Żałoba po ukochanym psie
WORTAL PSY24.PL (www.psy24.pl) Zakaz kopiowania, rozpowszechniania części lub całości bez zgody redakcji PSY24.PL. komentarzy: 9 Dodaj komentarz 2010-07-11 0:44 | Danuta Jakże zazdroszczę wam tego, że wasze psy żyły tak długo. W środę umarła moja ukochana sunia. Nie dożyła 11 lat. Najgorsze, że nie chorowała, nic nie wskazywało na to, że zżer ją rak. Wystarczyło 20 godzin i umarła w strasznym bólu, korego nic nie było w stanie uśmierzyć. Doktor nie zdążył przyjechać aby skrócić jej cierpienie. Myślałam, że mi serce pęknie. To było tak nagłe i tak straszne. Nie mogę jej zapomnieć i nigdy nie zapomnę. 2010-07-07 18:36 | ANIA.S Witam!Dzień 04.05.2010r nie zapomnę nigdy,odszedł mój kochany piesek Morus.Po 17 latach stanełam przed straszną decyzją o jego uśpieniu.Walczyłam do końca,ale przegrałam walke ze starością, koło 2 miesięcy potrzebowałam żeby podjąc tę decyzję i go uśpic.Nie byłam w stanie iśc do weterynarza wiec on przyjechał do domu.Dla mnie była to trauma po której nie jestem w stanie się pozbierac,mineło 2 miesiące od jego śmierci a mnie wcale nie jest lepiej.Straciłam połowe siebie i tej pustki nie jest mi w stanie nic zastąpic.Rozważam udanie się do specjalisty bo sama nie radze sobie ze sobą.Powiem krótko na śmierc swojego pupila nie można się przygotowac,nagła czy powolna smierc niesie te same konsekfencje.Mój pies był pochowany tuż przed powodzią,na terenie zalewowym-powódz przyszła tydzień potem,nie mogłam już nic zrobic stałam na wale i ryczałam jak parzyłam na to miejsce gdzie on leży a tam płynie woda.... nie do opisania to wszystko jak biłam sie z myślami że nie moge nic zrobic,teraz wiem że nadal tam jest i woda mi go nie zabrała,ale ból nadal jest we mnie i nie ma dnia żebym nie rozpaczała po nim. 2010-07-03 18:54 | Jolanta Dzisiaj o 13.00 odszedł mój kochany Benuś i nie wiem jak mam dalej żyć.Był ze mną 15,5 roku. Zrzerał go nowotwór i to jest straszne kiedy trzeba podjąć taką okropną decyzje o uśpieniu.żegnaj mój drogi przyjacielu.Mały York ale serce odromne. 2010-06-08 19:32 | ANKA ....wczoraj o 22 odeszła od nas nasza najukochańsza "Pszczółka", miała na imię Maja i była z nami 14 lat...od 3 lat była pod opieką najlepszych weterynarzy bo zaczęło jej szwankowac serduszko i wątroba ale najgorsze stało się 3 tygodnie temu, kiedy okazało się, że nasza Rybeczka ma ropomacicze i natychmiast musi byc operowana bo w przeciwnym razie w ciągu 3 dni przestaną jej funkcjonować nerki. Operację zniosła dzielnie nasza Księżniczka ale niestety narkoza tak bardzo osłabiła jej serduszko, że niestety od wczoraj już jej nie ma z nami...:-((((((((((((. Tak strasznie juz odczuwamy jej brak. Bardzo wszyscy cierpimy.....tak bardzo, ze nie bardzo jestesmy teraz w stanie normalnie funkcjonowac... Dzis o 15 pochowaliśmy ją na naszej działce, na tej samej gdzie lezy nasz poprzedni piesiurek Puszek, a teraz mamy żałobę.......... 2010-05-18 11:17 | Magda W niedzielę w południe umarł Fryderyk. Była z nami niemal 17 lat. Najwspanialszy przyjaciel i dzielny wilczur. Od roku żył - radośnie i zawadiacko - dzięki sile woli, pomocy wspaniałego weterynarza i naszej miłości. Umarł na naszych rękach, na swoim posłaniu, tulony i opłakiwany. A jego chore serce biło długo, długo. Płaczemy, śmiejemy się, wspominamy ten cudowny dar - naszego przyjaciela. Pewnie biega po słonecznych łakach. Tylko pusto... 2009-11-01 19:37 | gosia oczywiście można mieć psa przed- i po-, ale tak naprawdę psie dziecko z duszą ma się tylko jedno, nic nie wypełnia dziury w sercu; "Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają, jak latać." A. de Saint-Exupery, co zrobić jak przyjaciel odchodzi, jak przypomnieć sobie, że w ogóle chce się jeszcze latać? 2009-08-21 14:55 | angelika ja znalazła szczeniaczka w lesie Łatka była wychudzona i potrzebowała mojej pomocy niestety zmarła na dwie pokleszczowe choroby mimo ze miałam już wielw psów to Łatka była wyjątkowa miałam ja tylko 2 miesiące długo płakałam po jej śmierci .... teraz mam drugą suczke o imieniu Nuka jest zdrowa i pełna energii mam je obydwie sercu ;**** i pozostaną w nim na zawsze ;) 2009-08-07 21:51 | Bozena znam to uczucie kiedy odchodzi pierwszy w życiu pies pomimo, ze paredziesiąt wiosen już mam za sobą.Jednak ja miałam to szczęście , że posłuchałam wcześniej rady ,,psiarzy'' .Kiedy mój staruszek zacząl niedomagać i nieuchronnie zbliżał się jego koniec kupiłam drugiego psa - małego szczeniaka-miał 3 miesiace. Staruszek ożył, miał zajęcie, nawet zaczła się bawic z maluchem. Dla malucha była to wspaniała sprawa, miał przyjaciela , nie był sam, a do tego wzór do nasladowania. Szybko nauczył się przy staruszku czystości , wychodzenia na spacery, psich zabaw. Kiedy maluch skończył 11 miesiecy staruszek godnie odszedł . Zal po stracie ale jednoczesnie mam wiele wspólnych zdjęć z zabaw obu psiaków które zawsze będą przypominały mojego pierwszego ukochanego psa, który dożył 17 lat. 2009-08-03 10:32 | Mayechka Zgadzam się z autorką artykułu. Ja też po 14 latach straciłam ukochanego psiaka, jednak nie zamknęłam drzwi i przygarnęłyśmy z mamą bezpańskiego psa, który spędzał dni bawiąc się z dziećmi i oczekując na ludzi, którzy go dokarmiali. Teraz jest u nas i strasznie go kochamy, chociaż na początku myślałam, że będziemy musiały go oddać do schroniska ponieważ był agresywny i gryzł wszystkich. Jednak cierpliwość, konsekwencja i miłość zamieniły go w sympatycznego i oddanego psiaka. Nie można po stracie zamykać drzwi, gdyż za nimi czeka kolejne serce do pokochania. | pies i człowiek |
Specjalistyczne wortale tematyczne. Projekt WORTALE.NET:
Korzystanie z tej witryny oznacza akceptację zasad jej użytkowania



