Psy - rasy psów - ogłoszenia o szczeniakach - psy rasowe - wszystko o psach - pies

psy i ludzie

psy pomoc

Skąd się wzięły walki psów

czytano 10766 razy


Dla wielu z nas pies jest członkiem rodziny, przyjacielem, a także partnerem w pracy, rehabilitantem lub przewodnikiem. Traktuje się go z szacunkiem i respektem. Dla większości właścicieli psów naturalne jest to, że pies musi mieć dostęp do pożywienia i wody, musi mieć zapewnioną opiekę weterynaryjną i codzienne spacery. Niestety, nie wszyscy traktują swoich podopiecznych czworonogów jak żywe istoty. Niektórzy wychowują swoje psy na „maszyny do zabijania”. Od wielu lat na świecie, a od niedawna również w Polsce organizowane są walki psów, zwane również „psim wrestlingiem”. Prawnie są one zakazane, ale nie przeszkadza to amatorom tego ”sportu” urządzać nielegalnych widowisk, gdzie psy walczą dla swojego właściciela o bardzo duże pieniądze.

Pierwsze wzmianki o psich walkach pochodzą z początku XIII wieku. W rozwinięciu tych brutalnych praktyk pomogli żeglarze, którzy podczas swych morskich wędrówek wymieniali towary, również zwierzęta, głównie bydło domowe, ale także psy. Ich zadaniem była ochrona statku przed m. in. piratami. W celu sprawdzenia wytrzymałości i odwagi psa organizowano walki pomiędzy nimi.

Jedną z pierwszych ras, której zalety bojowe odkryto i zaczęto wykorzystywać był mastif z Półwyspu Iberyjskiego. Pierwotnie był to pies myśliwski, ale dzięki swej mocnej budowie i ponadprzeciętnej wytrzymałości był wykorzystywany również do walk z bykami i psami. Na przestrzeni lat, tereny na  których występował mastif z Półwyspu Iberyjskiego trafiły pod władanie Brytyjczyków. Nowi właściciele wraz ze swoimi tradycjami i zwyczajami sprowadzili również swoje zwierzęta, w tym psy bojowe i stróżujące. Bardzo szybko odkryli profity płynące z walk psów. W poszukiwaniu nowych, jeszcze silniejszych i bardziej wytrzymałych ras psów zaczęli krzyżować rodzime rasy psów (również mastifa) z angielskimi psami bojowymi. Dzięki krzyżówce z buldogiem angielskim powstała rasa perro de presa Mallorquin. Przez miejscową ludność wciąż nazywana ca de bou (pies na byki).

Prawdopodobnie w tym samym okresie (ok. 1200 roku) w Wielkiej Brytanii odbywały się pierwsze walki psów z bykami. W XIV wieku król Edward III wydał dekret, który uznał walki za zabawę ludową. Nie wiadomo jakie psy brały w nich udział. Prawdopodobnie były to psy w typie mastifa, później buldoga oraz ich krzyżówki. Walki psów z bykami zostały oficjalnie zakazane w 1835 roku. Nie oznacza to jednak, że przestano je organizować – wręcz przeciwnie – walki psów zaczęły zyskiwać na popularności. Zaczęto tworzyć nowe rasy o ściśle zdefiniowanych cechach pokroju i charakteru. Miały to być psy o większych wartościach bojowych, odważne, wytrzymałe, szybkie oraz zwinne. Bazę stanowił buldog w znacznym stopniu różniący się od współczesnego. W XIX wieku buldog był rasą o stosunkowo małej głowie, smukłej sylwetce oraz wysokonożną.

W latach 1820-1830 psy walczyły na arenach zwanych „PIT”. Tak samo zaczęto nazywać psy używane do walk, a sama nazwa przetrwała do dnia dzisiejszego.

„Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę” – mówi art.1. ust.1. ustawy „o ochronie zwierząt”. Za nieprzestrzeganie tego prawa grozi w Polsce pozbawienie wolności do dwóch lat. Nie odstrasza to amatorów psich walk. Mimo że nielegalne, cieszą się dużą popularnością wśród pewnych środowisk.

Walki organizowane są na obrzeżach dużych miast. Miejsce zawsze jest podobne: leśna polana, ewentualnie podwórko otoczone grubym murem, znajdujące się w dużej odległości od najbliższych sąsiadów, żeby nikt nie usłyszał pisków i skowytu. Grupa zaufanych ludzi, dobre samochody, duże pieniądze i dwa psy (często więcej) walczące na śmierć i życie. Dosłownie. Pies, który przegrał walkę, a żyje, porzucany jest w lesie, gdzie powoli umiera. Ostatecznie dobijany jest przez właściciela. Ale zanim do tego dojdzie trzymany jest w klatce albo na łańcuchu. Często w budynku bez dostępu światła, bez wody i jedzenia. Właściciel wrzuca mu do zagryzienia bezpańskie psy i inne zwierzęta. Pies faszerowany jest sterydami i poddawany morderczym treningom. „Najlepsze” psy krzyżowane są w bliskim pokrewieństwie i selekcjonowane na obecność cech gameness (utrata instynktu samozachowawczego, niepohamowana wola walki). Życie takiego psa trwa bardzo krótko. Często do pierwszej walki.

W Polsce psami najczęściej wystawianymi do walk są amstafy, pit bulle, dogi kanaryjskie, rottweilery oraz ich krzyżówki. W Rosji do dzisiaj popularną rasą wykorzystywaną do walk jest owczarek kaukaski. Psom wyrywa się uszy, żeby nie poobgryzały ich sobie w walce.

Art. 16. wspomnianej ustawy określa, iż "zabrania się wykorzystywania zwierząt w widowiskach i sportach noszących znamiona okrucieństwa, w szczególności zabrania się organizowania walk z udziałem byków, psów, kogutów."  Pozostaje mieć tylko nadzieję, że przepis ten dla zdecydowanej większości społeczeństwa stanowi coś więcej niż tylko kilka nic nie znaczących zdań.



Fot. 1 Walka psów



Fot. 2 Walka psów




Asia Kleczkowska
Instruktor szkolenia psów, zootechnik ze specjalnością: rasy psów uznanych za agresywne;
Szkoła dla Psów AZORRES, Gabinet Terapii Zachowań Zwierząt Towarzyszących AZORRES
www.azorres.pl




    data edycji: 2010.04.18 00:01
Zakaz kopiowania, rozpowszechniania części lub całości bez zgody redakcji PSY24.PL.




komentarzy: 13         Dodaj komentarz

2010-12-01 22:15 | marek

jak mozna takie cos robic z psami co za (...) wykozystuja dla rozrywki walki psow gdzie psy zostaja pogryzione rozkrwawione pyski!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!



2009-05-06 11:00 | Jan Borzymowski

"...Te cechy mają związek z historią rozwoju rasy, której przedstawiciele, mimo dość mizernej postury, używani byli, z dobrym skutkiem do walk i nie tylko." To cytat z mojego tekstu dotyczącego staffordshire bull terrier. Ten przemiły, malutki piesek, czyniący honory domu nawet kiedy wejdzie...złodziej, w niektórych krajach uznany został jako poważne zagrożenie dla zdrowia i życia. Nagłośniona opinia o sile osobowości wspomnianego malca, w oczach urzędnika zaowocowała zakazem hodowli, a także posiadania staffików. Bajka o czerwonym kapturku wytworzyła mit - jakie straszne są wilki. Dlatego "tematy delikatne" wymagają ostrożnego nagłaśniania, bo skutek tego może być zupełnie różny od intencji autora, zwłaszcza kiedy nastąpi skojarzenie predyspozycji określonych ras psów.



2009-05-05 14:27 | Marta Czerwińska

Uważam ze tekst powinien byc publikowany jednak nieco bardziej poszerzyłabym historię walk psów - sprawę jak to wygląda obecnie zostawiłabym na osobny artykuł sugerujący ewentualne rozwiązanie prawne lub porady co robić gdy wiemy o takim procederze. Niemniej jednak cieszę się ze ktoś posilił sie na analizę tego problemu gdyż wydaje sie byc on coraz bardziej powszechnym.



2009-05-04 7:32 | Jan Borzymowski

Jak Pan zauważył - nie posługujemy sie "tanimi chwytami" dla zwiększenia poczytnosci wortalu. Wortal tego nie potrzebuje. To byłoby nierzetelne. Co do Pańskich uwag. Palenie, narkotyki widzimy naokoło wszędzie. Walki psów - nie. Tak wiec to porównanie nie jest dobre. Stąd moja uwaga nt. niezamierzonej propagandy. Tekst upublicznia coś na na co nie mamy wpływu ażeby temu zapobiegać. Odpowiednie służby to robią, chyba z mizernym skutkiem. Stwierdzamy istnienie zła. Co proponujecie Państwo ażeby skutecznie temu zapobiegać? Samo mówienie, pisanie nic nie da. Natomiast uświadomienie łatwego zarabiania pieniędzy zawsze niesie znaczne ryzyko. Tego się boję. Dlatego miałem mieszane uczucia, czy tekst na temat walk psów powinien być publikowany?



2009-05-02 22:35 | maciej

Za bardzo Pan uogólnia. Czy w takim razie pisanie o szkodliwości palenie też się mija z celem - bo niektórzy i tak palą ? Albo o handlu narkotykami - też nie pisać bo to nic nie zmieni? Poruszanie trudnej problematyki jest niezbędne - pomimo że bezpośrednio nie usuwa problemu. To taki pierwszy stopień edukacji. Ponadto wielu coś tam słyszało o walkach psów pocztą pantoflową. Dobrze jest przedstawić pewne konkrety - by nie narastały mity, bo uzmysłowić o rzeczywistym obrazie problemu.Takie artykuły są potrzebne. Z drugiej strony można oczywiście podejrzewać redakcję tego portalu o tani chwyt.. ściągnięcia uwagi (chwytliwy temat). Czy tak jest? :) Ja tak nie sądzę - artykuł nie został jakoś szczególnie wyróżniony i jak zawsze (śledzę niemal wszystkie newsy na tej stronie) został podany w zestawie z grupą innych.



2009-05-02 22:08 | Myśliwy

Oczywiście, że ma Pan rację, ponieważ pisanie o tym niczego nie zmieni, chyba że ktoś poda konktretne przypadki, które doprowadzą do postawienia sprawców tego procederu przed sądem. Słusznie nazwał to Pan niezamierzoną propagandą, artykuł ten bowiem nie ma znamion edukacyjnego, lecz podaje przyklady, które nie są poparte żadnymi dowodami. Można to porównać do stwierdzenia, że ludzie kradną prąd, bo na pewno wielu to robi, lecz tu są potrzebne dowody.



2009-05-01 19:06 | Jan Borzymowski

Czy ktokolwiek z czytelników może mieć wpływ na ograniczenie, zlikwidowanie procederu? Wątpię. Walki psów organizowane są w ogromnej konspiracji. Jeżeli mam rację, to być może pisanie  na ten temat mija się z celem i stanowi swojego rodzaju niezamierzoną propagandę. Co myślicie na ten temat? Dodam, że na wystawach psów rasowych, pies ze śladami (szramami) wskazującymi na udział w walkach jest dyskwalifikowany. Miałem jeden taki przypadek, ale nie w Polsce.



2009-04-29 20:36 | Rottweiler

A co to ma do rzeczy, czy "Rottweiler" jest prokuratorem bądź policjantem? Ja napisałem tylko to, o czym przeczytałem w tym artykule. Nie odnoszę się do tego, czy art. jest potrzebny, stwierdzam jedynie to, że jeśli się posiada informacje o popełnieniu przestępstwa, to każdy obywatel ma obowiązek zawiadomić odpowiednie organy. Natomiast opieranie się na informacjach, które zna się tylko ze słyszenia, nie jest dowodem w sprawie, dlatego lepiej nie podnosić tej kwestii, lecz zająć się tylko historycznym opisem. Dobrze byłoby, by Pani Agnieszka opisała takie zdarzenia, które ponoć opowiadali jej policjanci z finałem spraw w sądzie.



2009-04-29 14:00 | Agnieszka

Czy "Pan rottwailer" jest prokuratorem lub policjantem?Gdy zbierałam materiały do swojej pracy licencjackiej na studiach to właśnie policja opowiadała mi o wykrytych przypadkach organizowania walk i uzyskałam podobne informacje, jak te zawarte w artykule. Uważam, że pisanie o tym jest potrzebne - jak by nie było wstrząsające, bo przez milczenie tylko popieramy takie działania. Brawo wortal i autorka!



2009-04-28 19:29 | Rottweiler

Nie przypominam sobie, że z Panem Edwardem do jestem przez "ty". Proszę okazać więcej szacunku dla drugiego człowieka. Radzę również dokładniej przeczytać artykuł, który w dalszej części nie mówi o historii, ale opisuje konkretne przypadki walk psów. Powiem Panu jedno, że jeśli policja nie reaguje na zgłoszenia, proszę zawiadomić o tym prokuraturę.



2009-04-28 13:11 | Edward do

Chyba Cię człowieku rozum porzucił! O czym niby informować organy ścigania? O historii walk psów?? Oni nie są zainteresowani niczym co nie nadaje się do sfilmowania i pokazania w dzienniku jako wielki sukces policji. Osobiście dzwoniłem z 200 razy na policję, żeby przyjechali do nielegalnej hodowli amstafów i mieli to gdzieś przez pół roku - bo "to niska szkodliwość społeczna". A założę się, że tamte psy były wykorzystywane do walk - wystarczyło popatrzeć na właściciela...



2009-04-26 19:53 | Mariusz

wstrzasajace ale jakze potrzebne, by o tym pisac...



2009-04-26 9:41 | rottweiler

Walki psów wywodzą się z ludzkiej głupoty oraz nieokiełznanej pazerności dwunożnego ssaka. I to wszystko, co można o tym napisać. Z art. wynika, że autorka jest doskonale poinformowana. Mam więc pytanie: dlaczego nie przrekazuje informacji organom ścigania?



Strona główna  |  Redakcja  |  O wortalu PSY24.PL  |  WspółpracaReklama  |  Katalogi  |  Kontakt

Strona główna  |  Redakcja  |  O wortalu PSY24.PL  |  WspółpracaReklama  |  Katalogi  |  Kontakt

Wszelkie prawa zastrzeżone © Agencja reklamowa idea4you.eu | System CMS | mapa witryny
| login statystyka