Psy - rasy psów - ogłoszenia o szczeniakach - psy rasowe - wszystko o psach - pies

psy i ludzie

Żałoba po ukochanym psie

czytano 3805 razy


Wiele lat temu przygarnęliśmy wilczycę Dianę. Suka była dużym owczarkiem po przejściach. Jej głowa pokryta była wieloma bliznami. Jej charakter ? złamany. Bała się wszystkiego. Szczególne głodu. Zjadała wszystko co dało się przełknąć, nawet śmieci, torebki foliowe, kredki, wszystko. Była suką, która ponad wszystko potrzebowała miłości i akceptacji. Odwzajemniła je bezgranicznym oddaniem. Po 6 latach Diana zmarła na raka. Było strasznie. Moja najukochańsza przyjaciółka, która zlizywała łzy z moich policzków, odeszła.
Bardzo cierpiałam. Wiedziałam, że takiego psa już nie będę miała... Miałam żałobę.

Wielu ludzi uważa, że po stracie przyjaciela psa, nie ma w sercu miejsca na kogoś następnego. Nie chce przeżywać znów rozstania. Nie chce ?zdradzić? przyjaciela, który odszedł. Zostaje smutek, żal, samotność. Nie ma z kim wyjść na spacer, rankiem nikt nie szturcha nosem, gdy ktoś puka do drzwi brakuje nam szczekania naszego obrońcy...
Martwa cisza.

Mimo bólu w sercu warto zebrać w sobie siłę i zdecydować się na drugiego wychowanka. Czy za śmierć przyjaciela powinniśmy karać się samotnością na własne życzenie? Chyba nie o to chodzi. W sercu zawsze zostanie miejsce dla Pierwszego.

Trzeba pielęgnować w pamięci wspaniałe chwile, cieszyć się wspomnieniami i możliwością przeżycia razem wielu lat. Jednak nie warto odbierać sobie szansy na kolejną przyjaźń. Być może na naszej drodze stanie pies, któremu nikt inny nie da szansy na przeżycie, dla którego tylko my będziemy nadzieją..? Być może trafi nam się pies, który w pewien sposób przedłuży życie przyjaciela który odszedł, bo będzie tej samej rasy, o podobnym charakterze i wypełni pustkę w domu. To nic złego, że pokochamy znów. Nasz pies ?za tęczowym mostem? na pewno zamerda ogonem...

Obecnie w naszym domu znów mieszka owczarek Diana. Jest honorową następczynią poprzedniej suczki.

Elżbieta Wydra
30.05.2009 r.

WORTAL PSY24.PL (www.psy24.pl)




    data edycji: 2010.04.17 23:37
Zakaz kopiowania, rozpowszechniania części lub całości bez zgody redakcji PSY24.PL.




komentarzy: 38         Dodaj komentarz

2012-01-26 8:58 | magda

W poniedziałek 23.01 musiałam uspać mojego Czarusia w marcu miałby rok przez cztery dni lekarze walczyli z jego wysoką gorączką i do tego miał powiększone węzły chłonne czuję się jakbym straciła dziecko moje dzieci też bardzo to przeżywają myślę o zaopiekowaniu się nowym pieskiem ale boję się żeby nie zdarzyło się to samo



2012-01-22 11:24 | ewa

20.01.2012 czyli w piatek lekarz powiedzial ze nie nie mozna juz nic zrobic dla mojego ukochanego sloneczka czyli 16letniego bolonczyka ,oczka w glowie , najbardziej ukochanego czlonka rodziny,moj bol po jego stracie jest nie do opisania ,a wiedza to tylko ludzie ktorzy tak jak ja kochaja zwierzta.jestem na lekach na spanie i kawach 5 dziennie,walczylam razem z mama o jego zycie codziennie,lekarz,zastrzyki,kroplowki,az w koncu w czwartek dostal morfine,ktora miala troche pomoc,ale niestety w tragiczny piatek nie bylo najmniejszej poprawy w stanie zdrowia mojego kochanego seruszka mial paraliz calej lewej strony i weterynarz {wspanialy i taktowny czlowiek} powiedzial ze to juz czas dac mu odpoczac od bolu i cierpienia .i tak wlasnie o godz.10.45 skonczylo sie moje zycie ,zostal bol,zal,cierpienie,rozpacz,i ciagle drazenie tego co bylo.ale wiem tez ze juz nic nie moglam zrobic zeby go uratowac bo wszystko co mozliwe bylo wykorzystane.i na koniec powiem ze tak jak ja cierpie to rowniez moj drugi 4 letni ukochany piesek tez wie ze cos sie stalo bo nie je, ani nie wychodzi na spacery, jest smutny i ciagle sie gdzies chowa a najgorsze jest to ze wola go zeby z nim sie bawil a on juz nie przyjdzie !



2012-01-18 11:23 | Mariola

Ja kilka dni tmu stracilam moja wierna 6letnia milosc.Piekny 40 kg Husky .Codziennie hodzilismy do lasu na spacery byl ulozony nie oddalal sie na dlugo ,,,Tym razem nie wrocil....byl zmrok wial wiatr slyszalam go ale nie bylam pewna.Zadzwonilam po meza widze podjerzdza auto wysiadaja mezczyzni myslalam ze to maz i mowie ze gdzies tak on harczy...ale zobaczylam ze to nie maz ale ludzie od nas z miejscowosci wiec przeprosilam a Oni udali sie w las tam gdzie czasem slyszalam Harego....Maz przyjechal ludzie za chwile wyszli z lasu i odjechali.a pies zamilkl na amen...Dwa dni go szukalam i tknelo mnie pujsc w tym kierunku co ci panowie...Znalazlam mego nierzywego psa we wnykach....To byl horror jak go uwalnialam jak uslyszalam jego ostatni martwy oddech jak chcialam go niesc ale byl taki duzy jak ja...Wiem ze go juz niema ale najgorzej bola mysli,analiza calego zdarzenia i mysl...a moze go dobili???Serce mi peka...lykam caly czas leki bo nie daje rady....niewiem mam pujsc do jakiegos lekarza???Nic nie moge robic tylko placze i mysle i czuje ten scisk w duszy i bol....



2012-01-15 19:53 | MARIUSZ

Wlasnie mielismy adoptowac suczke DUMKE ze schroniska po 11 latach pobytu, wszystko bylo ustalone ,i nagle ta straszna wiadomosc guz nowotowor agonia, suczka zostala uspiona. BYLA TAK DALEGO OD NAS NA DRUGIM KONCU POLSKI A JEDNOCZESNIE TAK BLISKO smierc stanela na drodze i byla pierwsza ,smutek i wielki zal choc pieska znalismy tylko wirtualnie ZEGNAJ DUMKO masz teraz wieczny domek za teczowym mostem MARIUSZ Z GDYNI



2012-01-08 9:55 | Renata

W czwartek odszedł nasz ukochany synek Neruś. Nie możemy pogodzić się ze stratą bo to zły człowiek podrzucił mu trutkę na szczury.Neruś miał 2,5 roku, był wspaniałym psem (owczarek niemiecki),pięknym ,oddanym i zawsze wiernym naszym przyjacielem. Miał przed sobą wiele lat życia , niestety odebrano nam go.Nigdy go nie zapomnimy ,zawsze będzie w naszych sercach



2012-01-04 12:55 | Sonia

Ja też miesiąc temu straciłam najlepszą moja przyjaciółkę, suczkę, nazywała się Didi. Była chora na cukrzycę, i miała niewydolność wątroby. :((((( To była straszna męczarnia dla mnie, i dla moich rodziców. Nie chcieliśmy już jej męczyć, więc uśpiliśmy ją w dniu: 3-grudnia 2011. To było straszne.:(((( ciężko, jest mi do teraz pogodzić się z ta wiadomością ,że jej nie ma. :(((( A na razie psa drugiego nie chcemy kupować, to jest za szybko, i ten drugi pies nic nie zmieni.:(((( Brakuje mi jej szczekania, bawienia się ze mną, i ogólnie wszystkiego! :(( Ona 1.01.12r. skończyłaby teraz 9lat.:((( czasami myślę że to była moja wina, że ja źle odżywiałam, i że pozwoliłam moim rodzicom ją uśpić.? Nigdy sobie tego nie wybaczę! :(((( tęsknie za nią... Do widzenia.



2012-01-03 16:57 | Ula

Moja Busia tez odeszła!!! Rok temu miała operacje : rak sutka! Nie minął rok jak zaczęła kaszlec , pani weterynarz uprzedziła nas że to koniec : miała przerzuty już wszędzie i one naciskały na płuca i serce. Busieńka 3 dni miała problemy z oddychaniem , postanowiłam ją uśpić., ale ona w tym samym dniu sama odeszła: umierała godzine , umarła na moich rękach / przyszła do mnie ze swojego legowiska , doczołgała się i przy mnie odeszła!! Nie zapomnę jej nigdy!!!!!!!!!



2011-12-28 21:36 | klodzia

Straciłam ukochanego pieska. Umarł na raka pluc - serce chodziło pluca nie, nie daruje sobie że nie spedzilam z nim wiecej chwil



2011-12-23 0:52 | Marek

Boli to mało powiedziane !!!! Miał 11 lat.Odszedł w cztery dni-Owczarek-Maks-Makuś-Maksio.Wiem że kazdy ma jakieś problemy.Nie wstydzę się że jestem facetem i płaczę!!!! Okropnie boli !!!! Za wcześnie!!!!!!!!!



2011-12-10 10:56 | anna

ja również otarłam sie o śmierć....swoje ukochanego psa..miał dopiero 3,5 miesiąca....przygarnięty przez nas ze schronu..raptem dwa tyg temu...zachorował od razu na drugi dzionek...trzy tyg.wykańczała go gorączka zapalenie oskrzeli....był już tak słaby że nie miał ,sił stać na łapkach.....mój mały ,kochany piękny szczeniaczek.......miał odejść...mimo walki.....w dodatku chorowała moja córka....pies miał być częścią naszego życia ale i tez sposobem na dojście do jej zdrowia ,był jej marzeniem......wiec sytuacja sie zapętlała coraz bardziej....to było okropne....czuwanie w nocy.....i ..bezsilność..i pytanie...co ja jej powiem?kiedy tylko dla niego tak bardzo sie starała....ale któregoś pięknego dnia po maxymalnym już kryzysie...(podejrzenie o nosówke,plus zapalenie oskrzeli)..mój psiak poczuł sie lepiej....wyzdrowiała tez moja córka..BYŁO WARTO!JEST Z NAMI....I MOŻEMY SIĘ CIESZYĆ WSPÓLNYMI CHWILAMI:)wiele osób nie chce już więcej po starcie psa,a jam sąsiada i on mówi że trzeba działać kinem w klin...czyli kiedy sie straci..nie zamykać sie w bólu...przygarnąć następnego,on już biega z małym po osiedlu...choć starcił ...CIEŻKO,ALE NA PRAWDE WARTO:))))



2011-11-05 7:06 | Malwina

Ja miałam suczkę która się nazywała sonia bardzo mi teraz smutno, tęsknię za nią. Miałam ja tylko 7 miesięcy. Bardzo się cieszyłam że w końcu dostałam pieska. Ale najgorsze jest to że zabił ja człowiek który mieszka ze mną pod jednym dachem. Jak się o tym dowiedziałam to nie potrafiłam przestać płakać. Nie mogłam zrozumieć tego jak on mógł patrzeć na to jak ona płacze jak zamyka oczy jak umiera na jego rękach. :( nie potrafię o niej zapomnieć. Chciałabym żeby moja sonia snila mu się po nocach żeby zrozumiał jaki zadał mi ból tym co zrobił. Bardzo ja kochałam. Ona zawsze mnie budziła do pracy i do szkoły. To stało się dwa dni temu. Nigdy mu tego nie wybacze.



2011-09-08 15:06 | Wiktoria

Mój piesek nie miał nawet pół roku.Miał cztery miesiące.Wczoraj zginął pod kołami samochodu.Bawił się z psem sąsiada i nagle nadjechał TIR jechał bardzo szybko.Mój pies popchnął psa sąsiada a sam zginął pod kołami tego samochodu.Miał złamane żebra i cały kręgosłup.Żebra wbiły mu się w płuca,przez to nie przeżył.Kierowca TIRA zaczął się na mnie wydzierać że mam natychmiast wziąć tego psa z drogi ale ja pobiegłam do domu.Żałobę po tym psie będę nosić tyle miesięcy ile on sam przeżył.



2011-07-09 23:19 | Ewa

Wczoraj odszedł za Tęczowy Most mój kochany malamucik Tosik. Dwa dni wcześniej skończył 10 lat. Nigdy nie chorował i nic nie wskazywało na to, że jest tak ciężko chory (wodonercze, kamienie w pęcherzu moczowym i przewodzie moczowym). Usunięto kamienie i niestety jedną nerkę i fragment przewodu moczowego, ale Tortiś niestety był słaby i nie dał rady stanąć na nogi. Jego śmierć była ogromnym bólem dla całej mojej rodziny. Myślałam, że serce mi pęknie. To było tak nagłe ....



2011-06-30 12:21 | julia

W nocy z wtorku na środę zmarł mój ukochany Baroszek, wyskoczył z okna, bo inne psy na dworzu się gryzły. Tyle czasu wyglądał sobie przez to okienko i nic się nie działo, a tym razem... lekarz nie mógł Go uratować, kręgosłup nie był uszkodzony, ale było zbyt dużo obrażeń wewnętrznych. Moja kochana Psinka, mój towarzysz codziennych spacerów, moje Serduszko jedyne, przepraszam Cię kochany, gdziekolwiek jesteś. Wierzę, że kiedyś spotkamy się znów i czekam na ten dzień. Boję się wrócić dziś do pustego domu, nie przywitasz mnie dziś, nie wybiegniesz do mnie radosny, Serce moje. Zawsze będę Cię pamiętać i mówić do Ciebie, Słoneczko.



2011-05-20 22:21 | MAGDA

W ŚRODĘ 18.05.2011 STRACILIŚMY NAGLE NASZĄ SUCZKĘ OWCZARKA NIEMIECKIEGO:( WYSZŁÓA NA SPACER Z MOJĄ MAMĄ I CÓRECZKĄ DO PARKU ABY POBAWIĆ SIĘ JAK CODZIEŃ-UWIELBIAŁA BIEGASĆ ZA SWOJĄ CZERWONĄ PIŁECZKĄ....I TAK SIĘ STAŁO,ŻE JAKOŚ NIEFORTUNNIE I W NIEWIADOMO JAKI SPOSÓB TA PIŁECZKA UTKNĘŁA JEJ W GARDLE-SZOK:((((MAMA JĄ RATOWAŁA JAK MOGŁA...PO CZASIE WYCIAGNĘŁA TĘ PIŁKĘ....WYCIĄGAŁA MNÓSTWO ŚLINY Z PYSZCZKA,BRAT PRZYBIEGŁ-REANIMOWAŁ JĄ ALE BYŁO JUŻ ZA PÓŹNO....BÓL NIESAMOWITY...PUSTKA W DOMU..ŻAL I ROZPACZ!!!! IRSSI BYŁA NIESAMOWITYM PIESKIEM,MĄDRA,POSŁUSZNA I PRZYJACIELSKA...WOGÓLE BYŁA DLA NAS JAK.CZŁONEK RODZINY!!!!! NIE WIEM CZY JAKIŚ PIESEK NAM JĄ ZASTĄPI-MOŻE Z CZASEM KIEDYŚ....NA RAZIE JEST TYLKO ROZPACZ:((((



2011-05-10 17:32 | Marti

Dzis o 13.30 odeszla moja kochana sunia TARA , rasy foksteriera. W sobote zaczela sie dziwnie zachwoywac jak by nie miala sily.........w niedziele jej sie poprawilo i bylo dobrze az do dzis do poludniaa...wyszlam na chwile z domku wrocila a ona juz konalaaa nawet weterynarz by jej nie pomogl bo juz miala bezwlad lapek;(((((((((( Nie moge sie pozbierac , to byl moj najukochanszt piesek mialby dopiero 9 latek w lipcuu..................boli mnie najbardziej to ze jej nie pomoglam bo wszytsko bylo okee ;((((((((((( Nie pogodze sie nigdy z tymm.... juz nie bd mojja suniaa na mnie zawsze po pracy czekaalaa ;((((((((((( Byla to najkochansza sunia na swiece i najwierniejszaa ;((((Kocham ja nadal ponad zycie i nadalw to nie wierze ;((((((((( [*]';(((((((((((((((((((( dziekuje naprwade pomogl mi ten artykul , pozwoli mi troszke zrozumiec smierc mojej Taruni';((((



2011-05-04 0:17 | MARIUSZ

Jeszcze nie zagoila sie rana po stracie TOBIKA a po pol roku odeszla od nas nasza ukochana suczka BEZA ,miala 16 lat umarla mi na rekach w noc wielkanocna z soboty na niedziele o godz 2 nad ranem 24 kwietnia .Stalo sie to tak szybko pierwsze objawy pojawily sie dwa mies wczesniej zaczela przestawac chodzic ,myslelismy ze to problemy ze stawami ale po przeswietleniu okazal sie rak pluc .BEZUNIA byla z nami od szczeniaczka 95 roku kiedy to znalezlismy malego kundelka szczeniaczka nad jeziorem w Kamieniu w Gdyni.Przez te wszystkie lata byla nasza kochana dziewczynka zawsze z nami ,jeszcze zima nic nie wskazywalo na tak szybki koniec .Jestesmy zrozpaczeni i mamy wielki zal w sercu. Pochowalismy ja w ogrodku obok TOBIKA ,ktory odszedl 16/pazdziernika pol roku wczesniej .Leza teraz obok siebie tu gdzie zyly i mieszkaly ,Spijcie spokojnie moje malenstwa, mam nadzieje ze nasze dusze spotkaja sie kiedys MARIUSZ BELLWON



2011-03-29 10:36 | Dana

Czytajac te wszystkie listy nie moge sie powstrzymac od lez,bo znowu mam przed moimi oczami nasza Rottweilerke,ktora niedawno od nas odeszla,miala 10lat i byla juz schorowana,chociaz walczylam o nia do konca i odwlekalam moment zeby ja dac uspic,musialam kiedys podjac ta strasznie trudna dla mnie decyzje.I nawet tam u lekarza kiedy myslalam ze peknie mi serce z zalu,to ona patrzyla na mnie spokojnie swoimi pieknymi i madrymi oczkami jakby mnie chciala pocieszyc,to bylo niesamowite.......A teraz? Cisza,pustka....Nie jestem jeszcze gotowa,zeby jakiejs innej psinie dac moje serce,bo Nora byla nasza ksiezniczka,dobra wrozka i lekarstwem na wszystko!!!Ale ZAWSZE bedzie w naszych sercach!!!



2011-03-05 17:40 | Ania

była mądrym i pięknym dogiem, brak słów, łzy płyną kolejny dzień... jak dalej żyć bez Niej ? tak trudno ...pozostały wspomnienia ... serce pęka :(



2011-01-12 11:39 | Jan Borzymowski

Na jednej z wirtualnych nekropolii psów przeczytałem następujące zdanie: "Byc może dla świata jesteś tylko psem, ale dla niektórych ludzi jesteś całym światem". To zdanie dotyczyło ukochanej rottweilerki Hery. Minęło kilka miesięcy. Autor tego zdania zgłosił się do mnie z prośbą o pomoc w poszukiwaniu nowej suczki. Niebawem, najprawdopodobniej będzie miał następczynię. Austriacki filozof Konrad Lorenz uważał, ze po stracie psa należy postarać się o następnego, najlepiej tej samej rasy i, o ile to możliwe, spokrewnionego z poprzednim.



2011-01-11 9:15 | Ela

Drodzy Państwo, nie spodziewałam się, że mój tekst przeczyta tylu osamotnionych właścicieli psów, które odeszły. To dowód na to jak silne emocje towarzyszą nam w tych chwilach, jak są bolesne i jak prawdziwe. Nie ma słów na pocieszenie po stracie przyjaciela, ale jest... obecność innych ludzi, którzy czują podobnie. Serdecznie pozdrawiam i życzę, aby los pozwolił Państwu szybko wypełnić tę pustkę.Elżbieta Wydra



2010-11-29 18:47 | MARIUSZ

16.10.2010 odszedl nasz ukochany TOBI mial 17 lat uamrl na nowotor .,z choroba zmagal sie od dwoch lat mimo naszych wysilkow i weterynarza nadeszla ta straszna sobota kiedy pojechalismy na kroplowke a doktor powiedzial ze on umiera .pochowalismy go przy domu, posadzilem krokusy i mimo 6 tyg nie moge sie pozbierac ,nawet teraz piszac placze jak dziecko .Wezme napewno nastepnego pieska ze schroniska bo TOBI byl z Ciapkowa z Gdyni trafil do nas w 99 roku jako 6 latek po przejsciach .Mam nadzieje ze moj wlochaty synek biega za teczowym mostem i jego Dusza zyje nadal



2010-10-27 21:07 | Julia

Mam 12 lat a mój zmarły pies miał 17 , przez całe życie był przy mnie , aż do dziś(27,10,2010) miał raka w 5 narządach, miał małego wrzoda , pod okgonem . Przez dwa dni przed śmiercią nic nie jadł ani nie robił kupy. Kiedy przyszłam ze szkoły babcia powiedziała mi ze Laki (bo tak miał na imie) nie żyje. Z początku nie wierzyłam przeszukałam cały do i uwirzyłam cały dzień płacz. To tak trudno zapomnieć swojego naj naj najleprego przyjaciela .P.S Nie moge o nim zapomnieć . Pokój Jego Duszy ...



2010-10-15 12:38 | Marlena

Wczoraj mój psiak Edi został zagryziony przez owczarka :/ Był moim przyjacielem 7 lat. Nie potrafię o niczym innym myśleć jak tylko o tym że już nie wyjdę z nim na spacer, że nie wskoczy na kolana, nie przytuli się. Nigdy już nie zastane go wtulającego się w pozostawioną przeze mnie moją bluzkę. Smutek, żal i pustka której nic nie jest w stanie wypełnić :/



2010-09-24 18:40 | Jan Borzymowski

Nie sądzę ażeby kobiety bardziej przeżywały utratę psiego przyjaciela. Taka strata jest trudnym przeżyciem dla każdego człowieka, który wie co znaczy psia przyjaźń. W ubiegłym roku, mając zaledwie 8 lat odszedł Kajbot. Kochałem go bardzo. Myślałem, że nie potrafię płakać. Swoją śmiercią uświadomił mi, że jest inaczej...Był typowym psem "jednego pana".Tu na wortalu jest wiele Jego zdięć, przy temacie "rottweiler", a także po kliknięciu w moje nazwisko w redakcyjnej stopce.Austraiacki filozof Konrad Lorenz uważał, że po stracie psa, możliwie najszybciej należy mieć następnego. Dobrze jeżeli jest spokrewniony z poprzednim.



2010-09-23 10:21 | Magda

Przeczytałam wszystkie wypowiedzi i łzy stanęły w oczach...Może to głupie ale tym wszystkim, którzy mogli pochować swoje psy bardzo zazdroszę...Dzisiaj mija miesiąc jak ja straciłam psa...wybiegł z podwórka późnym wieczorem i nie wrócił na noc...To był york, miał 5 lat, traktowałam go jak swoje najukochańsze dziecko. Wszystko wskazuje na to, że został zagryzione przez dzikie, bezpańskie psy, których w okolicach jest dużo...Szukałam (szukam) go wszędzie i jeśli faktycznie nie żyje to strasznie chciałabym go znaleźć i pochować na jego ukochanej działeczce. Dni od jego zaginięcia to dni smutne, puste, pełne łez, wszystko mi jego przypomina...Najgorsza chwila dnia to ta, kiedy wraca się z pracy do pustego domu...A ON zawsze tam na mnie czekał...teraz go nie ma...Toficzku, gdziekolwiek jesteś zawsze będę cię pamiętała i kochała...



2010-09-19 23:17 | Kairna

Nie umiem sobie poradzić ze stratą mojej Beluni, zginęła pod kołami samochodu 17-09-2010 roku, Miała dopiero 8 miesięcy i była taka słodziutka. Mój mąż z córką wrócili do domu samochodem, wjechali na podwórko, ale nie zdążyli zamknać bramy, otworzyli drzwi auta a ona wybiegła z niego prosto na ulicę pod koła samochodu, zgineła w drodze do weterynarza. A kierowca tegosamochodu nawet się nie zatrzymał...pojechał dalej tak jakby nic sie nie stało. Mimo tego, iz w domu została jeszcze druga 11 letnia suczka, nie umiem sobie dać z tym rady, czuję się jakby mi serce wydarto z piersi. Wzięliśmy wczoraj ze schroniska mała sunię, myślałam ze to mi pomoże, bo córce pomogło, ale mi nie, jak zostaję sama ciągle płaczę... oglądam zdjęcia i gdzie tylko się w domu nie obrócę, każde miejsce mi o niej przypomina... Wszyscy mówia ze to przejdzie, ale ja już nie wiem sama dla mnie to nie do przyjęcia, to tak jakby swiat mi sie zawalił... Nie myślałam ze takie stworzonko moze dla człowieka tyle znaczyć, to był nasz członek rodziny... taka mała i bezbronna psina, zawsze będę cie kochać Belluniu...



2010-09-14 20:31 | Nuśka6

Nunka odeszła od nas w piątek 10 września 2010r godz 22:30, przez (jak już wiem nie winnego kierowcę-który jej nie widział-określenie policjanta),bo nuśka nie była na smyczy, ale kretyn umiał ruszyć z piskiem opon z pod klatki. Gdy Ona przez 6 lat nie chodziła na smyczy. Ale dar od naszej Nuśki, pomógł nam znaleźć następną laleczkę teraz mamy Zuzię. Staramy się ją pokochać jak tamtą. Wiem że zanim to przyjdzie to musi minąć więcej czasu ale nie wyobrażam sobie naszej rodziny po stracie Nuśki. Od dwóch dni zaświeciło słońce bo jest Zuzia- która bardzo nam ja przypomina....Mój mąż już ją pokochał i już mają swoje tajemnice...W pokłonie dla Nuśki kochanej-dziękujemy Milka za twoją miłośc..



2010-08-08 17:49 | JANUSZ

Ciekawe dlaczego na forum wpisuja sie same kobiety ?. Ja pochowalem w piatek mojego wiernego przyjaciela Chuck'a. Zyl 14 lat i przez 14 lat byl ze mna. Bol po jego stracie to taki sam bol jak po stracie bliskich czlonkow rodziny, a na niejednym pogrzebie juz bylem. Mamy male dzieci i chcielismy nauczyc je szacunku dla zycia i dla smierci. W zwiazku z tym pochowalismy Chuck'a na cmentarzu dla zwierzat pod Warszawa " Psi Los". Strona internetow www.psi-los.com. Takiego psa jak Chuck juz nie bedzie, ale moze bedzie inny. Jeszcze nie jestem na to gotowy, ale zgadzam sie z wpisem na tym forum "ze nie nalezy odbierac sobie szansy na kolejna przyjazn". Przyjazn zwierzecia jest wspaniala, bezinteresowna i kompletna.



2010-07-11 0:44 | Danuta

Jakże zazdroszczę wam tego, że wasze psy żyły tak długo. W środę umarła moja ukochana sunia. Nie dożyła 11 lat. Najgorsze, że nie chorowała, nic nie wskazywało na to, że zżer ją rak. Wystarczyło 20 godzin i umarła w strasznym bólu, korego nic nie było w stanie uśmierzyć. Doktor nie zdążył przyjechać aby skrócić jej cierpienie. Myślałam, że mi serce pęknie. To było tak nagłe i tak straszne. Nie mogę jej zapomnieć i nigdy nie zapomnę.



2010-07-07 18:36 | ANIA.S

Witam!Dzień 04.05.2010r nie zapomnę nigdy,odszedł mój kochany piesek Morus.Po 17 latach stanełam przed straszną decyzją o jego uśpieniu.Walczyłam do końca,ale przegrałam walke ze starością, koło 2 miesięcy potrzebowałam żeby podjąc tę decyzję i go uśpic.Nie byłam w stanie iśc do weterynarza wiec on przyjechał do domu.Dla mnie była to trauma po której nie jestem w stanie się pozbierac,mineło 2 miesiące od jego śmierci a mnie wcale nie jest lepiej.Straciłam połowe siebie i tej pustki nie jest mi w stanie nic zastąpic.Rozważam udanie się do specjalisty bo sama nie radze sobie ze sobą.Powiem krótko na śmierc swojego pupila nie można się przygotowac,nagła czy powolna smierc niesie te same konsekfencje.Mój pies był pochowany tuż przed powodzią,na terenie zalewowym-powódz przyszła tydzień potem,nie mogłam już nic zrobic stałam na wale i ryczałam jak parzyłam na to miejsce gdzie on leży a tam płynie woda.... nie do opisania to wszystko jak biłam sie z myślami że nie moge nic zrobic,teraz wiem że nadal tam jest i woda mi go nie zabrała,ale ból nadal jest we mnie i nie ma dnia żebym nie rozpaczała po nim.



2010-07-03 18:54 | Jolanta

Dzisiaj o 13.00 odszedł mój kochany Benuś i nie wiem jak mam dalej żyć.Był ze mną 15,5 roku. Zrzerał go nowotwór i to jest straszne kiedy trzeba podjąć taką okropną decyzje o uśpieniu.żegnaj mój drogi przyjacielu.Mały York ale serce odromne.



2010-06-08 19:32 | ANKA

....wczoraj o 22 odeszła od nas nasza najukochańsza "Pszczółka", miała na imię Maja i była z nami 14 lat...od 3 lat była pod opieką najlepszych weterynarzy bo zaczęło jej szwankowac serduszko i wątroba ale najgorsze stało się 3 tygodnie temu, kiedy okazało się, że nasza Rybeczka ma ropomacicze i natychmiast musi byc operowana bo w przeciwnym razie w ciągu 3 dni przestaną jej funkcjonować nerki. Operację zniosła dzielnie nasza Księżniczka ale niestety narkoza tak bardzo osłabiła jej serduszko, że niestety od wczoraj już jej nie ma z nami...:-((((((((((((. Tak strasznie juz odczuwamy jej brak. Bardzo wszyscy cierpimy.....tak bardzo, ze nie bardzo jestesmy teraz w stanie normalnie funkcjonowac... Dzis o 15 pochowaliśmy ją na naszej działce, na tej samej gdzie lezy nasz poprzedni piesiurek Puszek, a teraz mamy żałobę..........



2010-05-18 11:17 | Magda

W niedzielę w południe umarł Fryderyk. Była z nami niemal 17 lat. Najwspanialszy przyjaciel i dzielny wilczur. Od roku żył - radośnie i zawadiacko - dzięki sile woli, pomocy wspaniałego weterynarza i naszej miłości. Umarł na naszych rękach, na swoim posłaniu, tulony i opłakiwany. A jego chore serce biło długo, długo. Płaczemy, śmiejemy się, wspominamy ten cudowny dar - naszego przyjaciela. Pewnie biega po słonecznych łakach. Tylko pusto...



2009-11-01 19:37 | gosia

oczywiście można mieć psa przed- i po-, ale tak naprawdę psie dziecko z duszą ma się tylko jedno, nic nie wypełnia dziury w sercu; "Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają, jak latać." A. de Saint-Exupery, co zrobić jak przyjaciel odchodzi, jak przypomnieć sobie, że w ogóle chce się jeszcze latać?



2009-08-21 14:55 | angelika

ja znalazła szczeniaczka w lesie Łatka była wychudzona i potrzebowała mojej pomocy niestety zmarła na dwie pokleszczowe choroby mimo ze miałam już wielw psów to Łatka była wyjątkowa miałam ja tylko 2 miesiące długo płakałam po jej śmierci .... teraz mam drugą suczke o imieniu Nuka jest zdrowa i pełna energii mam je obydwie sercu ;**** i pozostaną w nim na zawsze ;)



2009-08-07 21:51 | Bozena

znam to uczucie kiedy odchodzi pierwszy w życiu pies pomimo, ze paredziesiąt wiosen już mam za sobą.Jednak ja miałam to szczęście , że posłuchałam wcześniej rady ,,psiarzy'' .Kiedy mój staruszek zacząl niedomagać i nieuchronnie zbliżał się jego koniec kupiłam drugiego psa - małego szczeniaka-miał 3 miesiace. Staruszek ożył, miał zajęcie, nawet zaczła się bawic z maluchem. Dla malucha była to wspaniała sprawa, miał przyjaciela , nie był sam, a do tego wzór do nasladowania. Szybko nauczył się przy staruszku czystości , wychodzenia na spacery, psich zabaw. Kiedy maluch skończył 11 miesiecy staruszek godnie odszedł . Zal po stracie ale jednoczesnie mam wiele wspólnych zdjęć z zabaw obu psiaków które zawsze będą przypominały mojego pierwszego ukochanego psa, który dożył 17 lat.



2009-08-03 10:32 | Mayechka

Zgadzam się z autorką artykułu. Ja też po 14 latach straciłam ukochanego psiaka, jednak nie zamknęłam drzwi i przygarnęłyśmy z mamą bezpańskiego psa, który spędzał dni bawiąc się z dziećmi i oczekując na ludzi, którzy go dokarmiali. Teraz jest u nas i strasznie go kochamy, chociaż na początku myślałam, że będziemy musiały go oddać do schroniska ponieważ był agresywny i gryzł wszystkich. Jednak cierpliwość, konsekwencja i miłość zamieniły go w sympatycznego i oddanego psiaka. Nie można po stracie zamykać drzwi, gdyż za nimi czeka kolejne serce do pokochania.



Strona główna  |  Redakcja  |  O wortalu PSY24.PL  |  WspółpracaReklama  |  Katalogi  |  Kontakt

Strona główna  |  Redakcja  |  O wortalu PSY24.PL  |  WspółpracaReklama  |  Katalogi  |  Kontakt

Wszelkie prawa zastrzeżone © Agencja reklamowa idea4you.eu | System CMS | mapa witryny
| login statystyka