji w stadzie, zwana inaczej Teorią Dominacji, której najbardziej znanymi w Polsce propagatorami byli Jan Fennell i przez większość swojego życia John Fisher, zbudowana została na wnioskach wysnutych z obserwacji zachowań stadnych wilków, które według jej twórców można przenosić na zachowania psów w stadzie składającym się z psów i ludzi. ----------------------- Cytat z J.Fennell:"Mysląc o psach, zbyt czesto używamy stereotypów tak samo, jak zbyt pochopnie szufladkujemy ludzi." W metodach, osobniczych radach tej Autorki występują akcenty teorii dominacji. Nie są to jednak jedyne "recepty" postępowania z psami. Lektura "Zapomniany jezyk psów" może wskazywać, że Autorka jest zwolenniczką miłej, spokojnej koegzystencji ludzi i psów. Poznałem kiedyś Panią Jan Fannell. Stanowczo zaprzeczam jakoby była zwolenniczką "kapralskich" metod w budowaniu relacji człowiek - pies. Miłe, spokojne, konsekwentne budowanie swojej pozycji w "stadzie" nie musi wynikać z drastycznych akcentów nieomal siłowego podkreślania kto jest tym "Alfa". Pani J.Fannell w swoich metodach szkolenia przywiązuje ogromną wagę do budowania przyjacielskiego kontaktu z psem. Jest to szalenie ważne i o tym należy pamiętać. Polecam lekturę. Jan Fennell "Zapomniany język psów". Wyd. Galaktyka. Łódż 2001r. | wychowanie psa |
Specjalistyczne wortale tematyczne. Projekt WORTALE.NET:
Korzystanie z tej witryny oznacza akceptację zasad jej użytkowania



